Fakty i opinie

stat

Kościół łowców kaczek na Długich Ogrodach

Zobacz, jak kościół św. Barbary wyglądał dawniej, a jak prezentuje się dziś.



Spłonął przez podpalacza żądnego zemsty, a po zajęciu przez wojsko służył jako magazyn paszy. Był jednak wiele razy odbudowywany, a na początku XX wieku gromadzili się w nim członkowie gminy ewangelickiej, która liczyła prawie 17 tys. wiernych. W dwudziestym piątym odcinku cyklu Niezwykłe świątynie Trójmiasta prezentujemy kościół św. Barbary na Długich Ogrodach.



Rozbiórka bocznej nawy kościoła.
Rozbiórka bocznej nawy kościoła. fot. Zbigniew Kosycarz /KFP
Ciągniki podjechały pod kościół. Proboszcz próbował jeszcze przekonać decydentów w Warszawie, aby gdańskie władze zaniechały akcji. Bez skutku. Na oczach wiernych robotnicy założyli okrętowe liny na mury świątyni.

- W nocy z 26 na 27 września 1967 roku traktorami zwalono mury na jezdnię i tory tramwajowe. Pewien pan z Olszynek fotografował ten przykry dla wierzących widok, by pozostawić dowód tego czynu dla potomnych. W czasie wykonywania zdjęć został ujęty przez władze, znieważony, a klisze mu odebrano - wspomina parafialna kronika.

W ciągu jednej nocy spora część gdańskiego kościoła św. Barbary zobacz na mapie Gdańska przestała istnieć. Powód: miejskie władze chciały przebudować ulicę. To nie pierwszy raz, kiedy świątynia doznała uszczerbku. Prawie pół tysiąca lat wcześniej spłonęła za sprawą żądnego zemsty Georga Materna, który z kupca zmienił się w brutalnego rozbójnika.

Porywacz, który podpalił miasto

Czy byłe(a)ś kiedykolwiek w kościele św. Barbary w Gdańsku?

tak, ale jeszcze kiedy budynek należał do ewangelików

2%

tak, bo należę do tamtejszej parafii

14%

tak, na mszy św., nabożeństwie lub u spowiedzi

25%

tak, miałem okazję zwiedzić tę świątynię

29%

nie, ale zamierzam wybrać się kiedyś do tego kościoła

15%

nie potrzebuję zwiedzać tej świątyni

9%

nie, z innych powodów

6%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 340
Poszło o rzekomo zepsuty towar. Najpierw był spór, później bijatyka w zagranicznym porcie, aż w końcu sprawa trafiła do burmistrza Gdańska Johanna Ferbera. Do czasu ogłoszenia wyroku oponenci: kupiec Georg Matern i szyper Harder mieli zachować spokój. Pierwszy nie wytrzymał. Wraz z kompanami napadł pod Dworem Artusa na przeciwnika i uciekł do Oliwy. Wyrok brzmiał w skrócie: wygnanie i konfiskata mienia.

Georg próbował jeszcze szukać poparcia u chełmińskiego biskupa i malborskiego wojewody. Bezskutecznie. Wraz z kompanami rozpoczął więc prywatną batalię z miastem. W 1495 r. nieopodal Subków napadł na ówczesnego burmistrza Gdańska i jednego z rajców. Gdańszczanie ruszyli z odsieczą. Odbito porwanych i pochwycono kilku rozbójników, którzy następnie trafili w ręce kata. Materna nie zdołano ująć. Pozostawał na wolności i napadał na wozy z towarami. Porywał też mieszkańców Gdańska. Jednemu odrąbał ręce i nogi, za innego żądał od miasta okupu.

Żądny zemsty Matern nie poprzestał na rabunkach i porwaniach. W 1499 r. próbował podpalić miasto. Pożary strawiły między innymi domy na Długich Ogrodach i kościół św. Barbary wraz z pobliskim szpitalem. Gdańsk do walki z rozbójnikami rzucił zbrojne oddziały. Matern uciekł więc do Wielkopolski. Tam jednak został aresztowany. Pętla na jego szyi zacisnęła się w wiosną 1502 r. Tymczasem gdańszczanie rozpoczęli odbudowę kościelno-szpitalnego kompleksu, którego udokumentowana historia sięga XIV wieku.

W 1387 r. działały tu kaplica wraz ze szpitalem, którym patronowała św. Barbara. - Nie było tu oczywiście opieki szpitalnej, jaką znamy dzisiaj. Działało za to coś w rodzaju przytułku, domu pielgrzyma - opowiada ks. kanonik Rajmund Lamentowicz, proboszcz Parafii Rzymskokatolickiej p.w. św. Barbary w Gdańsku.

Kilkadziesiąt lat później wybudowano świątynię pod tym samym wezwaniem. Rangę kościoła parafialnego uzyskała w 1456 r. Przyczyną wzniesienia większego obiektu był rozwój Długich Ogrodów. Jeszcze w połowie XIV wieku rozciągały się tu łąki, które Gdańsk kupił od rycerza Piotra z Kacka. Jednak w kolejnych wiekach Długie Ogrody stały się jedną z reprezentacyjnych części miasta.

Orientalny przepych i ławy łowców kaczek

Długie Ogrody wraz z charakterystyczną wieżą kościoła św. Barbary.
Długie Ogrody wraz z charakterystyczną wieżą kościoła św. Barbary. repr. pocztówki ze zbiorów Mirosława Baski
Na drugim planie widoczny Most Stągiewny łączący Długie Ogrody z Wyspą Spichrzów.
Na drugim planie widoczny Most Stągiewny łączący Długie Ogrody z Wyspą Spichrzów. repr. pocztówki ze zbiorów Mirosława Baski
Boczna nawa kościoła św. Barbary miała dwuspadowy dach i barokowe szczyty.
Boczna nawa kościoła św. Barbary miała dwuspadowy dach i barokowe szczyty. repr. pocztówki ze zbiorów Mirosława Baski
Na wąskich i długich parcelach położonych prostopadle do szlaku wiodącego na Żuławy i Mierzeję powstawać zaczęły ogrody. To właśnie im zawdzięcza swoją nazwę ta część miasta. W 1382 r. ogrodów było dziesięć, ponad trzydzieści lat później - 145. Przybywało również mieszkańców.

Między kościołem a Szafarnią powroźnicy mieli swoje tory do wyrobu lin okrętowych. Z kolei po drugiej stronie szlaku od 1379 r. osiedlali się wyplatacze mat i rogóżek, które służyły do ochrony towarów transportowanych na statkach. Jednak nie tylko rzemieślnicy zamieszkiwali Długie Ogrody. Z czasem na parcelach wokół głównej arterii powstawały pałace. Mieszkali w nich zamożni gdańszczanie, a nawet magnaci.

- Ktoś nagle przeniesiony za pomocą czarodziejskiej różdżki wróżki Morgany na promenadę na Długich Ogrodach mógłby sądzić, że się znalazł w prawie wschodnim mieście, tak orientalny jest przepych polskich dostojników. (...) A obok tych Sarmatów burmistrzowie i rajcy gdańscy (każdy z osobna pełniejszy powagi i majestatu niż hiszpański król) w świetności czarnych jedwabnych i aksamitnych szat, z kryzami i mankietami i niezmiernymi perukami - pisał Tenier, który w pierwszej połowie XVIII wieku miał okazję odwiedzić Gdańsk.

Francuz przypatrywał się wtedy również kupcom i hurtownikom. Jego zdaniem nosili stroje "w pstrych barwach, które mogłyby rozbudzić zawiść brazylijskich papug". - Do tego jeszcze chytre fizjonomie polskich Żydów we wschodnich chałatach. Krótko mówiąc, niczego podobnego, jak ta promenada Długich Ogrodów, już nigdy nie zobaczę - oceniał Tenier.

Długie Ogrody przez wieki zyskiwały na znaczeniu. Mimo, że co pewien czas musiały znosić skutki pożarów. Przykład: kościół parafialny. Płonął między innymi w 1499 i 1545 roku. Ponadto w 1577 roku - podczas oblężenia Gdańska przez wojska króla Stefana Batorego - został uszkodzony.

Za każdym razem ruszała jednak odbudowa. Na początku XVI wieku wzmocniono kościół przyporami, a kilkadziesiąt lat później zamontowano organy. Po czym zbudowano nowy ołtarz główny i drewniane empory. Zakończono także budowę wieży - zyskała renesansowy hełm i zegar.

W tym czasie kościół św. Barbary był już miejscem modlitw luteranów, którzy w XVI wieku przejęli świątynię. Dlatego z bogato zdobionej ambony przemawiali pastorzy. Wśród słuchaczy byli między innymi członkowie cechu łowców kaczek, którzy mieli tu wykupione drewniane ławy. Od 1728 roku pastorzy mogli zwracać się do większej liczby osób, bo od południowej strony dobudowano nawę boczną. Z kolei wierni, od połowy XVIII wieku, śpiewali przy akompaniamencie nowych, 39-głosowych organów. Działał szpital i parafialna szkoła. Nadszedł jednak czas wojen napoleońskich.

Magazyn na paszę i podarunek od króla

Wnętrze świątyni, w której modlili się ewangelicy.
Wnętrze świątyni, w której modlili się ewangelicy. repr. zdj. ze zbiorów Biblioteki Gdańskiej PAN
Tak wyglądały Długie Ogrody ok. 1910 r.
Tak wyglądały Długie Ogrody ok. 1910 r. repr. pocztówki ze zbiorów Krzysztofa Gryndera
A tak w 1964 roku, kiedy była to ulica Elbląska.
A tak w 1964 roku, kiedy była to ulica Elbląska. fot. Zbigniew Kosycarz/KFP
Świątynię zajęli żołnierze. Początkowo mieścił się w niej lazaret, czyli wojskowy szpital polowy. Po zdobyciu Gdańska przez wojska marszałka Lefebvre'a w 1807 r. Francuzi woleli jednak przekształcić kościół w magazyn żywności. Składowano w nim paszę dla kawaleryjskich koni.

Ponadto podczas wojny zniszczone zostały ołtarz, chrzcielnica i ławy. Po tym jak budynek w 1814 r. wrócił w ręce ewangelików, rozpoczęła się kolejna żmudna odbudowa. Akcją kierował obrotny kaznodzieja Friedrich Karmann.

Na odnowienie wnętrza zebrano prawie 3800 talarów. Zadbano o nowy ołtarz, a w 1841 r. król Fryderyk Wilhelm IV, który przybył do Gdańska, ofiarował kościołowi chrzcielnicę z czarnego i białego marmuru. Odbudowa trwała przez kolejne lata, a gmina ewangelicka rosła w siłę. W 1905 r. skupiała prawie 17 tysięcy członków.

Równie dynamicznie zmieniało się otoczenie kościoła. Powstała aleja spacerowa ze 108 młodymi holenderskimi lipami, a ulicę wybrukowano. Mieszkańcy Długich Ogrodów od lat 80. XIX wieku mogli ponadto podróżować tramwajami konnymi. Z kolei w 1938 r. otwarto dwutorową linię tramwajów elektrycznych. Wiodła przez zmodernizowany Most Stągiewny. Tyle że budowa miała swoją cenę: wycięto wiele starych lip tworzących aleję.

Największe zmiany w krajobrazie Długich Ogrodów przyniosła jednak II wojna światowa. W 1945 r. pod naporem Armii Czerwonej przez tę część miasta wycofywały się niemieckie wojska broniące Gdańska. Długie Ogrody, które przez wieki tętniły życiem, zostały prawie całkowicie zniszczone.

W gruzach legł także kościół św. Barbary. W starej karcie konserwatora widnieje opis: "W marcu 1945 r. zniszczony w 60 procentach". Wojna zabrała dachy, górną część wieży, stropy z rokokowymi zdobieniami i zabytkowe wyposażenie. Ostała się część murów, między którymi zalegały góry gruzu.

Na zabezpieczenie murów i usunięcie części gruzu przez robotników świątynia musiała czekać 11 lat. W tym czasie budynek należał do Skarbu Państwa i - jak sugeruje kościelna kronika - "władze zamierzały ten kościół odbudować i zmodernizować na salę gimnastyczną".

Pod koniec lat 50. ubiegłego wieku świątynię przekazano jednak gdańskiej Kurii. Rektorem kościoła został ks. Edward Masewicz, który nie bał się ciężkiej pracy.

Zniknięcie nawy i ratunek dla małżeństw

W odgruzowywaniu kościoła pomagali wierni.
W odgruzowywaniu kościoła pomagali wierni. repr. zdj. ze zbiorów parafii św. Barbary
Wieżę wraz z hełmem odbudowywano na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Wcześniej władze nakazały robotnikom wyburzyć boczną nawę.
Wieżę wraz z hełmem odbudowywano na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Wcześniej władze nakazały robotnikom wyburzyć boczną nawę. repr. zdj. ze zbiorów parafii św. Barbary
Skrzyżowanie ulic Elbląskiej (Długie Ogrody), Szafarni i Szopy w 1975 roku.
Skrzyżowanie ulic Elbląskiej (Długie Ogrody), Szafarni i Szopy w 1975 roku. fot. Zbigniew Kosycarz/KFP
Budowa domu parafialnego.
Budowa domu parafialnego. repr. zdj. ze zbiorów parafii św. Barbary
- Własnymi rękami odrzucał cegły i gruz, by utorować ścieżkę przez kościół i wejście do kruchty. Miał kilku zaufanych ludzi. (...) Każdego dnia oczyszczali część kościoła na przybytek godny Boga. (...) I oto 16 czerwca 1960 r. w kruchcie przy prowizorycznym drewnianym ołtarzu ks. rektor na małym skrawku świątyni po 400 latach odprawił Najświętszą Ofiarę Mszy Świętej. Obecnych było 10 osób - wspomina parafialna kronika.

Duchowny i parafianie mieli jednak związane ręce. Wprawdzie PRL-owskie władze w 1959 r. pozwoliły wiernym na prace przygotowawcze, ale przez lata nie chciały wydać pozwolenia na odbudowę. - Delegacje wiernych często udawały się do władz państwowych. (...) Wiele zużyto papieru i wiele przemierzono kilometrów. Zawsze napotykano na trudności - opisuje kronika.

Z tego powodu w oczyszczonej z gruzów części kościoła wierni urządzili kaplicę z prowizorycznym dachem. Z kolei w bocznej nawie zorganizowano warsztat, a przy kościele stanął skromny drewniany barak. Była tam zakrystia, salka katechetyczna i mieszkanie dla księdza. Po latach oczekiwania wiernych, wiosną 1967 r. władze pozwoliły na odbudowę. Tyle że głównej nawy.

Planiści i decydenci mieli zastrzeżenia do nawy bocznej kościoła. Była dla nich przeszkodą w rozwoju ulicy. Powstały więc dwie koncepcje. Pierwsza: wyburzyć. Druga: przerobić nawę na pasaż dla pieszych. Po prawie 10 latach dyskusji, zdecydowano się na pierwsze rozwiązanie. Mimo protestów ze strony parafii, we wrześniu 1967 roku robotnicy pod nadzorem władz wyburzyli nawę. - Parafianie mieli tylko kilka godzin na to, żeby ewentualnie powybierać cegły do odbudowy pozostałej części kościoła - opowiada ks. Lamentowicz.

- Z dzisiejszego punktu widzenia nie można zrozumieć ówczesnej decyzji o rozebraniu południowej nawy bocznej. Zabudowie na Długich Ogrodach czegoś brakuje, jeśli spogląda się na nie wychodząc przed Bramę Stągiewną - a mianowicie przyciągającego "wzrok historycznego akcentu". (...) Otwiera się perspektywa, która bez kulminacji prowadzi w dal. (...) Wystająca na drogę pieszą południowa nawa boczna miała ważne zadanie: tworzyć przerywnik optyczny w perspektywie tej nudnej dzielnicy - tak po latach oceniał działania PRL-owskich władz prof. Wolgang Deurer, architekt i autor książki Gdańsk i jego kościoły. Dokumentacja 56 zabytkowych istniejących i nieistniejących kościołów Gdańska.

Mimo decyzji o rozbiórce bocznej nawy, wierni pod koniec lat 60. mieli jednak powody do radości. Odbudowa kościoła nabierała tempa, a 30 marca 1968 r. biskup Edmund Nowicki erygował parafię. Ponadto miasto Magdeburg podarowało gdańskiej świątyni trzy dzwony, a kościelna wieża rosła w oczach.

Po czym w latach 70. ubiegłego wieku zamontowano sporej wielkości witraże autorstwa Barbary Massalskiej. Spoglądają z nich święci i papieże. Rozpoczęto także budowę domu parafialnego, aby tutejsza wspólnota mogła lepiej funkcjonować. - Chrzty 80, śluby 92, pogrzeby 48 - to tylko kilka danych z działalności parafii w połowie lat osiemdziesiątych.

Obecnie parafia się kurczy. W ubiegłym roku odbyło się 27 ślubów i 60 pogrzebów. - Przeważają parafianie w wieku 70 i 80 lat. Jeśli ktoś ma 60, to mówimy, że to młodzież - przyznaje proboszcz.

Młodzi parafianie masowo wyjechali do pracy za granicę. Zdarza się, że niektórzy przylatują na krótko do Gdańska i proszą, aby udzielić im ślubu lub ochrzcić dziecko w ich dawnym kościele. Po czym ponownie wyjeżdżają. - Rodziny z dziećmi to prawdziwy skarb - przyznaje proboszcz. Dlatego też przy parafii działa Wspólnota Trudnych Małżeństw Sychar. Na spotkania prowadzone przez wikariusza ks. Marcina Bukowskiego przychodzą małżeństwa, które przeżywają kryzys i szukają pomocy. - Próbują przez modlitwę i spotkania ratować swoje małżeństwa i są sukcesy. Pan Bóg potrafi dokonywać wielkich rzeczy - przekonuje proboszcz.

Ponadto w kościele starsi wierni regularnie odmawiają różaniec, a młodzi muzycy wykorzystują dobrą akustykę kościoła podczas koncertów. - Parafia jest bardzo kameralna, ale kochana - puentuje ks. Lamentowicz.

Wokół bloki z czasów PRL-u, a wśród nich świątynia, której prezbiterium pochodzi z czasów średniowiecza. Zobacz kościół w Gdyni Chyloni, któremu patronuje św. Mikołaj.

Wokół bloki z czasów PRL-u, a wśród nich świątynia, której prezbiterium pochodzi z czasów średniowiecza. Zobacz kościół w Gdyni Chyloni, któremu patronuje św. Mikołaj.

Niegdyś pochowano przy nim pomorskich rycerzy zamordowanych przez Krzyżaków, a dziś znany jest z mszy świętych dla przedszkolaków. Zobacz średniowieczny kościół św. Jakuba w Oliwie.

Niegdyś pochowano przy nim pomorskich rycerzy zamordowanych przez Krzyżaków, a dziś znany jest z mszy świętych dla przedszkolaków. Zobacz średniowieczny kościół św. Jakuba w Oliwie.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (82)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.