Fakty i opinie

stat

Pomazali pociągi i pochwalili się tym w internecie


Kilku grafficiarzy - prawdopodobnie obcokrajowców - pomazało farbami kilka pociągów w Trójmieście, Warszawie, Berlinie i Budapeszcie. Swoim aktem wandalizmu pochwalili się właśnie w internecie.



Jak byś zareagował(a), widząc malujących grafficiarzy?

próbował(a)bym ich powstrzymać 14%
zadzwonił(a)bym na policję 66%
udał(a)bym, że to nie mój problem 20%
zakończona Łącznie głosów: 1355
Wideo zatytułowane "Tonek&Febs. Legz crew" pojawiło się na portalu Youtube kilka dni temu. Do tej pory obejrzało je niewiele ponad 1,7 tys. osób. Pod nagraniem są też trzy komentarze, co ciekawe - wszystkie napisane cyrylicą. Już na samym nagraniu słychać, że mężczyźni rozmawiają ze sobą po rosyjsku. W razie gdyby po publikacji artykułu nagranie zostało usunięte z sieci, zabezpieczyliśmy plik na naszym serwerze.

Film trwa niecałe cztery minuty. Na początku autorzy pokazują kilka obrazków z Gdańska: dworzec główny, Wyspę Spichrzów, Ołowiankę czy jadącą kolejkę SKM. Na kolejnym ujęciu widać, jak dwaj mężczyźni w wieku ok. 25-30 lat (mają zasłonięte twarze) najpierw ćwiczą na plaży, a później - już pod osłoną nocy - malują sprayami po stojącym na bocznicy składzie SKM. Napisy pojawiły się też na burcie składu należącego do Przewozów Regionalnych. Z nagrania wynika, że akcja miała miejsce kilka miesięcy temu - prawdopodobnie latem.


Sprawcy nie ograniczali się tylko do niszczenia pociągów. Napisy pozostawiali też na szklanych gablotach w centrum Gdyni, skrzynkach energetycznych czy prowadzącym na Ołowiankę Moście Kamieniarskim.

To nie koniec. Mężczyźni ruszyli do Warszawy i podobne napisy zostawili na pojemniku na śmieci w pobliżu Pałacu Kultury i Nauki, a także znów na pociągach - tym razem należących do Kolei Mazowieckich. W tym przypadku jednak działania prowadzili w biały dzień, maskując się jedynie kominiarkami na głowie. W dalszej części filmu ci sami sprawcy zniszczyli jeszcze pociągi w Berlinie i - jak wynika z opisu filmu - byli też w Budapeszcie.

Jako że do aktu wandalizmu doszło kilka miesięcy temu, poszczególni przewoźnicy (SKM, PolRegio i Koleje Mazowieckie), którym pokazaliśmy nagranie, potrzebują nieco więcej czasu, by sprawdzić, czy sprawy trafiły do organów ścigania, na jakim etapie jest ewentualne postępowanie oraz czy zniszczone pociągi zostały przywrócone do stanu pierwotnego. Komentarz uzyskaliśmy tylko od Tomasza Złotosia, rzecznika prasowego SKM.

- Graffiti to plaga, z którą od wielu lat borykają się przewoźnicy kolejowi - przyznaje Złotoś. - W przypadku naszej spółki  średnio raz, dwa razy w tygodniu wandale próbują dewastować pociągi. Każdy tego typu przypadek zgłaszany jest na policję. SOK SKM wystawia patrole w miejscach szczególnie "lubianych" przez wandali i niezbyt często, ale zdarza się, że udaje się ich ująć. Problemem jest kwalifikacja takich czynów przez policję lub prokuraturę jako wykroczenia, za które grozi najwyżej mandat. Tymczasem usunięcie skutków niektórych takich dewastacji to koszt nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Pomalowane składy są niezwłocznie czyszczone.
Nowsze składy zazwyczaj pokryte są specjalną powłoką antygraffiti. Rozwiązanie to w 100 proc. nie uchroni taboru przed działaniami wandali, ale pozwoli szybciej i łatwiej zmyć napisy służbom porządkowym. Koszty takich prac zależą od zniszczonej powierzchni i pokrywane są z polisy ubezpieczeniowej. W przypadku gdy uda się ustalić sprawców, to mogą oni zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej i finansowej.

Wideo archiwalne

Opinie (199) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.