Spór o Park Rady Europy w Gdyni. Zniknęły śmietniki, pojawiły się śmieci

Waży się przyszłość Parku Rady Europy w centrum Gdyni. Właściciele ogólnodostępnego terenu chcą sprzedać go miastu, ale to stawia twarde warunki. Na razie zabrało z parku kosze na śmieci i upomina właścicieli, że teren jest zaśmiecony.



Czy Gdynia powinna odkupić Park Rady Europy?

Zobacz wyniki (1570)
Przypomnijmy:

  • Właścicieli Parku Rady Europy wywłaszczono siłą i niezgodnie z prawem w 1966 roku.
  • W 1994 spadkobiercy zaczęli walkę o odzyskanie nieruchomości.
  • Po 25 latach rozpraw i odwołań ostatecznie wygrali w sądzie.
  • Nieruchomość wróciła do właścicieli, miasto zadeklarowało chęć jej odkupienia.
  • Negocjacje wciąż trwają.


Na terenie położonego w Śródmieściu Gdyni Parku Rady Europy miasto planowało budowę Forum Kultury - kompleksu obiektów kulturalnych z m.in. mediateką i teatrem. Z planów nic nie wyszło, bo po trwającej wiele lat batalii sąd odebrał teren miastu i przekazał go 10 spadkobiercom dawnych właścicieli.

Zniknęły śmietniki, pojawiły się śmieci



Ponieważ teren jest już prywatny, miejskie służby zabrały z niego w sierpniu komunalne kosze na śmieci i część ławek. Park jest jednak ogólnodostępny, dlatego spacerujący czy przebywający w nim gdynianie nie mają gdzie wyrzucać nieczystości. Właściciele nie ustawili bowiem nowych śmietników.

- Ciężki sprzęt wjechał do parku bez zgody właścicieli. Potem nastąpiły wzmożone kontrole czystości prowadzone przez Straż Miejską, skutkujące rozesłanie listów z informacjami, że przeciwko właścicielom zostaną skierowane do sądu wnioski o ukaranie. Do listów dołączone zostały zdjęcia ławek, sprzed których zabrano kosze, co bezpośrednio doprowadziło do tego, że śmieci zaczęły lądować na ziemi - opowiada pan Piotr, jeden ze współwłaścicieli terenu.
Sprawa została zgłoszona do prokuratury, ale nie przez urzędników, a właścicieli terenu. Utrzymują oni bowiem, że z ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wynika, że to gminy mają zapobiegać zanieczyszczaniu ulic, placów i terenów otwartych. Za taki uznają Park Rady Europy, do którego może wejść każdy. Właściciele zapewniają, że nie zamierzają stawiać płotu, jak np. właściciel działki na Kamiennej Górze, z której rozciąga się widok na śródmieście Gdyni.

Betonowy płot zagrodził punkt widokowy na Kamiennej Górze



W Urzędzie Miasta pytamy, dlaczego z Parku Rady Europy zabrano komunalne kosze na śmieci.

- Część infrastruktury została przeniesiona. Zgodnie z obowiązującym przepisami, zapewnienie porządku, w tym wyposażenie w niezbędne do tego celu kosze na śmieci, należy do obowiązków właściciela, nawet jeśli nieruchomość jest publicznie dostępna. Straży Miejskiej zlecono natomiast wzmożone patrole, podobnie jak zleca się je w innych wyjątkowo atrakcyjnych turystycznie punktach miasta w okresie letnim. Interwencje miały również związek ze zgłoszeniami dotyczącymi nieporządku na terenie - tłumaczy wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała.

Gdynia: chcemy odkupić działkę



Władze miasta deklarują, że chcą odkupić działkę od obecnych właścicieli.

- Miasto od początku chciało odkupić ten teren, a gdy negocjacje utknęły, jako rozwiązanie pomostowe zaproponowało dzierżawę do czasu uzyskania porozumienia. Negocjacje trwają - zapewnia Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni.
Nieco inaczej sprawę przedstawiają właściciele atrakcyjnej działki.

- To nie miasto zaproponowało dzierżawę, tylko my. Do tej pory żadna konkretna propozycja realnej ceny ze strony miasta nie padła. Zdaniem części właścicieli deklaracja o chęci wykupu była wyłącznie zabiegiem PR-owym. Władze miasta chciałyby dzierżawić teren parku, ale na warunkach przez siebie narzuconych, przy czym miasto stosuje inne stawki, kiedy samo wydzierżawia swoje grunty, oczekując innych stawek, gdy samo ma teren dzierżawić - podkreśla pan Piotr.

Ile wart jest Park Rady Europy?



Ile może być warta 6-hektarowa działka w centrum miasta? To zależy nie tylko od jej powierzchni, ale przede wszystkim od tego, co można na niej wybudować. Obowiązujący dziś plan zagospodarowania przestrzennego dopuszcza tu budowę obiektów kulturalnych. Z tego powodu jej wartość jest wielokrotnie niższa, niż gdyby prawo pozwalała na budowę w tym miejscu np. mieszkań czy biurowców.

Gdyńscy urzędnicy deklarują, że nie zamierzają zmieniać planu zagospodarowania, by umożliwić tu budowę obiektów komercyjnych.

Jeśli nie zabudowa, to może ruchoma gastronomia?



Właściciele terenu wpadli więc na pomysł, by do czasu zakończenia negocjacji z miastem wydzierżawiać teren np. właścicielom foodtrucków czy organizatorom imprez masowych. Miejskie wydarzenia, które tu się cyklicznie odbywały, już zostały jednak przeniesione w inne miejsca.

- Rezygnacja z organizacji na tym terenie imprez takich jak Cudawianki czy też Piknik Energetyczny była wyłącznie decyzją Urzędu Miasta Gdyni. Urzędnicy nie są zainteresowani wspólnym organizowaniem jakichkolwiek imprez, by pokazać, że teren jest niewiele wart. Skierowano jedynie do nas organizatora Airshow, który w ciągu al. Topolowej nieodpłatnie chciał ustawić ok. 40 toalet. Ta propozycja uznana została przez nas za obraźliwą. Kto na tym traci? Nie my, ale przede wszystkim mieszkańcy Gdyni - przekonuje pan Piotr.

Opinie (244) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • zwykłe budowanie pozycji negocjacyjnej (17)

    co w tym dziwnego, że miasto występuje w interesie swoich mieszkańców

    • 56 118

    • W interesie mieszkańców nie jest utrzymywanie wysypiska na środku miasta, wręcz jest to pogwałcenie interesów mieszkańców i obowiązków gminy;

      • 0 0

    • interes (1)

      coś z myśleniem ? właściciele terenu są mieszkańcami Gdyni, to gdzie UM wystepuje w interesie mieszkańców? Człowieku wiesz ile kasy ściagaja za dzierżawę duża kasę, jak maja zapłacic to najlepiej za darmo....cała ta ekipa urzedników siedzi tam na stołkach od 20 lat zrobiła sie z tego klika zerująca na mieszkańcach na żywca!!!! stracili swoja role dla mieszkanców niestety bez znaczenia na politykę i przekonania UM pogubił sie w roli dla mieszkańców wiele rzeczy jest robionych na pokaz ze cos sie dzieja a aktualnie gdynia sie nie rozwija jak kiedyś!!!

      • 6 6

      • jeśli jest konflikt pomiędzy "mieszkańcami"

        to po której stronie powinien opowiedzieć się ich przedstawiciel?
        Przedstawiciel występuje "w imieniu" ustalonym zakresie. Stary dylemat ze spółdzielni mieszkaniowej, co zrobić z niepłacącym członkiem.

        • 0 0

    • teraz występują? (5)

      Nie zrealizowano celu wywłaszczenia - kto nie zrealizował?
      Magistrat.

      • 3 3

      • (4)

        Teren wywłaszczono w 1966 roku. Władzę samorządową powołano w 1999.

        • 2 3

        • A wiesz co to nastepstwo prawne? (2)

          Zadania administracji terenowej przejely samorzady.
          Wywlaszczenia dokonaly wladze miasta, zgodnie z prawem. Ale nie wykonaly jego celu. Obecnie tez mozna wywlaszczac, to normalna procedura.

          • 4 2

          • Na zrealizowanie celu wywłaszczenia było 5 lat od momentu wywłaszczenia (1)

            • 2 1

            • co to zmienia?

              więc roszczenie powinno być przedawnione, skoro nie wystąpiono o zwrot wcześniej a teren powinin być zasiedziany... ;)

              • 0 0

        • wolny samorząd - od 1990 r!

          a nie od 1999

          • 0 0

    • Komunistyczna Gdynia.

      • 0 1

    • Chyba swoich deweloperow

      • 2 1

    • Nie dziwne

      Zważywszy że mowa o skwierczu, to warunki dzierżawy pewnie były wysokie. Żadne sumy nie zostały wskazane. A przepychanki w tym kierunku są zrozumiałe. Działka powinna być miasta i dożywotnio sprawować rolę parku. Żadnych biurowców czy komercji które mają na celu tylko zdobywanie kasy i mycie rąk inwestorom. Działka dla mieszkańców!!

      • 11 3

    • ci właściciele to też mieszkańcy płacący podatki na urzędnicze pensje

      • 4 3

    • od kiedy szczur działa w interesie mieszkańców?

      • 12 8

    • to jeden z niewielu parków w Gdyni, (1)

      miasto samo powinno pomóc nowym właścicielom dbać o porządek - to miejsce reprezentacyjne.
      Pamiętajmy o najważniejszym, gdyby w 1966 roku nie zabrano tego terenu to najprawdopodobniej w tym miejscu już od dawna stałoby osiedle lub hotel a właściciel od dziesięcioleci pożytkowaliby swoje pieniądze lub czerpali z terenu zyski.
      To przez upór miasta stracili prawie całe życie na walkę o sprawiedliwość.
      Zagrania UM poniżej pasa - wstyd i hańba

      • 13 15

      • chrzanisz synek nieprzytomnie

        znów się nawaliłeś jak meserszmit ... ?

        • 9 10

    • Coś jak kurczaki w Sopocie

      • 10 3

  • Skoro nikt nie sprząta posprzątaliśmy sami ! 30 worków w 2 godziny;

    Wczoraj śmieci zostały przez nas uprzątnięte,
    Przez zwykłych mieszkańców
    Mamy nadzieję, że inni wezmą z nas przykład i będą szanować ten wciąż ogólnodostępny Park;
    https://m.trojmiasto.pl/raport/Posprzatali-Park-Rady-Europy-w-Gdyni-rt149991.html?fbclid=IwAR0GRDcd4_gRDVeU1RyjSCbw0FviIsDN3LS3JmFijRCIao5lDxEbdXZwdxg

    • 2 0

  • Mieszkańcy tracą... (2)

    Bo właściciel zrobił w parku wiochę na cały sezon. Trawę kosił małą kosiareczką, krzaki były takie, że zwierząt nie było widać. Syf, brud i smród. Ogrodzenie terenu w przypadku tego spadkobiercy byłoby prezentem dla miasta. Droga rodzino właścicieli, macie teren to zróbcie na nim coś coś się będzie trzymało kupy, bo póki co to trzymacie się jedynie brzytwy. Macie tyle nieruchomości w Gdyni, że moglibyście inaczej kombinować.

    • 7 18

    • Właściciele pewnie...

      Woleliby grunt sprzedać albo samemu postawić tam apartamentowiec albo hotel...tylko jak znam życie to plan zagospodarowania tego nie dopuszcza ala dopuszcza się prowadzenie np. działalności rekreacyjnej. Stąd pewnie taki a nie inny pomysł, żeby taki a nie inny biznes tam wpuścić.

      • 0 0

    • trolle skrzeczą

      • 0 0

  • Hipokryci...

    Popieram właścicieli...stawka za dzierżawę powinna być taka jaką sobie Gdynia życzy od szarych mieszkańców. Skoro taką narzucają...to znaczy, jest to stawka rynkowa a jeśli takowa jest...dlaczego miasto ma mieć rabat? Ja bym tam postawił płot, wywiesił tabliczkę teren prywatny i, że wolno tam spożywać alkohol. Myślę, że szybko by miasto się chciało dogadać...

    • 2 0

  • A jeżeli...

    Jeżeli to własność prywatna to właściciel może tam zezwolić na spożywanie alkoholu?

    • 2 0

  • Własność prywatna to rzecz swieta

    Jeżeli prywatna posesja to miastu nic do tego czy śmietniki są czy nie. Pewnie w zimę się dopiero za że nie odsniezaja.
    Nie popuszczać miastu!!!

    • 1 0

  • straż miejska powinna ukarać właściciela działki oraz skierować sprawę do sądu (2)

    • 7 31

    • weż blaszkę i puknij się w czaszkę

      • 0 0

    • A ciebie odrazu na stos

      • 2 2

  • Władze dobrze robią (1)

    Powinni wystawić jeszcze rachunek za lata utrzymywania terenu, a "zatroskami" właściciele niech trochę spuszczą z tonu

    • 18 55

    • psy ogrodnikka wyją

      • 0 0

  • Gdzie jest szeryf tego miasta? Jakiś facet z jajami?

    Śmietników w mieście jest zbyt mało. Zdarza mi się chodzić po ulicy z kieszeniami wypchanymi śmieciami , bo nie mam gdzie ich wyrzucić. Inna sprawa, że rodzice nie uczą dzieci wyrzucać śmieci do miejsc do tego przeznaczonych, ponieważ sam ich nikt tego nie nauczył.

    Druga sprawa: Co się dzieje z tym miastem? Jaka je toczy choroba? Z ulic ruguje się miejsca parkingowe i to nie tylko w centrum, ale i poza.:w miejscach newralgicznych, które powinny być wyposażone w miejsca parkingowe, a nie są. Straż miejska szaleje, łapie kierowców stojących na zakreskowanym miejscu przy ulicy np. Morskiej przed Technikum Mechanicznym, podczas gdy w tym samym momencie, opodal po ulicy z zawrotną prędkością sunie motocyklista na jednym kole, popisując się akrobacjami z filmów amerykańskich z lat 60. i 70. Oczywiście motocyklista jest zagrożeniem dla innych aut, ale nie jest potencjalnym dawcą złotówek, które wpłaca na konto UM złapany szofer samochodu. Na tej samej ulicy, kawałek dalej od samochodu strazy miejskiej wygina się na rowerze jakiś adept szkoły cyrkowej, który wzrorem motocyklisty usiluje jechać na jednym kole, balansując na krawędzi opon, ale porusza się nie po ścieżce rowerowej, a po chodniku. Między pieszymi.

    • 2 1

  • (1)

    Czy miejscy urzędnicy wojowaliby w podobny sposób z każdym innym mieszkańcem Gdyni, który miałby prawo do miejskiego terenu? I jak takie działania mają się do służebnej roli urzędników?

    • 3 2

    • służebność nie oznacza spełniania zachcianek

      Tak, jak nie jestem sympatykiem władz miasta, również uważam, ze w tym wypadku urzędnicy wypełniają swoje obowiązki i chronią interes mieszkańców.
      Nie istnieje pojęcie "prawo do miejskiego terenu", ponieważ w momencie unieważnienia wywłaszczenia teren ten przestał być "miejski" (przestał być własnoscią miasta).
      Co nie oznacza, że przestał być "w mieście" i przestał podlegać przepisom ogólnym. Kto inny tylko sprawuje obowiązki wynikające z tytułu własności. I o tych obowiązkach mu się przypomina.

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.