Fakty i opinie

100 zł za dwie minuty na drążku. "Wisielec" wrócił do Gdańska

Jeden ze śmiałków wytrzymał ponad minutę.

Żeby wygrać 100 złotych trzeba wytrzymać na drążku dwie minuty. W Śródmieściu Gdańska pojawiła się instalacja do "gry w wisielca". I choć na pierwszy rzut oka wyzwanie może wydawać się banalnie proste, kolejni śmiałkowie odchodzili z niczym.



Czy wygrałe(a)ś coś kiedyś w ulicznych konkursach?

nie, choć za każdym razem jak jestem na wakacjach, mam nadzieję, że wygram 15%
nie bo rzadko gram - z reguły przy okazji imprezy i raczej dla żartu niż zwycięstwa 60%
tak, kilka razy się zdarzyło 14%
tak, mam szczęście za każdym razem 11%
zakończona Łącznie głosów: 2372
W sezonie, a zwłaszcza przy okazji miejskich festynów, dużą popularnością cieszą się wyzwania, w których można popisać się siłą mięśni czy wytrzymałością. Kolejni chętni biją więc w worek "boksera" i próbują pokonać rekordy kolegów.

Regularnie do Trójmiasta powraca także "wisielec", czyli po prostu ustawiony na metalowej ramie drążek.

By wzbogacić się o 100 złotych - przynajmniej w teorii - wystarczy kilka złotych "wpisowego" i silne ramiona, które pozwolą utrzymać się w zwisie na drążku przez dwie minuty.

Brzmi banalnie? Ale nie jest.

- W ciągu 40 minut, kiedy byłem w pobliżu, zauważyłem trzy osoby, które próbowały swoich sił na drążku. Rekordzista wytrzymał minutę i 10 sekund. Myślałem, że mu się uda, ale odpuścił. Pozostałe osoby wytrzymywały średnio 30-40 sekund - opowiada pan Adam, który nagrał zmagania jednego z uczestników gry.

Tłumy obserwują zmagania na drążku



Mimo porażek kolejnych "zawodników", chętnych do zabawy nie brakowało, a gdy na drążku pojawiał się następny śmiałek, wokół gromadził się tłumek gapiów, obserwujący walkę próbującego utrzymać się zawodnika.

Prace zabaw i małpie gaje w Trójmieście



Zdaniem naszego rozmówcy, taka atrakcja to łatwy sposób na pozbycie się ciążącej w kieszeni gotówki. Zawodnicy dawali za wygraną mniej więcej między 20 a 80 sekundą próby.

"Wisielec" był na cenzurowanym w Sopocie



Co ciekawe, kilka lat temu "wisielec" bił rekordy popularności w Sopocie. Właściciele urządzenia tłumaczyli wówczas, że drążek jest metalowy i obrotowy: to utrudnia zadanie, ale - według ich zapewnień - nie sprawia, że jest niemożliwe do zrealizowania.

Jeden z mężczyzn zajmujących się wydarzeniem stwierdził jednak wówczas, że - choć swoich sił próbowało 20 osób - żadnej się nie udało wygrać.

Samo urządzenie zresztą niedługo później zniknęło z centrum kurortu: "wisielec" zajmował bowiem miejsce przy Monciaku nielegalnie, bez zgody miasta. Urzędnicy zapowiadali, że jeśli wróci do Sopotu, to zostanie z niego wyproszony.

Wisielec na Monte Cassino. Film archiwalny