Fakty i opinie

Raport: jak Gdańsk bronił się przed ulewą. Spóźnione decyzje i kłopoty z komunikacją

Najnowszy artukuł na ten temat

Co z nowymi kładkami nad rzeką Kaczą?

Ul. Pomorska na Żabiance była zalana jeszcze przez wiele godzin po ustaniu opadów w nocy z 14 na 15 lipca br.
Ul. Pomorska na Żabiance była zalana jeszcze przez wiele godzin po ustaniu opadów w nocy z 14 na 15 lipca br. fot. czytelnik Trojmiasto.pl

Urzędnicy podejmowali decyzje z opóźnieniem. Kontakt między nimi odbywał się przez SMS-y. W kluczowym momencie nie działała komunikacja między sztabem i strażą pożarną. Nikt nie ostrzegł mieszkańców o zagrożeniu. Punkt po punkcie, przedstawiamy działania miejskiego zespołu kryzysowego, który działał w Gdańsku podczas ulewy 14 i 15 lipca.



Jak oceniasz działania miasta w trakcie lipcowej powodzi?

krytycznie, popełniono sporo błędów, służby nie były przygotowane na takie zdarzenie 65%
źle, ale trudno było przygotować się na takie opady 18%
przeciętnie, gdyby nie służby byłoby znacznie gorzej 10%
dobrze, trudno było to zrobić lepiej 4%
bardzo dobrze, nie mam uwag 3%
zakończona Łącznie głosów: 2119
Przypomnijmy: ulewa, która przeszła nad Pomorzem w połowie lipca, wyrządziła wiele szkód w całym Trójmieście, ale najwięcej w Gdańsku. Miasto wyceniło swoje straty na 10,5 mln zł (m.in. zalane lokale komunalne, uszkodzone tramwaje, itp.). Jeszcze wyższe i trudno policzalne szkody ponieśli mieszkańcy, których domy, sklepy i lokale użytkowe zostały podtopione. Podczas powodzi we Wrzeszczu zginęło dwóch mężczyzn. Kiedy brodzili w wodzie, zostali porażeni prądem.

Niespełna dwa tygodnie temu wykazaliśmy, że władze Gdańskich Melioracji nie panowały nad ilością spływającej wody podczas lipcowej ulewy. W miejskiej spółce odpowiedzialnej za zbiorniki retencyjne panował bałagan. W efekcie naszych artykułów odwołano szefa Gdańskich Melioracji, Andrzeja Chudziaka.

W dniu, gdy odwołano prezesa, zaproszono nas do siedziby Gdańskich Melioracji. Przekazano nam dostępne elektroniczne dane dotyczące poziomu wody na potoku Strzyża. Dzięki nim poznaliśmy minuta po minucie jak działały instalacje hydrotechniczne, które miały zapewnić miastu bezpieczeństwo.

W ramach ustawy o dostępie do informacji publicznej złożyliśmy również wniosek o udostępnienie nam protokołów z posiedzeń Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego (MCZK) i Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego (MZZK) w dniu 14 lipca i 15 lipca, a także sprawozdania w sprawie lipcowej fali, jakie zostało przesłane prokuratorowi rejonowemu.

Przekazane nam dokumenty w całości publikujemy poniżej.

Ze zgromadzonych materiałów wyłania się obraz miejskich służb, które mają problemy z komunikacją i szybkim przekazywaniem sobie nawzajem informacji. Wydarzenia z tego dnia przedstawiamy w porządku chronologicznym. Najbardziej kontrowersyjne sytuacje zaznaczyliśmy na czerwono.

14 lipca, godz. 6:48. Wpływają pierwsze ostrzeżenia o spodziewanych opadach

Do Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego (MCZK) w Gdańsku wpłynęło ostrzeżenie z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego (WCZK). W jego treści czytamy, że spodziewane są intensywne opady deszczu - stopień 3 (najwyższy). W związku z tym łączna suma opadów może wynieść od 50 mm do 65 mm, lokalnie około 110 mm. Przypomnijmy, że ostatecznie w Gdańsku spadło ok. 160 mm wody na m kw.

Kopia ostrzeżenia dostępna w internecie.

MCZK ostrzeżenie przesłał do 18 podmiotów, w tym do Gdańskich Melioracji (GM), a więc komunalnej spółki nadzorującej pracę miejskich zbiorników retencyjnych. W reakcji na ostrzeżenie w GM zapadła decyzja o całodobowym monitorowaniu zbiorników retencyjnych i potoków. Do obiektów przeciwpowodziowych wyjechały ekipy meliorantów.

Godz. 11:35. Obniżanie poziomu wody - tylko na papierze

MCZK odnotował, że Gdańskie Melioracje rozpoczęły obniżać poziom wody w zbiornikach retencyjnych na potoku Oruńskim, potoku Królewskim i potoku Strzyża. W przypadku ostatniego potoku woda miała być upuszczana ze zbiornika retencyjnego Srebrniki, przy al. Żołnierzy Wyklętych. Porównaliśmy to z elektroniczny pomiarem, jaki otrzymaliśmy od Gdańskich Melioracji. Uzyskane przez nas dokumenty nie potwierdzają przygotowań do wysokiej wody. Stan w zbiorniku Srebrniki, wręcz przeciwnie, zaczął rosnąć. Poniżej załączamy wykres z urządzenia pomiarowego na tym obiekcie.

W tym czasie dyżurny MCZK po raz pierwszy poinformował przedstawiciela Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Miejskim drogą mejlową o sytuacji w mieście. Dodatkowo do MCZK wpłynęło ostrzeżenie o możliwej "cofce" na Zatoce Gdańskiej.

Retencja w zbiorniku Srebrniki. Na wykresie nie widać obniżania poziomu wody tuż przed spodziewaną ulewą. Stan alarmowy został przekroczony chwilę po godz. 22 (1,85 m). O godz. 0:30 woda sięgnęła korony wałów (2,32 m). Czas na osi został ujęty wg UTC, dlatego odczytując wykres trzeba dodać 2 godziny do każdego wskazania.
Retencja w zbiorniku Srebrniki. Na wykresie nie widać obniżania poziomu wody tuż przed spodziewaną ulewą. Stan alarmowy został przekroczony chwilę po godz. 22 (1,85 m). O godz. 0:30 woda sięgnęła korony wałów (2,32 m). Czas na osi został ujęty wg UTC, dlatego odczytując wykres trzeba dodać 2 godziny do każdego wskazania. mat. Gdańskie Melioracje
Godz. 13:09. Odnotowano pierwsze opady deszczu

Nad Trójmiastem wystąpiły pierwsze opady deszczu, które z każdą minutą stawały się coraz bardziej intensywne. Gdańskie Melioracje prowadziły oczyszczanie wpustów, by zapewnić prawidłowy odpływ wody ze zbiorników.

Opady deszczu zanotowane przez stację pomiarową w Matemblewie. Czas na osi został ujęty wg UTC, dlatego do każdego wskazania trzeba dodać 2 godziny.
Opady deszczu zanotowane przez stację pomiarową w Matemblewie. Czas na osi został ujęty wg UTC, dlatego do każdego wskazania trzeba dodać 2 godziny. mat. Gdańskie Melioracje
Godz. 18:00. Napływają zgłoszenia o podtopieniach

MCZK odnotował pierwsze sygnały, że pod wodą znalazła się ul. Kliniczna zobacz na mapie Gdańska, ul. Małomiejska zobacz na mapie Gdańska, tunel przy LOT zobacz na mapie Gdańska. ZTM wprowadzał komunikację zastępczą. Gdańskie Melioracje natomiast nadal monitorowały sytuację na zbiornikach i potokach.

Poziom wód zaczął się gwałtownie podnosić.

Pracownik MCZK znowu poinformował o sytuacji przedstawiciela Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Miejskim w Gdańsku. Nie zdecydowano się ostrzec mieszkańców o możliwych zagrożeniach, mimo że sytuacja była już wtedy poważna.

Godz. 19:30. Utrudniony kontakt MCZK ze strażą pożarną

Woda podtapiała coraz więcej ulic w Gdańsku, pojawiały się kolejne rozlewiska. W protokole MCZK pojawia się uwaga o tym, że pracownicy centrum mają problemy ze skontaktowaniem się ze strażą pożarną. Okresowo nie działa linia telefoniczna łącząca MCZK i stanowisko kierowania straży pożarnej. Pracownicy centrum próbowali bezskutecznie dodzwonić się do służb, wybierając dostępny dla wszystkich numer 998 - linia była cały czas zajęta.

To utrudniło przekazywanie informacji do służb ratowniczych, jak i w drugą stronę. Taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca.

Skutki opadów deszczu ok. godz. 20.



Godz. 20:30. Ponad dwie godziny na zebranie sztabu

O godz. 19:50 pracownik MCZK wysłał SMS-a do dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Miejskim w Gdańsku - Tadeusza Bukontta, w którym informował go o sytuacji w mieście. Treści wiadomości nie znamy.

Niemniej dyrektor Bukontt potrzebował ok. 40 minut na przekazanie informacji o przebiegu zdarzeń w mieście pełniącemu obowiązki prezydenta Gdańska, Piotrowi Kowalczukowi. O godz. 20:30 zastępca prezydenta zdecydował o zwołaniu Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego (MZZK). Termin wyznaczył na godz. 22.

Urzędnicy dali sobie w sumie ponad 2 godziny na przygotowanie się do podejmowania decyzji. W tym czasie ulice Gdańska były jak rwące rzeki. Nie zapadła w dalszym ciągu żadna decyzja o ostrzeżeniu mieszkańców w związku z trwającą ulewą.

Dlaczego to Piotr Kowalczuk pełnił obowiązki prezydenta Gdańska? Ponieważ 14 i 15 lipca prezydent Paweł Adamowicz przebywał w delegacji w Lipsku w Niemczech, a odpowiedzialny m.in. za bezpieczeństwo przeciwpowodziowe w mieście, zastępca prezydenta Gdańska Piotr Grzelak, był na urlopie.

Godz. 22:00. Zbiera się zespół zarządzania kryzysowego

W MCZK przy ul. Wyspiańskiego zbiera się Miejski Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Oprócz prezydenta, komendantów Policji i Straży Pożarnej, pojawia się szef Gdańskich Melioracji i dyżurny centrali ZTM. Wtedy dopiero zdecydowano się wysłać ostrzeżenie do mieszkańców. Z tym, że komunikat do mediów trafił o godz. 22:35 i nie wspomniano w nim o tym, co 5 minut wcześniej wydarzyło w Matemblewie.


Godz. 22:30. Przelewa się zbiornik retencyjny Nowiec II

W chwili, gdy zaczął obradować MZZK, woda w zbiorniku Nowiec II przekroczyła stan alarmowy, a o godz. 22:30 przelała się przez korony wału. Następnie wypełniła zbiornik Dolne Młyny, jednocześnie uszkadzając go. Sytuację próbowali opanować strażacy i pracownicy Gdańskich Melioracji.

O godz. 22 alarmowy stan wody osiągnął zbiornik Srebrniki (wys. 1,85 cm), co widać na pierwszym wykresie w artykule. W obliczu przerwania wałów zbiornika retencyjnego Nowiec II, znajdującego się powyżej zbiornika Srebrniki, nikogo wcześniej nie ostrzeżono o możliwości przelania tego ostatniego. Zaznaczmy, że woda ze zbiornika Srebrniki wystąpiła ok. godz. 0:30.

Woda w zbiorniku Nowiec II zaczęła gwałtownie zbierać po godz. 18. W ciągu trzech godzin osiągnęła stan alarmowy - 2,3 m. O godz. 22:30 doszło do przelania zbiornika. Czas na osi został ujęty wg UTC, dlatego odczytując wykres, trzeba dodać 2 godziny do każdego wskazania.
Woda w zbiorniku Nowiec II zaczęła gwałtownie zbierać po godz. 18. W ciągu trzech godzin osiągnęła stan alarmowy - 2,3 m. O godz. 22:30 doszło do przelania zbiornika. Czas na osi został ujęty wg UTC, dlatego odczytując wykres, trzeba dodać 2 godziny do każdego wskazania. mat. Gdańskie Melioracje
15 lipca Godz. 0:30. Mobilizacja policji

W tym momencie zmobilizowano policję. Komendant Miejskiej Policji Wojciech Siwek 30 minut po północy uruchomił stanowisko dowodzenia i wezwał dodatkowe służby do pracy - łącznie na ulicach było wówczas 285 funkcjonariuszy.

Godz. 3:10. Przestaje padać deszcz

MZZK odnotowuje w protokole, że ustępują opady deszczu. W Matemblewie wyniosły one 165 mm wody na metr kwadratowy. Ruszyło odpompowywanie wód z podtopionych domów i ulic. Wskazano kilkadziesiąt miejsc, gdzie trzeba było podjąć taką interwencję. Prace trwają do rana.

Próba ratowania samochodu z zalanej ulicy we Wrzeszczu.
Próba ratowania samochodu z zalanej ulicy we Wrzeszczu. fot. czytelnik Trojmiasto.pl
Godz. 8:00 Fala powodziowa w Oliwie

Na Potoku Oliwskim nad ranem stwierdzono uszkodzenia zbiorników retencyjnych Bytowska 4a i Orłowska II. Woda spłynęła do zbiornika przy ul. Subisława. Przez trzy i pół godziny nie zrobiono nic, by zmniejszyć poziom wody w nim i zminimalizować ewentualne skutki zerwania śluzy. Śluza została wyrwana o godz. 11:30, a więc ponad 8 godzin po ustaniu opadów.

Tymczasem o godz. 11 władze miasta zorganizowały konferencję prasową, w czasie której nie wspomniano o możliwych kłopotach na Potoku Oliwskim i w zbiorniku przy ul. Subisława.


Godz. 13:00 Działaniom przewodzi Paweł Adamowicz

Służbom udaje się odpompować wodę z większości ulic, ale wciąż zalany pozostaje m.in. Węzeł Kliniczna. Powoli do normy wraca ruch drogowy i kursowanie komunikacji miejskiej. Miejskiemu Zespołowi Zarządza Kryzysowego zaczyna przewodzić prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Do wczesnych godzin porannych 16 lipca trwa usuwanie skutków fali powodziowej. Odpompowanie wody z zalanego Węzła Kliniczna kończy działalność MZZK w Gdańsku.

Czy można powiedzieć: "14 i 15 lipca zrobiliśmy wszystko"?

Miejscy urzędnicy tłumaczą w piśmie do prokuratora rejonowego, że w ostatnich dwóch dekadach, a w zasadzie od powodzi w 2001 r., Gdańsk wydał na system zabezpieczenia przeciwpowodziowego 374 mln zł. Zalaniom, do których doszło 14 i 15 lipca, nie można było zapobiec ze względu na skalę opadów.

Prawdą jednak jest, że władze Gdańska są w połowie drogi do zabezpieczenia miasta przed powodzią. Wciąż brakuje kilkunastu zbiorników retencyjnych na poszczególnych potokach. Ponadto nie posiadamy modelu przeciwdziałania powodzi. Nie potrafimy przeliczyć wielkości opadu na zagrożenie powodziowe.

Jednak z dokumentów, które prezentujemy czytelnikom wynika, że można było zrobić więcej, by uniknąć strat liczonych w milionach złotych. Bo choć faktycznie skali opadów nie sposób było przewidzieć i się przed nimi w pełni zabezpieczyć, to czarno na białym widać, że zawiodły takie elementy jak komunikacja i decyzyjność urzędników odpowiedzialnych za walkę z żywiołem. Nie zmarnujmy tego doświadczenia i wykorzystajmy je na przyszłość. Bo o ile na intensywność opadów nie mamy żadnego wpływu, to na organizację walki z nimi już tak.





Opinie (359) 2 zablokowane

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.