Fakty i opinie

Jak ominąć korki z Trójmiasta na Hel?


Obwodnica Trójmiasta, ul. Morska w Gdyni i krajowa "szóstka" w Rumi i Redzie to w każdy weekend jeden wielki korek. Mnóstwo kierowców usiłuje dojechać nad otwarte morze i spędza godziny w zatorach, bo "droga jest tylko jedna". Nic bardziej mylnego - korki za obwodnicą można łatwo ominąć, wcale nie nadrabiając drogi.



Jak często podróżujesz na Półwysep Helski?

bardzo często, trudno zliczyć moje podróże 12%
często, przynajmniej kilka razy w miesiącu 7%
głównie na urlop, maksymalnie kilka razy w roku 16%
rzadko, odstraszają mnie korki 36%
w ogóle, wolę podróżować w innym kierunku 29%
zakończona Łącznie głosów: 654
Jazda samochodem z Trójmiasta w kierunku Półwyspu Helskiego to koszmar kilkudziesięciu tysięcy kierowców w każdy weekend. Turyści i mieszkańcy tracą w korku ok. godziny. Rekordziści jadą nawet dwie godziny odcinek kilkunastu kilometrów. Niewiele pomogły prowadzone w ostatnich latach remonty dróg między Redą a Władysławowem. Korki ani na trochę nie ustąpiły. Receptą może być budowa Obwodnicy Północnej Aglomeracji Trójmiejskiej - dwujezdniowej drogi między obwodnicą w Gdyni a drogą wojewódzką nr 216 w Redzie. Sęk w tym, że na jej realizację się na razie nie zanosi.

Czy to oznacza, że każdy kierowca, który będzie miał ochotę spędzić dzień na plaży nad otwartym morzem podczas wakacji, będzie musiał stracić mnóstwo czasu?

Niekoniecznie. Wystarczy wybrać jedną z dwóch proponowanych dróg, które przetestowaliśmy w czwartek podczas opadów deszczu, czyli w czasie, kiedy wypoczywający szukają rozrywki, jadąc na przykład do Trójmiasta - rezygnują z plaż.

Start wyznaczyliśmy na Obwodnicy Trójmiasta, zobacz na mapie Gdańska, gdzie kierowcy mają ostatnią szansę, by zdecydować, którędy chcą pojechać w kierunku Półwyspu Helskiego. Metę ustaliliśmy w Pucku na parkingu przy stacji paliw i znanym amerykańskim barze. W ten sposób omijamy najbardziej zakorkowany odcinek - na Obwodnicy Trójmiasta, ul. Morskiej w Gdyni i krajowej "szóstce" w Rumi i Redzie.

Trasy objazdów i czasy przejazdu.
Trasy objazdów i czasy przejazdu. graf. Trojmiasto.pl/Google Maps
Objazd nr 1 przez Kosakowo i Mrzezino - czas 45 minut i 33 km

Trasa Kwiatkowskiego zobacz na mapie Gdańskaul. Dąbka zobacz na mapie Gdańska, a następnie drogą wojewódzką nr 100 przez Kosakowo zobacz na mapie Gdańska, Pierwoszyno, a stamtąd na Mrzezino, Żelistrzewo i Puck. W tę trasę wybrał się Maciej Korolczuk. Na pierwsze oznaki tego, że ten kierunek jest coraz bardziej popularny nie trzeba było długo czekać.

Pierwszy przymusowy, choć spodziewany postój nastąpił już na Estakadzie Kwiatkowskiego. Spodziewany, bo zjazd na ul. płk. Dąbka korkuje się niemal codziennie także bez udziału turystów.

Na kolejny kilkusetmetrowy korek (ale w tym przypadku już na szczęście w przeciwnym kierunku) natknęliśmy się na wyjeździe z Pogórza. O tym, że ta trasa nie jest już dla kierowców wielką tajemnicą świadczy fakt, że wśród toczących się na drugim biegu aut, dominowały samochody z tablicami rejestracyjnymi spoza Trójmiasta (m.in. Warszawa, Łódź, Białystok). Gdy godzinę później wracaliśmy tą drogą do Gdańska, zator był jeszcze dłuższy i sięgał ronda w Kosakowie.

Droga na Hel wzdłuż najczęściej wybieranej przez turystów trasy wojewódzkiej nr 216 (i przez to najbardziej zakorkowanej) przebiega szybko i sprawnie. Kierowcy, którzy jadą tędy po raz pierwszy, muszą tylko uważać na znaki, by na kolejnych skrzyżowaniach nie przegapić konkretnego skrętu. Takim miejscem jest np. Pierwoszyno, gdzie zagapienie się i jazda na wprost sprawi, że wyjedziemy w Rewie.

Wjechać bądź uciec z trasy 216 można w trzech miejscach (w Mrzezinie, Żelistrzewie i Pucku). My wybraliśmy tę ostatnią opcję i nie zawiedliśmy się. Po drodze można podziwiać nie mniej urokliwe widoki, co na trasie z Redy do Władysławowa. W razie potrzeby można zrobić zakupy w jednym z napotkanych po drodze dyskontów czy zatankować auto.

Tak w czwartek wyglądała droga krajowa nr 6 z Gdyni do Rumi


Objazd nr 2 przez Rumię i Redę - czas 46 minut i 35 km

Druga trasa wiedzie praktycznie równolegle do krajowej drogi nr 6. Rozpoczyna się ona od zjazdu z Trasy Kwiatkowskiego w ul. Hutniczą zobacz na mapie Gdańska. Maciej Naskręt, który pojechał objazdem, dotarł najpierw do Rumi, gdzie pojechał ulicami: Pomorską zobacz na mapie Gdyni, Gdańską zobacz na mapie Gdyni, Dębogórską zobacz na mapie GdyniKosynierów. Następnie wjechał do Redy. Tam z kolei nasz dziennikarz poruszał się ulicami Morską (niedawno oddaną i niewidoczną na wielu mapach), ObwodowąKazimierską, by dotrzeć do drogi wojewódzkiej 216, która wiedzie bezpośrednio do Pucka.

Podobnie gęsto, jak na wspomnianej trasie, jest też w ciągu ul. Hutniczej. Tu tylko momentami osiągniemy prędkość 50 km/h. Najgorzej, jak zawsze, jest między Estakadą Kwiatkowskiego a ul. Pucką.

Wjeżdżając ul. Hutniczą do Rumi natkniemy się na prace drogowe. Jest tam kilka sfrezowanych odcinków drogi, ale lada dzień drogowcy ułożą tam asfalt. Co najważniejsze, roboty drogowe nie tamują tam ruchu.

Jadąc wcześniej wspomnianymi ulicami przez Rumię musimy pamiętać, że co jakiś czas pojawia się strefa, w której mogą sprawdzać prędkość strażnicy miejscy. Pamiętajmy, że jedziemy tam nie szybciej niż 50 km/h. Co jakiś czas napotykamy też ronda, na których czasami kilka lub kilkanaście sekund trzeba odczekać na możliwość wjazdu.

Od północy mijamy centrum handlowe Auchan w Rumi, a tuż za nim rozciąga się nowa ul. Morska. Wielu kierowców nie wie o jej istnieniu z uwagi na fakt, że niewiele map w nawigacjach ją ujęło. Nic dziwnego, bo otwarto ją zaledwie kilkanaście dni temu. Jej nawierzchnia nie zdołała się jeszcze nawet zabrudzić.

Następnie wjeżdżamy na ul. Obwodową i ul. Kazimierską, którą bez korków dojeżdżamy do drogi wojewódzkiej nr 216. W ten sposób zostawiamy za plecami wszystkich kierowców, którzy brną w korku na krajowej "szóstce". Jedyną niespodzianką, która wstrzymała nas na ok. 2-3 minuty, były rogatki na przejeździe kolejowym. Musieliśmy czekać na pociąg relacji Hel - Gdynia Główna. Ale tam stają także ci, którzy zmierzają na Hel główną trasą.

Korek na drodze krajowej nr 6 z Rumi do Redy.
Korek na drodze krajowej nr 6 z Rumi do Redy. fot. Trojmiasto.pl
Wnioski

Kierowcom, którzy w najbliższej przyszłości planują jechać w kierunku Półwyspu Helskiego zdecydowanie polecamy objazd nr 2. Ta droga wciąż nie jest znana wielu kierowcom, więc nie powinna się korkować. Ponadto z tej trasy można też skorzystać będąc już w Rumi lub Redzie, jeśli pojawią się złe warunki do jazdy.

Pierwszy objazd to natomiast propozycja dla kierowców z dobrą orientacją w terenie. Po drodze kierujący mijają wiele skrzyżowań, łatwo się pomylić - pojechać w niewłaściwym kierunku.

Nieco do życzenia może pozostawiać jedynie stan nawierzchni - szczególnie między Mrzezinem a Żelistrzewem. Droga jest tam dziurawa, kręta i wąska, ale odcinek ten jest na tyle krótki, a jazda płynna, że te małe niedogodności rekompensuje nam zaoszczędzony czas i pieniądze, jakie stracilibyśmy stojąc w korku między Gdynią a Puckiem.

Opinie (280) 8 zablokowanych

  • Pociągiem (15)

    Metoda skuteczna

    • 177 14

    • Oj chyba dawno nie jechałeś (7)

      Ludzie jak sardynki w pociągach. To wszystko przez te nowe szynobusy m.in Pesy

      • 20 8

      • (3)

        A skąd te szynobusy jadą ? Bo jak sprawdzam rozkład PKP Gdańsk-Hel, Gdynia-Hel to wyrzuca 2 pociągi dziennie rano i wieczorem i to IC.

        • 3 9

        • Gdynia - Hel masz szynobus regio co godzinę (2)

          poza tym kilka TLK Gdańsk Hel też jest.

          • 21 0

          • Piękne dzięki

            • 5 1

          • Przypominam ci że na tlk są miejscówki a po za tym Dlaczego nie ma pociągów regio z Gdańska do Helu

            • 1 2

      • Chyba ty dawno nie jechałeś.

        Poza sezonem faktycznie Pesy i Newagi ale obecnie nawet skład wagonowy z Chojnic a do innych szynobusów podłączony wagon rowerowy z wieloma miejscami siedzącymi.

        • 3 1

      • No widac ze dawno nie jezdziles tylko psioczysz

        • 3 2

      • ja jechałem we wtorek z Helu, dwa szynobusy połączone ze sobą, miejsca sporo nikt nikomu nad głowa nie stał jak siedziałeś na fotelu. Pamiętam w zeszłym roku to był ścisk :-)

        • 3 1

    • noooooooooo (1)

      to teraz wiemy dlaczego Kwiatkowskiego i płk, dąbka się korkuje
      dziękujemy
      świetny artykuł
      nic dodać nic ująć...
      teraz to dopiero będzie zapchana na maxa...

      co ta Warszawka widzi w tym Helu????

      • 36 5

      • to widzi, że w dzikim kraju to oni są pany, "pacz marjola, warszaska rejestracja, zwitek dwusetek, ciągniem!", kelner z kłescerzyny kłania się w pas i pada do nóżek jaśnie pana warszawiaka z Radomia, a gdyby tymi samymi sztruclami i z tymi samymi śmiesznymi wypłatami pojechali nad prawdziwe morze (czyt. Śródziemne), to by ich nielegalne czarne emigrantki nawet wyśmiały, azjatów z głębi Rosji :)

        • 28 3

    • Wystarczy płynąć wpław.

      • 12 1

    • Rower tez :)

      Rowerem w jedną stronę, powrót tramwajem wodnym.

      • 14 4

    • i pwiko wypijesz

      i krajobrazy popodziwiasz

      • 4 5

    • lemingi

      pchają się w kocioł szukając wypoczynku

      • 1 1

    • Popieram. Cale zycie mieszkalam w Gdansku, od niedawna w Rewie. Chcielismy z mezem uciec od miejskiego zgielku i co? Mieszkajac na wsi odczuwamy uciazliwosci proponowanego objazdu na Hel przez Kosakowo i Pierwoszyno. Masakra. Do domu normalnie dojechac sie nie da, gdziekolwiek indziej tez, bo cala masa aut korzystajacych z objazdu pcha sie na nasza jedyna droge dojazdu do domu.

      • 0 1

  • (14)

    Jak? Normalnie wystarczy tam nie jechać!

    • 114 8

    • (13)

      Tylko z byle jakim rowerem tam nie pokazujcie się. Rewia trwa w najlepsze, połowa nie potrafi jeździć na rowerze, ale ważne, że rower musi być tak za przynajmniej za 2.500 zł.

      • 18 6

      • (11)

        rower za dwa pińcet to środkowa półka w Decathlonie ;) niezbyt wymyślny miejski kosztuje dwa razy tyle. żenada w tym kraju, VW Mania i rowery w czterocyfrowych cenach. nawet lans pseudoelyty przyprawia tu o atak płaczu przerywanego histerycznym śmiechem.

        • 13 3

        • Przesada z tym lansem.

          Jak sam napisałeś, środkowa półka (MTB, cross) to ok. 2500-3500 zł, nie tylko w Decathlonie. Tyle samo kosztują w innych krajach, więc nie tylko "w tym kraju".
          Nie piszcie więc, że posiadanie roweru w cenie czterocyfrowej, to jest "lans". Rower w cenie 3-cyfrowej do jazdy raczej się nie nadaje, chyba że kupiony jako używany.

          • 11 13

        • Ale ty masz kompleksy chopie, naprawdę, weź ty może niewiem... jakieś doplacze? Albo coś...

          • 8 7

        • (8)

          Tee, Czelendżer - znajdź w Decathlonie najpierw rower za 3.500 a potem opowiadaj nam, że tym za 800 zł nie można pedałować.

          • 7 5

          • Czelendżer - to chyba do mnie:) (2)

            W Decathlonie nie bywam, więc powołałem się tylko na wpis powyżej, ale w Go Sporcie (podobna sieciówka) są takie rowery, więc uważałem za prawdopodobne, że i w Decathlonie są takie. Zresztą, to jest tylko szczegół, którego nie warto rozwijać.

            Co do cen, to nowym rowerem za 800 zł pewnie pojedziesz, pytanie jak daleko. Wszystko też zależy do czego ma służyć rower. Jeżeli ktoś jeździ okazyjnie po łatwym terenie, to jakość i cena nie jest ważna. Ja jeżdżę bardzo dużo, do pracy, rekreacyjnie, sportowo, więc rower ze średniej półki to minimum. Powiem więcej - mam dwa takie rowery i wcale nie uważam tego za lans, ale za konieczność. A jak masz wątpliwości, to przejedź kilka tysięcy kilometrów rocznie, to wtedy pogadamy:)

            • 7 6

            • (1)

              Do lansowania po półwyspie w sam raz taki za 800 wystarczy - bo jak podp....lą to mniej boli. A z drugiej strony, na co mi 70 przeżutek z górnej półki i magnezowa rama zaparkowane pod budą z goframi?

              • 11 4

              • Tak jak pisałem wyżej - wszystko zależy od przeznaczenia roweru

                Jak chcesz stać pod budką z goframi, to rower za 800 zł jest OK:)

                Generalnie dyskusja chyba się sprowadza do tego, że jak kogoś nie stać na trochę lepszy rower to będzie pisał, że posiadanie roweru za 4-cyfrową sumę, to jakiś lans.
                Ja natomiast uważam, że bezpieczeństwo i komfort jazdy jest najważniejszy i dlatego kupuję odpowiednie rowery do moich potrzeb. Rozumiem innych, którzy tak robią i nie uważam tego za lans.
                Gdybym chciał się lansować, kupiłbym rower za sumę 5-cyfrową, ale takiego nie potrzebuję. Znam osoby, które mają takie rowery i też nie uważam ,aby się lansowały - po prostu są to już profesjonaliści, którzy powinni mieć sprzęt z najwyższej półki.
                Tyle w temacie.

                • 10 4

          • Naprawiam rowery. Sam mam szosowy trekingowy i dwa górskie. (3)

            Bardzo często na nich jeżdżę i pewnie dlatego znajomi jak chcą kupić rower to przychodzą do mnie po radę. Dostają rade i się do niej zazwyczaj nie stosują.
            Kupują rower w molochu za 600 czy nawet 800zł gdzie nie maja żadnego serwisu. Sklep nie ma żadnych części na wymianę a rowery z oferty znikają po miesiącu więc na wymianę na nowy nie ma co liczyć.
            Teraz nie doradzam im co powinni kupić tylko doradzam czego nie. Opowiadam o ich poprzednikach:
            Jednemu tylna przerzutka wkręciła się w koło po czym całe koło złożyło sie jak parasol. Wcześniej myślałem że to jest niewykonalne. Drugi mocno zahamował rowerem za 760zł i tarcze od hamulców zwinęły się jak harmonijka. Tak rower z tarczówkami za 760zł gdzie dwie tarcze hamulec i manetki to w normalnym sklepie już połowa ceny tego roweru. A gdzie rama i koła? gdzie przerzutki? Taki rower to śmiech na sali.Tyle sa warte rowery za 700zł. Najtańszy rower jaki kupiłem to rower miejski dla matki z koszykiem za 1200zł. A nawet za 1200 nie da się kupić full MTB czy szosówki. Tak myślą tylko pseudo eksperci.

            • 9 3

            • (2)

              Prawdę piszesz, tylko dalej nie wiemy po co mamuśkom rowery o których wiedzą tyle, że mają dwa pedały i kierownicę. Więc jazda po ścieżce płaskiej stół od fryciarni do fryciarni rowerem za 800 zł też przyniesie dużo frajdy.

              • 7 1

              • A jak rozpoznajesz, kto jest mamuśką i jaki rower potrzebuje? (1)

                Pozory często mylą.
                Poza tym jedna ważna sprawa - nawet do okazyjnych wypraw warto mieć rower lekki, bo to daje duży komfort jazdy. Rower lekki niestety kosztuje powyżej 1000 zł. Im wyższa cena, tym możecie spodziewać się lżejszego roweru (w klasie trek, cross lub MTB). Tak więc, kupując rower tzw. mamuśkom nie oszczędzajcie za bardzo, bo może się okazać, że nawet prosta droga będzie dla takiej osoby trudna do pokonania. A wtedy macie przechlapane:)

                • 6 1

              • Zgadzam się, że dobrze by rower był lekki ale wytłumacz mi proszę jaki masa ma wpływ na komfort JAZDY?

                Leki rower jest zwyczajnie poręczny ale na samą jazdę masa nie ma kolosalnego wpływu, zwłaszcza na płaskiej prostej drodze. To przecież prosta fizyka:

                Rower powyżej 1000 z (powiedzmy w przedziale 1500 - 2500 zł) będzie od najtańszej marketów-ki lżejszy pewnie o kilka kg.
                Przyjmijmy że różnica wynosi 5 kg, to raptem kilka procent masy całego pojazdu wraz z rowerzystą. Na opory ruchu składają się opór powietrza, opór toczenia i ewentualnie opór wzniesienia, masa ma wpływ tylko na ostatnie dwa...

                Tylku kilkuprocentowa różnica w oporze toczenia jest mało odczuwalna. Zwłaszcza, że opór toczenia jest tylko składnikiem oporów ruchu a przy większych prędkościach to opór aerodynamiczny staje się dominujący. Większą różnicę można poczuć przy pomywaniu wzniesień, zwłaszcza tych stromych gdzie opory wzniesienia stają się dominujące.

                Masa jest za to bardzo istotna gdy rozpędzamy rower bo wymaga to pokonania siły bezwładności (przyspieszenie to siła dzielona przez masę) jednak i tu kilka procent różnicy nie sprawi, że prosta droga będzie nie do pokonania.

                Dochodzi jeszcze kwestia prowadzenia samego roweru, cięższy będzie gorzej pokonywał nierówności czy też mniej chętnie skręcał jednak i w tym przypadku 5 kg nie jest wielkim problemem. Jeździłem rowerem obciążonym ciężkimi sakwami (koło 20 kg) i o dziwo nie prowadził się tak źle jak się spodziewałem.

                W sporcie każdy procent ma znaczenie (jeśli kolaż pokona kilometrowy podjazd 5% wolniej niż konkurent to tylko na tym odcinku straci do niego całe 50 m) jednak dla "mamuśki" takie różnice nie mają absolutnie żadnego znaczenia.

                Dużo większe znaczenie może mieć np wygodna pozycja czy takie detale jak porządny koszyk na kierownicy, błotniki czy też ciężkie ale komfortowe siodełko. Czasami zwyczajnie lepiej kupić nawet cięższy rower ale lepiej dobrany do potrzeb danej osoby.

                PS. Przy obecnych cenach, nowy rower poniżej 1000 zł to w większości przypadków wyrzucanie kasy w błoto. Ewentualnie może to mieć sens przy wyborze najprostszego modelu, który będzie służył by podjechać kilkaset metrów do sklepu lub od święta do przejażdżki po deptaku.

                • 2 2

          • bez problemu

            B-Twin (marka Decathlonu!)
            rowerki górskie:
            model 700 - 3500 zł
            model 740S - 6000zł
            model 740 - 4300zł
            model 900S - 9000zł

            7 modeli rowerów szosowych powyżej 3000zł

            nie chce mi się więcej wymieniać. rower za 800zł nadaje się dla dziecka albo dla ludzi którzy jeżdżą 2x po 15 minut dziennie do pracy i z powrotem. a i tak będzie się psuł po roku.

            • 8 3

      • Rower za 2500 to żaden wypas

        • 11 2

  • (7)

    Tramwaj wodny jest idealny do przedostania się na Hel

    • 82 15

    • tramwaju wodnego już nie ma, teraz tylko normalne przeloty żeglugi gdańskiej z cenami mniej atrakcyjnymi (35 zł normalny, ulgowy 25, 5 - rower) i do tego ilość przelotów znikoma... oczywiście żegluga nadal nazywa to tramwajem wodnym, ale atrakcyjność kiepska w porównaniu to tramwaju sprzed lat...

      • 18 1

    • (4)

      ale kompletnie nieekonomiczny.
      2 osoby, w dwie strony 4x35zł = 140 zł.
      Samochodem 200 km ( w obie strony) przy spalaniu 7l/100km = 70zł - czyli 35 zł od osoby.

      • 14 0

      • (1)

        tyle że spalanie jest 37l/100, bo stoisz osiemnaście godzin w korkach ;)

        • 11 3

        • Chyba ty

          • 3 5

      • acha, liczenie typowego "drajwera":

        paliwo jest tanie....do tego dochodzi zużycie materiału, OC, przeglądy, naprawy....no, ale zapomniałem, że ty masz wszystko friko, tylko za paliwo niestety jeszcze płacisz...jak ty to robisz???

        • 1 2

      • bo ceny nie wynikają z czystej niezakłóconej kalkulacji ekonomicznej
        tylko z gry dopłat, akcyz, zakazów, przepisów i haraczy

        to absolutnie sztuczny matrix
        nawet bardziej dziś, niż był za komuny i pewexonomii nakazowo-rozdzielczej

        • 1 1

    • zwłaszcza z tym bydłem na pokładzie

      • 1 0

  • (3)

    Ostatnio jechałem pociągiem.
    Miejsce siedzące, bez korków i PUNKTUALNIE

    • 87 6

    • ;) (1)

      To napewno bylo pkp?

      • 5 9

      • PKP Inter City i Przewozy Regionalne.

        • 7 3

    • tez ostatnio jechałem z dzieckiem w wózku. Pociąg około godziny 19 ledwo się wcisnąłem następny nawet nie sprawdzałem, bo dzieciak już marudny, niestety półwysep lepiej omijać w okresie wakacyjnym.

      • 0 0

  • piechotą albo wpław (1)

    a nie byście chcieli nawet wjechać do fokarium swoimi szrotami

    • 41 8

    • A po co na Hel w taką pogodę?

      • 5 1

  • Potwierdzam (5)

    Objazd nr 2 najlepszy Warszafka nich gnije na krajowej szóstce - ciemniactwo

    • 66 21

    • Ciekawe jak byś kotki mijał jak do Warszawy byś wpadł (2)

      Nie znają okolicy to i stoją w korkach

      • 17 4

      • niech stoją

        • 3 3

      • normalnie, w łomiankach odbijasz na klaudyn i wpadasz na bemowie

        • 9 1

    • Tyle, że warszafka z Ciechanowa I innych Płocków juz o tym wie. Najlepiej to zamknąć bramki na autostradzie I zabronić przyjazdu na wakacje. Do Chorwacji niech jadą.

      • 7 6

    • czesto tam jezdze na rowerze i widze ze duzo ludzi juz zna ta droge albo jada na nawigacji, jak ktos choc troche mysli to sobie poradzi, poza tym pokazali jak dojechac do pucka a nie na polwysep helski

      • 7 0

  • tylko rower albo amfibia (3)

    może być też tramwaj wodny

    • 26 7

    • (2)

      Rower jak najbardziej, ale trochę wstyd, że nie ma DDR'a łączącego Gdynię z Helem. Przez Gdynię trzeba kluczyć, więc jak ktoś nie zna dobrze ulic (turyści), to się pogubi. Dopiero za Pierwoszynem prowadzi ciągła DDR, ale miejscami w kiepskim stanie.

      • 3 1

      • jest trasa R-10 (1)

        polecam sprawdzić na mapkach.

        • 0 1

        • Ta trasa nie jest DDR'em na całej długości

          W Gdyni na pewno trzeba częściowo korzystać z ulic i chodników. Podobnie za Gdynią część R10 prowadzi odcinkami po drogach.

          • 0 1

  • (19)

    1. Jak co 10ty pojedzie alternatywa, to też będzie korek.
    2. Turyści podczas deszczu jadą nad morze.? Ciekawa logika.

    • 47 8

    • (10)

      No i nie będzie jeden korek,ale kilka. Dzięki redaktorom za zdradzenie opcji. Teraz także mieszkańcy będą stać w korkach. Brawo!

      • 64 8

      • taaa napewno (3)

        bo na bank warszawka śledzi portal trójmiasto PL i czeka na nowe trasy :) 95% czytelników to włąśnie mieszkańcy

        • 6 7

        • (2)

          Jakbyś się chociaż trochę zainteresował tematem, to byś wiedział, że tam ludzie z całego kraju zjeżdżają, nie tylko Twoja znienawidzona Warszawa.

          • 9 7

          • (1)

            reszty kraju też nienawidzę.

            • 13 1

            • To się wyprowadź na Zieloną Wyspę ;)

              • 3 6

      • (2)

        ja też uważam, że Panów poniosło i zrobili pod górkę lokalnym mieszkańcom..
        ale cóż.. widocznie zabrakło tematów, a ten, przyciągnie turystów. Genialne!

        • 18 3

        • bo pismakom płacą za nadgodziny i taki jeden z drugim chętnie dla kasy pojedzie w korku, zeby później mieć co pisać

          • 5 1

        • A Ty myślisz,że tylko turyści jeżdżą na Hel? Ja nie znałam tej drogi a jestem stąd i jestem wdzięczna za podanie tej informacji...myślę, że między innymi do tego służy ten portal

          • 2 7

      • na szczęscie pewnie wielu Warszawiaków tu nie zagląda

        czasem te pismaki nie myślą, alternatywną drogą mieszkańcy Trójmiasta i okolic znają, a po co zaraz informować o tym cały świat...

        • 7 1

      • Nie trzeba takich artykułów, aby poznać warianty

        Włączasz Google maps, wybierasz trasę i masz kilka wariantów gotowych. Warszawka na pewno zna te technologie;)

        • 3 3

      • kosynierow i morska odparu dni juz i tak stoi, wiec korki sa nie tylko na 6 ale na pobocznych rowniez...

        • 0 0

    • (7)

      Jak mają wykupione wczasy to mają nie jechać, bo pogoda zła? Mieszkańcy Trójmiasta mogą sobie odpuścić jednodniowe wycieczki w tym czasie na Półwysep, ale Ci, dla którzy zapłacili za pobyt już raczej innej alternatywy nie znajdą i pojadą pomimo deszczu.

      • 5 0

      • taa (5)

        innej alternatywy może i nie znajdą i wtedy będą musieli cofnąć się do tyłu

        • 0 6

        • (4)

          Nie ma czegoś takiego jak cofanie się do tyłu ;)

          • 5 3

          • Fajnie, że zauważyłeś, +10 dla Ciebie (3)

            Może jednak czasem warto zastanowić się co "autor miał na myśli"

            • 2 0

            • (2)

              Nie chce mi się zgadywać, co autor miał na myśli, jeśli nie potrafi się poprawnie wysłowić. To nie wiersz, żeby się bawić w interpretacje.

              • 1 1

              • Więcej dystansu.. (1)

                A rozumiesz co to jest ironia?;-)

                • 0 0

              • Rozumiem ironię, jeśli ma jakiś sens, w tamtej wypowiedzi sensu nie zauważyłam.

                • 0 0

      • Może masz wczasy, ale tu ludzie muszą do i z pracy dotrzeć. I nie mają tak łatwo jak Wy. Pani premier nawet wam bramki i autostradę opłaca! A na "Słoneczny" się wybrać nie można? W tym roku nad samo morze jedzie! I mieszkańcom pod górkę robić nie będziecie, i innym miasteczkom niż Hel zarobić dacie!

        • 0 0

  • test w deszczu beka, zupelnie inne czasy (11)

    Poza tym kolesie roba test jazdy na polwysep helski a koncza w pucku ;)
    Nie chcieli juz dopisywac, ze czasem korek jest wlasnie od pucka czesciej od wladka az po hel. A wtedy ludzie stoja 3-4h w korkach ;)

    • 110 7

    • Tylko tam już korka nie ominiesz ;) (2)

      Na samym półwyspie już raczej nie ma jak ominąć drogę główną więc taka jazda to by była sztuka dla sztuki.

      • 11 3

      • Na więcej paliwa redakcja nie dała ;)

        • 16 1

      • No od władka nie

        ale jest patent przez łbecz i port aby ominąc rondo we władku , można też w swarzewie odbić wprawo i tez omija sie rondo, no ale redakcja z 3miasta najwidoczniej nie zna wszystkich objazdów, i dlatego puck wyznaczyli sobie jako koniec trasy.

        • 4 1

    • Zawsze można wybrać Władka, Karwię, Dębki - też ładnie, i korki mniejsze. (1)

      • 6 1

      • Popieram :) Tak samo robię.

        Tą samą drogą można też pojechać do Białogóry czy nawet do Kopalina czy Lubiatowa. Nie trzeba się tłoczyć w krokach na Półwysep.

        • 6 1

    • Hell (1)

      Ostatnio wracałem z Jastarni do samego Władka 1,5h w korku... Od Władka odbiłem na prawo na wiochy i wjechałem do pucka przez miejscowość Zdradę później na wprost i tak jak w artykule wybrałem drogę pojazdu nr 1 dzięki temu zaoszczędziłem zapewne kolejne 2h stania w korku... A na estakadzie Kwiatkowskiego pusto i można cisnąć jak przecinak.
      Pólwysep jest fajny ale normą jest ze wraca się 4h do samej obwodnicy

      • 3 0

      • trzeba jechać jednośladem...

        • 1 0

    • Słuszna uwaga,do Pucka to można dojechać spokojnie,ale korka od Pucka do Władka już się nie przeskoczy... (3)

      Przy okazji serdecznie dziękuję autorom za rozpowszechnienie trasy "tubylców" (wariant niebieski); dzięki nim to tałatajstwo z całej Polski zakorkuje i nasze spokojne boczne drogi,z których spokojnie korzystamy w drodze do Władka i dalej!Chce ta czereda przyjeżdżać nad morze,to niech się gniotą; już starczy że blokują autostradę i człowiek z roboty z drugiego końca Polski do domu wraca ruski rok!

      • 4 2

      • Dokładnie, wzrośnie tylko ilość wypadków bo przyjezdni będą w kilku miejscach mocno zaskoczeni

        • 2 1

      • popieram

        Pajace z wwy niech stercza

        • 0 1

      • a widziałeś Hutniczą nie zakorkowaną?? przed artykułem?

        • 0 0

  • 3 trasa (6)

    Można jeszcze zjechać z obwodnicy Kwiatkowskiego i jechać na Rumię Morską i z Rumii kierować się na Kosakowo i Żelistrzewo. Tylko w drodze do Żelistrzewa trzeba uważać bo jeździ tam wiele rowerów. Trasa jest podobna do 1 tylko omija się Pogórze.

    • 12 14

    • Po co o tym informujesz? Nie potrzeba nam korków na alternatywnych drogach dojazdu do Pucka.

      • 18 1

    • Cholerne pismaki

      Przez te wasze artykuły teraz całe Obłuże i Pogorze stoi CODZIENNIE w korkach. Zrobcie sobie objazdy pod domem baranki!!!!

      • 11 0

    • Ha ha ha (3)

      Jaasne, turyści nie mają internetów ani nawigacji.
      Na Hel wiedzie tylko jedna droga, i tak wszyscy się spotkają na tym samym zjeździe bo innego nie ma.
      Hutnicza jest od rana do 17tej zakorkowana bo to główna ulica tirowa ze zjazdami na tory kolejowe towarowe i skm. Mój rekord na 6km to 45minut.
      Kosakowo jest już problem na samym zjeździe z estakady w lewo, i następnie koreczki przy rondach..tak samo jak w Rumii.
      Raczej to nie są alternatywne drogi tylko awaryjne ścieżynki.
      Czemu autor chce wpakować turystów na taką minę? Czemu nie ma na tych złotych trasach zaznaczonych licznych przejazdów kolejowych?
      Z nawigacji się nie dowiesz że odstoisz swoje na przejazdach.
      Dlatego ludzie wolą trochę postać w korku na głównej trasie niż ryzykować utknięcie przez wioski.

      • 1 0

      • Jechałeś tamtędy kiedykolwiek? (2)

        Przez wioski nie utkniesz, jeżdżę tamtędy co weekend ( nie na Półwysep) i tylko raz w Mrzezinie musiałam stać przed torami, bo pociąg jechał. Tam nie ma aż takiego ruchu pociągów, żeby co chwila zatrzymywać ruch samochodowy. Przez większość czasu szlabany są podniesione.
        Turyści tamtędy nie jeżdżą i oby tak zostało, bo te drogi są w kiepskim stanie.

        • 1 0

        • i po co to piszesz ?

          za dobrze ci sie jezdzi ?

          • 3 0

        • Yhy, chyba poza sezonem i remontami.
          Tam ciągle jakiś wiadukt remontują i jak to na wiosce o oznaczeniu objazdu nikt nie pamięta. Zdecydowanie główna trasa wydaje się być dla mnie najszybsza, nawet pomimo korków a ćwiczyłam wszystkie.
          Na trasie Mrzezino są takie miejsca że duże auto nie przejedzie bo drzewa tak ciasno rosną a w innym miejscu droga jest ale w fazie zaniku.
          Może korków nie ma ale zawieszenie można zgubić. Coś za coś.

          • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.