Indianie z Trójmiasta na wojennej ścieżce

Rekonstruktorzy leśnych Indian są jedną z grup, które należą do Konfederacji Tomahawki i Muszkiety.
Rekonstruktorzy leśnych Indian są jedną z grup, które należą do Konfederacji Tomahawki i Muszkiety. zdj. z Archiwum TiM

Strzelają z muszkietów i łuków, chodzą w mokasynach, a na głowie mają czerwone ozdoby z jelenich ogonów. W Trójmieście działa grupa rekonstruktorów historii, którzy odtwarzają życie leśnych Indian Ameryki Północnej z XVII i XVIII wieku. Ich przeciwnikami podczas potyczek są między innymi rekonstruktorzy żołnierzy wojsk kolonialnych.



Czy w dzieciństwie bawiłe(a)ś się w Indian?

Zobacz wyniki (423)
Skalpy zdejmują wykonując symboliczny ruch wokół głowy. Nie korzystają nawet ze sztucznych włosów czy z czerwonego barwnika. Bo wśród widzów potyczek bywa wiele dzieci. Noże mają więc z reguły schowane, a po tomahawki nie sięgają często. Do rekonstrukcji walk wolą inne rodzaje broni.

- Używamy war clubs. W języku polskim nie ma odpowiednich słów na określenie tego rodzaju broni, więc mówi się po prostu pałka wojenna lub maczuga. W porównaniu na przykład do tomahawka jest to bezpieczniejsza broń, więc używamy jej podczas inscenizacji - opowiada Marcin Pejasz, rekonstruktor historii.
Przed wiekami do produkcji war clubs Indianie, oprócz twardego drewna, używali także krzemienia, rogu czy żelaza. Z nich wykonywali groty włóczni, które umieszczali w drewnianych pałkach. W rękach wprawnego wojownika była to niebezpieczna broń. Polscy widzowie mieli okazję zobaczyć ją w filmie "Ostatni Mohikanin" z 1992 r. W jednej ze scen Chingachgook zabija nią Maguę. Film Michaela Manna sprawił, że wśród młodzieży wzrosło zainteresowanie Indianami. Swoje zrobiły również książki.

- Indianami zająłem się po tym, jak będąc chłopakiem przeczytałem "Prawdziwe życie Skórzanej Pończochy". To skierowana do młodzieży książka, która opowiada o początkach kolonizacji Ameryki Północnej, a także o Szawanezi, których jeńcem był Daniel Boone, pierwowzór Sokolego Oka. W Polsce plemię to nazywane jest również Szaunisami. To ich przede wszystkim odtwarzamy - tłumaczy Pejasz.
Ozdoby z ogonów i indiańskie sojusze

Szaunisi to plemię leśnych Indiach zamieszkujące przed wiekami tereny m.in. Tennessee, PensylwaniiOhio. Podobnie jak wiele innych plemion uzbrojone było w łuki, a w wyniku handlu z osadnikami, także w broń palną i tomahawki.

- Szaunisi, tak jak inni Indianie, nosili też srebrne ozdoby i mokasyny. Wyróżniał ich natomiast roach - rodzaj ozdoby wykonanej przeważnie z ogona jelenia, która była barwiona na czerwono - opowiada rekonstruktor z Gdyni.
W prawej ręce Indianina widoczna jest wykonana z twardego drewna broń o nazwie war club.
W prawej ręce Indianina widoczna jest wykonana z twardego drewna broń o nazwie war club. zdj. z Archiwum TiM
Podczas XVIII-wiecznego konfliktu Francji i Wielkiej Brytanii o panowanie w Ameryce Północnej przez wiele lat Szaunisi sprzymierzeni byli z tą pierwszą. W swojej historii walczyli też przeciw Amerykanom.

- W filmach Indianie przeważnie przedstawiani są jako niewyrobieni politycznie. Jako ludzie, którzy za kilka koralików stają po którejś stronie. Tymczasem Indianie myśleli wyłącznie o własnym interesie. Nie mieli zamiaru popierać Anglików czy Francuzów dla sympatii wobec władców czy narodów. Popierali różne opcje w myśl zasady "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" - przekonuje Pejasz.
I choć - jak ocenia rekonstruktor - Francuzi potrafili lepiej dogadywać się z Indianami, to ci ostatni i tak mieli na względzie wyłącznie swoje dobro.

- Jeden z wodzów Delawarów został zapytany, dlaczego większość Indian stanęła po stronie Francji. Odpowiedział w ten sposób: Stanęliśmy po stronie Francji, ponieważ z jej pomocą chcieliśmy wygnać Anglików, których jest bardzo wielu, a później z Francuzami poradzilibyśmy sobie sami.
Przeczytaj też: Sat-Okh (Długie Pióro) - patron jednego z gdańskich tramwajów

Poza tym Indianie próbowali walczyć z coraz większą liczbą osadników, zawiązując sojusze między plemionami. Jednym z wodzów, który działał w ten sposób był Tecumseh, najbardziej znany przywódca Szaunisów. W Trójmieście wodzem rekonstruktorów leśnych Indian jest natomiast Marcin Pejasz. Jego lokalny oddział liczy osiem osób. Z kolei w Polsce jest ich łącznie około 20. W ubiegłym roku starli się oni z innymi członkami Konfederacji Tomahawki i Muszkiety podczas inscenizacji potyczek w Będominie.

Polscy generałowie i Mel Gibson

Bywa że rekonstruktorzy historii nie mają lekko. Zwłaszcza zimą.
Bywa że rekonstruktorzy historii nie mają lekko. Zwłaszcza zimą. zdj. z Archiwum TiM
- W ramach konfederacji działa kilka grup. Odtwarzają między innymi Indian, a także amerykańską milicję z czasów wojny Wielkiej Brytanii z Francuzami i Indianami oraz z czasów wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Do tego piechotę kontynentalną z czasów tego drugiego konfliktu, czyli żołnierzy gen. Jerzego Waszyngtona i brytyjskich rangersów - wyjaśnia Chris, rekonstruktor historii z Gdańska.
Typowy żołnierz piechoty kontynentalnej na nogach miał trzewiki, pończochy, sukienne spodnie za kolana, a także kalesony. Do tego ubrany był w koszulę, kamizelkę i kurtkę mundurową. Na szyi miał chustę, a na głowie filcowy kapelusz. Posiadał ponadto tornister, chlebak i ładownicę, a w rękach dzierżył muszkiet. Wyposażenie członka amerykańskiej milicji było natomiast mniej formalne.

- To mężczyzna, który miał muszkiet i kiedy trzeba było, opuszczał swoje domostwo, stawał w szeregu i walczył. Wielu członków milicji amerykańskiej nosiło też tomahawki. Bo pierwotnie była to broń produkowana przez osadników i sprzedawana Indianom. Na pograniczu kolonii toporek przydawał się każdemu - czy to do pracy czy do walki - tłumaczy Chris.
Według jego szacunków, obecnie Konfederacja Tomahawki i Muszkiety liczy od 30 do 40 członków, z czego kilkunastu to mieszkańcy Trójmiasta i okolic.

- W młodości oglądało się "Ostatniego Mohikanina" i "Patriotę" z Melem Gibsonem. Duży wpływ miały też amerykańskie dzieje gen. Tadeusza Kościuszki i gen. Kazimierza Pułaskiego. To chyba główne powody zainteresowania tym okresem historii - wyjawia pasjonat.
Indianie i żołnierze w sopockim Grodzisku

Pierwszą wspólną imprezę - związaną z wojną o niepodległość USA - rekonstruktorzy zorganizowali w ubiegłym roku na terenie Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie. Naprzeciw siebie stanęli członkowie amerykańskiej milicji i Indianie. Podobno ci drudzy od razu dążyli do starcia twarzą w twarz. Ponadto rekonstruktorzy z Konfederacji Tomahawki i Muszkiety odwiedzili również Grodzisko w Sopocie. Natomiast część odtwórców leśnych Indian spotyka się kilka razy do roku podczas ceremonii.

- Nie jest to wyłącznie rekonstrukcja historyczna, gdzie raz na jakiś czas przebieramy się za Indian. Zajmujemy się też stroną duchową, kulturą codzienną, rzemiosłem i rękodziełem. I tu jest pewien dualizm, ponieważ odtwarzamy Szaunisów, a część duchowa została nam przekazana przez Czarne Stopy. Spędziłem z nimi sporo czasu będąc w Montanie, i to od nich uczyłem się ceremonii, pieśni i starych modlitw - opowiada Pejasz.
Jak zapowiada rekonstruktor, w tym roku znów będzie można zobaczyć leśnych Indian w Będominie. W imprezie mają wziąć udział również zagraniczni goście.

- Damy między innymi pokaz walki za pomocą tomahawków i noży. Poza tym chcemy ponownie zaprezentować się w sopockim Grodzisku. Będzie można zobaczyć potyczki, uzbrojenie, przedmioty codziennego użytku, a także porozmawiać.

Zobacz też kolekcję Adama z Gdańska

Opinie (100) 7 zablokowanych

  • (12)

    Kto rekonstruuje squaw?

    • 32 6

    • Witam (1)

      Z tego co się orientuję Indianie nie trenowali
      squasha. Nie mieli ku temu warunków.

      • 11 10

      • Nie wolno mówić indianin

        Tak jak nie wolno mówić murzyn

        • 3 1

    • Nikt. Kobiety nie mają czasu na takie pierdoły, muszą zarobić na utrzymanie dzieci, wyzywić je, zawieźć do szkoły itd. (7)

      Zabawa dla wiecznych chłopców, jakimi jest 99 proc. "mężczyzn".

      • 13 26

      • I tu pomyłka (2)

        Indian odtwarzają całe rodziny. Komentowanie bez znajomości tematu nie jest na miejscu.

        • 25 6

        • Petru jest Indianinem (1)

          A Asia indianką

          • 4 7

          • Za murzyna obamy

            Wprowadzono określenie ,,ci co żyli tu zawsze,, określające indian

            • 0 0

      • Ojojoj, żeby się czasem nie zapowietrzyło z emocji. (3)

        • 12 3

        • (1)

          Nie karmić trola!

          • 6 4

          • Też nie płacisz alimentów?

            • 5 5

        • Nie, nie zapowietrzam się z emocji, jak ty :)

          • 3 3

    • Oczywiście Grodzka!

      Cały naród obglondał

      • 1 1

    • Pleasure activists ze stowarzyszeń: BODEGA lub ROZI

      Do wyboru do koloru :)

      • 0 0

  • (2)

    Mało tego że wszyscy w Trójmieście są przeciw wszystkim, to jeszcze nawet Indianie muszą być w to zamieszani?

    • 34 7

    • (1)

      Wcale to nie jest prawdą że w Trójmieście są przeciw wszystkim.... Wszyscy są tylko przeciw Adamowiczowi i Szczurkowi!

      • 4 6

      • i ich POplecznikom... ktorych nie brak...

        • 0 2

  • Tosiu (3)

    Wcielic do obrony terytorialnej

    • 38 7

    • Donek już się boi (1)

      • 5 4

      • Alik zalał kuwetę że strachu. Mariusz będzie sprzątał

        • 8 3

    • Amerykańska milicja ....

      • 1 4

  • Mogliby dodatkowo żubra ... (2)

    W bizona przebrać ... ;)

    • 37 6

    • moja koleżanka z pracy ma gabaryt i wygląd żubra

      ...mogę użyczyć

      • 1 0

    • To może krowę?

      a potem jak z kotem w roli zająca u Barei ;)

      • 0 0

  • Troche bardziej jak Pirat niz jak Indianin. (1)

    JW.

    • 9 11

    • Indianie nie biegali tylko w skórzanych spodenkach z powiewającym w tyle włosem

      Jak w bajce Pocachontas, malowali twarze i mieli mega dziwne i wymyślne fryzury, w zależności od klanu i plemienia. A ciuchy jak ich koledzy Francuzi, bo przecież walczyli po jednej stronie:)

      • 4 2

  • please (6)

    Ja się bawiłem w Indian jak miałem 5 lat. Jeśli ktoś się bawi w ten sposób będąc starym koniem to chyba nie dorósł emocjonalnie do swojego wieku...

    • 17 55

    • (2)

      Ty się bawisz w trolowanie.
      A podobno dorosłeś ;-)

      • 14 5

      • Dlaczego wyrażanie własnego zdania nazywasz trollowaniem? (1)

        Bo ty bawisz się w Indian, a jesteś starych chłopem i boli cię prawda o tobie?

        • 4 15

        • raczej ciebie boli to, że ktoś może mieć na tyle odwagi i dystansu do siebie, by się bawić?

          • 8 2

    • Trzeba mieć zainteresowania i pasję. Niech każdy robi to co kocha a będzie szczęśliwy.

      • 17 3

    • janusz

      dobra janusz, idź do kościółka, potem prz*****dol żonie, zjedz gołąbki, dalej żyj swoje smutne polackie życie i pozwól innym ludziom się dobrze bawić

      • 14 2

    • Na brzozie

      To ty chyba usiadłeś koleżko. Nie uwiera?

      • 0 0

  • Dziecinada. (9)

    Stare chłopy bez rozumu.

    • 20 58

    • (3)

      Lepiej żeby piwsko przed tv żłopali?

      • 18 6

      • Nie ma nic pomiedzy...? (2)

        • 6 11

        • No tak bezmyślne dacie ryja przy oglądaniu meczy.

          • 16 3

        • a co dla ciebie jest pomiędzy? przecież każde hobby można sprowadzić do dziecinady?

          • 7 0

    • Kto widział chłopa z rozumem?? (4)

      • 5 11

      • Racja - nikt nie widział (3)

        • 0 10

        • Wytłumacz mi więc kobieto pracujaca ... (2)

          dlaczego wam kwaśna mina schodzi z twarzy zaledwie na godzinę, gdy dostaniecie kwiaty lub tez gdy "chłop" zrobi coś przyjemnego w waszym kierunku.
          Czyli tylko na chwilę nosicie uśmiech.
          Pracująca ... bo my to nie pracujemy?!
          Ogarnijcie się lepiej, a nie nos w chmurach całe życie Paniusie!
          A później się dziwicie, że jesteście traktowane przedmiotowo.

          • 11 0

          • Bo u was pamiętanie o nas jest jednorazowe (1)

            i zwykle myślicie, ze jednorazowy gest jak np umycie garów jest super, a my powinnismy całować was po stopach. Super, ale 5 min po umyciu garów czy wręczeniu kwiatków zapominacie po co to, a liczycie na dozgonna wdzięczność.
            Na szczęście ja mam fajnego faceta, ale poprzedni był taki, jak wyżej opisany i to niestety jest normą w wielu domach.

            • 0 4

            • chciałyście równouprawnienia wiec w czym problem, na szczescie moja zona to rozumie i nie strzela fochów

              • 2 0

  • Brawo

    Mają fajne hobby, czymś mądrym się zajmują a nie tylko meczyk w telewizji i browarek.

    • 63 9

  • Jakie książki związane z kulturą Indian polecacie? (15)

    Przeczytałam min:
    Leki na miłość
    Ostatni Mochikanin
    Trzynaście księżyców (gorąco polecam miłośnikom historii osadnictwa i Indian wlasnie,piękna i ciekawa książka)
    Tańczący z wilkami
    To takie tytuły, które utkwiły mi w pamięci. Interesuje mnie zarówno historia Indian sięgająca czasów pierwszych kolonizatorów, jak i współczesna, dotycząca tego, jak żyją w dzisiejszej Ameryce.
    Pozdrawiam!

    • 14 7

    • (2)

      Złoto Gór Czarnych

      moja ulubiona w 3 częściach, autorzy Szklarski Alfred i Krystyna

      • 10 1

      • Tsstsstss to syk gazu z nie trzymających zwieraczy?

        • 0 10

      • 100% RACJA

        Najlepsza książka o Indianach, jaka czytałem. Winnetou się chowa.

        • 0 0

    • Warto też (1)

      Grzechoczący kośćmi. Kryminał ale w klimacie indiansko kolonialnym

      • 2 3

      • Grzechoczący jest fatalny i głupi

        Kto chce niech czyta na własne ryzyko

        • 1 4

    • A już ortografia (2)

      to w pamięci nie mogła ci utkwić?

      To wstyd przywoływać tytuły, waląc w nich błędy.

      • 2 5

      • Tak? W jakim miejscu? (1)

        • 2 1

        • Trzynaściu księżycy

          się mówi

          • 2 0

    • Leśny goniec.

      • 3 0

    • Indianie u Szklarskich

      W młodości zaczytywałem się w indiańskich powiesciach A. i K. Szklarskich min. 'Złoto gór czarnych' w których bardzo dokładnie opisano zwyczaje indian Pn Amerykańskich.

      • 9 0

    • Longin Jan Okoń

      1976 Tecumseh
      1979 Czerwonoskóry generał
      1980 Śladami Tecumseha

      • 8 0

    • "Wielki Mały Człowiek" oraz ekranizacja z Dustinem Hoffmanem. Film niezły, ale książka o niebo lepsza.

      • 5 0

    • Harry Potter spotyka Winettou :-)

      A tak na serio to wszystkie książki K. Maya. W księgarniach można teraz znaleźć "Imperium księżyca w pełni. Wzlot i upadek Komańczów".

      • 1 0

    • Mochikanin?

      Przede wszystkim powinnaś kupić sobie słownik!

      • 1 1

    • Pochowaj me serce w Wounded Knee

      • 1 1

  • Zabawy dzieciaków

    Jak Stechtu sypiący piachem na Jarka w piaskownicy.

    • 11 29

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.