Fakty i opinie

stat

W naszym ZOO pieszczą żyrafy

Zobacz jak wygląda pieszczotliwy trening żyraf.


Wacek lubi drapanie za uchem, Ludek sumiennie wykonuje ćwiczenia, Wiesław się droczy, a Toto czasami trzyma dystans. Każdy z czterech samców żyrafy zamieszkujących gdańskie ZOO codziennie przechodzi trening medyczny połączony z pieszczotami. Jest on ewenementem na skalę europejską i pomaga dbać o zdrowie najwyższych zwierząt lądowych.



Twoje ulubione zwierzęta w gdańskim ZOO to:

żyrafy

24%

duże koty, czyli np. tygrysy, gepardy

29%

małpy

19%

mieszkańcy terrarium, czyli węże i jaszczurki

2%

słonie

7%

inne

19%
- Wacek! Zęby, zęby - Mateusz Ciecholewski, trener żyraf stara się namówić najniższego samca do współpracy. Czas bowiem na kontrolę uzębienia. Wacek nie daje się długo prosić.

Wcześniej, na komendy "Prawa. Góra!" i "Lewa. Góra!" podniósł swoje długie nogi i dał sobie sprawdzić kopyta. Zęby też pokazuje chętnie. Wie, że w nagrodę może zajrzeć do wiadra, które trzyma drugi opiekun. W środku: granulat z otrębami i pokrojone warzywa.

- Za taką nagrodę chętnie wykonują polecenia. Choć niejedna żyrafa potrafi skorzystać z okazji i wciągnąć na raz z pół wiaderka - opowiada Jakub Werdenowski, pracownik gdańskiego ZOO.

Smakołyki to jednak nie wszystko. Żyrafy domagają się pieszczot. Opiekunowie drapią więc zwierzęta za uszami, pod oczami i po długiej szyi. Kiedy żyrafa jest już dostatecznie rozluźniona, w dłoni trenera pojawia się strzykawka. Trzeba pobrać z szyi krew do badań. Żyrafa lekko się wzdryga, ale pozwala na pobranie.

- Taki trening to ewenement w skali europejskiej - mówi z zadowoleniem Ciecholewski i wyjaśnia, że aby pobrać krew przeważnie usypia się żyrafę. Wybudzanie zwierzęta może być jednak ryzykowne i grozi utratą zdrowia. Dlatego opiekunowie z gdańskiego ZOO od dwóch lat starają się zdobyć zaufanie żyraf i dla ich dobra zachęcić do treningu medycznego.

Ćwiczenia odbywają się w wyznaczonym miejscu żyrafiarni. Aby trening był skuteczny każda żyrafa musi ćwiczyć indywidualnie. To wymaga od opiekunów znajomości logistyki. Bo każdą żyrafę trzeba oddzielić od stada, wprowadzić na właściwy wybieg, skłonić do przyjścia na miejsce treningu, a następnie wyprowadzić na kolejny wybieg. To w skrócie, bo tłumaczenie opiekuna dotyczące właściwego przemieszczania żyraf między pomieszczeniami trwa kilkadziesiąt sekund.

- Wiechu! No, chodź, Wiechu! - trener stara się przekonać żyrafę do przejścia na wybieg, gdzie będzie ćwiczyć. Wiesław, który w stadzie uchodzi za rozrabiakę, lubi się jednak trochę podroczyć. Nie zamierza od razu przechodzić przez otwarte wrota. Najpierw przejdzie się przed przejściem, zatrzyma się, rozejrzy wokół. Bo lubi zwracać na siebie uwagę, a ponadto jak każda żyrafa potrafi być ostrożny.

- Wiechu! No, chodź, Wiechulec! Nic cię nie zje - przekonuje dalej trener. Choć krzyczy głośno, ton głosu ma łagodny. Nie chce zdenerwować żyrafy. Bo kiedy najwyższe zwierzę lądowe zdenerwuje się, potrafi kopać z siłą, która sprawia, że intruzi latają w powietrzu.

- W naturze tylko wyspecjalizowane stado lwów jest w stanie poradzić sobie z żyrafami - wyjaśnia Mateusz Ciecholewski i cierpliwie zwraca się do żyrafy. Wiesław w końcu ulega namowom. Na komendę i wskazania kijka nazywanego przez opiekunów "targetem", wykonuje kolejne ćwiczenia.

Po dobrze wykonanym zadaniu opiekun za pomocą clickera daje sygnał żyrafie, że może "zapuścić żurawia" do wiadra ze smakołykami. Tak samo ćwiczą samiec dominujący Toto, który z racji pełnionej funkcji potrafi trzymać dystans i Ludek, najbardziej sumienny członek stada. Wiedzą, że trening się opłaca.

Zobacz inne filmy z gdańskiego ZOO:

Bawoli przekręt w naszym ZOO



Warzywny tort to nie lada atrakcja w ZOO.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (44)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.