Fakty i opinie

Przybywa kontrowersji wokół działalności radnego Gdyni

Opozycyjni radni oraz społecznicy zarzucają radnemu Samorządności Stanisławowi Borskiemu łamanie przepisów związanych z pełnieniem mandatu radnego.
Opozycyjni radni oraz społecznicy zarzucają radnemu Samorządności Stanisławowi Borskiemu łamanie przepisów związanych z pełnieniem mandatu radnego. fot. Monika Goldszmidt-Czarniak/Trojmiasto.pl

Do zarzutów dotyczących bezumownego korzystania z dwóch działek w Wielkim Kacku na prowadzenie działalności gospodarczej przez radnego Samorządności Stanisława Borskiego w ostatnich dniach dołączyły kolejne. To brak uwzględnienia w oświadczeniach majątkowych działek należących do radnego oraz wykonywanie miejskich remontów przez jego firmę w ramach podwykonawstwa. Opozycja i społecznicy nie mają wątpliwości, że każda ze spraw powinna prowadzić do wygaszenia mandatu radnego. Sam Borski nie ma sobie nic do zarzucenia.



Czy w obliczu pojawiających się zarzutów radny powinien złożyć mandat?

tak 78%
nie, ale powinien go zawiesić do czasu wyjaśnienia sprawy 17%
nie, nie ma ku temu powodów 5%
zakończona Łącznie głosów: 1968
Przypomnijmy, że kłopoty jednego z najbogatszych radnych Gdyni Stanisława Borskiego to pokłosie zdarzeń z lutowej sesji gdyńskich radnych. W pierwszym głosowaniu radni zgodzili się na bezprzetargową sprzedaż dwóch działek w Wielkim Kacku. Głosowanie jednak powtórzono i wówczas radni rządzącej Samorządności zmienili decyzję.

Przewodniczący klubu Samorządność: powodem problemy techniczne



Oficjalny powód reasumpcji to problemy techniczne wiceprzewodniczącego rady miasta. Jakub Ubych, przewodniczący klubu Samorządność, tłumaczył nam na początku, że w pierwszym głosowaniu radny Borski głosował "za" mimo naciskania przycisku "wstrzymuję się".

Jednocześnie okazało się, że sprawa ma "drugie dno".

- Działka była w bliskości posiadanej przez radnego Borskiego nieruchomości - wyjaśniał Jakub Ubych, dodając, że transparentność w sprawie wymaga odrzucenia uchwały.
Pikanterii sprawie dodał fakt, że pod adresem Górnicza 3/1 w sąsiadującym ze sprzedawanymi działkami domu w trakcie wyborów w 2018 r. zarejestrowany był Komitet Wyborczy Wyborców Samorządność Wojciecha Szczurka. To nieruchomość należąca do Borskiego.

Opozycja pyta o wyjaśnienia



Kontrowersje wokół uchwały nie umknęły opozycyjnym radnym zgłaszającym szereg wątpliwości już na lutowej sesji. Spróbowali je wyjaśnić poprzez złożenie interpelacji. Odpowiedź władz miasta wykazała, że radny Borski przez wiele lat korzystał z planowanych do sprzedaży działek bezumownie. Opłatę miał wnieść dopiero, gdy sprawa wyszła na jaw.

- Niestety, nie uzyskałem wszystkich informacji, o które prosiłem w interpelacji do prezydenta. Najważniejsza z nich to: jak długo pan Borski, bardzo doświadczony radny i przedsiębiorca, wykorzystywał bezpłatnie publiczne mienie? Lakoniczna odpowiedź sekretarza miasta stanowi, że zapłacił "za okres od 2015 roku" - stwierdził Marek Dudziński z PiS, który był autorem interpelacji.

Społecznicy: kluczowy czas użytkowania, za jaki zapłacił radny



O wyjaśnienia m.in. w sprawie czasu, za który powinien zapłacić radny Stanisław Borski, poprosili komisję rewizyjną radni Koalicji Obywatelskiej. W sprawę zaangażowali się także społecznicy z Miasta Wspólnego.

- Ponieważ radny miał świadomość, że do tej pory nie płacił, uregulował należności, ale nie za 10 czy 20 lat, ale za minimalny okres - tyle, za ile musiałby z niego ściągnąć prezydent miasta, czyli 6 lat - okres przedawnienia w prawie cywilnym. Tymczasem o tym, że radny przez lata korzystał bezpłatnie z miejskich nieruchomości, urząd miasta wiedział na pewno już w grudniu 2020 r., ale mógł też wiedzieć znacznie wcześniej, bo w księdze wieczystej miejskich działek widać ślady działalności UM sprzed 12 lat i wcześniej - wskazuje Łukasz Piesiewicz z Miasta Wspólnego.
Borski zasłania się wcześniejszą niewiedzą na temat pełnego stanu prawnego terenu, przejętego w przeszłości po rodzicach, którzy w latach 60. stali się jego właścicielami poprzez zasiedzenie.

- Porządkując dokumenty po moich rodzicach zorientowałem się, że nie jestem formalnie właścicielem skrawka terenu przylegającego do mojej działki. Chcąc doprowadzić do jasnej sytuacji, postanowiłem go wykupić od Gdyni. Jednak w ocenie mojego prawnika także ten drobny fragment stanowił własność moich rodziców i został zasiedziany w latach 60. - tłumaczył radnym w oświadczeniu na ostatniej sesji Stanisław Borski.

Borski jako podwykonawca zamówień dla miasta



To niejedyne zarzuty w stosunku do radnego, które pojawiły się w ostatnich dniach. Kolejne dotyczą działalności jego firmy PIB Borski, która była podwykonawcą wielu miejskich inwestycji. Na stronie internetowej firmy należącej do Borskiego widnieją referencje firm. Wśród nich MTM, Elgrunt, realizujące zadania inwestycyjne dla Gdyni, czy OPEC, którego częściowym właścicielem jest miasto.
Tylko z samych pochwał i podziękowań można naliczyć zamówienia o wartości 1,5 mln zł, jednak radny nie widzi w tej sprawie niczego niestosownego.

- Dla Gdyni nie wykonywałem żadnych prac. Prace, które wykonuję jako towarzyszące, są wykonywane dla zwycięzców przetargów. Miasto nie płaci mi pieniędzy, płacą mi generalni wykonawcy. Ktoś musi wykonać gazociąg czy kanalizację. Będąc radnym, jeśli nie zawieram umowy z miastem, to nie widzę w tym momencie konfliktu interesów - wyjaśnia w rozmowie Borski.
Sęk w tym, że ustawa o samorządzie gminnym nie precyzuje, czy radny może występować jako podwykonawca. Zabronione jest wykonawstwo, ale są w Polsce gminy, takie jak np. Syców, gdy po pojawieniu się podobnych do gdyńskich wątpliwości radny musiał złożyć mandat.

Władze Gdyni mają analizować tę sprawę.

Brak działek w oświadczeniach majątkowych



Kolejna kwestia pojawiła się w ostatnich dniach. Jest związana z działkami o wartości kilkuset tysięcy złotych, które w swoich oświadczeniach majątkowych miał pominąć radny miasta. Radny w styczniu i październiku 2009 r. stał się właścicielem, do spółki z żoną, dwóch działek w Wielkim Kacku. Informacji o tym miał nie wykazywać jednak w swoich corocznych oświadczeniach majątkowych.

- Radny Borski we wszystkich przez lata składanych i dostępnych na stronach miasta oświadczeniach majątkowych ominął działki, które wykorzystuje m.in. do swojej działalności gospodarczej. Działki mają osobne księgi wieczyste, są współwłasnością z żoną, były nawet na nich jeszcze w 2018 r. hipoteki. Innymi słowy - złamał przepisy - komentuje Łukasz Piesiewicz.
Dodaje, że także organ uprawniony do kontroli nie dopełnił obowiązku, a tym organem jest przewodnicząca rady miasta, co w sytuacji gdy Borski jest wiceprzewodniczącym, powoduje kolejne kontrowersje.

Co na to Borski? Twierdzi, że były wykazywane w oświadczeniach majątkowych i płacił za nie podatki.

Problem w tym, że w oświadczeniach majątkowych dostępnych od 2014 r. nie ma żadnych nieruchomości oprócz domu i mieszkania, co można sprawdzić w Biuletynie Informacji Publicznej.

Zdaniem opozycyjnych radnych i społeczników każda ze spraw powinna być przyczynkiem do wygaszenia mandatu radnego. Borski odpowiada, że nie bierze pod uwagę takiej opcji.

- Zarzuty są wyssane z palca i nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości - kończy w rozmowie z Trojmiasto.pl.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (315)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »