Fakty i opinie

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł

Stocznia Gdańsk: Ukraińcy i Agencja Rozwoju Przemysłu grają w statki

O kłopotach gdańskiej stoczni w środowisku szeptało się już pod koniec ubiegłego roku. Związki zawodowe zapowiadały nawet protesty. Na szczęście, na razie udało się ich uniknąć. Czy uda się jednak uratować Stocznię?
O kłopotach gdańskiej stoczni w środowisku szeptało się już pod koniec ubiegłego roku. Związki zawodowe zapowiadały nawet protesty. Na szczęście, na razie udało się ich uniknąć. Czy uda się jednak uratować Stocznię? fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

Zagęszcza się atmosfera wokół Stoczni Gdańsk. Telewizja informuje o jej upadłości, stocznia dementuje i grozi sądem, jej właściciele mają różne wizje przyszłości zakładu. Na szczęście stoczniowcom zaczęto wypłacać drugą część zaległych pensji za kwiecień.



Czy jest szansa na utrzymanie produkcji i miejsc pracy w Stoczni Gdańsk?

tak, jednak niezbędna jest program restrukturyzacji i pomysł na biznes

42%

tak jednak jedynie jeśli spółka zostanie dokapitalizowana

8%

nie, tym razem skończy się upadłością zakładu

50%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 285
Na dziś zaplanowane jest kolejne posiedzenie Rady Programowej utworzonej przez udziałowców Stoczni Gdańsk. Większościowy właściciel, Gdańsk Shipyard Group, zapewnia że pracuje z mniejszościowym udziałowcem, czyli Agencją Rozwoju Przemysłu nad planem restrukturyzacji zakładu i powołuje się na umowę z marca tego roku. Z kolei ARP twierdzi, że to tylko... "porozumienie intencyjne" i  równocześnie pracuje nad tajemniczym planem stworzenia miejsc pracy w Trójmieście.

Gdy na początku roku jedna z trójmiejskich stoczni wystąpiła do wojewody o zgodę na zatrudnienie obcokrajowców, poproszono ją o wstrzymanie się z rekrutacją, by ewentualnie mogła przyjąć zwolnionych stoczniowców ze Stoczni Gdańsk. Powód? Media akurat żyły informacjami o kłopotach tej firmy. Choć kilka tygodni temu zgodę na rekrutację pracowników z Indii jednak wydano, teraz ją cofnięto.

O kłopotach gdańskiej stoczni w środowisku szeptało się już pod koniec ubiegłego roku. O problemach zaczęto mówić otwarcie w styczniu tego roku, kiedy doszło do opóźnień w wypłatach.

Przypomnijmy: Stocznia Gdańsk należy do dwóch akcjonariuszy - spółki Gdańsk Shipyard Group (75 proc. udziałów) i państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu (25 proc.). Gdańsk Shipyard Group jest spółką kontrolowaną przez większościowego, ukraińskiego udziałowca ISD Polska, który kupił udziały w stoczni pod koniec 2007 roku. Stocznia Gdańsk zrezygnowała z produkcji stoczniowej. To ona, według władz spółki, wpędziła firmę w kłopoty finansowe. W tej chwili zakład skupił się wyłącznie na produkcji konstrukcji stalowych i wież wiatrowych.

Między akcjonariuszami stoczni nie wszystko układa się idealnie. Od miesięcy toczą się rozmowy w sprawie ich zaangażowania w ratowanie stoczni. Efekt? Stoczniowcy od kilku miesięcy dostają wynagrodzenia w ratach. Na razie udało się znów wypłacić zaległe pensje za kwiecień.

- Na konta stoczniowców poszły wpłaty drugiej raty zaległych wynagrodzeń - potwierdził nam Roman Gałęzewski, przewodniczący NSZZ Solidarność w Stoczni Gdańsk i członek rady nadzorczej spółki.

Z powodu opóźnień w wypłatach związek wszedł w spór zbiorowy z pracodawcą. Zapowiadano protesty. Na szczęście, na razie udało się ich uniknąć. Czy uda się jednak uratować Stocznię?

Większościowy udziałowiec od miesięcy zapewnia, że pracuje nad planem restrukturyzacji firmy. W ostatnio przesłanym do mediów oświadczeniu czytamy m.in., że "między ARP i Gdańsk Shipyard Group podpisano w marcu 2013 porozumienie przewidujące (...) współpracę przy wyprowadzaniu Stoczni Gdańsk z (...) trudnej sytuacji finansowej. Przewidujemy, że w wyniku realizacji porozumienia Stocznia odzyska finansową stabilność i możliwość kontynuowania planu modernizacji".

Ta umowa przewiduje również współpracę obu stron w uzyskaniu finansowania i rozwiązaniu obecnych problemów Stoczni - jak określono - na zasadach rynkowych. "Ukraiński inwestor zobowiązał się do dofinansowania Stoczni w kwocie kilkudziesięciu milionów zł" - czytamy w komunikacie. W jakiej dokładnie kwocie - nie podano.

Oświadczenie było odpowiedzią na pojawiające się opinie, że ukraiński inwestor nie chce dofinansować gdańskiego zakładu i oczekuje, że stocznia zostanie "uratowana" dzięki zaangażowaniu Agencji Rozwoju Przemysłu, czyli de facto Skarbu Państwa.

Problem w tym, że tego entuzjazmu nie podziela udziałowiec mniejszościowy, czyli właśnie Agencja Rozwoju Przemysłu. Kilka dni temu, już po upublicznieniu oświadczenia Gdańsk Shipyard Group, Roma Sarzyńska-Przeciechowska, rzecznik ARP, powiedziała na antenie "Faktów" TVN, że Agencja od dłuższego czasu pracuje z ukraińskimi partnerami nad "biznesowymi rozwiązaniami dla stoczni", ale jak do tej pory bez rezultatu.

Na jakim etapie są rozmowy udziałowców z władzami stoczni? Według relacji jej władz rozmowy te trwają i idą w dobrym kierunku. Jak ocenia to ARP?

Jednym z ostatnich statków zwodowanych w Stoczni Gdańsk był prom "Bergensfjord", który wpłynął na wodę w marcu 2013.


- 28 marca zostało podpisane " porozumienie intencyjne" pomiędzy ARP SA a Gdańsk Shipyard Group wyrażające zasadnicze intencje podjęcia wspólnych działań w celu maksymalizacji zysku. Nie jest to jednak żadna umowa i nie niesie za sobą żadnych zobowiązań, ani skutków prawnych. Każda ze stron, w każdym momencie, bez podania przyczyn może się z tego porozumienia wycofać. ARP oczekuje od inwestora większościowego decyzji biznesowych umożliwiających podjęcie działań uzasadnionych ekonomicznie - napisała w odpowiedzi Roma Sarzyńska-Przeciechowska.

W tym samym materiale TVN pojawiła się też informacja, że w ciągu najbliższych dni najprawdopodobniej zostanie złożony wniosek o upadłość Stoczni Gdańsk.

Na informacje reporterów telewizji od razu zareagował Jacek Łęski, rzecznik Gdańsk Shipyard Group, który zapewnił, że Stoczni Gdańsk nie grozi upadłość.

- Spółka Gdańsk Shipyard Group jest w dobrej kondycji i ma pieniądze, żeby dofinansować Stocznię Gdańsk. W tej chwili realizowany jest plan z drugim udziałowcem - Agencją Rozwoju Przemysłu, który ma stocznię wyprowadzić na prostą, bo w tej chwili jest w fatalnej kondycji finansowej.

Ustaliliśmy, że choć Stocznia Gdańsk nie złoży wniosku o upadłość, to mogą to zrobić jej wierzyciele. Lista oczekujących na swoje pieniądze rośnie.

- O planowanej upadłości dowiedziałem się od dziennikarza, który do mnie zadzwonił. Stwierdził on, że to inicjatywa strony rządowej. Skąd taka informacja? Przecież rząd takiej decyzji nie może podjąć w imieniu spółki. Upadłości nie potwierdza ani zarząd stoczni, ani ISD Polska - twierdzi z kolei Roman Gałęzewski. - Informacje o upadłości wyglądają mi na element negocjacji ze strony Agencji Rozwoju Przemysłu. Teraz zaczęto w to wciągać także media i na pewno źródłem wszelkich sensacji jest ARP.

Według Łęskiego, na wtorek zaplanowane jest kolejne posiedzenie Rady Programowej utworzonej przez udziałowców, które omówi kolejne wspólne kroki w ramach wypracowanego wcześniej porozumienia. - Porozumienie nie przewiduje udzielenia Stoczni nowej pomocy publicznej, a ukraiński udziałowiec takiej pomocy nie oczekuje - dodał.

Jaka zatem ma być rola ARP? Według oświadczenia Gdańsk Shipyard Group, ARP ma pomóc w sprzedaży części wartościowych aktywów należących do Stoczni Gdańsk, a ukraiński inwestor wzmocni Stocznię gotówką. Pierwszym etapem realizacji porozumienia była sprzedaż dźwigów spółce Synergia 99. Teraz trwają rozmowy na temat zakupu części majątku przez Stocznię Remontową Nauta, która należy do Funduszu ARP. Mówi się, że zainteresowana jest też pochylnią i dźwigami należącymi obecnie do Synergii 99.

- Stocznia Nauta rozpoczęła wycenę części urządzeń należących do Stoczni Gdańsk, które mogą być potrzebne w jej planach produkcyjnych - powiedziała Roma Sarzyńska-Przeciechowska.

- Z moich informacji wynika, że negocjacje pomiędzy udziałowcami stoczni, które miały zakończyć się w kwietniu, zakończą się w ciągu najbliższy dwóch miesięcy. Od dłuższego czasu atmosfera wygląda jak atak na stocznię ze wszystkich stron. Przykładem, który mnie osobiście zadziwił było to, że do wyceny części aktywów Stoczni Gdańsk, ARP najęła dyrektorów z konkurencyjnej stoczni Crist - dodaje Gałęzewski.

Co ciekawe, ARP twierdzi, że samodzielnie pracuje nad planem awaryjnym, gdyby doszło do upadku gdańskiej Stoczni. "Agencja Rozwoju Przemysłu alternatywnie przygotowuje program wykreowania nowych miejsc pracy w Gdańsku, m.in. w swoich stoczniach".

Co to za plan, czego dotyczy, których stoczni? O to także zapytaliśmy panią rzecznik. Niestety, nie otrzymaliśmy odpowiedzi w tej sprawie. Nie wyjaśniono nam wokół jakiego projektu miałyby powstać te nowe miejsca pracy.

Jednak ostatnio Agencja Rozwoju Przemysłu mocno zaangażowała się w "promocję" swoich aktywów w Trójmieście. Do Agencji, za pośrednictwem funduszu MARS, należy Stocznia Remontowa Nauta, spółka Synergia 99 oraz Energomontaż Północ Gdynia, wykupiony w połowie marca od Polimexu-Mostostal. Sprzedaż gdyńskiej spółki była kołem ratunkowym dla warszawskiej firmy, która ma kłopoty finansowe.

To nie koniec. ARP ma też akcje Stoczni Marynarki Wojennej w upadłości, choć teraz "karty" tam rozdaje syndyk. ARP współpracuje też z gdyńską (zgodnie z wpisem w KRS) stocznią Crist. Tej stoczni ARP udzieliła pożyczki na zakup części majątku po Stoczni Gdynia. Stocznia ta też współpracuje z Nautą, np. przy budowie statku badawczego dla Uniwersytetu Gdańskiego. Podobno ARP zainteresowana jest też Mostostalem Chojnice, którego majątek jest dzierżawiony przez Gdańsk Shipyard Group.

W środowisku stoczniowym mówi się, że ARP ma plany stworzenia wspólnego projektu wokół swoich aktywów. Kilka miesięcy temu podczas uroczystości otwarcia tzw. Akwarium, czyli wyremontowanego budynku byłej dyrekcji Stoczni Gdynia, rąbka tajemnicy uchylił szef ARP, Wojciech Dąbrowski. Zapytaliśmy wówczas o Stocznię Marynarki Wojennej. ARP zaproponowała syndykowi SMW dzierżawę stoczni poprzez spółkę Nauta lub przez samą Agencję.

- Stan SMW w momencie przejęcia przez Agencję był bardzo trudny, praktycznie katastrofalny. Spółka pomimo dofinansowania Agencji nie potrafiła przeprowadzić planu restrukturyzacji i niestety, zakończyło się to upadłością likwidacyjną - tłumaczył Wojciech Dąbrowski, szef Agencji Rozwoju Przemysłu. - Teraz mamy dużo lepsze przygotowanie. Proszę zaobserwować szereg procesów, które dokonaliśmy w ostatnim czasie w stoczniach. Stocznia Nauta z sukcesem przeniosła się na tereny po Stoczni Gdynia. Przeprowadziliśmy poważne restrukturyzacje Morskiej Stoczni Remontowa i SSR Gryfia. Bierzemy udział w publiczno-prywatnym projekcie budowy fabryki elementów wież wiatrowych. W tym momencie oceniamy, że posiadając te kwalifikacje, posiadając doświadczenie z tych nowych projektów stoczniowych jesteśmy przeświadczeni, że możemy tego typu projekt zrealizować z sukcesem.

Syndyk Stoczni Marynarki Wojennej odmówiła, ale to nie zraziło ARP.

- W tej sytuacji nasze plany inwestycyjne będą musiały być realizowane na innych terenach - powiedział Dąbrowski. - Ja na dzisiaj nie chciałbym szczegółowo mówić o tych planach. Też obronność, ale duży udział konstrukcji offshorowych. Jeżeli pani syndyk się nie zgodzi będziemy nasze aktywa wykorzystywać w inny sposób i o tym rozmawiamy dzisiaj z partnerami zagranicznymi. Tak jak przedstawiłem projekt z Befingerem [fabryka wież wiatrowych w Szczecinie - przyp. red.], tak samo jesteśmy w kontakcie z innymi potencjalnymi inwestorami i nie mogę dzisiaj jeszcze określić prawdopodobieństwa tych inwestycji. To są rozmowy. Natomiast jeżeli tereny SMW nie będą dostępne to my siłą rzeczy będziemy szukać innych lokalizacji.

Załoga stoczni pomimo wszystko ma nadzieję, że zakład w jakiejś postaci przetrwa. W końcu Gdańsk Shipyard Group ma nie tylko Stocznię, ale też GSG Towers, czyli spółkę produkującą elementy wież wiatrowych. Zresztą gdyby stocznia upadła, to najwięcej straci ukraiński właściciel, bo firma więcej wpłaciła do budżetu niż wynosi obecny jej dług - mówią związkowcy.
Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor:
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 122)

Dodaj opinię

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.