Fakty i opinie

stat

Władze Trójmiasta pożyczają pieniądze

W tym roku w Gdyni nie zaplanowano wielkich inwestycji, więc kredyt nie musi być całkowicie wykorzystany.
W tym roku w Gdyni nie zaplanowano wielkich inwestycji, więc kredyt nie musi być całkowicie wykorzystany. fot. Joanna Kurkowska/Trojmiasto.pl

Gdańsk, Gdynia i Sopot potrzebują pieniędzy zarówno na inwestycje, jak i... na spłatę wcześniejszych zobowiązań kredytowych. W Gdyni i Gdańsku w tym celu zaciągnięte mają zostać kredyty, Sopot z kolei wybrał inną drogę i przez najbliższe cztery lata emitować będzie obligacje komunalne.



Gdynia

Czy nasze samorządy powinny się jeszcze bardziej zadłużać?

nie, warto najpierw ograniczyć inwestycje i spłacić część starszych długów 58%
tak, ale w niewielkim zakresie, tylko na kluczowe inwestycje 28%
tak, jeżeli jest taka możliwość, to należy inwestować, kredyty zawsze można spłacić 14%
zakończona Łącznie głosów: 735
W 2016 roku Gdynia może zaciągnąć nawet 55 mln zł kredytu. Na taką kwotę przystała jeszcze przed końcem ubiegłego roku Regionalna Izba Obrachunkowa, opiniując wieloletnią prognozę finansową miasta na lata 2016-2033. Gdyby Gdynia zdecydowała się na to, by zaciągnąć pożyczkę o takiej wysokości, zadłużenie zaliczane do długu publicznego wyniosłoby ok 589,5 mln zł. Dochody są szacowane na nieco ponad 1 294 mld zł. Zaciągnięte zobowiązanie stanowiłoby więc ok. 46 proc. relacji do dochodów przy dopuszczalnym ustawowym obciążeniu 60 proc.

Tak wysoka kwota zapisana w wieloletniej prognozie finansowej ma dać ewentualną szansę realizacji inwestycji, ale może też pozwolić na spłatę zobowiązań. Już teraz słychać zapowiedzi, że zadłużenie w takim wymiarze może nie być konieczne, ponieważ zaplanowana nadwyżka budżetowa w tym roku to nieco ponad 25 mln zł i to z niej mają zostać spłacane zobowiązania.

Z drugiej strony w tym roku uzyskanie kredytu wysokości zaproponowanej przez miasto jest jednak korzystne. Będzie on według prognoz tańszy niż w latach ubiegłych o co najmniej jeden punkt procentowy. Szybsza spłata zobowiązań spowoduje też, że odsetki płacone od długoterminowych pożyczek będą dla budżetu mniej uciążliwe.

- To mądra decyzja, bo jak wynika z naszych rozmów ze skarbnikiem miasta, Gdyni uda się zaoszczędzić kilkaset tysięcy złotych na spłacie poprzednich lat - zauważa Ireneusz Bekisz, radny Platformy Obywatelskiej.
Wciąż nie wiadomo jednak, czy kredyt aż w takiej wysokości będzie potrzebny. W tym roku miasto nie planuje bowiem dodatkowych niespodziewanych inwestycji. Na liście próżno szukać wielomilionowych zadań, jakimi były choćby budowa Muzeum Emigracji, Gdyńskiego Centrum Filmowego, systemu Tristar czy rozbudowa Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego lub lotniska Babie Doły-Kosakowo. Największą inwestycją będzie przebudowa skrzyżowania Dworcowa i 10 lutego, której koszt to 22 mln zł. Dwa razy tyle pochłonie modernizacja dróg. Ok 15 mln zł to zakup nowych autobusów.

Co istotne, w wieloletniej prognozie finansowej zapisano również obniżanie współczynnika zadłużenia Gdyni z tytułu zaciągniętych i planowanych kredytów, pożyczek i odsetek od nich oraz papierów wartościowych. Dzięki temu wyniesie on w 2016 roku 7,4 proc, przy dopuszczalnym na ten rok wskaźniku spłat w wysokości 7,58 proc.

- W dalszych latach objętych prognozą kwota spłat nie przekracza dopuszczalnych górnych wysokości - czytamy w uzasadnieniu opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej w Gdańsku dotyczącej prognozy miasta.
W 2017 roku ma to być 7,33 proc. planowanych dochodów. Najwyższa wielkość zostanie osiągnięta w 2018 roku - 8,25 proc., później ma sukcesywnie maleć.

Kredyty w kolejnych latach mogą stać się koniecznością. Przypomnijmy, że w 2018 roku ma się rozpocząć m.in. budowa pływalni olimpijskiej przy ul. Olimpijskiej, na którą trzeba będzie wydać ok. 30 mln zł z budżetu miasta. Pozostałą część powinno dołożyć Ministerstwo Sportu i Turystyki, ale konkretne decyzje w tej sprawie zapadną dopiero za kilka tygodni.

Z inwestycji większego kalibru w najbliższych latach w planach figuruje również budowa lodowiska na Grabówku, dla którego w przyszłym roku powinna być gotowa dokumentacja projektowa oraz trzeci etap przebudowy ul. Chwarznieńskiej. Inwestycja, która ma ulżyć kierowcom i pasażerom komunikacji z zachodnich dzielnic Gdyni przejeżdżających przez Witomino jest obecnie na etapie projektowania.

Sopot

W Sopocie obligacje mają pomóc sfinansować przede wszystkim remont ratusza.
W Sopocie obligacje mają pomóc sfinansować przede wszystkim remont ratusza. fot. galeria.trojmiasto.pl
Jak pisaliśmy w lutym, Sopot wyemituje w tym roku obligacje komunalne na kwotę 19 mln zł, głównie po to, aby pokryć koszty związane z ostatecznym rozliczeniem przebudowy Opery Leśnej. Okazuje się jednak, iż plany miasta dotyczące obligacji są większe i długofalowe. W najnowszej prognozie finansowej dla miasta urzędnicy zaznaczyli bowiem, że obligacje będą emitowane w kolejnych trzech latach, a łączna suma, na którą będą opiewać, to aż 59 mln zł (19 mln zł w tym roku, 14 mln zł w przyszłym i kolejnym oraz 12 mln zł w 2019 roku).

Obligacje z tego roku miasto chce wykupywać od 2021 do 2025 roku, po 3,8 mln zł rocznie, obligacje z przyszłego roku - w latach 2024 - 2028, po 2,8 mln zł rocznie, obligacje z 2018 roku - w latach 2025 - 2029, również po 2,8 mln zł rocznie i wreszcie obligacje z roku 2019 - w latach 2026 - 2030, po 2,6 mln zł rocznie. Odsetki mają być wypłacane właścicielom obligacji dwa razy do roku.

W dokumencie zapisano, iż głównym zadaniem, na którego realizację przeznaczone mają być pieniądze z obligacji jest przebudowa sopockiego ratusza. Pierwotnie jej rozpoczęcie było planowane na ten rok, ale ostatecznie remont magistratu zacznie się prawdopodobnie w przyszłym i kosztować będzie łącznie około 30 mln zł.

Dlaczego obligacje, a nie kredyt?

- To wygodniejsze narzędzie, bo pieniądze praktycznie od razu trafiają do budżetu, a poza tym obligacje można emitować w zależności od potrzeb, część na początku roku, część pod koniec. Nie jest zresztą powiedziane, że konieczna będzie emisja obligacji na tak dużą kwotę, jak wymieniono w prognozie - mówi Mirosław Goślicki, skarbnik Sopotu.
Pierwszą transzę obligacji miasto planuje wyemitować już teraz, w kwietniu. Nie podjęto jednak jeszcze ostatecznej decyzji, na jaką konkretnie kwotę zostaną one wyemitowane.

Jeżeli prognozy urzędników sprawdzą się, to pod koniec roku miasto będzie zadłużone na blisko 103 mln zł, pod koniec przyszłego roku - na ponad 100 mln, a w latach kolejnych, odpowiednio, na 98 mln zł, 94 mln zł i 83 mln zł. Dług ma się zmniejszać, bo - poza tym rokiem - miasto na spłatę kredytów i wykup obligacji przeznaczać chce w przyszłości kwoty większe niż uzyskiwane z obligacji.

Gdańsk

Urzędnicy w Gdańsku chcą pożyczyć w tym roku 82 mln zł na spłatę obecnych kredytów.
Urzędnicy w Gdańsku chcą pożyczyć w tym roku 82 mln zł na spłatę obecnych kredytów. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl
Gdańsk planuje wziąć w tym roku 82 mln zł kredytów z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, gdzie jest otwarta linia kredytowa o niskim oprocentowaniu 0,4 proc. W większości pójdzie on na spłatę obecnych kredytów.

W 2012 roku zadłużenie miasta wynosiło 1 mld 400 mln zł. Obecnie w wyniku spłat spadło poniżej 1 mld zł. W tym roku zakłada się wskaźnik zadłużenia na bezpiecznym poziomie 42 proc. (dopuszczalny wynosi 60 proc.). Wskaźnik obsługi długu ma być na poziomie 3,8 proc.

Opinie (151) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.