Fakty i opinie

Po szwalni przy Wałowej zostanie elewacja


Deweloper osiedla Bastion Wałowa dokonuje rozbiórki kolejnego na swojej działce budynku. Choć obiekt był pod ochroną, deweloper uzyskał zgodę na wyburzenie na poziomie ministerstwa. Tylko dzięki dobrej woli właściciela pozostawiony zostaje fragment elewacji.



Czy budynek przy ul. Wałowej 23 należało ocalić przed rozbiórką?

tak, takie budynki to perełki architektonicznie 50%
tak, o ile możliwe było to technicznie 18%
nie, ale dobrze się stało, że zostanie fragment oryginalnej elewacji 15%
nie, budynek należało w całości rozebrać 17%
zakończona Łącznie głosów: 797
Budowa kontrowersyjnego osiedla Bastion Wałowa wchodzi w kolejny etap. Deweloper przygotowuje właśnie teren pod nowe budynki.

Jeszcze w ubiegłym roku zburzył przedwojenną halę widowiskową, która była pozbawiona jakiejkolwiek ochrony konserwatorskiej, a teraz rozpoczął rozbiórkę głównego gmachu warsztatów (tzw. szwalni) dawnego Urzędu Mundurowego.

Czytaj też: W cieniu "Bastionu Wałowa". Historia budynków z ul. Wałowej

Budynek przy ul. Wałowej 23 zobacz na mapie Gdańska był chroniony poprzez plan zagospodarowania oraz gminną ewidencję zabytków. Nie był on wpisany do rejestru zabytków.

Deweloper pierwotnie chciał pozostawić budynek, o czym świadczy karta informacyjna przedsięwzięcia oraz koncepcje rozmieszczenia budynków na działce, do których dotarło stowarzyszenie Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej. Ostatecznie deweloper zmienił zdanie, co do jego losów i rozpoczął starania o zgodę na rozbiórkę.

- W marcu 2015 r. Wojewódzki Konserwator Zabytków odmówił uzgodnienia rozbiórki budynku, którą wydał Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Od tej decyzji zostało złożone odwołanie do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Minister w oparciu o ekspertyzy techniczne budynku, zlecone przez dewelopera, zgodził się na rozbiórkę. W tej sytuacji nie mogliśmy dalej chronić obiektu - wyjaśnia Marcin Tymiński, rzecznik Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
We wspomnianych ekspertyzach wykazano odchylenie niektórych ścian od pionu oraz skażenie budynku chemikaliami, które były tutaj przechowywane po wojnie.

Czytaj też: Oliwa: rozbierają przychodnię, by ją odbudować

Z gmachu ostanie się jedynie fragment elewacji od strony ul. Wałowej, który będzie wkomponowany w nową zabudowę biurową. Taka decyzja to jednak wyłącznie przejaw dobrej woli LC Corp, a nie żaden wymóg prawny.

- Udało się nam uzgodnić z deweloperem, by zachować fasadę od ul. Wałowej, choć zgodnie z decyzją ministra może on cały budynek rozebrać - zwraca uwagę Tymiński.
Czytaj też: Gdańsk wyburzy 32 budynki mieszkalne

Najnowsza wizualizacja inwestycji Bastion Wałowa. Widoczne jest zachowanie fragmentu elewacji budynku oraz jego ogrodzenia.
Najnowsza wizualizacja inwestycji Bastion Wałowa. Widoczne jest zachowanie fragmentu elewacji budynku oraz jego ogrodzenia. mat. inwestora
W związku z dyskusją, która toczy się wokół Bastionu Wałowa oraz ogólną debatą na temat jakości architektonicznej nowych inwestycji deweloperskich, powołano w Urzędzie Miejskim specjalny zespół ds. "koordynacji działań na rzecz polityki ładu przestrzennego".

W jego skład wchodzi czworo dyrektorów miejskich jednostek: Andrzej Duch - dyrektor Wydziału Urbanistyki i Architektury Urzędu Miejskiego w Gdańsku, Mieczysław Kotłowski - dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku, Jacek Skarbek - prezes zarządu Gdańskiej Infrastruktury Wodociągowo-Kanalizacyjnej oraz Andrzej Chudziak - prezes zarządu Gdańskich Melioracji.

- Zespół powołano, żeby móc wcześniej niż na etapie pozwolenia na budowę, bo już na etapie koncepcji, pozyskiwać informacje o zamierzeniach inwestora i podejmować z nim rozmowy - informuje Andrzej Duch.
Zespół ma zająć się wzajemną wymianą informacji oraz przygotowaniem opinii w zakresie tego, "czy przedstawiona przez inwestora koncepcja zagospodarowania terenu wpisuje się w ład przestrzenny i została dostosowana do krajobrazu i otaczającej zabudowy".

- Pamiętajmy jednak, że praca zespołu zakłada dobrą wolę inwestora, jego chęć rozmowy na temat architektury danego miejsca. Wiele zależy od jego nastawienia, jednak warto podjąć takie działania, bo warto podejmować wszelkie działania pozaustawowe, gdy chodzi o wygląd naszego miasta - zaznacza Duch.
Prawo nie zezwala samorządom na ingerowanie w wygląd budynków, o ile ich projekt jest zgodny z prawem. Nz. wizualizacja Bastionu Wałowa.
Prawo nie zezwala samorządom na ingerowanie w wygląd budynków, o ile ich projekt jest zgodny z prawem. Nz. wizualizacja Bastionu Wałowa. mat. inwestora
Warto przy tym zauważyć, że obecnie miasto nie ma narzędzi prawnych do opiniowania wyglądu budynków. Nie może odmówić inwestorowi wydania zgody na budowę tylko ze względu na estetykę, jeżeli zamierzenie inwestycyjne spełni wszystkie wymagania prawne, a projekt będzie zgodny z planem zagospodarowania.

Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego z kolei przez lata były tworzone maksymalnie liberalne, by zachęcić do inwestowania deweloperów. Poprzedni dyrektor Biura Rozwoju Gdańska, jednostki odpowiedzialnej za przygotowanie MPZP - Marek Piskorski (obecnie dyrektorem jest Edyta Damszel-Turek), wychodził wręcz z założenia, że dobry plan to taki, którego zapisy zostaną "skonsumowane" w ciągu zaledwie pięciu lat.

Czytaj też: Felieton z czerwca 2015 r.: Oblicza planowania przestrzennego w Gdańsku

Młode Miasto z lotu ptaka.

Warto zauważyć także, że miasto próbuje w ostatnim czasie przerzucić część odpowiedzialności za zaistniałą sytuację na Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który nie dokonał tzw. wpisu obszarowego Młodego Miasta. Podkreśla się przy tym, że WKZ jest organem, który może wciąż opiniować projekt pod kątem architektury i wpasowania jego w otoczenie.

To jednak nic innego, jak czyste zagranie polityczne. Przypomnijmy, że wcześniej konserwatorów zabytków uznawano za tych, którzy blokują rozwój miasta.

- To hamulcowy. Ten człowiek powoduje, że to miasto, zamiast się rozwijać, umiera - mówił w 2004 r. w wywiadzie dla Dziennika Bałtyckiego o Grzegorzu Budniku, ówczesnym wojewódzkim konserwatorze Wiesław Bielawski, zastępca prezydenta miasta ds. polityki przestrzennej - Kilka bardzo ważnych inwestycji jest wstrzymanych, bo pan konserwator nie ma ochoty wydać decyzji, albo piętrzy dodatkowe trudności. Jego działanie przesycone jest nadmierną biurokracją.

Muzeum II Wojny Światowej z lotu ptaka w grudniu ub. r.


Sześć lat później, o brak dobrej współpracy oskarżano kolejnego konserwatora zabytków, Mariana Kwapińskiego. Tym razem poszło o uzgodnienie planu zagospodarowania Muzeum II Wojny Światowej. Zdaniem konserwatora brakowało w nim maksymalnych parametrów zabudowy - w tym wysokości (identyczna sytuacja jest na działce, gdzie powstaje Bastion Wałowa). Zdaniem miasta, konserwator spóźnił się ze swoimi uwagami.

Kontrowersji nie brakowało też przy projekcie centrum handlowego na Targu Siennym i Rakowym, gdzie Kwapiński pierwotnie odmawiał możliwości budowy zadaszenia nad Kanałem Raduni, uniemożliwiając tym samym możliwość stworzenia wielkiego zamkniętego w jednej kubaturze gmaszyska. Ostatecznie się ugiął, narzucając dość wysoko usytuowany szklany dach.

- Uważam, że konserwator nie jest od interpretacji zapisów planu zagospodarowania przestrzennego. Zadaszenie kanału nie powoduje, że nie będzie on chroniony i właściwie eksponowany - argumentował w 2011 r. w wywiadzie dla Gazety Wyborczej Wiesław Bielawski.

Wirtualny spacer po centrum handlowym na Targu Siennym i Rakowym.



Obecny Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków, Dariusz Chmielewski, dziwi się, że miasto chce prosić reprezentowany przez niego urząd o współpracę i to w zakresie Młodego Miasta, gdzie wcześniej dążono do jak najmniejszej możliwości ingerencji ze strony konserwatorów.

- Ze swojej strony pragnę zauważyć, że prawie każdy konserwator zabytków, określany był dotąd mianem "hamulcowego", przez którego działania miasto Gdańsk nie może się swobodnie rozwijać, zgodnie z przyjętą przez Gminę wizją. Teren inwestycji tzw. Bastionu Wałowa oraz wiele innych obszarów - w tym postoczniowych - służba konserwatorska potraktowała wyjątkowo liberalnie. Dziwią mnie więc wypowiedzi [w trójmiejskich mediach - dop. red.] Wiesława Bielawskiego, wiceprezydenta Miasta Gdańska czy Bogdana Oleszka, Przewodniczącego Rady Miasta Gdańska, zarzucające konserwatorowi zbyt mały zakres ochrony tych terenów. Wydawać by się mogło, że w tym wypadku działania ówczesnego konserwatora były zbieżne z intencjami władz Gdańska - napisał Chmielewski w oświadczeniu do mediów na początku lutego br.

Opinie (121) 2 zablokowane

  • skandal

    po prostu

    • 0 0

  • Zamiast opluwać powinniście całować po rękach (1)

    Deweloper da zatrudnienie wykonawcom, zarobi wytwórnia betonu, firma od dźwigów, hurtownie budowlane, banki udzielą kredytów, notariusze spiszą umowy sprzedaży, gmina naliczy nowe podatki od nieruchomości. Okolica w końcu nabierze cywilizowanego wyglądu i wzrosną ceny sąsiednich nieruchomości. Deweloper zapłaci VAT i CIT. Słowem będzie praca i będzie też na wypłaty z MPOS'u dla sfrustrowanych lenni, którzy zamiast samemu coś robić, to tylko krytykują, bo nic innego nie potrafią. To chyba lepsze niż stera zmurszałych cegieł.

    • 0 5

    • tu nie chodzi o to ze sie nikt nie zgadza z tym ze miasto musi sie rozwijac, ze sa potrzebni inwestorzy itp. ale mozna zrobic cos dla miasta, mieszkancow nie niszac jego ... mozna budowac nowoczesnie ale i tez zachowac stara architekture, bo gdyby tak sie nie robilo to nie sadze bysmy teraz ogladali Dwor Artusa, Zielona Brame i wiele, wiele innych obiektow, to przeciez tez starocie i bylo mozna je jeszcze przed wojna zburzyc i wybudowac cos ,,modniejwszego,, ...
      a dzis bys tylko ogladal te obiekty na starej fotografii ...
      choc mysle ze jestes dumny z tego ze tu mieszkasz i jak odwiedzaja cie znajomi to z mila chcecia idziecie na miasto pelne pieknej starej zabudowy, ale i tez po zakupy do galerii ...
      tez sie czasem zastanow zanim kogos oplujesz ...

      • 1 0

  • Bandytyzm w białych rękawiczkach ...

    Przynajmniej mogli zachowac cala fasade a nie fragent, no i co z ozdobami mosieznymi jakie byly na srodkowej jej czesci do tego ozdobne ryzality wienczace szczyt dachu na koncach osalalej czesci sciany ???
    Do kitu taka robota skoro z tak dlugiej sciany pozostawiaja jak najmniejsza czesc ...
    To sie nawet kupy nie trzyma patrzac na taka glupote ...
    A mozna bylo zachowac cala fasade z naroznikiem ukazujac jak ona wygladala w pierwotnym stanie, przynajmniej mialo by sie o niej wieksze wyobrazenie jak to co tylko zostanie zbedna ,, łata,, na tle takiej zabudowy ...
    Zas co do Pana biznesmena to nie zle cwaniacko sobie wszystko zalatwil ...
    Gratulacje dla urzedasow i konserwatora na to ze pozwalaja tak zasmiecac nasze miasto ...

    • 2 0

  • Niech sobie strzeli w łeb, kto głosował w ostatnich wyborach samorządowych na PO. Bardzo wam dziękujemy koledzy i koleżanki. To dzięki wam mamy w Gdańsku to, co się teraz dzieje między innymi przy Wałowej.

    • 5 0

  • Widz (11)

    Czego Ruskie nie zburzyli, nasi .....

    • 182 15

    • A gdzie gruz wędruje? (1)

      A co się dzieje z cegłą po rozbiórce? Toż to nie jest zwykły betonowy gruz. Ta cegła ma dziesiątki lat i wielokrotnie jest wykorzystywana do rekonstrukcji, a wartość jej jest nie do przecenienia. Jaki jest jej cel? Gdzie się ją deponuje/składuje/wysypuje? Tam jest mnóstwo forsy. Kto trzyma na tym łapę? Czy ktoś się tym zajmuje lub kontroluje przepływ budulca? Już olać ten budynek. Jaki był taki był, kolejna knajpa z klimatem pewnie mogłaby w nim tylko powstać bo do niczego innego się nie nadawał. Ale jak już zburzyli to gdzie jest cegła?

      • 12 3

      • mylisz się

        oczywiście to bardzo dobra jakościowo cegła ale teraz ludzie się na tym po prostu nie znają. serio. można kupić to jako cegłę rozbiórkową za niewielkie pieniądze, taniej niż badziew ze składu budowlanego. sam kupiłem tak cegły z ok 1890 z Osowej. tak samo cegły z burzenia domów na ul. Nad Stawem czy wzorcowni w Stoczni były sprzedawane za niewielkie pieniądze. Popytu wielkiego nie było bo żeby to docenić i umieć wykorzystać to trzeba coś wiedzieć i coś umieć (np budować). teraz się buduje nie na wieki tylko na dziesiątki lat i nie estetycznie z licowej cegły tylko kiczowato ze styropianu plus na to ewentualnie jakieś plastikowe albo betonowe kafelki imitujące cegłę więc na co komu cegła licowa dobrej jakości. witamy w Polsce, kraju niskich kompetencji i niskiej jakości - prawie wszystkiego. Sami ten kraj tak tworzymy każdego kolejnego dnia, swoim lenistwem, bylejakością, oportunizmem, dziadostwem i tolerowaniem dziadostwa kolegów, znajomych, rodziny, polityków, mediów. Oto nasze dzieło.

        • 1 0

    • do Gdańska weszli Polacy i Rosjanie i razem palili to miasto - NIEZAPOMINAMY IM TEGO (1)

      • 5 5

      • kto nie zapomni? wnuk dziadka zWerhmahtu?

        Rozkaz Hitlera: bronić Gdańska do ostatniego żołnierza. Kto myślał inaczej był natychmiast wieszany - inaczej myślący Niemcy wisieli jak ulęgałki na lipach w Alei Zwycięstwa.
        Germanofilom proponuję już zawczasu studiować prawo szariatu, a od Polski i Polaków się odczepić.

        • 2 1

    • to nie nasi

      • 0 1

    • smutne

      co te ciubaryki robią z mojego miasta ...

      • 3 1

    • Skażenie budynku chemikaliami? I w centrum miasta na chama wyburzali to spychaczami rozsiewając trujące chmury pyłu wokół bez (1)

      żadnej informacji o tym gdziekolwiek?
      Przecież tam są budynki mieszkalne, przychodnia, przedszkole, szkoła podstawowa - i to wszystko kilkadziesiąt metrów od tego rozwaliska.
      Niezła afera.

      A co do decyzji ministerstwa, no cóż jaki minister takie decyzje. PIS jak zwykle nie ma szczęścia do kadr. To że ulubieniec deweloperów pomorski konserwator okaże się większym fighterem o zabytek niż PISuar na ministerstwie, zakrawa na groteskę i kiepski żart. Niezłą reklamę sobie robią, bo zakładam że skoro decyzja o rozbiórce jest teraz to maczał w niej paluchy Gliński.

      Lesiu Cz. postawił na swoim i nie dość, że okolicę obstawi szkaradnymi wieżowcami, to na dodatek wyburzy zabytkowe budynki, które miały przetrwać. To jest Polska i podobno dobra zmiana.

      • 42 5

      • Dobra, zmiana!

        No więc zmieniają, głosował na nich ktoś przecież.

        • 3 0

    • Wyburzyć i postawić coś ładnego, ruskie nie stawiali.

      • 2 8

    • i bardzo dobrze!!!! (1)

      a paru powiązanych w układy gdańskie ludzi niech przestanie krzyczeć bo co ominął ich jakiś deal !!!!

      • 2 9

      • Sugerujesz, że obecnie w dealu partycypuje minister z Warszawy zamiast urzędasów z Gdańska?

        Bardzo pocieszające byłoby, że nachapie się ktoś inny niż gdańscy notable ;-)
        Tych wieżowców przy stoczni w ogóle nie powinno być, a nieroztropne zgody na wyburzanie ostatnich zabytków z okolic Wałowej, to już kompletny bezsens.

        Promowanie akurat Leszka C. i jego buraczanej inwestycji tylko po to żeby zrobić Gdańszczanom na złość, to słaby pomysł - zwłaszcza mając na względzie kim ten facet jest - zaginione w tajemniczych okolicznościach teczki, a współcześnie setki pokrzywdzonych ludzi, których ten facet zawsze z korzyścią dla siebie na swoich spółkach zwyczajnie zrobił w ciula na gpw. Nie wiem czy pomoc akurat takim byznesmenom i wspieranie akurat takch inwestycji - na złość Gdańskowi - wyjdzie PIS na dobre.

        Czasem lepiej się zastanowić co się robi, a nie robić to tylko dlatego, że pasuje zrobienie czegoś komuś na złość.

        • 15 3

  • A może po prostu zmienić podejście do szczególnie istotnych miejsc w Gdańsku? (6)

    I zamiast dusić z metra ile się da, po prostu przygotować projekty zabudowy w drodze konkursu (kompleksowe, z poszanowaniem zabytków i krajobrazu miejskiego) i następnie sprzedać to deweloperowi razem z harmonogramem budowy (coby uniknąć przypadku warszawskiego Prudentiala straszącego rusztowaniem od wielu lat). Chętni i tak by się znaleźli, być może nawet taki buszmen jak Czarnecki, ale już w kagańcu i bez swojej cinkciarsko-troglodyckiej fantazji architektonicznej. Uniknęlibyśmy natomiast tej, zalatującej łapówkarstwem, bezradności, że jak się sprzeda to już się nie ma kontroli. Po prostu deweloper realizowałby projekt miasta, co do joty. Owszem, pewnie mniej miasto zarobi, ALE nie doprowadzi do trwałej dewastacji stref reprezentacyjnych. Finalnie to podejście i tak się bardzo opłaci.

    • 30 4

    • to niest wlasnosc miasta tylko prywatna (4)

      Takze miasto nie moze "sprzedac deweloperowi z warunkami zagospodarowania".
      Ogolnie warunki zabudowy sa w planie zagospodarowania

      • 2 3

      • W tej chwili Plan to dowolność (3)

        Przeczytaj jak wygląda obecnie plan zagospodarowania przestrzennego i wtedy zrozumiesz o co mi chodzi. Nie gwarantuje on w żaden sposób ochrony przed architektoniczną tandetą, która rujnuje wizerunek całego miasta.
        Rozwiązania są dwa:
        1. grunty będące własnością miasta w miejscach szczególnie reprezentacyjnych, istotne dla estetyki miejskiej, powinny być sprzedawane TYLKO z gotowymi projektami zabudowy. Czyli deweloper realizuje poszczególne inwestycje zgodnie z projektem dla danego terenu.
        2. Prawo należy zmienić tak, aby nawet jeśli działka budowlana w szczególnych miejscach (ścisłe centrum, otoczenie historyczne) jest prywatna, projekty architektoniczne musiały spełnić szczegółowe założenia planu (nie takiego ogólnego planu jak obecnie), czyli np. Czarnecki nie mógłby zbudować klocków a dzisiaj może, pokazując wszystkim środkowy palec.

        • 6 1

        • no ale wlasnie to nie jest grunt miejski (2)

          Tylko pana LC ;)

          • 1 4

          • Chyba nie chcesz mnie zrozumieć... (1)

            No właśnie pustuluję, żeby nie było jak teraz. Kupił ziemię Czarnecki i stawia co tam zechce, byleby nie wyższe niż zakładane w planie. A czy jest to plastikowy rozmach rodem z Las Vegas czy straszydło ala Gołębiewski to już nikogo nie obchodzi. Jeśli trafi się złośliwy inwestor to obecnie może swobodnie zbudować budynek inspirowany zawartością toalety lub gigantyczną d*pę.
            Tymczasem gdyby Czarnecki kupił tę działkę z gotowym projektem, będącym częścią kompleksowego rozwiązania dla całej nowej dzielnicy i zobowiązaniem do jego realizacji to nie mielibyśmy teraz kłopotów. Zresztą moje 2 punkty opisane powyżej rozwiązują chyba wszystkie wystepujące na rynku sytuacje.
            I zaznaczę: chodzi o istotne dla miasta okolice, które mają szczególny wpływ na jego wizerunek czyli miejsca najbardziej atrakcyjne. Takie najbardziej atrakcyjne lokalizacje znajdą zawsze inwestora, nawet w przypadku obostrzeń dotyczących możliwości zabudowy.

            • 3 2

            • Miałeś chyba na myśli Partnerstwo Publiczno - Prywatne,

              bo koncepcję, projekt, czy już gotowe pozwolenia na budowę zawsze można zmienić. Właściciel ma do tego konstytucyjne prawo.
              Innej możliwości prawo nie przewiduje. Siłą rzeczy, aby Miasto miało coś do powodzenia, to wcześniej musiałoby nabyć jakieś udziały we własności. A nie nabyło!

              • 1 0

    • Wystarczy już!

      Ktoś kto zechce zmienić obecną patologię inwestycyjną ma mój głos w następnych wyborach. Jeśli takich nie będzie to trzeba chyba zakasać rękawy i skrzyknąć organizację społeczną, która wystawi swoich kanydatów w wyborach samorządowych. Dość już mam czytania o dewastacji Gdańska. Niby 250 obiektów stoczniowych jest w rejestrze zabytków a na dzisiaj oparło się wyburzeniu chyba mniej niż 40. I ciągle znikają kolejne. Litości, przecież to jest BARBARZYŃSTWO!

      • 11 2

  • To jest skandal w jaki sposób chcą zabudować najciekawsze tereny w Gdańsku. Zero zastanowienia i refleksji jak to będzie pasowało do miasta...refleksja na ten temat to: liczy się tylko kasa...

    • 5 1

  • Ja bym rozwalił wszystko. Rozczulanie się nad starociami, to hamowanie nowego i hamowanie rozwoju. Amen.

    • 1 6

  • (2)

    To wszystko jest smutne i absurdalne. Gdańszczanie wybierają władzę, która niszczy ich własne miasto. To są ludzie obcy duchowi naszego miasta. Tyle zabytków, miejsc i budynków budujących klimat Gdańska zostało zniszczonych i nadal niszczeje. Dlaczego tak się dzieje?Dlaczego na to się zgadzamy?

    • 10 2

    • Załóż fundację i ratuj! (1)

      Co cię powstrzymuje?

      • 1 6

      • Nie sądzę, aby fundacja była w stanie cokolwiek uratować. To po pierwsze. Nie założę fundacji, bo jestem już za stary, a poza tym po prostu brak mi takich zdolności organizacyjnych. To po drugie. Chyba po to wybiera się władze miasta, bo wierzy się, że właśnie ludzie ją reprezentujący będą o to miasto dbać właściwie, bo mają ku temu kompetencje. Niestety tak nie jest. Dobiera się osoby z innego klucza, ale to już inny temat i nie chce mi się o tym pisać.

        • 3 0

  • Ktoś

    ładnie posmarował

    • 3 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.