Fakty i opinie

stat

Jak ciężko być sportowcem na Siedlcach

artykuł czytelnika

Na obiekcie gdańskiego MOSiRU, przy ul. Zielonogórskiej swoje mecze rozgrywają trzy amatorskie drużyny piłkarskie: Ex Siedlce Gdańsk, Wisła Gdańsk oraz V ligowy Królewski Gdańsk. Zawodnicy poświęcają soboty i niedziele, by oddać się swojej wielkiej, nieodwzajemnionej miłości: futbolowi. Czemu nieodwzajemnionej? Oto odpowiedź - pisze nasz czytelni, pan Karol.



Wejście do obiektu wygląda obiecująco. Drzewa i ogromna przestrzeń zielonych trawników stanowią zieloną enklawę w środku miasta. Jednak gdy zawodnicy napatrzą się już na te cuda i pójdą do szatni się przebrać, czar pryska. MOSIR-owski barak nie komponuje się z resztą otoczenia, jest zaniedbany, ciasny i przytłaczający. Szatnia powstała raczej z myślą o siedmiu piłkarzach ręcznych, niż jedenastu futbolistach. Wieszaki będącej wyposażeniem pamiętają rozgrywki z czasów Gierka.

Jesienią, gdy przychodzą deszcze boisko zmienia się w bezładną, niewymiarową masę błotną. Zawodnicy, wcale nie mają pewności, że kopną piłkę. W takim momencie wszyscy uczestnicy czekają na sędziego, który podejmuje decyzję o rozpoczęciu, bądź przełożeniu meczu.

Sędzia zazwyczaj się spóźnia, czasami nie przyjeżdża w ogóle. Wygląda również na to, że delegująca go organizacja nie ma konsekwentnej polityki względem zabłoconych boisk.
Gdy sędzia ma ochotę, ogłasza, że mecz się odbędzie. Gdy jest zmęczony i nie chce mu się biegać po błocie, oznajmia, że stan boiska nie pozwala na grę.

Gdy wszystko rozstrzyga się pozytywnie i mecz rusza, na ustach wszystkich graczy pojawia się uśmiech: - Nie zmarnujemy tego czasu, pogramy. Mamy tu do czynienia ze swoistym paradoksem : oto ponad dwudziestu poważnych ludzi, często mężów, ojców, nauczycieli, studentów, lekarzy cieszy się, że przez najbliższe 90 minut będzie taplać się w błocie. Emocji jest o tyle więcej, że rośnie ryzyko połamania nogi, lub co najmniej skręcenia kostki na bardzo nierównym, niegotowym do gry boisku.

Po ostatnim gwizdku, czas na zmycie zasychającego na ciele błota. Korzystanie z prysznica w MOSIR-owskim baraku to jednak zadanie tylko dla najodważniejszych. Trawiący odrapane ściany grzyb, zardzewiałe baterie, nieszczelne okna i podejrzane posadzki odpychają. Niemal wszyscy wracają do domów brudni.

Ktoś mógłby powiedzieć "to nie jest normalne, że człowiek poświęca sobotnie lub niedzielne popołudnia na uczestnictwo w takim dramatycznym widowisku".

Na usprawiedliwienie zachowania członków tych trzech drużyn, można odpowiedzieć tylko
w jeden sposób : nie starajmy się oceniać miłości (w tym wypadku miłości do piłki) w kategoriach rozumu.

Na wytłumaczenie działań gdańskiego MOSIR-u, względem obiektu na Zielonogórskiej, ciężko znaleźć jakiekolwiek usprawiedliwienie.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (32)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.