Fakty i opinie

Koronawirus. Ciesz się latem, ale pamiętaj o wiośnie

Najnowszy artukuł na ten temat

Mniej ślubów w Trójmieście. Także tych plenerowych

Czerwcowe słońce sprawiło, że bardzo szybko wyparliśmy smutną i spędzoną w izolacji wiosnę. Przestrzeganie zasad sanitarnych traktujemy już bardziej jako sugestię niż konieczność.
Czerwcowe słońce sprawiło, że bardzo szybko wyparliśmy smutną i spędzoną w izolacji wiosnę. Przestrzeganie zasad sanitarnych traktujemy już bardziej jako sugestię niż konieczność. fot. Edyta Steć/trojmiasto.pl

Choć liczby wskazują, że sytuacja epidemiczna na Pomorzu jest dobra, to nie powód, by mieć w nosie wszystkie (sensowne) wytyczne służb sanitarnych.



Na początek kilka faktów na temat obecnego stanu pandemii na Pomorzu.

Liczby nie kłamią



  • Od 14 marca, gdy odnotowano dwa pierwsze zakażenia na Pomorzu, wykryto koronawirusa u 599 osób.
  • Do dziś z tego grona ozdrowiało 498 osób, wciąż chore są 63 osoby.
  • 18 czerwca we wszystkich pomorskich szpitalach przebywało raptem 10 osób chorych na COVID-19. Ta liczba cały czas spada. W krytycznym momencie, pod koniec kwietnia i na początku maja, wynosiła 117 osób, z jednodniową anomalią 2 maja, gdy na kilka godzin przyjęto kilkudziesięciu pacjentów DPS Polanki - wówczas w szpitalach było 176 osób.
  • 18 czerwca na Pomorzu był tylko jeden chory na COVID-19 pracownik ochrony zdrowia. Z łącznej liczby 123 zakażeń w tej grupie 122 osoby już wyzdrowiały.
  • W naszym województwie zmarło niestety 38 osób, u których wykryto wirus SARS-Cov-2.

Czy te dane wyglądają tak uspokajająco, bo na Pomorzu robi się mało testów? Nie, w naszym województwie wykonano ich od marca prawie 70 tys., a tylko w czerwcu ponad 20 tys. W tym miesiącu wykonuje się ich średnio 1150 dziennie - przy czym najmniej 14 czerwca (196), a najwięcej 7 czerwca (3381).

Co ciekawe - liczba testów nie ma większego przełożenia na liczbę wykrytych zakażeń. W obu rekordowych dniach - 7 i 14 czerwca - wykryto po jednym nowym chorym.

Koronawirus. Stabilna sytuacja w Trójmieście



Niemal każdego dnia na Pomorzu rośnie liczba wyleczonych i wypisanych ze szpitali oraz spada liczba chorych na COVID-19. By jednak ten trend podtrzymać, musimy stosować się przynajmniej do części wytycznych służb sanitarnych.
Niemal każdego dnia na Pomorzu rośnie liczba wyleczonych i wypisanych ze szpitali oraz spada liczba chorych na COVID-19. By jednak ten trend podtrzymać, musimy stosować się przynajmniej do części wytycznych służb sanitarnych.

Wszystko jest dla ludzi, ale zachowajmy rozsądek



Czy zmieniło się twoje podejście do ochrony przed koronawirusem?

nie, stosuję się do wytycznych tak samo jak w pierwszych tygodniach epidemii 29%
wciąż przestrzegam wytycznych, ale być może nieco mniej sumiennie 42%
tak, odpuściła(e)m sobie większość środków ostrożności 17%
od początku nie przywiązywała(e)m wagi do środków ostrożności 12%
zakończona Łącznie głosów: 1940
Na tle całego kraju i większości województw sytuacja na Pomorzu wygląda bardzo dobrze. Ale to nie powód, by uważać, że zawsze już tak będzie i możemy ignorować wytyczne służb sanitarnych.

Tymczasem co najmniej od początku czerwca jest z tym... bardzo różnie. Nakaz noszenia maseczek w sklepach czy komunikacji coraz bardziej traktowany jest jak sugestia, a nie obowiązek.

Podczas codziennych podróży komunikacją miejską za każdym razem widzę po jednej-dwie osoby, które maseczki na sobie nie mają. Zdarza się, że pomiędzy pasażerami dochodzi w tej sprawie do wymiany zdań, nie zawsze uprzejmej.

W ostatni weekend, który podobnie jak tysiące mieszkańców Trójmiasta spędziłem na Kaszubach, w lokalnych sklepach maski nosili głównie ich pracownicy.

Trochę zbyt szybko i łatwo przeszliśmy od witania się gestem dłoni do serdecznego ściskania się ze wszystkimi niewidzianymi od wielu miesięcy znajomymi.

Decyzje rządu nie pomagają



Nie zrzucałbym jednak całej winy na zwykłych mieszkańców. Oni mają prawo być zagubieni, w gąszczu zmieniających się i niestety czasem pozbawionych sensu wytycznych służb sanitarnych.

Bo jak zrozumieć to, że w przedszkolnej grupie może być tylko 16 dzieci, a na weselu, gdzie po alkoholu puszczają hamulce i każdy brata się z każdym, gości może być 150?

I dlaczego na weselu wolno tańczyć w ścisku, a w klubach już nie, więc pozostają zamknięte?

Albo dlaczego zagrożeniem nie jest podróż w tramwaju 100 anonimowych i przypadkowych osób, a w samolocie liczba pasażerów znanych z nazwiska i wstępnie przebadanych na lotnisku musi być znacznie niższa?

Takie niekonsekwencje, dla niektórych - absurdy, można mnożyć.

Myślmy o sobie



Z drugiej strony brak logiki u rządzących nie powinien być dla nas usprawiedliwieniem. Każdy ma swój własny rozum. Nie trzeba przecież panicznie bać się koronawirusa, by nie tęsknić za powrotem do izolacji, która nam wszystkim wyjęła z życia połowę marca i cały kwiecień. Nie będzie przecież problemem, jeśli na weekendowy spacer wybierzemy się w mniej zatłoczone miejsca niż centrum Gdańska, Gdyni czy Sopotu. Można wspierać lokalnych gastronomów, ale niekoniecznie tych, do których ustawiają się najdłuższe kolejki.

Bardzo trafnie, choć niezbyt parlamentarnie, ujął to jeden z czytelników Trojmiasto.pl w komentarzu pod raportem sanepidu z 18 czerwca:

Nic dodać, nic ująć.