Nie wszyscy wierzą, że po zmianie statutu Gdyni, mieszkańcom łatwiej będzie zgłaszać uchwały obywatelskie pod obrady rady miasta. Radni opozycji otwierają więc szeroko drzwi i obiecują, że nawet nie będą patrzeć kto wchodzi.
- Czy radni opozycji powinni ułatwiać mieszkańcom zgłaszanie uchwał obywatelskich?
-
nie, to furtka dla przeróżnych awanturników i kontestatorów
13% -
raczej nie, przecież to kpina z prawa ustanowionego przez radnych miasta
4% -
raczej tak, choć nie wszystkie projekty powinni wprowadzać pod obrady
30% -
tak, w ten sposb mogą pomóc aktywnym mieszkańcom
53%
łącznie głosów: 182
Wcześniej uchwały obywatelskiej w Gdyni praktycznie nie dało się złożyć.
- Urzędnicy zawsze coś znajdowali, np. zwracali uwagę, że karty z podpisami nie były trwale złączone z treścią uchwały. A wystarczyło spiąć je spinaczem... Rewolucji nie widzę, może będzie ona w podejściu do uchwał i wnioskodawców - mówi Jacek Urban, który kilkakrotnie próbował składać pierwszą uchwałę obywatelską w Gdyni.
Mniej nadziei mają opozycyjni radni, więc postanowili uchylić mieszkańcom furtkę, a raczej szeroko otworzyć wrota do składania projektów.
- Jeśli mieszkańcy nie będą się czuli na siłach borykać z urzędowymi przeszkodami, zgłosimy ich wniosek jako grupa radnych. My możemy to zrobić o wiele łatwiej - mówi Marcin Horała, radny PiS.
Co ciekawe grupa składa się również z radnych PO, na arenie ogólnopolskiej od dawna nikt nie wyobraża sobie takiej koalicji nawet dla niewielkich projektów. Co jednak jeśli projekt mieszkańców nie będzie się zgadzał z przekonaniami radnych?
- To nie ma znaczenia. Wniesiemy go pod obrady, by miał takie same szanse jak inne. I będziemy głosować przeciwko jego uchwaleniu, jeśli nie będziemy przekonani, że jest właściwy - podkreśla Marcin Horała.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.