Fakty i opinie

stat

Niszczyli plakaty PO i robili zdjęcia

Grupę 27 osób niszczących plakaty wyborcze jednej z kandydatek PO zauważyli strażnicy miejscy obsługujący kamery gdańskiego monitoringu. Dla części zorganizowanych "wyborczych wandali" sprawa skończyć się może aresztem lub grzywną.



Czy przeszkadzają ci plakaty wyborcze rozwieszone przy drogach?

jeżeli wiszą zgodnie z prawem, to nie

15%

czasami mogą rozpraszać kierowców

9%

tak, ich wieszanie jest bez sensu, jest ich tak wiele, że i tak ludzie nie zapamietają w ten sposób żadnych kandydatów

76%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 2926
Grupa upatrzyła sobie plakaty Żanety Geryk, kandydatki niezależnej, startującej jednak do Rady Miasta Gdańska z listy Platformy Obywatelskiej. - Po informacji od straży policja w piątkowy wieczór od razu pojawiła się na miejscu, czyli na ul. Kanapariusza zobacz na mapie Gdańska. Uczestników zdarzenia wylegitymowano. Według naszych ustaleń plakaty aktywnie zrywało i niszczyło pięć osób w wieku od 13 do 23 lat - mówi aps. Magdalena Michalewska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Większość z 27-osób, które wchodziły w skład grupy, to młodzi i bardzo młodzi mężczyźni. Był jednak z nimi 50-letni gdańszczanin. Policja sprawdza, czy był on formalnym "opiekunem" grupy. Wiadomo za to, że część z mężczyzn miała ze sobą aparaty i fotografowała wyczyny swoich kolegów. W najbliższych dniach podejrzani i świadkowie zostaną przesłuchani.

Policja może potraktować niszczenie plakatów zarówno jako uszkodzenie mienia, jak i niszczenie materiałów wyborczych. W obu wypadkach grozi za to kara grzywny do 5 tys. zł lub areszt do 30 dni. Kary te na pewno nie będą jednak dotyczyć nieletnich wandali - nimi zajmie się sąd rodzinny.

Gdańska PO już wcześniej narzekała na niszczenie plakatów wyborczych. Wcześniej wandali nie udawało się jednak złapać za rękę. Istnieje też jednak druga strona medalu - Platforma przeprowadziła ostatnio zmasowany plakatowy atak na gdańskie ulice, często wieszając plakaty w miejscach, w których jest to zabronione (np. na słupach znaków drogowych i w miejscach, w których zasłaniają takie znaki). Zdarzały się więc sytuacje, że wolontariusze pracujący dla danego kandydata plakatowali jakieś miejsce, a inni wolontariusze, wysłani przez komitet wyborczy, zdejmowali plakaty zawieszone w sposób nielegalny.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że plakaty pojawiają się czasem w miejscach, w których nie powinno ich być i bardzo nad tym ubolewamy. Mogę zapewnić, że mamy narzędzia, aby osoby rozwieszające je w ten sposób dyscyplinować - mówi Magdalena Bogumił, szefowa komitetu wyborczego PO.

Jednak na pytanie, czy kogoś już "zdyscyplinowano" i w jaki sposób, pani Magdalena odpowiadać nie chce. - Wolałabym nikogo nie wskazywać palcem i nie wchodzić w szczegóły - mówi.
Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 419)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.