Fakty i opinie

stat

Zrujnowany ośrodek wczasowy w Sobieszewie

Zobacz, w jaką ruinę obrócił się teren byłego ośrodka wypoczynkowego "Alma 2"


Jeszcze kilka miesięcy temu, przy ul. Sobieszewskiej 1 zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku prężnie funkcjonował ośrodek wypoczynkowy "Alma 2". Obecnie malowniczo położona nieruchomość zarasta chwastami i straszy ogołoconymi ruinami. Wszystko na skutek konfliktu pomiędzy właścicielem nieruchomości a jej byłym dzierżawcą.



Co widziałbyś na miejscu ośrodka "Alma 2"?

osiedle mieszkaniowe 14%
kolejny ośrodek wypoczynkowy 53%
parking 5%
coś innego, nic z wyżej wymienionych 4%
nic, teren należy zniwelować i zrekultywować tam las 24%
zakończona Łącznie głosów: 1170
Porastający północną część Wyspy Sobieszewskiej nadmorski las, rozciągający się pomiędzy rezerwatem Ptasi Raj na zachodzie, a rezerwatem Mewia Łacha na wschodzie, to niewątpliwie jeden z najbardziej urokliwych zakątków Gdańska. Idealne miejsce na spacer, aby wśród szumu drzew i fal Bałtyku odpocząć od miejskiego zgiełku. Do jesieni ubiegłego roku, w tej urzekającej scenerii funkcjonował ośrodek wypoczynkowy "Alma 2" przy ul. Sobieszewskiej 1 zobacz na mapie Gdańska (nie mylić z ośrodkiem "Alma", który znajduje się przy ul. Falowej 4 zobacz na mapie Gdańska).

Wystarczyło zaledwie kilka miesięcy od jego zamknięcia, aby dawne miejsce spędzania letnich urlopów i organizowania wesel, konferencji czy zlotów, zamieniło się w ograbioną niemal ze wszystkiego ruinę. O problemie zaalarmował nasz czytelnik, pan Robert.

- Na popołudniowy spacer udałem się w okolice byłego ośrodka "Alma 2". Jeszcze w zeszłym sezonie zorganizowano tam wielki zlot motocyklowy. Teren ośrodka jest obecnie wystawiony na sprzedaż przez Agencję Mienia Wojskowego, ale nie jest w żaden sposób pilnowany. Prawie wszystkie elementy budynków zostały rozkradzione. Na domiar złego to, czego nie dało się rozebrać, zostało zniszczone. Może ktoś chce zaniżyć cenę jakże ciekawej i zapewne drogiej działki nad samym morzem? - napisał czytelnik.
Ogrodzenie praktycznie nie istnieje

Z baneru zawieszonego na metalowej bramie dawnego ośrodka wynika, że nieruchomość jest objęta ochroną, a wstęp osobom nieupoważnionym jest zabroniony. Wystarczy jednak rzut oka, aby stwierdzić, że nie spotkamy tu żadnego ochroniarza, a za bramę może wejść każdy, kto ma na to ochotę.

Ogrodzenie dawnego ośrodka praktycznie przestało istnieć. Oprócz solidnych, betonowych słupów, zbieracze złomu zostawili jedynie te fragmenty drucianej siatki i drutu kolczastego, które są zbyt mocno przerdzewiałe.

Po wejściu na teren nieruchomości, w oczy rzucają się rozkopane w wielu miejscach trawniki. Podłużne wykopy to również efekt działalności złomiarzy, którzy wyciągnęli z ziemi wszystkie kable elektryczne i rury kanalizacyjne. Jeśli nie chce się skręcić czy złamać nogi, trzeba tutaj stąpać naprawdę uważnie.

Niedawno odremontowane budynki

Teren dawnego ośrodka ma powierzchnię ponad 5 hektarów, na których znajduje się łącznie 11 budynków. Oprócz nich jest tutaj sporej wielkości parking, asfaltowe boisko do siatkówki oraz betonowy plac na rzucie ośmioboku - jedyna pozostałość po zadaszonej falistymi płytami altanie, w której pośród drewnianych stołów i ław niegdyś odbywały się grille i ogniska.

W trzech stojących obok siebie budynkach: dwóch piętrowych i jednym parterowym, znajdowały się zaś 1,2,3 i 4-osobowe pokoje dla gości. Od razu widać, że wszystkie obiekty zostały stosunkowo niedawno odremontowane. Nie dalej niż kilka lat temu ocieplono styropianem i pomalowano na biało ściany zewnętrzne, zabezpieczono papą dach i wybrukowano kostką obrys fundamentów. Wzorcowe utrzymanie budynków mocno kontrastuje z pustymi otworami okiennymi, z których wymontowano dosłownie wszystkie okna.

Kradzież i bezmyślna dewastacja

Identyczny kontrast czeka we wnętrzu każdego z budynków. Nie ma tu charakterystycznej dla pustostanów wilgoci czy grzybów na ścianach. Panele i linoleum, którymi wyłożono podłogi poszczególnych pomieszczeń, jeszcze lśnią nowością. W niektórych pokojach stoją łóżka, które nie zdążyły nawet pokryć się brudem. I to w zasadzie jedyne elementy wyposażenia, które jeszcze się ostały.

Oprócz okien i parapetów, zdemontowano wszystkie drzwi razem z futrynami. Ze ścian i sufitów, jak i z trawników i pobliskiej stacji transformatorowej, wypruto wszystkie instalacje. Zabrano lub potłuczono wszystkie umywalki, muszle klozetowe, a nawet brodziki prysznicowe. Przepadło wszystko, co miało jakąkolwiek wartość.

Podobnie wygląda wnętrze sali balowej na 300 osób, która stoi na tyłach opisanych budynków. Pomiędzy śmieciami i resztkami podwieszanego sufitu znajduje się murowany kominek, przestronny bar i solidna, drewniana scena. W przejściu z baru do kuchni wisi nawet sznurowa zasłona.

Oprócz zdewastowanych budynków, warto również wspomnieć o sporej wielkości drewnianym jachcie, który stoi tuż obok jednego z piętrowych budynków. Jednostka nie wygląda na wysłużoną, ale - podobnie jak wszystkie budynki ośrodka "Alma 2" - na rozkradzioną i bezmyślnie zdewastowaną. W jej wnętrzach nie zachował się ani jeden metalowy element, od silnika na barierkach kończąc, a na zewnątrz walają się resztki połamanych, tekowych mebli. "Wojtanna II", bo tak nazywa się jacht, prawdopodobnie nadaje się już tylko na opał.

Teren po jednostce wojskowej

Jak to możliwe, że ośrodek wypoczynkowy "Alma 2", który jeszcze kilka miesięcy temu był świetnie wyposażony i nie narzekał na brak klientów, nagle przestał istnieć? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy najpierw cofnąć się do końca lat 90.

W 1999 roku rozwiązano 23. Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej, który dawniej stacjonował przy ul. Sobieszewskiej 1. Przez kilka następnych lat nieruchomość pozostawała nieużytkowana. Dopiero w 2004 roku Agencja Mienia Wojskowego oddała ją w dzierżawę Zdzisławowi Steckiemu, właścicielowi ośrodka "Alma" przy ul. Falowej. Umowę podpisano na okres 10 lat.


Spór pomiędzy właścicielem a dzierżawcą

Gdyby umowa dzierżawy została przedłużona, "Alma 2" funkcjonowałaby do dnia dzisiejszego. Jednak właściciel terenu nie był tym zainteresowany. Obie strony przedstawiły własne wersje zakończenia współpracy. Dzierżawca twierdzi, że Agencja Mienia Wojskowego po prostu podjęła decyzję o sprzedaży nieruchomości i dlatego nie miała najmniejszego zamiaru przedłużyć okresu dzierżawy.

Warto również wspomnieć o tym, że nieprzedłużenie umowy to nie jedyna kość niezgody pomiędzy stronami. Agencja Mienia Wojskowego odmówiła dzierżawcy zwrotu kosztów nakładów na kapitalny remont nieruchomości. Jak nietrudno się domyślić, spór znalazł swój finał w sądzie. Sąd jednoznacznie rozstrzygnął go jednak na korzyść Agencji Mienia Wojskowego.

- Ośrodek "Alma 2" funkcjonował ok. 12 lat. Świadczył całoroczne usługi hotelarskie. Agencja Mienia Wojskowego nie chciała przedłużyć umowy najmu, ale nie podała żadnego konkretnego powodu. Jednocześnie nie chciała rozliczyć poniesionych przeze mnie nakładów na remont tej nieruchomości, które zgodnie z wyceną rzeczoznawcy wynosiły około 12 mln zł. Dla porównania, nieruchomość w chwili podpisania umowy była warta ok. 130 tys. zł. W związku z tym, byłem zmuszony do zlikwidowania znikomej części poniesionych nakładów - wyjaśnia Stecki.
Odmienną wersję przedstawia Maciej Macios z zespołu prasowego Agencji Mienia Wojskowego, który tłumaczy, że powodem zakończenia współpracy były zaległe płatności:

- Dzierżawca przestał regulować należności z tytułu dzierżawy w marcu 2011 roku. Umowa została wypowiedziana przez Agencję Mienia Wojskowego w trybie natychmiastowym pismem z 16 października 2012 r. Pierwszy termin przekazania działki wyznaczono na 19 listopada 2012 roku. Dzierżawca odmówił jednak jej wydania, domagając się zwrotu poniesionych nakładów. Pomimo wyznaczania kolejnych terminów, wydał ją dopiero 29 grudnia 2015 roku.
Kolejny ośrodek wczasowy?

Jaki los czeka więc były ośrodek wczasowy przy ul. Sobieszewskiej 1? Zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, nieruchomość znajduje się w strefie oznaczonej symbolem "US", czyli tereny sportu i rekreacji. Prędzej czy później, najprawdopodobniej i tak powstanie tu kolejny ośrodek, podobny do funkcjonującej tu niegdyś "Almy 2".

- Aktualnie przystępujemy do procedury sprzedaży nieruchomości, w pierwszej kolejności niezależny rzeczoznawca sporządzi operat szacunkowy określający aktualną wartość tego terenu. Po jego uzyskaniu Agencja Mienia Wojskowego będzie mogła przejść do kolejnych etapów zagospodarowania tej nieruchomości, tj. publikacji wykazu, ogłoszenia o przetargu, a następnie organizacji zgodnie z obowiązującymi przepisami - dodaje Macios.

Opinie (149) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.