Fakty i opinie

stat

100 "śledzi" przeszło 12 km przez zatokę

Najnowszy artukuł na ten temat

Śledzie w sobotę pomaszerują przez zatokę

Zobacz relację z Marszu Śledzia w 2014 roku

Aż 1600 osób chciało wziąć udział w tegorocznej edycji Marszu Śledzia. Liczbę śmiałków - ze względów bezpieczeństwa i środowiskowych - ograniczono jednak do 100. Szczęśliwie wylosowani przejdą w sobotę z Kuźnicy do Rewy. 12 km poprzez Zatokę Pucką pokonają praktycznie w całości na piechotę.



Marsz Śledzia organizowany jest nieprzerwanie od 2002 roku. Najpierw przez wodę brodzili czterej ratownicy WOPR, których namówił Radosław Tyślewicz, ale szybko zrobiło się o tym głośno i 10-kilometrowy odcinek płycizn pomiędzy Kuźnicą a Rewą chciało pokonać coraz więcej osób. Głównie dlatego, że to niesamowite wrażenie, bo przy standardowym stanie wody idzie się zanurzonym ledwie po kostki, a maksymalnie po pachy. Tylko 800-metrowy odcinek sztucznej przecinki, umożliwiającej żeglugę, należy przepłynąć. Tam jednak śmiałkowie z reguły ciągnięci są na linach przez motorówki.

Czytaj także: Ekolodzy protestowali przed Marszem Śledzia.

W połowie trasy odbędzie się tradycyjne pasowanie na śledzia, którego dokona "Pierwszy Śledź RP", czyli pomysłodawca marszu - Radosław Tyślewicz. Niegdyś nie było taryfy ulgowej i każdy, kto się na marsz wybrał, musiał zjeść surowego śledzia. Teraz wystarczy spróbować, a resztę zastąpią gotowe dania z puszki od jednego z rybnych przetwórców. Na trasie nie zabraknie znanych osób.

- W tym roku tradycyjnie przejdzie z nami burmistrz Jastarni Tyberiusz Narkowicz, który chadza na marsz w czapce kaszubskiego szypra - mówi Radosław Tyślewicz.

Wcześniej trasę przemierzył m.in. prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, byli też znani sportowcy i aktorzy. Pula miejsc podzielona jest bowiem na nowicjuszy, czyli maszerujących po raz pierwszy, ratowników oraz weteranów. Zostaje też 10 miejsc dla tych, którzy w dniu marszu zgłoszą się na start jako pierwsi.

- Zaczynamy o godz. 10, ale kolejka chętnych na miejsca "last minute" ustawiała się ostatnio ok. godz. 5 rano. Jeśli komuś nie brakuje determinacji, to może zapisać się jeszcze w dniu zawodów - zachęca Radosław Tyślewicz.

Zobacz także: Czy potrzebne są ograniczenia na Zatoce Puckiej?

Historia marszu opisana została m.in. w National Geographic Traveler, a także na łamach podręcznika do geografii do gimnazjum. Andrzej Fal napisał o marszu wiersz, a jeden z entuzjastów tego cyklicznego wydarzenia w zrealizowanym przed dwoma laty testamencie zapisał, że ma zostać pochowany w koszulce Marszu Śledzia.

- Fascynujące są miny uczestników na koniec pierwszego etapu, kiedy okazuje się, że jednak pod nogami czuć ląd i można maszerować. Wiem że inni mocno przeżywają etap drugi, gdzie mamy biblijny mur z wody po lewej i prawej stronie, a pod stopami suchy ląd. Jeszcze inni wspominają moment pasowania na śledzia i obowiązkowy kawałek surowego śledzia oraz widok wystającego kiosku okrętu podwodnego ORP Kujawiak - uśmiecha się organizator.

Zobacz relację z Marszu Śledzia w 2013 roku.

Opinie (96) 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.