Fakty i opinie

Dar Młodzieży: relacja z fragmentu Rejsu Niepodległości

Najnowszy artukuł na ten temat

Dar Młodzieży zakończył Rejs Niepodległości


Dar Młodzieży minął półmetek trasy Rejsu Niepodległości. Mieliśmy okazję dołączyć do załogi na odcinku Dżakarta - Singapur i przyjrzeć się, jak wygląda życie na żaglowcu. Trzeba przyznać, że jednostka w czasie podróży dookoła świata działa jak małe przedsiębiorstwo albo nawet niewielkie miasteczko - z bazą noclegową i gastronomiczną, władzami, służbami odpowiedzialnymi za porządek, konserwację, logistykę, opiekę medyczną, zaprowiantowanie, a nawet rozrywkę.



Przypomnijmy, że Dar Młodzieży w ramach Rejsu Niepodległości wypłynął hucznie z Gdyni w maju 2018. W ciągu kilku pierwszych tygodni rejsu odwiedził bałtyckie porty, później - z przystankiem we francuskim Bordeaux - dotarł do Wysp Kanaryjskich, dalej płynął do Kapsztadu w RPA, by przez Ocean Indyjski dotrzeć do Dżakarty i Singapuru.

Rejs Niepodległości jest wyjątkową wyprawą Daru, ponieważ na jego pokładzie, oprócz stałej załogi oraz studentów Uniwersytetu Morskiego, żeglują laureaci konkursu organizowanego przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz Pallotyńską Fundację Misyjną Salvatti. Aby wziąć udział w konkursie, młodzież musiała opublikować na Facebooku zdjęcie albo nagrany przez siebie film prezentujący walory i piękno swojej "Małej Ojczyzny". Drugim etapem konkursu był test z historii działań niepodległościowych, podstaw wiedzy żeglarskiej oraz wiedzy o przedstawieniu morza w Biblii.

Na każdym etapie rejsu na pokładzie Daru płynie 170 osób, z czego tylko jedna piąta to stała załoga, a pozostała grupa (ok. 130 osób) to laureaci konkursu i studenci. Wszyscy rozlokowani są w 10-osobowych kubrykach, w których czystość i porządek raz w tygodniu kontroluje sam kapitan. Młodzież podzielona jest na trzy wachty. Każda z nich dwa razy dziennie przez cztery godziny realizuje zadania pod nadzorem bosmana. Zadania te bywają bardziej i mniej żeglarskie: mycie pokładu, czyszczenie nadbudówek statku, szorowanie mosiądzów, czyszczenie trapów i balustrad, segregacja i sprzątanie śmieci, struganie wiórków mydlanych, porządki w kubrykach, klarowanie lin, brasowanie rei, sprzątanie toalet i korytarzy, pomoc w kuchni, głównie na zmywaku, a nawet malowanie burty żaglowca.

Ponieważ pogoda nie sprzyjała płynięciu na żaglach - wiało poniżej 15 węzłów, które przyjmuje się za minimalną sprzyjającą żeglowaniu na tej jednostce siłę wiatru - niewiele zadań dotyczyło ściśle żeglarskich tematów. Ale nawet jeśli wiałoby solidnie, nikt i tak nie zwolniłby młodzieży z prozaicznych obowiązków wymienionych powyżej.

Choć znana żeglarzom zasada, że "bosman znajdzie ci zawsze coś do roboty" obowiązuje i podczas tego rejsu, to młodzież pozostaje w świetnych relacjach ze swoimi opiekunami, czego dowodem były rzewne pożegnania i sprytne prezenty w momencie, gdy na żaglowcu zmieniała się grupa studentów i laureatów konkursu.

Podczas każdego dnia rejsu studenci zaangażowani są także w przygotowanie i wydawanie posiłków, poczynając od obierania ziemniaków poprzez pomoc w kuchni po obsługę w obu mesach: uczniowskiej i oficerskiej. Co ciekawe, wachta rozpoczynająca swój dyżur o północy odpowiedzialna jest za... obieranie ziemniaków na kolejny dzień. Widok kilkunastu młodych ludzi siedzących w kółku pod pokładem, z centralnie ustawionym garem z wodą i rzucających do środka obrane ziemniaki jest niezapomniany. A naprawdę mają co robić, bo każdej nocy do obrania jest około 40 kg ziemniaków.


W kuchni na Darze pracują tylko cztery osoby stałej załogi, wspierane przez dwóch dyżurnych z grupy młodzieży. Wśród stałej obsady kuchni jest piekarz, bo chleb pieczony jest na miejscu (i jest pyszny). Wielkie wrażenie swoją obszernością i zaopatrzeniem robi spiżarnia Daru Młodzieży. Biorąc pod uwagę fakt, że żaglowiec opłynie świat w ciągu 10 miesięcy, do portów zawija co kilkadziesiąt dni a na pokładzie wiezie prawie 200 osób, nie zaskakuje solidne zaprowiantowanie w Polsce! Przed wypłynięciem z Gdyni na pokład Daru wniesiono około 50 ton jedzenia. Spora część tych pierwszych zakupów ma wystarczyć na cały rejs. Mięsa i wędliny (12 ton) w specjalnej chłodni, sery i twarogi wypełniają wielkie lodówki, a ziemniaki, ryże, kasze, makarony, mąka (2 tony), przyprawy, słodycze, kawa, herbata i soki - spiżarnię. W portach, do których zawija Dar, kupuje się głównie warzywa i owoce. W pełni zaprowiantowany statek waży aż 2700 ton.


Jedzenie na okręcie jest tradycyjne, polskie i domowe. Posiłki wydawane są o stałych i restrykcyjnie przestrzeganych godzinach. Młoda załoga potrafi sporo zjeść - na każdy obiad kucharze przygotowują ok. 20 kg mięsa. A jeśli na śniadanie jest jajecznica - to zrobiona z 400 jaj!

W stałej załodze Daru znaleźliśmy również lekarza i pielęgniarza, a na jego pokładzie - mały szpital i ambulatorium, które działa praktycznie 24 godziny na dobę. W związku z faktem, że współorganizatorem Rejsu Niepodległości jest Pallotyńska Fundacja Misyjna, uczestnikiem rejsu jest również ksiądz. Co za tym idzie, załoga może brać udział w mszach, które odbywają się na rufie statku.

Duże cyfry opisują parametry Daru: zbiorniki mieszczą ok. 320 ton wody200 ton paliwa! Przy czym dziennie załoga zużywa ok. 16-20 ton wody, a płynąca na silniku jednostka spala prawie cztery tony paliwa na dobę. Dodatkowo na morzu pracuje odsalarka, która jest w stanie "wyprodukować" 12 ton słodkiej wody dziennie. Silniki i generatory pracują więc cały czas, żeby działała też klimatyzacja, wentylacja i chłodzenie, a w gniazdkach było 230V. Wszystkie te urządzenie działają praktycznie non stop i trudno na żaglowcu znaleźć ciche miejsce, gdzie nie słychać byłoby niczego oprócz wiatru i morza.

Żaglowiec na swojej trasie porusza się według ścisłego harmonogramu, konsultowanego z ministerstwem. W każdym porcie na Dar Młodzieży czeka oficjalne powitanie. Wizyty, bankiety i przyjęcia organizowane przez polskie ambasady odbywają się na pokładzie. Żaglowiec robił wielkie wrażenie na oglądających. W porcie w Singapur trójmiejskim akcentem był występ Akrobatycznego Teatru Tańca Mira Art. Niestety w Dżakarcie dotarcie do statku było dość trudne, ponieważ zacumował przy odległym od miasta i bardzo przemysłowym nabrzeżu. Szkoda, że nie dopracowano tak trasy rejsu, aby cumowania wypadały w weekendy, kiedy to znacznie większa liczba osób mogłaby podziwiać w porcie piękną polską fregatę. Choć, szczerze mówiąc, przypadkowi obserwatorzy mogli w ogóle nie poznać powodu i celu rejsu Daru dookoła świata - logo sponsorów zdominowało żagle i relingi i przyćmiło informacje o stuleciu odzyskania przez Polskę niepodległości.

Z perspektywy młodych ludzi udział w Rejsie Niepodległości to wyjątkowe doświadczenie, zarówno pod względem żeglarskim, jak i społecznym. Dwa miesiące spędzone na morzu, z dala od najbliższych, wypełnione zadaniami jak w wojsku, na przemian z godzinami nudy pomiędzy wachtami, bez internetu - to przeżycie warte wpisania w CV. W przypadku studentów Uniwersytetu Morskiego jest to również moment weryfikujący ich życiowe wybory dotyczące przyszłej pracy na morzu.

Dar Młodzieży opuścił już Singapur i płynie do Szanghaju, dalej do Osaki i przez Ocean Spokojny do San Francisco. Punktem kulminacyjnym Rejsu jest Panama, gdzie w styczniu 2019 odbywają się Światowe Dni Młodzieży. W tym spotkaniu wezmą udział wszyscy laureaci, którzy płynęli Darem Młodzieży w ramach Rejsu Niepodległości, na wszystkich etapach. Młodzież ma nadzieję gościć na pokładzie żaglowca papieża Franciszka.

Dar Młodzieży powróci do Gdyni w marcu przyszłego roku.

Opinie (127) ponad 20 zablokowanych

  • (5)

    No i popłyneli

    • 16 4

    • Mnie interesuje co innego.

      Test na wiedzę o przedstawieniu morza w książce "Biblia"? To jest katotaliban!!!
      Zgłaszam to do RPO.
      Ateista/agnostyk nie miał szans na rejs.

      • 3 7

    • Cała prawda (3)

      Dar to największy syf...banda nieudaczników, którzy nie potrafią znaleźć pracy we flocie...co wykorzystują studentów/kadetów , bo ci z obowiązku tam muszą być . Jak student (przyszły oficer i później kpt ) ma nauczyć się szacunku dla podwładnych , jak jest gnojony ,upokarzany przez stewarda czy kucharza itd...Podczas rejsów po I i II roku nauczyliśmy się tylko podawania wina na bankietach organizowanych w portach. ...pamiętam ze nie było jak przeprowadzić ćwiczeń z astronawigacji bo ciągle porty, porty, porty...(podczas 30 dni rejsu 18 dni w portach)...
      Sam żaglowiec jest piękny...ale dla Akademii czy tam dla Państwa to tylko ogromne obciążenie finansowe...to już dużo więcej pożyteczny jest Horyzont II, ale rejsy tam to margines ,a powinno być zupełnie odwrotnie...Rynek potrzebuje specjalisty z dobrą praktyką/stażem na statkach nowoczesnych itd...

      • 6 1

      • cała prawda odpowiedż

        a który kucharz czy steward itd tak Cię ganiał i upokarzał że obecnie chyba jako Master bo tak się podpisałeś nie masz kompletnie szacunku dla podwładnych a z tego co piszesz chyba lepiej zapowiadałeś się na kelnera niż na nawigatora skoro cie tak często wykorzystywano do podawania wina na bankietach, poza tym trochę chyba póżno chciałeś się nauczyć szacunku i to bardziej chyba rola rodziców i nauczycieli w podstawówce pamiętaj ... czym skorupka za młodu namięknie ... pzdr

        • 1 3

      • (1)

        A o co chodzi z tymi białymi fartuchami i stetoskopami na szyi na pierwszym zdjęciu? Czy to rejs Akademii Medycznej?

        • 0 0

        • to nie fartuchy i stetoskopy tylko kombinezony robocze w kolorze białym a to co widać jak to nazwałeś stetoskopy tylko szelki z tzw wąsami do pracy na wysokości służa do zabezpieczenia się przed spadnieciem z masztu

          • 2 0

  • Kusznierewicz dlaczego nie popłynął katamaranem? (7)

    dlaczego pis nie dał mu 20 milionów złotych???

    • 13 32

    • I bardzo dobrze! (3)

      Nie jestem za PIS-em, ale rejs Kusznierewicza to pomyłka. Ten rejs Daru to jest bardzo dobra decyzja. To tradycja, a Kusznierewicz to "marynarz słodkich wód" i niech tak zostanie. Paszke, Jaworski i im podobni to może.

      • 14 2

      • Pomyłka, czy nie (2)

        Umowę podpisali i zerwali bez słowa po tym jak już kupił sprzęt i zapłacił podwykonawcom...

        • 5 12

        • Bardzo dobrze (1)

          Niech się cieszy że ręki nie złamał

          • 12 1

          • Tylko czemu jak Astaldi zrobiło taki sam numer

            To nagle jest kwik? Moralność Kalego?

            • 4 1

    • jakim katamaranem?

      jednokadłubowy jacht to był/jest

      • 4 1

    • bo był kodziarzem

      • 2 1

    • Jakim katamaranem?
      To jest normalny jednokadlubowy jacht.

      • 1 0

  • Ilu za młodego miało takie przeżycia ? Pewnie niewielu. (2)

    Jedynie co, to czas pokaże, czy znowu przypłynęły niczyje nielegalne papierosy.

    • 29 8

    • (1)

      Pamietam jak dzisiaj ten rejs. Rada ode mnie dzieciaki pamietajcie aby sie zabezpieczac. 500+ dopiero od drugirgo dzieciaka.

      • 7 1

      • Dałaś się dmuchnąć asystentowi bez gumy?

        • 4 0

  • (3)

    Piękny okręt. Eech i codziennie ziemniaki... tunele drążone do skwarek. U mnie dzisiaj siekana wołowina w beszamelu na winie wytrawnym z jabłkami a na deser beza :)

    • 11 14

    • Przepis masz od Kwaśniewskiej?

      • 3 0

    • MW

      To nie jest żaden Okręt :)

      • 0 0

    • motocyklista

      z pomrocznością jasną ???

      • 0 0

  • Przygoda (2)

    Dla młodzieży to na prawdę przygoda życia. Niby rejs a jednak trochę jak w wojsku. Będą długo pamiętać!
    A organizacja faktycznie jak małe miasto...

    • 41 2

    • Małe miasteczko - ciekawe czy mają pocztę, saloon i dworzec?

      • 0 0

    • Oj długo popamiętają

      zwłaszcza obecna zmiana poobijana i zażygana do bólu :). Dobrze, że przeżyli.

      • 0 0

  • (2)

    Fantastyczni młodzi ludzie. Oni są przyszłością Polski! I bardzo dobrze :)

    • 30 11

    • przyszłością Polski są też ci niefantastyczni młodzi ludzie, a nawet ci patologiczni młodzi ludzie

      i tych jest zdecydowanie więcej od tych fantastycznych.

      • 6 0

    • Oby nie!

      Test z...podstaw wiedzy żeglarskiej oraz wiedzy o przedstawieniu morza w Biblii.
      Tu się nie ma co zastanawiać, stąd trzeba sp.lać!

      • 2 1

  • żeby tylko znowu nie było jakiejś afery z przemytem:) (2)

    • 17 9

    • Przemyt to był w 89 - rejs do Kotki. (1)

      0.5 l po 55 centów u nas, a tam po 8.5 dolara.
      Średnia pensja pewnie jakieś 40-50 dolarów.
      Bosman Gejtawa, Brunon B. biegający w morzu po rejach. Powroty na łajbę w nocy po cumach.
      Nic to nie miało wspólnego z nauką zawodu, ale za każdym razem przygoda.

      • 3 0

      • O to Bosman mial te ksywe juz w 89 ?
        Ja plynalem w 98 (expo) i tyle lat zylem w przekonaniu ze mysmy go tak ochrzcili :)

        • 0 0

  • (4)

    Stopy wody pod kilem a i grogu co by nie zabraklo)

    • 14 8

    • Albo leków (3)

      • 2 1

      • (2)

        I prezerwatyw.

        • 5 0

        • (1)

          Szczególnie dla tych z naboru konkursowego "Biblia i morze".

          Wiadomo pielgrzymowicze ;)

          • 9 1

          • Sodoma i Gomora na tych pielgrzymkach, panie...
            A co dopiero na morzu :P

            • 1 0

  • tak hartowała się stal. (1)

    sławcie nasz kraj.

    • 29 10

    • fajna przygoda, naprawdę

      może i obieranie ziemniaków, stałe szorowanie statku nie brzmi zachęcająco
      ale ile osób może przeżyć coś takiego na codzień? :)
      samej marzyłaby mi się taka przygoda, gdyby zdrowie na to pozwalało.
      tylko pozazdrościć!

      • 2 0

  • (1)

    No i pozytywnie

    • 23 7

    • Ciekawe, czy jakby napisał - No i negatywnie, ile minusów by się pojawiło ?

      Tak źle i tak nie dobrze. Oto Polska właśnie.

      • 1 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.