Fakty i opinie

Poznaj gdański meczet

Zobacz wnętrza gdańskiego meczetu, w którym modlą się muzułmanie mieszkający w Trójmieście i woj. pomorskim.


Na parterze modlą się mężczyźni, na piętrze kobiety. Buty wszystkich zostały w przedsionku. Bo na wzorzystych dywanach gdańskiego meczetu można siedzieć tylko boso lub w skarpetkach. W drugim odcinku cyklu "Niezwykłe świątynie Trójmiasta" prezentujemy jedyny w województwie muzułmański meczet.



Czy byłe(a)ś kiedykolwiek w meczecie?

tak, na modlitwie

3%

tak, podczas dni otwartych

7%

tak, w innych okolicznościach

22%

nie, ale zamierzam wybrać się kiedyś do meczetu

30%

nie potrzebuję wizyty w meczecie

33%

nie wiedziałe(a)m, że w Gdańsku znajduje się meczet

5%
Czarne skórzane półbuty, rozmiar 43, znają trudy drogi. Należą do handlowca po czterdziestce. Modne, sportowe zostawił student z Arabii Saudyjskiej, a czarne półbuty, rozmiar 46, zdjął ze stóp imam. W niewielkim przedsionku meczetu, na swoich właścicieli czeka co piątek kilkadziesiąt par butów. W święta nawet kilkaset. Bo w muzułmańskich świątyniach od wieków obowiązują zasady czystości.

- Na butach zawsze trochę brudu się przyniesie, dlatego zostają przed progiem - wyjaśnia krótko Hani Hraish, obecny imam Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Gdańsku.

Kilkunastu mężczyzn rozsiadło się już na dywanach. Część ma bose stopy, większość skarpetki. W Polsce jest zimniej niż na Bliskim Wschodzie. Od betonowej posadzki, na której rozłożono kobierce, ciągnie chłodem. Wszyscy patrzą w stronę mihrabu, bo w meczecie bardzo ważny jest kierunek. W Gdańsku mihrab to wnęka z wmurowanym trójkątnym kamieniem. Wskazuje Al-Kaabę w Mekce - najważniejsze święte miejsce islamu. Otacza je Wielki Meczet, gdzie z wielu minaretów nawołuje się wiernych do modlitwy.

W Gdańsku też jest minaret. Wysoki na ponad 30 metrów. Tyle, że stoi zamknięty. Nie ma tu głośników, a muezin nie nawołuje z góry. Tak jest praktyczniej. Bo rozsiani po Trójmieście muzułmanie nie mają szans na usłyszenie jego głosu, a pobliscy mieszkańcy to przeważnie katolicy. Muezin nawołuje więc co piątek wewnątrz meczetu. - Piękny głos ma - chwali muezina Hani Hraish, który razem z grupą mężczyzn siedzi na dywanach. Po wstępnej modlitwie imam nie kieruje się jednak w kierunku minbaru. Na stopniach kazalnicy staje siwobrody mężczyzna. - W Gdańsku nie ma monopolu na imam - tłumaczy później Hraish i dodaje, że imam to przecież "ten, który prowadzi".

Kazanie jest o miłosierdziu. Najpierw w języku arabskim, następnie w polskim. Mężczyźni słuchają w sali modlitewnej na parterze, kobiety piętro wyżej - w emporze. Podział ma pomóc w koncentracji. Bo jak mówi imam: "kiedy mężczyzna jest obok kobiety, to nie ma takiego skupienia". Na piątkowych modlitwach kobiet jest jednak zdecydowanie mniej. - Kobieta i tak jest zajęta w domu, dlatego Pan Bóg dał przywilej, dzięki któremu nie musi w piątek przybywać - tłumaczy Hraish.

Tłumnie przybywają za to mężczyźni. W latach osiemdziesiątych byli to przeważnie potomkowie polskich Tatarów, którzy przed wiekami osiedlili się w Rzeczpospolitej. Przychodzili też emigranci z państw arabskich, którzy do Polski Ludowej przyjeżdżali się uczyć i postanowili zostać. Scenariusz przeważnie był taki sam: studia, żona Polka, praca w Trójmieście lub w okolicach. Modlitwa: w pierwszym murowanym meczecie, który powstał w Rzeczpospolitej.

Kiedy jesienią 1984 r. na działce budowlanej przy dzisiejszej ul. Abrahama zobacz na mapie Gdańska - pomiędzy gierkowskim blokiem a ulicą z torowiskiem dla tramwajów - wmurowano kamień węgielny, muzułmanie cieszyli się, a później frasowali. Epoka przydziałów na materiały budowlane nie pomagała we wznoszeniu muzułmańskiej świątyni. Nieopodal budowano też katolicką. Chrześcijanie mieli ten sam problem. Podobno niejedna cegła z kościoła trafiła do meczetu i odwrotnie. Tak samo miało być z blachą na dachy obu świątyń. Swój wkład w powstanie meczetu miała też Liga Arabska. W 1990 r. udało się zakończyć budowę.

Fundamenty solidne, wystrój wnętrz skromny. Na ścianach tylko kaligrafie z wersetami zaczerpniętymi z Koranu. W tym wyznanie wiary: "Nie ma boga prócz Allaha, a Mahomet jest jego Prorokiem". Widać je nad mihrabem, do którego wierni zwracają swoje twarze. Po kazaniu stają w równych szeregach i kontynuują modlitwę. Są pokłony w pas i pokłony do ziemi. - Kiedy wchodzimy do dostojnej osoby, kłaniamy się z szacunkiem, a tym bardziej Panu Bogu trzeba się pokłonić - przekonuje imam po zakończonej modlitwie.

Kilkudziesięciu mężczyzn bije pokłony. W piątek są to przeważnie muzułmanie z państw Półwyspu Arabskiego, Afryki, Azji Mniejszej, dawnych republik ZSRR i ze Skandynawii. Studenci trójmiejskich uczelni, mężczyźni w sile wieku i konwertyci, którzy przeszli na islam. W niedzielę modlitwę mają polscy Tatarzy - przyzwyczaili się, że niedziela w Polsce to dzień świąteczny. W oba dni meczet może odwiedzić jednak każdy. Wystarczy tylko zdjąć buty, wyciszyć się i nie rozpraszać wiernych.

Po skończonej modlitwie, w przedsionku meczetu słychać rozmowy. Buty wracają na stopy, a wierni do swoich zajęć. Poza meczetem muzułmanie będą codziennie modlić się tuż po świcie, w południe, po południu, po zachodzie słońca i przed snem.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (361)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.