Fakty i opinie

stat

Gdańsk stracił 748 tys. zł przez złą decyzję urzędników? Jest śledztwo

Feralna transakcja, na której miasto powinno zyskać 748 tys. zł, dotyczyła działki znajdującej się w pobliżu skrzyżowania al. Hallera i ul. Czarny Dwór.
Feralna transakcja, na której miasto powinno zyskać 748 tys. zł, dotyczyła działki znajdującej się w pobliżu skrzyżowania al. Hallera i ul. Czarny Dwór. fot. trojmiasto.tv

Miasto Gdańsk miało stracić 748 tys. zł, które powinno było pobrać w formie tzw. renty planistycznej od dewelopera, który korzystnie sprzedał swój teren w Brzeźnie. Śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez urzędników prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.



Miasto nie pobrało 748 tys. od dewelopera, bo:

urzędnicy nie byli pewni co zrobić

6%

urzędnicy przeoczyli taką możliwość

17%

urzędnicy celowo pobłażliwie potraktowali dewelopera

77%
Aktualizacja, 11 paźdz., godz. 13:30: Miejscy urzędnicy przysłali obszerne wyjaśnienia w tej sprawie, które zamieszczamy w osobnym artykule: "Miasto wyjaśnia, dlaczego deweloper nie musiał płacić"



Sama sprawa sięga 2006 roku, kiedy to jedną z działek w Brzeźnie, znajdującą się w rejonie ulic Czarny Dwór i al. Hallera zobacz na mapie Gdańska, przekształcono z działki rekreacyjnej w budowlaną, co znacznie zwiększyło jej wartość.

Niedługo później właściciel działki, firma deweloperska Invest Komfort, sprzedał ją innemu podmiotowi. Miastu należała się z tego tytułu tzw. renta planistyczna w wysokości 748 tys. zł. Nigdy jej jednak nie pobrano.

Tę nieprawidłowość wykryła Regionalna Izba Obrachunkowa, po której zawiadomieniu wszczęto śledztwo. Teraz prokuratura sprawdza dlaczego i kto w tej sprawie zawinił.

- Postępowanie prowadzone jest na razie w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom. Prowadzimy je w kierunku nieumyślnego niedopełnienia obowiązków przez urzędników wydziału skarbu [UM Gdańsk - dop. red] - mówi Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Renta planistyczna to opłata jaką wnieść musi właściciel działki, jeśli po zmianie obejmującego ją planu zagospodarowania przestrzennego wzrasta jej wartość.

Przykład: ktoś posiada działkę rolną, czyli o stosunkowo niedużej wartości. Dla terenu, na którym znajduje się ta działka, zostaje uchwalony nowy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Przewiduje on, że ten teren stanie się działką budowlaną, czyli zyska na wartości. Z dnia na dzień właściciel dużo zyskuje, tylko dlatego że zmieniony został plan. Jeśli zdecyduje się sprzedać działkę - musi zapłacić daninę.

Wysokość renty planistycznej (jeśli zostanie uchwalona) wpisana jest w planie zagospodarowania przestrzennego. Nie może ona być wyższa niż 30 proc. wzrostu wartości nieruchomości. Wysokość opłaty, jaką wnosi sprzedający, nie jest związana z umówioną ceną sprzedaży, a obiektywnie ustaloną wartością nieruchomości.

Jeżeli sprzedający nieruchomość która zyskała w ten sposób na wartości nie zgłosi się do gminy sam, ta może wystąpić do właściciela o zapłatę renty planistycznej w ciągu pięciu lat od daty uchwalenia planu miejscowego. Jeżeli więc plan dla działki uchwalono w roku 2006, a do sprzedaży doszło więcej niż pięć lat temu, to miasto nie odzyska już pieniędzy, które miało otrzymać tytułem renty planistycznej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (310)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
12.12.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.