Fakty i opinie

Pijany motocyklista upadł na radiowóz

34-latek przewrócił się ze swoim motocyklem na radiowóz uszkadzając przy tym policyjny pojazd.
34-latek przewrócił się ze swoim motocyklem na radiowóz uszkadzając przy tym policyjny pojazd. fot. policja

Kompletnie pijany, bez żadnych uprawnień, a także bez kasku, jechał motocyklem nadmorską alejką. Kiedy zauważył radiowóz, zszedł z maszyny i zaczął ją pchać w kierunku policjantów i ich samochodu. Był jednak tak pijany, że razem z nią padł na policyjny pojazd. 34-letni obywatel Chile trafił do aresztu, a policjanci zająć musieli się... jego psem.



Zaczęło się od kłótni w barze



Tak naprawdę cała historia zaczęła się jednak wcześniej. Około godz. 3 w nocy policjanci z Sopotu zostali wezwani na interwencję do jednego z mieszczących się w mieście hoteli. Chodziło o obcokrajowca, który nie chce uregulować rachunku za alkohol w barze.

Kiedy mundurowi pojawili się na miejscu, spotkali 34-letnie obywatela Chile, który jednak kilka minut wcześniej dogadał się z barmanem i uregulował swój rachunek. Mężczyzna ubrany był w strój motocyklisty, a przed hotelem stał należący do niego pojazd. Policjanci więc pouczyli go, że w takim stanie nie może absolutnie na niego wsiadać.

Skinął głową, że rozumie... po czym wsiadł na motocykl



Mężczyzna dał znać funkcjonariuszom, że to rozumie i na tym zakończyła się - przynajmniej na chwilę - interwencja. Mundurowi wsiedli do radiowozu i odjechali. Dosłownie kilka minut później jeden z nich zauważył jednak motocykl jadący nadmorską alejką, a na nim znanego im już obywatela Chile.

- Na widok mundurowych mężczyzna od razu wyłączył silnik i zszedł z motocykla, po czym pchając go zachwiał się i razem z nim przewrócił się na radiowóz, uszkadzając go. Mężczyzna od razu został zatrzymany - mówi Lucyna Rekowska z Komendy Miejskiej Policji w Sopocie.

Bez uprawnień, bez dokumentów, bez kasku, za to z psem



34-latek usłyszał już zarzuty.
34-latek usłyszał już zarzuty. fot. policja
Mężczyzna nie miał ani żadnego dokumentu potwierdzającego to, że posiada uprawnienia do kierowania motocyklem, ani też żadnych dokumentów pojazdu. Co więcej, jechał nim bez kasku.

Początkowo 34-latek nie godził się na badanie alkomatem, dlatego został doprowadzony do placówki medycznej, gdzie pobrano mu krew. Dopiero wówczas zgodził się "dmuchnąć" - okazało się, że ma 1,4 promila alkoholu w organizmie.

Mężczyzna trafił do sądu, motocykl trafił na policyjny parking... a do schroniska dla zwierząt, przynajmniej chwilowo, trafił pies, który towarzyszył 34-latkowi.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (101)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »