Jak zmusić kierowców, by nie parkowali w nadmorskiej części ul. Orłowskiej, a korzystali z nowego, dużego parkingu nieco dalej od morza? Ustawić słupki, a najlepiej zamienić ulicę w deptak - twierdzą przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Orłowa.
- Czy zakaz wjazdu dla wszystkich samochodów oprócz mieszkańców i służb komunalnych to dobry pomysł?
-
nie, przecież te kilkanaście samochodów aż tak nie przeszkadza
15% -
nie do końca, ale postawić słupki na chodnikach trzeba
20% -
tak, to miejsce trzeba odzyskać dla pieszych
65%
łącznie głosów: 884
- Niektórzy jadą dalej, jakby go nie zauważali. Potem zjeżdżają na sam koniec ulicy
Zakaz obowiązuje w okresie letnim - zaczyna się w maju. W okresie wakacji aktywnie działa tam Straż Miejska, która regularnie karze niesfornych kierowców. Strażnicy nie musieliby przyjeżdżać tam jednak tak często, gdyby na chodnikach stały słupki. Kłopotów nie mieliby także piesi, matki z wózkami czy niepełnosprawni. Ale słupki raczej się nie pojawią.
- To nie jest nasz priorytet. Straż Miejska dobrze spełnia tam swoje zadania, a postawienie słupków i ich utrzymanie to dodatkowy, nieprzewidziany w budżecie koszt - przyznaje Maciej Karmoliński, zastępca dyrektora ZDiZ w Gdyni.
Towarzystwo Przyjaciół Orłowa nie zgadza się z tym tłumaczeniem, a słupki uznaje za absolutne minimum. W perspektywie czasu nadmorska część ul. Orłowskiej oraz ul. Zacisznej
- Można to załatwić zmianami w planie zagospodarowania przestrzennego, do którego uwagi można właśnie zgłaszać i zamierzamy aktywnie się włączyć w jego tworzenie. Nie może być tak, żeby spacerowicze lawirowali pomiędzy samochodami. To miejsce zasługuje na odzyskanie go dla pieszych - podkreśla Sławomir Kitowski.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.