Fakty i opinie

stat

Archiwum jeszcze nie tu

artykuł historyczny
Kilka metrów ukrytego chodnika kontrminowego zamiast archiwum Alberta Forstera znaleźli w zeszłym tygodniu na gdańskich fortach badacze z Wrocławia. To jednak nie koniec poszukiwań: - Sprowadzimy do Gdańska świadka, który widział jak chowano tu dokumenty gauleitera - zapewniają.

Członkowie wrocławskiego stowarzyszenia miłośników historii związani z miesięcznikiem Odkrywca przyjechali do Gdańska w poszukiwaniu śladów zaginionego archiwum Alberta Forstera, nazistowskiego namiestnika Gdańska i Prus Zachodnich. Wokół jednego z zabudowań na gdańskich fortach szukali śladów zasypanego bądź ukrytego tunelu, w którym schowane miałyby być archiwalia.

- Jeden z chodników jest o kilka metrów krótszy, niż wynikałoby to z planów tego budynku. Sprawdzimy skąd bierze się ta różnica - zapowiadał przed rozpoczęciem prac Łukasz Orlicki. Z kolei przeprowadzone wcześniej badanie georadarem wykazało, że nieopodal tego samego budynku może znajdować się zasypany tunel. Trafność tego wskazania miało potwierdzić tzw. badanie elektro-oporowe.

...które jednak okazało się tylko zwieńczeniem chodnika kontrminowego.
...które jednak okazało się tylko zwieńczeniem chodnika kontrminowego.
Badacze zdecydowali się na wykonanie w tunelu odwiertu, ponieważ wiedzieli już, że za jego ostatnim pomieszczeniem znajduje się wolna przestrzeń. Po nawierceniu szczytowej ściany do powstałego otworu wprowadzili kamerę, która potwierdziła wcześniejsze przypuszczenia. Poszukiwacze jednak nie byli zadowoleni: - Ta ściana jest dość cienka, dlatego sądzę, że wymurowali ją Polacy już po wojnie. Gdyby zrobili to Niemcy dali by dwie warstwy cegieł i piach między nimi - kręcił nosem Łukasz Orlicki.

Po wejściu do zamurowanego wcześniej pomieszczenia jego obawy potwierdziły się. W czterometrowym tunelu poza pryzmą gruzu i definitywnym końcem chodnika nie było nic. - To tzw. chodnik kontrminowy, który pozwalał żołnierzom broniącym fortu wyjście poza jego teren i rażenie atakujących oddziałów od tyłu - tłumaczyli badacze.

Równocześnie badacze przeprowadzali badanie elektro-oporowe. Polega ono na badaniu przewodnictwa elektrycznego gruntu - w przypadku, gdy w jakimś miejscu przepływ prądu jest inny niż w sąsiedztwie, może to wskazywać np. na obecność rozpadlin. Badanie wykazało, że na głębokości od 2 do 4 metrów może istnieć nie oznaczony na żadnych mapach tunel. - Tym razem nie udało nam się tego sprawdzić, ale jeszcze wrócimy do Gdańska. Tym razem postaramy się przyjechać z naszym informatorem, który naprowadził nas na trop archiwum Forstera - deklaruje Łukasz Orlicki.

Przed tym samym budynkiem przeprowadzono także badanie elektro-oporowe.
Przed tym samym budynkiem przeprowadzono także badanie elektro-oporowe.
Wrocławscy badacze po raz pierwszy pojawili się na gdańskich fortach w marcu. Sprowadziła ich tu historia Wolfganga W., starszego dziś Niemca który twierdził, że był świadkiem ukrywania na fortach archiwum Alberta Forstera. Dziennikarze "Odkrywcy" potraktowali jego relację z dużym dystansem, ale po kilku miesiącach pieczołowitego sprawdzanie informacji dali jej wiarę. Wiosną br. przeprowadzili na fortach pierwsze badania georadarem, które zdawały się potwierdzać rewelacje Wolfganga W. Zeszłotygodniowa wizyta była kolejnym etapem ich badań.
Albert Forster (1902-195?) jeden z wyższych funkcjonariuszy hitlerowskich, od 1923 r. w NSDAP, od 1930 szef okręgu (gauleiter) partii w Wolnym Mieście Gdańsku, od 1939 do 1945 namiestnik prowincji Gdańsk-Prusy Zachodnie. Honorowy obywatel Gdańska (1933) i Sopotu (1939). W ostatnich tygodniach wojny uciekł z Gdańska w głąb Niemiec, gdzie został schwytany przez Anglików i wydany Polsce. Skazany przez Najwyższy Trybunał Narodowy na karę śmierci w kwietniu 1948 r, później przez lata więziony w gdańskim więzieniu na ul. Kurkowej. Stracony najpewniej w Warszawie, ale zarówno data, jak i okoliczności jego śmierci nie są jasne.

Opinie (39) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.