mat. UM Sopot
Tak wygląda porównanie wydatków miasta w tym roku z planowanymi wydatkami w roku przyszłym.
Gotowy jest wstępny projekt budżetu Sopotu na przyszły rok. W przeciwieństwie do roku obecnego, miasto planuje przeznaczyć więcej środków na wydatki bieżące niż na inwestycje. Mimo to i tak potrzebny będzie kredyt, aby pokryć deficyt.
- Czy Sopot robił dobrze, przeprowadzając duże inwestycje kosztem zadłużania miasta?
-
oczywiście, Ergo Arena, marina przy molo czy Opera Leśna po remoncie będą przynosić Sopotowi korzyści przez wiele lat
52% -
tak, chociaż równie dobrze można było realizację kluczowych inwestycji rozciągnąć bardziej w czasie
17% -
nie, dobry gospodarz inwestuje wtedy, jak ma na to pieniądze, a nie, gdy musi je pożyczać
31%
łącznie głosów: 573
Zmniejszą się także wydatki miasta. W projekcie wyliczono, iż wyniosą one prawie 338 mln zł. Warto jednak zaznaczyć, że na inwestycje przeznaczona zostanie jedynie mniejsza część tej kwoty, czyli 134,6 mln zł (w roku bieżącym inwestycje kosztowały Sopot aż 221,6 mln zł).
Co więcej, w zdecydowanej większości będą to inwestycje, których realizację już rozpoczęto. Ponad 29 mln zł pochłonie więc budowa mariny przy molo, blisko 27 mln zł budowa układu komunikacyjnego Ergo Areny, 20 mln zł remont Opery Leśnej, a 8,7 mln zł dokończenie remontu Placu Przyjaciół Sopotu.
Inne wydatki inwestycyjne nie robią już takiego wrażenia. Miasto chce wydać 3,1 mln zł na modernizacje sopockich ulic oraz 4,4 mln zł na wspólny trójmiejski system inteligentnego sterowania ruchem (Tristar).
Mimo to, deficyt budżetowy wynieść ma 50,7 mln zł. W tym i poprzednim roku dużą część deficytu udawało się "załatać" przy pomocy tzw. wolnych środków. Było to możliwe, bo w 2007 i 2008 roku zadłużenie miasta było minimalne i wynosiło odpowiednio 10 mln (4 proc) i 7 mln (2 proc.). - Zbieraliśmy środki na ważne dla miasta inwestycje, o których wiedzieliśmy, że będą realizowane w kolejnych latach - tłumaczy Mirosław Goślicki, skarbnik Sopotu.
Gdy realizacja tych inwestycji rozpoczęła się, dług miasta zdecydowanie się zwiększył. W zeszłym roku wyniósł 56 mln (23,7 proc.). W tym, przynajmniej procentowo, wyglądać będzie podobnie (92 mln zł - około 23 proc.). Jeżeli miasto zrealizuje budżet zaplanowany na przyszły rok, to pod koniec 2011 roku dług miasta wyniesie aż 107 mln zł, co, przy mniejszym niż tegoroczny budżecie, oznaczać będzie zadłużenie miasta aż na 37,41 proc.
Stanie się tak dlatego, iż miasto na "załatanie" dziury budżetowej dysponować będzie wolnymi środkami jedynie w wysokości niespełna 4 mln zł. Potrzebny będzie więc kredyt w wysokości 47 mln zł.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.