Fakty i opinie

Wędrówki z Borsukiem: wczesna wiosna w lasach TPK

Najnowszy artukuł na ten temat

Wędrówki z Borsukiem: wiosna w Dolinie Samborowo


Leśnym "sanitariuszem" jest wrośniak garbaty, piestrzenica olbrzymia osiąga wielkość pięści, a owoce wilczegołyka służyły czasami do przyprawiania piwa, które dla niejednego było ostatnim w życiu napitkiem. O roślinach i grzybach, które można znaleźć w lesie wczesną wiosną opowiada Marcin "Borsuk" Wilga, guru miłośników lasów wokół Trójmiasta.



Ile razy w miesiącu spacerujesz po lesie?

nawet kilkadziesiąt razy 19%
kilkanaście razy 16%
kilkanaście razy 4%
kilka razy 21%
rzadziej 7%
nie ma reguły - liczba zależy od danego miesiąca 15%
nie liczę, ile razy bywam w lesie 6%
nie chodzę do lasu 12%
zakończona Łącznie głosów: 270
Ścieżka dzików wiedzie w górę zbocza. Skręca lekko przy korzeniach wywróconego przez wiatr drzewa i dalej pnie się w górę. Widać tropy, a nieco dalej drzewo, którego pień na długości kilkudziesięciu centymetrów pozbawiony został kory.

- Niedaleko musi być tarzawisko dzików, gdzie korzystają one z błotnych kąpieli, które latem schładzają organizmy zwierząt i przynoszą ulgę. Następnie po kąpieli dziki ocierają się o te drzewo, pozbywając się wraz z błotem dokuczających im skórnych pasożytów - wyjaśnia Marcin "Borsuk" Wilga, który mimo że znany jest przede wszystkim jako mykolog-amator, posiada szeroką wiedzę przyrodniczą.

Kilka metrów przed "dziczym" drzewem Borsuk bez problemu znajduje kilkanaście niewielkich owocników piestrzenicy kasztanowatej. Przypominają one nieco smardze, ale w przeciwieństwie do tych drugich są trujące.

- Do dziś jeszcze łacińska nazwa Gyromitra esculenta sugeruje, że jest to grzyb jadalny, ale nic bardziej mylnego. Zauważył to w latach 50. ubiegłego wieku profesor Henryk Orłoś, dziadek Macieja - znanego prezentera Teleexpressu, po czym zmienił polską nazwę na piestrzenica kasztanowata. Grzyb zawiera bowiem gyromitrynę, która jest niebezpieczną toksyną- przestrzega mykolog.

Trująca była także roślina, przy której zatrzymaliśmy się w pierwszych minutach wędrówki. Po tym jak ruszyliśmy ul. Jana Kiepury zobacz na mapie Gdańska wzdłuż kościoła zmartwychwstańców, przeszliśmy pod nasypem Pomorskiej Kolei Metropolitalnej na terenie Strzyży. Po kilkudziesięciu metrach spaceru pod górę, skręciliśmy w las. Wkrótce przed obiektywem znalazł się wawrzynek wilczełyko, którego polska nazwa związana jest z dawną metodą zabijania wilków.

- Roślina zwiera między innymi trującą dafninę, dafnetynę i mezereinę. A że dawniej uważano wilki za szkodniki, podrzucano im pestkowce, czyli owoce wilczegołyka, które wyglądem przypominają jagody. Umieszczano je w mięsie i biedne wilki, nie wyczuwając podstępu, truły się. Niegdyś po wilczełyko sięgali też karczmarze. W pamiętnikach księdza Kluka jest taki zapis, który mówi, że aby podnieść moc piwa, dodawali do niego fragmenty wawrzynka, czyli prawdopodobnie owoce. Nie wszyscy amatorzy tego napitku przeżywali. Ale ci, którym się to udawało, twierdzili, że jego "moc" była ogromna - tłumaczy Marcin Wilga.

Wawrzynka wilczełyko łatwo rozpoznać dzięki różowym kwiatom. Jak ocenia "Borsuk" ich woń zbliżona jest do kwiatów hiacyntu, choć nie jest aż taka intensywna. Przyrodnik przestrzega jednak: - Tylko broń Boże, nie wolno zrywać wawrzynka wilczełyko. Poza tym, że to roślina silnie trująca, jest ona pod ochroną. Co najwyżej można ją podziwiać.

Ruszamy więc dalej przez las na zachód. Tak trafiamy do wąwozu, gdzie w towarzystwie klonów znajduje się nadgryziona już nieco przez ślimaki czarka austriacka. Niewielki grzyb nie potrzebuje do rozwoju gleby, ale drewna właśnie klonu lub olszy czarnej i wierzb.

- Zawiązki owocników mogły pojawić się już późną jesienią ubiegłego roku, a teraz, kiedy zrobiło się trochę cieplej, grzyb zaczął rosnąć i produkować zarodniki, które będą wysiewane przez wiatr po to, żeby gdzieś pojawiło się kolejne pokolenie czarek austriackich - wyjaśnia mykolog.

Zdaniem naukowców wyglądem grzyby te przypominają "mięsne" miseczki, co znalazło odbicie w łacińskiej nazwie Sarcoscypha austriaca - cypha to czarka, miseczka. W trójmiejskich lasach poza czarkami w kolorze szkarłatnym występują również - tyle że dużo rzadziej - żółte czarki. Jak tłumaczy "Borsuk", który podczas dalszego etapu wędrówki znalazł wśród suchych liści jedną sztukę, odmienny kolor to efekt zmian genetycznych.

- Wyprodukowane zostały inne karotenoidy, a one właśnie decydują o kolorystyce wnętrza apotecjum, czyli owocnika grzyba w kształcie miseczki - zdradza Marcin Wilga.

Zanim jednak dotarliśmy do żółtej czarki, po drodze minęliśmy pomnik przyrody zwany potocznie Głazem Borkowskiego, na rozwidleniu dróg skręciliśmy w prawo i wkrótce ukazała się kosmatka owłosiona. To bylina, której kwitnienie oznacza, że właśnie nadeszła wiosna.

Kierując się dalej na zachód, znajdujemy żółtą czarkę, a następnie podążając dalej słabo widoczną ścieżką zauważamy kłodę, na której "mieszka" wrośniak garbaty. Gatunek pospolity, ale dla lasu bardzo ważny.

- Żyje na martwym drewnie i powoduje, że zaczyna się ono rozpadać. Po wielu latach z tego drewna najpierw powstanie surowa próchnica, a potem bardziej rozłożona gleba organiczna, czyli taka, która zawiera wiele różnych mikroelementów niezbędnych do życia tutejszym drzewom. Grzyby te należy traktować jako sprzymierzeńców i leśników, i generalnie nas - ludzi, bo dzięki nim las sam się nawozi. Wrośniaki i inne grzyby saprotroficzne oraz pasożytnicze pełnią więc funkcję sanitarną - opowiada "Borsuk".

Pozostawiamy leśnych sanitariuszy i ruszamy dalej na zachód. Po kilku minutach przecinamy tak zwaną Alejkę Brzozową i podążamy ścieżką, która wiedzie w dół zbocza. Celem są piestrzenice olbrzymie, które upodobały sobie jedną ze sporych kłód po prawej stronie ścieżki.

- Na murszejącej kłodzie olszy szarej mamy pierwsze tej wiosny owocniki piestrzenicy olbrzymiej. Drugi człon w nazwie grzyba wziął się stąd, że może on urosnąć do wielkości pięści. Warto również wiedzieć, że gatunek występuje w lasach liściastych i odpowiada za rozkład drewna. Ponadto podejrzany jest o to, że zawiera toksyny, więc nie należy go zbierać i konsumować - ostrzega mykolog.

Niejadalne są również piestrzenice kasztanowate, które rosną nieco dalej na zboczu nieopodal "ścieżki dzików". Ostatnim przystankiem na trasie naszej wędrówki jest dolina Samborowo, gdzie na podmokłym terenie rosną topole osiki, a na jednej z nich występuje czyreń osikowy.

- To grzyb hubowaty, pasożyt, który żyje wyłącznie na osice. Jest dość rzadki, więc wpisany został na polską czerwoną listę grzybów makroskopijnych i umieszczony w kategorii "wymierający" - informuje "Borsuk". Na koniec pierwszej wędrówki mykolog chciałby złożyć życzenia tym, którzy wybiorą się do trójmiejskiego lasu: - Wspaniałej pogody, żeby było cieplej i nie było wiatru oraz oczywiście napotkania tych wspaniałych grzybów, które zaprezentowaliśmy państwu podczas naszej wspólnej wędrówki.

Współrzędne kolejnych okazów:

Wawrzynek wilczełyko 54°38'38.24"N i 18°57'57.65"E

Czarka austriacka 54°38'37.72"N i 18°57'43.72"E

Kosmatka owłosiona 54°38'27.12"N i 18°56'67.00"E

Czarka austriacka odmiana żółta 54°38'29.66"N i 18°56'52.63"E

Wrośniak garbaty 54°38'28.98"N i 18°56'47.26"E

Piestrzenica olbrzymia 54°38'35.34"N i 18°55'67.33"E

Piestrzenica kasztanowata 54°38'38.14"N i 18°55'59.19"E

Czyreń osikowy 54°38'67.51"N i 18°55'66.83"E

Zobacz także przebiśniegi, które nagrał w Oliwie nasz czytelnik

Opinie (122) 5 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.