Fakty i opinie

stat

Zbiera przedmioty po Milicji Obywatelskiej

artykuł historyczny

- Moje hobby to nie krzewienie ideologii czy wybielanie historii, ale po prostu ratowanie od zapomnienia przedmiotów związanych z Milicją Obywatelską. W rodzinie milicjantów nie miałem, bliscy stali akurat po drugiej stronie barykady - przekonuje Jakub Kwiatkowski. W kolejnym odcinku cyklu Pasjonaci prezentujemy ogrodnika z Gdyni, który kolekcjonuje pamiątki po MO i wciela się w postać funkcjonariusza podczas żywych lekcji historii.



Jesteś kolekcjonerem?

tak, i to od wielu lat 29%
tak, byłe(a)m nim kiedyś 13%
próbowałe(a)m zostać kolekcjonerem, ale nie udało mi się 11%
nie, ale doceniam kolekcjonerów 26%
nie, wolę inne pasje 16%
nie, z innego powodu 5%
zakończona Łącznie głosów: 317
Za wpuszczanie zwierząt do pomieszczeń, gdzie przechowywane są lody. Za trzymanie przez pracowników zakładów narzędzi fryzjerskich w kieszeniach. Za nieobsianie trawą do 30 kwietnia każdego roku zieleńców na terenie nieruchomości. Funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej upoważnieni byli do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego.

O tym, czego nie wolno, informuje Wykaz wykroczeń z 1979 roku. Niewielka książeczka "do użytku służbowego" leży w kartonie obok pamiątkowych proporców i złożonej milicyjnej chusteczki.

- Niezasmarkana, prawie że nowa - prezentuje Jakub Kwiatkowski i sięga po kolejny karton. W środku komplet milicyjnych lizaków i różne modele gwizdków. Pasjonat nie mógł się oprzeć: sprawdza, czy działają. - Wiecie, najbardziej to interesuję się drogówką - przyznaje.

A jeszcze kilkanaście lat wcześniej o Milicji Obywatelskiej mało co słyszał. Jako dzieciak zbierał znaczki, pachnące karteczki i telefoniczne karty. Kiedy podrósł, dostał Komara, więc musiał znaleźć coś do ochrony głowy. Na Jarmarku św. Dominika kupił kask. Cztery białe litery tworzyły skrót ORMO.

- Kiedyś moim marzeniem było przejechanie się motocyklem prawie nago w deszczu. W slipach i kasku ORMO poszedłem karnąć się po dzielnicy. W końcu silnik tak zaczął niedomagać od wilgoci, że podjechałem do kolegi, żeby się schronić. Wrota garażu otworzyły się, a tam połowa chłopaków z dzielnicy, no i tak dostałem ksywę ORMO - wspomina mieszkaniec Gdyni.

Z komara przesiadł się na milicyjną mz-etę, którą ojciec kupił na wyprzedaży mienia. Po czym postanowił skompletować mundur milicjanta z drogówki. - I tak się zaczęła pasja nie tylko zbierania przedmiotów, ale i pogłębiania wiedzy na ich temat - opowiada kolekcjoner.

Domowe regały wypełniają książki i publikacje o MO. Jakub chce wiedzieć ile się da o każdym przedmiocie. Co jakiś czas sięga po niektóre, kiedy rusza na żywe lekcje historii. Do wyboru ma kilkadziesiąt milicyjnych hełmów i mundurów. W kącie leży zestaw gumowych pałek, a przy regale czekają pistolet maszynowy i dobrze znana protestującym RWGŁ-3.

- Czyli ręczna wyrzutnia granatów łzawiących. Od 1978 roku produkowano je na bazie karabinka szturmowego AKMS. Miotały granaty na odległość do stu metrów. Oczywiście, zarówno mój pistolet, jak i RWGŁ-3 pozbawione są cech bojowych - zaznacza.

I tak przygotowany rusza w teren milicyjną nyską, warszawą lub wypadowo-transportowym starem. Co roku 13 grudnia melduje się pod salą BHP w Gdańsku. Jest ich kilkudziesięciu. Spotkali się lata temu na planie filmowym "Czarnego Czwartku" i postanowili razem działać. - Każdy z nas miał jakieś fanty, zebraliśmy się i powstało Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Sojusz - opowiada Jakub.

Organizują żywe lekcje historii, tak jak tę pod stocznią. Występują również na dużym ekranie. Jakub chętnie wylicza: po "Czarnym Czwartku" były jeszcze "Sztos 2", "Obywatel" Jerzego Stuhra i "Wałęsa. Człowiek z nadziei" Andrzeja Wajdy, gdzie wykorzystano nasz potencjał.

Ubrani w mundury, z pałkami w rękach, stojący obok milicyjnych wozów, różnie są odbierani przez przechodniów, którzy pamiętają czasy PRL-u. Krytyki nie brakuje.

- Ludzie mają tendencję do kategoryzowania: milicjanci to byli ci źli, a my to ci dobrzy. Oczywiście, o wypaczeniach należy mówić. Jest Instytut Pamięci Narodowej, są historycy, którzy to robią. Może jednak warto byłoby pamiętać, że Milicja Obywatelska to nie było tylko ZOMO, ale również drogówka czy kryminalni. A poza tym zajmujemy się kolekcjonerstwem i rekonstrukcją. Nie krzewimy ideologii, tylko ratujemy przed zapomnieniem pewien wycinek historii - tłumaczy pasjonat.

Królik-samuraj, człowiek-nietoperz i Kajko z Kokoszem. Zobacz bohaterów komiksów, które zbiera Jakub Babczyński z Gdańska.

Królik-samuraj, człowiek-nietoperz i Kajko z Kokoszem. Zobacz bohaterów komiksów, które zbiera Jakub Babczyński z Gdańska.

Jedne mają niebezpieczne ciernie, inne nazywane są małpimi ogonami. Zobacz kolekcję kaktusów Tomasza Blaczkowskiego.

Jedne mają niebezpieczne ciernie, inne nazywane są małpimi ogonami. Zobacz kolekcję kaktusów Tomasza Blaczkowskiego.

Opinie (135) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.