• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Kelnerem być. Nie wierz w legendy, nastaw się na ciężką pracę

Elżbieta Michalak
20 czerwca 2016 (artykuł sprzed 6 lat) 
Opinie (264)
Najnowszy artykuł na ten temat Oni zarabiają też w deszczowe lato
Hotelarze i restauratorzy spodziewają się rekordowego sezonu. Zatrudnienie na czas wakacji wzrasta trzykrotnie. Sprawdziliśmy, ile w Trójmieście może zarobić kelner(ka). Hotelarze i restauratorzy spodziewają się rekordowego sezonu. Zatrudnienie na czas wakacji wzrasta trzykrotnie. Sprawdziliśmy, ile w Trójmieście może zarobić kelner(ka).

Ciężka praca na pewno, wysokie zarobki - często w sferze legend. Jak wygląda praca kelnera w Trójmieście? Zapytaliśmy o to trójmiejskich restauratorów oraz kelnerów, ale nie sezonowych, lecz pracujących w zawodzie od lat.



Pracowałe(a)ś kiedyś jako kelner(ka)?

Na wynagrodzenie kelnera składa się zazwyczaj podstawa, czyli stawka godzinowa ustalona z pracodawcą oraz napiwki. Te zależne są od miejsca, w jakim zlokalizowana jest knajpa.

Ważniejsza lokalizacja niż to, czy jesteś dobry

- Lokalizacja to podstawa. Im bliżej morza czy miejsc, które odwiedzają turyści, tym lepiej. Oczywiście wiele zależy od samej obsługi kelnerskiej, ale nawet najlepszy kelner na świecie nie zarobi dużo w miejscu, do którego przychodzi niewielu klientów - mówi Alicja, kelnerka jednej z sopockich restauracji, która wcześniej pracowała m.in. w restauracjach L'Entre Ville, Błękitny Pudel czy Tessoro. - Jeśli chodzi o stawki, w Trójmieście kelner dostaje od 6 do 15 zł za godzinę plus napiwki. Dobry zgodzi się na stawkę nawet 9 zł za godzinę, pod warunkiem, że restauracja jest w dobrej lokalizacji, bo dzięki temu może liczyć średnio ok 200 zł napiwków dziennie. Czyli pracując 20 dni masz z tego 4 tys., co z pensją podstawową daje ok. 6 tys. Ale są też takie miesiące, w których można zarobić nawet 10 tys.
6 tys. za bardzo ciężką pracę

Także zdaniem Agnieszki, która w gastronomii pracuje cztery lata (była kelnerką m.in. w sopockiej restauracji Gianni czy Barracuda w Gdyni), zarobki kelnera w sezonie sięgają min. 6 tys. zł miesięcznie, ale jak podkreśla, to ciężka praca, z którą nie każdy sobie poradzi.

- W sezonie 6 tys., poza sezonem spokojnie 3 tys. - tyle zarabiałam przez ostatnie lata, będąc kelnerką w gdyńskich i sopockich restauracjach. Najwięcej dochodu przynoszą napiwki, mój największy, jaki dostałam jednorazowo od klienta, wynosił 800 zł. - opowiada.
By nie było tak różowo, od razu podkreśla, że gastronomia to paskudna branża. Jej zdanie nie ma tu szacunku do pracownika, a godziny pracy są nieludzkie. Nierzadko trzeba być na nogach 16 godzin dziennie. To praca nie tylko dla ludzi o dobrym zdrowiu, ale też dla tych, którzy potrafią znosić zmęczenie, niewyspanie, frustrację.

- Mimo to uważam, że każdy student powinien choć przez sezon popracować w tym zawodzie, bo jak żaden inny uczy pokory i szacunku do pieniądza.
Wynagrodzenie zależne wyłącznie od utargu

Są jednak miejsca, w których kelnerzy nie mają stałej stawki godzinowej, a mimo to ich zarobki są satysfakcjonujące.

- Pracuję w restauracji amerykańskiej w Gdańsku, w której nie ma czegoś takiego jak podstawa czy stawka za godzinę. Wynagrodzeniem są napiwki i 3 proc. dziennego utargu do podziału. Bardzo chwalę sobie ten system - opowiada Łukasz.
Umowa czy praca na czarno?

Wciąż istnieją miejsca, które kelnerów zatrudniają bez żadnej umowy, zmuszają do pracy w tzw. dzień próbny, wynagrodzenie dostaje się do ręki na koniec dnia, dwóch tygodniach albo miesiącu - w zależności od systemu, jaki przyjęła dana knajpa.

Jednak coraz częściej kelnerom proponowane są umowy.

- Gdy rozmawiam ze znajomymi z branży gastro i opowiadam im o swoich przygodach sprzed kilku lat, czyli braku umowy, pieniądzach wypłacanych po skończonym dniu pracy do ręki gdzieś na zapleczu, czy zabieraniu napiwków przez właściciela knajpy, łapią się za głowę - mówi Kamila, która w zawodzie kelnerki dorabiała podczas studiów m.in. w U7 czy Kresowej. - Mówią, że dziś to jest nie do pomyślenia. Są umowy, pieniądze wypłacane regularnie co miesiąc, a napiwki idą albo do kieszeni kelnera, albo do wspólnej puli dzielonej potem między całą obsługę kelnerską.
Te informacje potwierdzają inni pracownicy z branży.

- Nie znam nikogo, kto dziś pracuje w gastronomii bez umowy. Wiadomo, że najczęściej są to umowy zlecenia, ale wielu właścicieli proponuje też umowy o pracę - przyznaje Alicja. - Bo w branży jest coraz więcej zawodowców, znający języki obce, o wysokiej kulturze osobistej i z poczuciem humoru. Nie widziałam też, by właściciel zabierał napiwki. Najczęściej trafiają one do jednej puli, a potem są dzielone między kelnerów. Jakiś procent oddajemy też ekipie pracującej za barem.
- Rzeczywiście, czasy się zmieniły - przyznaje Marta, kelnerka z wieloletnim doświadczeniem. - Przez pierwsze trzy lata pracowałam w Gdańsku na czarno, zdobywałam doświadczenie i umiejętności. Ale od jakiegoś czasu restauratorom się zmieniło i chętniej dają umowy. Obecnie zatrudniona jestem na umowę o pracę i pracuję jako menadżer na terenie Starego Miasta.
A co na to sami restauratorzy?

- Nasi pracownicy rozliczani są wg ustalonej wcześniej stawki godzinowej, a pracują najczęściej w oparciu o umowę zlecenie - mówi Michał Weiher, właściciel sopockiej restauracji Pinokio. - Jeśli jednak jest ktoś naprawdę dobry i chcemy go zatrzymać na dłużej, proponujemy umowę o pracę.
- Jeśli chodzi o dodatkowe zatrudnienia sezonowe to zazwyczaj proponujemy ludziom umowę zlecenie. Jednak osoby, które pracują u nas na stałe, otrzymują umowę o pracę - deklaruje Katarzyna Demkowicz, kierowniczka restauracji Tawerna na Skwerze Kościuszki w Gdyni.
Kelner to nie zawód dla każdego

Wbrew pozorom to nie doświadczenie najbardziej cenione jest w zawodzie kelnera. Stokroć bardziej liczą się chęć do pracy, uśmiech, komunikatywność, dystans do siebie, czy umiejętność radzenia sobie w sytuacjach stresowych.

- Na sezon zwiększamy zatrudnienie trzykrotnie, ale przyjmujemy do zespołu tylko takich ludzi, którym zależy na pracy, którym chce się chcieć czy wykazywać zaangażowanie - mówi Michał Weiher. - Doświadczenie nie jest aż takie ważne, bo wielu rzeczy możemy możemy nauczyć. Zresztą odkąd nie ma już szkół zawodowych, które kształciły ludzi do gastronomii, to gdzie mają się oni tego wszystkiego nauczyć? Ważna jest też znajomość języków obcych, punktualność i komunikatywność. Niestety nie każdy ma predyspozycje do tego zawodu, bo np. łatwości rozmowy z drugim człowiekiem już nie da się nauczyć.
- W miesiącach wakacyjnych ilość obsługi kelnersko-barmańskiej zwiększamy dwukrotnie - mówi Katarzyna Demkowicz. - Zatrudniamy osoby pełnoletnie, odporne na sytuacje stresowe i potrafiące szybko zareagować w różnych sytuacjach. W tym zawodzie wskazane jest pogodne usposobienie, trzeba lubić się uśmiechać, lubić kontakt z ludźmi, bo ktoś, kto ma trudności w nawiązywaniu kontaktu nie bardzo nadaje się do takiej pracy.
Zdarza się, że osoby zainteresowane pracą przychodzą ze swoimi warunkami i już na początku określają jasno zasady gry.

- Ludzie, którzy szukają pracy w gastronomii są często roszczeniowi i nastawieni od razu na duże pieniądze, a przy tym leniwi i niechętni do pracy - uważa Marta, menadżerka gdańskiej restauracji. - Nie znają języków obcych, umawiają się na dzień próbny, a potem nie przychodzą albo przychodzą i zachowują się tak, jakby byli tu za karę. A nie o to przecież chodzi.
Podsumowując, jeśli nie znasz języków obcych, nie lubisz się przemęczać, nie przepadasz za ludźmi i masz trudności z komunikacją, a do tego liczysz na minimum 300 zł napiwków dziennie i godzinową stawkę wynagrodzenia nie mniejszą niż 15 zł, praca kelnera nie jest dla ciebie.

Jeśli jednak znasz angielski, masz w sobie nieco więcej pokory i chęci do podjęcia pracy w gastronomii, za całkiem dobre pieniądze (4-6 tys. na miesiąc), szukaj knajpy w dobrej lokalizacji, próbuj swoich sił.
Elżbieta Michalak

Miejsca

Opinie (264) 5 zablokowanych

  • Zawód który uczy pokory... (6)

    • 97 45

    • i cwaniactwa

      • 63 10

    • pokory to uczy praca w hospicjum (1)

      a nie jakies roznoszenie talerzy.

      • 138 18

      • brawo

        • 49 3

    • Droga Pani Agnieszko,bodajże.

      Nie pitol Pani,że akurat ten zawód uczy szacunku do pieniądza,ponieważ nie na wszystkich "to działa" i nie generalizuj.Szacunek do pieniądza kształtuje nie rodzaj wykonywanej pracy,lecz charakter,serce i Twoje ogólne podejście do życia.Kto będzie chciał,to się "szacunku do pieniądza" nauczy nawet na najstarszym zawodzie świata.
      Moja matka jak kataryna niegdyś powtarzała mi "zarobisz sama,potyrasz,docenisz,dostaniesz od kogoś-nie docenisz".BULLSHIT. Po latach mogę powiedzieć,że wierzę w siebie i swoje możliwości,więc pieniądze zarobię zawsze i dam sobie radę zawsze,czy to w biurze,czy w "Sanipurze" (błąd celowy,ma być do rymu;)).Natomiast dostać od kogoś prezent pieniężny,to w mojej ocenie rzadkość,więc podarowane od kogoś pieniądze cenię najbardziej i właśnie na taki podarowany grosz 10x się spojrzę,nim wydam.I doceniam.

      • 27 4

    • co to jest napiwek (1)

      Na początek zacznijmy od tego, skąd się wziął napiwek. W XVIII w. był on jedyną formą wynagrodzenia dla ludzi pracujących w karczmach. W dzisiejszych czasach napiwek służy do wyrażania swojego zadowolenia z serwisu czy usługi w tym przypadku w restauracji.

      czyli jak by kelnerzy nie dostawali kasy za pracę to spoko napiwek ok, a tak nie ma co się sr*ć. ktoś daje ktoś nie i tyle !!!!

      • 27 3

      • mi nikt nie daje napiwków za sprawnie wykonaną pracę w dodatku z uśmiechem

        • 10 1

  • Głupotą jest dawanie napiwków gdy się jest gdzieś przejazdem lub jako turysta. (29)

    Napiwki daje się tylko w lokalach do których regularnie uczęszczamy celem obłaskawienia jadłopodawcy.

    • 93 200

    • dlaczego nie mam dać napiwku jak jestem przejazdem i byłem zadowolony? (4)

      nigdy nie wiesz, czy kiedyś tam znów się nie zjawisz

      • 45 26

      • I wtedy zapewne wszyscy będą pamietali że zostawiłeś 5 złotych :) (3)

        • 56 17

        • Na pewno będą pamiętali, jak nie zostawisz (2)

          I następnym razem godzinę poczekasz żeby w ogóle ci kartę podano do stolika

          • 24 30

          • Ale ja następnym razem nie pójdę do tego lokalu. (1)

            Mało to knajp?

            • 37 9

            • Smakowało ci i skażesz się na inną losową knajpę, w której jeszcze nie zajanuszowałeś ?

              Masz jakiś rejestr ich, żeby się nie pogubić ?

              • 29 12

    • Żeby nie pluł do talerza z zupą następnym razem ;-)

      • 21 9

    • Ale z ciebie janusz (13)

      Ciebie zwyczajnie nie stać, żeby pryszczaty nochal wychylać z falowca.
      Jak wychodzisz żreć na miasto, to licz się - oprócz ceny za napchanie ryja - z koniecznością zostawienia napiwku, zapłacenia za toaletę i za parking dla januszowozu.

      • 42 35

      • Nie napinaj się bo ci rajtuzy w kroku strzelą. (7)

        Pani w sklepie też dajesz napiwek, na stacji benzynowej też dajesz napiwek i na rzeczonym parkingu gdy już zajedziesz swoim wozem to też dajesz napiwek ?
        No i oczywiście za toaletę też płacisz i dokładasz napiwek.
        Pracownik lokalu powinien zarabiać tyle aby nie musiał żebrać o napiwki.
        Ale oczywiście właściciel interesu musi się dorobić w jeden sezon pałacu i bmw dlatego tak jest.

        • 66 16

        • Jesteś idiotą, zwykłym nieobytym burakiem (3)

          W restauracjach daje się napiwki. Tam nie powinny chodzić janusze z wielkiej płyty. W hotelach też. Czasem taksówkarzom.

          • 21 43

          • Wielka płyta to ci spadła na cymbał

            taka chodnikowa.

            • 33 6

          • to w takim razie napiwków albo precyzyjniej "naopatrunków" "nanocników" "nakroplówek"

            powinny całkiem jawnie domagać się pielęgniarki czy lekarze, przecież oni też oprócz pensji za swoją robotę rozchylają kieszeń fartucha i czekają aż wpadnie coś za tzw miłą obsługę

            • 24 2

          • kto chce to daje

            jak ja rozliczam się z klientem zawsze wydaje reszte - ma być na 0, a w knajpach place karta

            • 7 1

        • (2)

          widac ze nie pracowales nigdy w tej branzy napiwek jest jak pochwala za swietna pracę lepiej sie pracuje a o aspekcie finansowym nie wspomnę

          • 6 17

          • domagaj się by o twój aspekt finansowy zadbał twój szef a nie zrzutka od klientów bo kelnerzy (1)

            bidulki nie potrafią zawalczyć o swoje by być zatrudniani za godziwe wypłaty od których wlasciciel knajpy zapłaci za nich zus i podatek
            wolą bronić napiwków
            czyli ja jako konsument mam zapewnić zysk knajpie i jeszcze zatroszczyć się o wyzyskiwany personel?

            • 19 5

            • wiesz jak jest nie podoba sie 10 jest na twoje miejsc chore ale prawdziwe

              • 6 1

      • inny z falowca (4)

        ten co mieszka w mieszkanku ktorego wlascicielem jest bank....300 tys kredytu lub więcej i się cieszy, słuchaj jestem z falowca i sądze ze jestem częsciej w dobrej knajpie nie tylko w Gdansku niz Ty, dlatego ze nie musze splacac durnych rat po 1600 i więcej do banku a zamiast tego mogę korzystac z zycia.........10 procent napiwku w dzien 15 procent w godz wieczornych, to jest minimum w knajpie wiadomo ze jak zamowisz ciastko i kawe to nie zostawisz 2 zl tylko minimum dyche napiwku

        • 15 19

        • Jak dostałeś od babci mieszkanie to nie musisz spłacać rat (3)

          wierzę.

          • 17 2

          • (2)

            zarobilem i oszczedzilem te 180 tys na deweloperskie musialbym dolozyc jeszcze 200 tys a tak bez kredytu nikt mi nic nie dał a nie powiem ze nie chcialbym,:) od babci naprzykład

            • 10 1

            • (1)

              Jeśli zarobiłeś 180 tyś i nie mieszkałeś przysłowiowe sto lat u mamusi to znaczy że jesteś młodym człowiekiem z dobrą pensją i żal tobie wydać 1000zł miesięcznie żeby mieszkać w pachnącym mieszkaniu bez karaluchów meneli i obszcz*nych klatek?

              • 2 5

              • od mamusi wyprowadzilem sie mając lat 18 , nie wiem jak Ty ale mam mieszkanie zrobione od zera ładne i pachnące z zewnatrz budynek no coz nie mozna miec wszystkiego super, za to swietny widok na morze i Westerplatte. Natomiast za pieniadze ktore musiałbym płacic bankowi buduje dom w borach tucholskich z pieknym widokiem na jezioro, potrwa to z 6-7 lat mam czas do emerytury jeszcze daleko.

                • 3 1

    • Oto obraz polskiego turysty (1)

      Jak się jest turystą w obcym mieście, to w ogóle można chlew robić po całosci, nie ?
      Jeszcze trochę i będziesz do albańskiej wioski na wakacje jeździł.

      • 20 7

      • Akurat albańska wioska to przykład tego, jak można człowieka wspaniale ugościć.

        Byłeś?

        • 10 2

    • napiwku biednemu kelnerowi za ciężką robotę 2 zł rzucą z wielkiej łaski (1)

      ale księdzu na tacę to już z 10-20 musi być co niedzielę... i to jest polska właśnie

      • 21 23

      • bo to po pseudokatolicku hahha

        • 4 13

    • No co za bezsens.... (2)

      ....wydaje mi się, że napiwek daje się za to że zostałeś dobrze obsłużony, smakowało i generalnie wszystko było ok, albo raczej bardziej niż ok. Tak tak....raczej bardziej niż ok. Bo za za samo ok płaci się poprostu cenę na paragonie. A poza tym płacisz za to co Cię spotkało tu i teraz a nie za to co spotka Cię następnym razem. To właśnie drugiej stronie czyli gastronomowi powinno zależeć żeby klient wrócił....ot taka luźna myśl :)

      • 28 2

      • a jaką mam gwarancję, ze kelner napiwkiem podzieli się z kucharzem, który chyba bardziej

        odpowiada za to co jest na talerzu i czy mi smakuje czy nie?
        moze jeszcze niech do mojego stolika w kolejce po napiwek ustawi się pani ze zmywaka (bo porcelana była wyjątkowo bez zacieków), szatniarz (bo pięknie zaopiekował się moim płaszczem), i sam szef ( bo zadbał o to by restauracja znalazła się na mojej drodze gdy zgłodnieję)

        • 25 4

      • jeśli nie smakowało, a kelner był miły to daję napiwek, ale już więcej tam nie idę

        nie jego wina że kucharz nie umie gotować

        • 4 3

    • Smakowało ? obsługa była spoko ? daj napiwek

      • 4 12

    • no faktycznie, w budce z zapiekankami raczej napiwków się nie daje. Na nic więcej ciebie nie stać

      • 0 3

  • byłem kelnerem i najgorzej wspominam rzekomych narodowców (10)

    na spodzie talerza znajdywałem przyklejone gile, czasem też cmokali do mnie i składali różne propozycje

    • 79 72

    • ciekawe...bo to raczej typowe dla postępowych tęczowych młodzieńców o lewackich poglądach w stylu "róbta co chceta" (4)

      • 31 30

      • no widzisz, tak ci rydzyk powiedzial i glupio powtarzasz, a ja ci mowie jakie byly fakty

        • 27 21

      • Chamstwa wszędzie tyle samo, po każdej stronie barykady. (2)

        • 13 10

        • Jakiej barykady? Ludzie, ogarnijcie sie

          • 15 4

        • nie wszędzie, chamstwo zawsze jest tylko jedno

          nie ma mniejszego i większego chama,
          jest po prostu zwykły cham
          i chama już z siebie ani z pamięci ludzi nie wymażesz,

          dlatego tak ważne jest zachowanie kultury

          • 0 1

    • jestem klientem... (4)

      a po czym to ich rozpoznałeś? po biało czerwonej fladze na rękawie? fryzurze? sposobie wymawiania? kolejny który wyciągą z kapelusza narodowców, pis, rydzyka i kogo tam jeszcze żeby obrazić tzw prawą stronę.
      kolejny troll.

      • 7 13

      • (1)

        Czuć po faszystowskim zapachu!

        • 9 4

        • WALI i to jak!

          • 3 1

      • a co cie to obchodzi? nie do ciebie pisalem.

        • 0 0

      • po gilach na brodzie

        • 0 0

  • (10)

    Pracowałam w jednej restauracji na przymorzu. Nazwy nie podam, żeby nie robić antyreklamy. Totalny wyzysk, jedna kelnerka na całą restaurację. Za 7zl/h (napiwki nie przekraczaly 50zl/tydz) musiałam obsługiwać kasę, sprzątać na sali, troszczyć się o gości, zmywac naczynia, sprzątać kuchnie, niejednokrotnie pomagać kucharzowi i donosić jedzenie do pobliskich bloków. Praca codziennie 7 dni w tygodniu od 13 do godziny 1 w nocy. Na prawdę to bardzo ciężki zawód, zwłaszcza nad morzem w środku sezonu. Więcej nie planuje szukać pracy w tej "kategorii/dziedzinie", ale szacunku do innych kelnerów nauczyłam się jak nigdzie indziej. Kto chociaż raz nie pracował w restauracji nigdy nie dowie się jak ciężka to praca.

    • 145 8

    • A co to ....

      A co to za sezon na przymorzu?jaka knajpa z przymorza odczowa sezon jak te z sopotu,glownego gdanska albo chociazby knajp nad morskich m.in. karmazym....tam sezon to sezon.....a na przymorzu czuc sezon?....ten artykul jest o innej pracy kelnera niz Ty pracowalas....o innych typu lokalach....

      • 7 25

    • dlaczego nie zdradza nazwy? powiedz ,to moja noga tam nie postanie. (4)

      jak sie dowiaedziałam jak traktują pracowników w czekoladziarni, to nigdy więcej nie posząłam tam z wnuczką.

      • 33 1

      • (1)

        Mogę wysłać jedynie na adres e-mail, nie chciałabym robić antyreklamy, bo nie mam w zwyczaju się mścić

        • 7 6

        • to nie mszczenie tylko uprzedzenie innych przed błędem

          • 3 0

      • dla uproszczenia podpowiem (1)

        prawie wszędzie......od małych restauracji po duże korpo amerykańskie mające sieci rożnego rodzaju lokali (wiadomo o które chodzi). Pracowałem w 3city w niejednej restauracji czy lokalu uchodzącym za taką i NIGDZIE, powtarzam NIGDZIE w Polsce w gastronomi nie było dobrze. Wyzysk, warunki i zarobki poniżej jakichkolwiek standardów....no i powszechny Polski problem (na zachodzie zupełnie inne podejście) czyli jedna osoba do wszystkiego.....w małych restauracjach np. w Holandii osobny zmywak, osobna pomoc kuchenna, osobno 2 kucharzy + szef kuchni i 2-3 kelnerki tak jak powinno być wszędzie. Tam dodatkowo pracując nawet na zmywaku się spokojnie utrzymasz i żyjesz normalnie i szczęśliwy. W Polsce jak niewolnik pracujesz za psie ochłapy i jeszcze wielka łaska pańska......i na nic cię nie stać....ale spoko jesteś zbyt zajechany żeby mieć czas i ochotę się tym przejmować, tym bardziej jak niektórzy nie wiedzą i nie widzieli jak to powinno naprawdę wyglądać. Taki zarąbisty biznes w ojczyźnie......przycinanie na wszystkim a najbardziej na pracownikach.....

        • 42 2

        • dlatego jak praca w tej branzy to tylko na zachodzie Polska to syf.......chyba ze trafisz tak jak ja kilka razy do hoteli z gornej polki to tam na brak napiwkow nie narzekałem... to były czasy:)

          • 11 1

    • kup bilet i leć jak ja

      • 11 4

    • w tej co geslerowa była? (1)

      • 9 2

      • W życiu nie znizylabym się do tego stopnia, by pracować w miejscu, gdzie ta "kobieta" miała swoje pseudorewolucje. Jeśli chciałabym być pomiatana to bym poszła do korporacji jakiejs

        • 6 6

    • U Babuni ?

      • 2 1

  • Cóż, w polskiej rzeczywistości (1)

    kelner to zawód wysokiego ryzyka, zwłaszcza jeśli dorabia jako dźwiękowiec;)

    • 78 6

    • oczywiście PISowiec właściciel Sowa, o niczym nie wiedział....tak jak jego przyjaciele z ciemnego ludu...

      • 2 3

  • kelner to nie zawód.to stan umysłu (1)

    • 39 33

    • Górnolotne...

      • 9 3

  • najgorsze, że większość z nas, jest na śmieciówce a stawka za godzinę 6 zł (14)

    oczywiście po 12 godzin dziennie ok 240 godzin w miesiącu. Szef naburmuszony, ja zmęczona ado klientów trzeba się szczerzyć...

    • 73 8

    • to wynika z osobowości jak traktujesz klientów (3)

      to jest w naturze
      wiem coś o tym, bo pracuję też za 6zł /h a gdy wychodzę do gości,
      mam pozytywne nastawienie i to mi pomaga, i atmosfera z gośćmi zawsze miła

      • 16 18

      • nawet jak padasz na pysk, to przyklejony uśmiech nie schodzi ci z twarzy? (1)

        • 14 9

        • ma dobry klej do uśmiechu, to nie spada

          • 19 4

      • uśmiech nie musi mieć numeru "32'

        ale zawsze jestem uprzejma,
        poza tym więcej niż 10 h nie pracuję więc też nie "padam na pysk".
        Nie jest to moja praca "docelowa" jednak.

        • 8 7

    • Kłamiesz. (3)

      Prace można zmienić, zawsze.

      • 9 14

      • u innych jest lepiej??

        • 11 4

      • (1)

        Zmienić pracę i wziąć kredyt, nie?

        • 22 4

        • Nie, czekać aż spadnie z nieba.

          • 5 11

    • to dlaczego nie walczycie o normalne stawki tylko ciągle wrzucacie tematy, że napiwki wam się należą? (3)

      niech załoga knajpy zrobi strajk i zażąda porządnych pensji godzinowych tak by reszta społeczeństwa nie musiała was postrzegać jako naciągaczy i żebraków o dodatkowe nieopodatkowane parę groszy

      • 15 6

      • To nie takie proste. Niektórzy po prostu muszą pracować, za byle co, bo inaczej nie będzie co jeść.
        Powoli ta sfera zaczyna się polepszać, ale do normalności jeszcze daleko.

        • 10 2

      • (1)

        ja nie uważam, kelnerów za naciągaczy. Uważam, że jeżeli jestem miło, szybko obsłużona, dostałam dobre jedzenie to powinnam zostawić przynajmniej 10% napiwku. To norma i tyle

        • 4 4

        • maksymalnie 10% napiwku

          Tak mówią podręczniki do bon-tonu. Dawanie kilkusetzłotowych napiwków wg mnie jest znacznie bardziej prostackie, niż nie dawanie ani grosza.

          • 0 1

    • trochę jeździłem po świecie (1)

      NIGDZIE poza Polską, nie spotykałem smutnych, naburmuszonych, roszczeniowych (a czasem wręcz aroganckich!), leniwych czy nieuważnych kelnerów i kelnerki. W Polsce rzadko kiedy spotykam profesjonalną obsługę kelnerską na akceptowalnym poziomie. W Trójmieście jeszcze mi się to nie zdarzyło. Gastronomia to branża usługowa, usługi - jak sama nazwa wskazuje - polegają na pełnieniu roli służebnej wobec klientów. U nas niestety sezonowo najmowana do tego fachu gimbaza kompletnie nie rozumie tej subtelnej zależności. Wydaje im się, że klienci to tacy fajni ciocie i wujkowie od przynoszenia pieniążków. Błąd. Jesteś kelnerem czy kelnerką - jesteś profesjonalistą w usługiwaniu. Nie nastawiaj się, że dostaniesz coś więcej bez wysiłku. Dokształcaj się z gastronomii i (przede wszystkim!) z dobrych manier. Klient na Ciebie patrzy (!) - od razu idziesz do stolika, ewentualnie sygnalizujesz, że zaraz podejdziesz. Jak rozmawiasz z klientem, to powoli, spokojnie i miło - nikt nie lubi być poganiany czy pouczany. Nie ociągaj się ale też nie lataj po sali jak obłąkany/a, bo ludzie pomyślą że trafili do obozu pracy dla kelnerów. Celebruj swoje powinności. Opóźnienia na kuchni nie nadrobisz lataniem po sali. A jeśli szef/manager ma z tym problem, to niech sobie szuka innych jeńców. Szanuj się i nie dawaj sobą orać. Może jeszcze nie teraz, nie za rok, nie za dwa, ale za kilka-kilkanaście, jakość w usługach kelnerskich zacznie być w PL mocno deficytowa i wtedy profesjonaliści będą w cenie.

      • 0 1

      • Ludzi w pracy trzeba traktować dobrze i nie mam tu na myśli tylko wynagrodzenia, chociaz w duzej mierze właśnie ono kuleje. Dziki kapitalizm, z niewolnika nie ma dobrego pracownika.

        • 1 0

  • Daję zawsze napiwki, ok.20% wartości zamówienia (23)

    wczoraj też- w Tekstyliach,
    z tym, że czułem się tam "poganiany", kelnerzy co chwile zaglądali "na stół",
    aż w końcu jedna pani kelnerka zapytała: czy mogę skasować? - to było 20 min po podaniu dań obiadowych, gdy już je zjedliśmy, ale jeszcze piliśmy kawę i rozmawialiśmy.

    • 47 22

    • może brzydko pachniałeś i chcieli jak najszybciej sie ciebie pozbyc (4)

      a z kultury nikt ci uwagi nie zwrocil.

      • 11 24

      • Tekstylia to masz naciągnięte za bardzo. (3)

        Rajtuzy cię hipisterze piją w kroku.

        • 23 5

        • hipsterzy nie tipują (1)

          bo sa biedakami, bo nie chodza do pracy z uwagin a bardzo ważne projekty, w ktorych muszą uczestniczyć. bywa, że rodzice miedzy sobą mowią: zobacz co z tego synka nam wyrosło, lelum polelum, chudy, nieogolony, w lato w czapce chodzi.... jak on sobie w zyciu poradzi? cale zycie na skrzypiacym rowerze? zostawmy go u nas jeszcze, bo na swiecei to nam zginie...

          • 51 1

          • genialny tekst - popłakałem sie ze śmiechu ;)

            • 4 1

        • A ty masz jakiś fetysz z rajtuzami, ze w kazdym poście to wtryniasz ?

          Jakiś klown cie brzydko dotykał?
          To idź do psychoterapeuty.

          • 10 11

    • To dla następnym razem bądź przygotowany na taką okoliczność

      Zamów danie , potem deser a jak się pani zjawi podczas deseru to wyciągnij worek z groszówkami i niech sobie liczy i kasuje.
      Może się wtedy kultury nauczy.
      A ty wyjmij książkę i zanurz się w lekturze.
      No i oczywiście knajpa dla nas "spalona" do czasu zmiany obsługi.:)

      • 22 2

    • A przyszło ci na myśl, że kończyła zmianę i chciała np kasę rozliczyć ze swoich zamówień ? (10)

      • 10 30

      • A pani kelnerce nie przyszło do głowy aby to powiedzieć ? (8)

        • 39 3

        • (3)

          Straszne rzeczy. Zapytali, czy mogą wystawić rachunek, skandal.
          Problemy pierwszego świata.

          • 15 23

          • to nie problem, po prostu opis sytuacji (1)

            • 17 3

            • Opis gorzkich żali.

              • 4 12

          • nie skandal, ale tak się nie robi. Przede wszystkim to klient decyduje kiedy będzie płacił. Może chciałby jeszcze coś zamówić, deser, napoje. A tu wyskakują z rachunkiem. A jeśli kończyła zmianę to mogła przekazać stolik koleżance.

            • 8 0

        • Ma się tłumaczyć dlaczego chce skasować za żarcie które ci podała ? (3)

          Chyba naturalne, zżarłeś - płać bez dyskusji.

          • 6 34

          • ale ja nie miałem zamairu wszczynać dyskusji: zapłacić czy nie (2)

            po prostu chcieliśmy z żoną chwilę posiedzieć po obiedzie przy kawie (i deserze zresztą )

            • 19 2

            • (1)

              I co, wyprosili was?

              • 3 12

              • Weź koleś zapoznaj się ze słowem "kultura",a potem poczytaj jak powinien zachować się kelner m.in. w takich sytuacjach.Zakładam że Ty w swojej knajpie klientom walił byś do koryta jak świniom i stał przy stoliku traktując klienta jak potencjalnego złodzieja.

                • 6 1

      • no, nie pomyślałem o tym, ale to nie była kelnerka, która przyjęła zamówienie

        ani nie ta, która podała dania

        • 3 0

    • się lepiej ciesz

      że nie musiałeś godzinami czekać aż cie ktoś łaskawie obsłuży, jak to nieraz bywa w knajpach...

      • 17 1

    • Ja bym chciał żeby mnie skasowali od razu i rachunek przynieśli

      A oni zwlekają i czekają nie wiadomo na co.

      • 13 1

    • Może wyglądaliście na takich (2)

      co mogą dać dyla bez płacenia

      • 20 8

      • pewnie nie :-) (1)

        • 9 2

        • raczej tak

          • 7 8

    • po cholerę dawałeś napiewek, bo nie rozumiem?

      Chciałeś się napić kawy w spokoju - nie napiłeś się. Obsługa sprawiała wrażenie, jakby chcieli się Was jak najszybciej pozbyć, a Ty jeszcze ich za to nagrodziłeś? To jak - przepraszam - w tym kraju ma być dobrze?

      • 2 0

  • (14)

    Praca? Muszę was poinformować ,że Bundestag ma na początku lipca przyjąć uchwałę ,że mogą służyć w w wojskach Bundeswehry ochotnicy z krajów unii europejskiej!Czyli Ja i tacy jak ja mogą znaleźć wymarzoną prace w wojsku! Cuda się zdarzają .Babcia będzie ze mnie dumna! Kto by się spodziewał ,że po II wojnie światowej będzie taki cud?

    • 33 37

    • (5)

      Popełnisz przestępstwo jako obywatel RP.

      • 6 4

      • dokładnie... (3)

        Żandarmeria Wojskowa ochoczo każdego po tym rozliczy

        • 5 2

        • Zwłaswzcza że zamieszka w Berlinie. (2)

          A tam żandarmeria może go w pompę pocałować.

          • 14 2

          • Europol, Interpol, ekstradycja na terenie UE (1)

            kontynuować?

            • 5 4

            • tak, kontynuuj

              • 0 0

      • Polacy od dawna mogą służyć w innych armiach.

        • 12 1

    • wymarzona praca w wojsku ? (5)

      o jej, to patologia

      • 5 2

      • (4)

        W Polsce dla takich jak ja nie ma pracy . Wiadomo ,wyzysk i oszustwo 2,8 tyś za prace na platformie mi nie wypłacono do tej pory niby zarobiłem tam w miesiąc czasu 6,8 tyś wypłacono mi 4 tyś w 2 ratach a 2,8 tyś nigdy .Polska to dziwny kraj.

        • 4 1

        • Nie ma pracy dla chcących zdradzić swój kraj? Doprawdy?

          Wystarczy iść do pe-o...

          • 6 3

        • I dobrze (2)

          Ja bym tobie debilu calosci nie wyplacil

          • 0 6

          • (1)

            Wiesz ja odzyskałem pieniądze w euro!Zadzwoniłem gdzie i trzeba i powiedziałem prawdę jak mnie oszukali.Zaraz dostałem szmal w Euro z innego źródła. :-D

            • 0 5

            • Ale z cie.ie konfident

              • 2 2

    • Marzysz o pracy w niemieckim wojsku? (1)

      No, super, po prostu.

      Podczas II wojny tacy jak ty strzelali do swoich rodaków wystrojeni w ciuszki Wehrmachtu.

      Dla mnie - jesteś NIKT

      • 4 7

      • Ale ja nie czuje się Polakiem nie mam Polskich korzeni.Wiecznie jestem w coś wrabiany itd . Niemieckie wojsko jest dobre no i pensja godna. Nawet na mecze piłki noznej nie mogę chodzić bo banda konfidentów się do mnie klei i zaraz mam ogon.

        • 3 4

  • Napiwki (15)

    Głupi, amerykański zwyczaj. Powinno być jak we Francji: obsługa jest ustawowo wliczona w cenę posiłku. A i tak nawet tam dostarczają rachunek i znikają, zanim człowiek wyciągnie pieniądze, licząc na to, że reszta zostanie dla nich, bo klient nie będzie chciał czekać. Posiłek kosztuje tyle co w menu, klient sprawdza, ile może wydać i nie ma dziwnych sytuacji.

    • 115 24

    • ... (2)

      Racja. Bierzmy przyklad z najbardziej leniwej nacji swiata:)

      • 6 24

      • no bez przesady o wiele bardziej leniwi sa poludniowcy.

        • 14 2

      • mają swoje oszony i żany i innych muszkieterów więc inne nacje zarabiają na ich dochód narodowy brutto - cwaniaki a nie leniwce - to my jesteśmy frajerzy , że na nich tyramy

        • 19 3

    • co za brednie! Powinno być tak, że płacisz kwotę za np. obiad i już (3)

      co to za głupi zwyczaj nipiwki - mi też szef płaci pensje i już - i nie dopłaca mi 50 złotych za to że się uśmiechnę, albo że wykonuje prace za która mi płaci. A kelnerzy niech sie do roboty wezmą, a nie żyją na chorych napiwkach

      • 67 10

      • (1)

        napiwkiem nagradzasz kelnera i nie musisz u go dawać, to Twój wybór w jaki sposób docenisz styl w jaki Cię obsłużył

        • 12 8

        • a ja w szpitalu gdzie leżała babcia nagrodziłam takim napiwkiem pigułę a później się okazało

          że i lekarz chciał i pani kuchenkowa i salowa też bo baseny wynosiła

          • 28 1

      • dokladnie!!!

        za obsluge mila to mozna zaplacic w agencji

        • 10 2

    • No nieeee...to akurat mi się nie podoba....

      ...żeby usługa była "ustawowo" wliczana w cenę posiłku. A co jeśli nie będę zadowolony z usługi? Też mam "ustawowo" zapłacić?

      • 8 5

    • z USA (5)

      chyba nie byles w Ameryce...tu jest normalne,ze sie zostawia napiwek, nie cwaniactwo,kelner tez ciezko pracuje jak I Ty.

      • 5 10

      • No żesz ty (2)

        Każdy ciężko pracuje a tylko kelnerzy mają dostawać napiwki? W sklepie tez zostawiasz napiwek bo ekspedientka naładowała ci 5 kg ziemniaków do siatki?

        • 15 3

        • (1)

          Ja tak, często nie biorę reszty w postaci 10 czy 20 groszy, niby mało ale mnie to nie zbawi a kilku takich jak ja dało by już coś

          • 0 8

          • ćwok

            • 2 0

      • mi nikt napiwku nie daje, inne zawody napiwku nie dostają

        • 8 1

      • ja ciężko pracuję, a nikt mi napiwków nie daje...

        więc twój argument to inwalida...

        • 6 0

    • Dziwnych tzn jakich? Czy napiwek jest wliczony czy sam go wyliczasz - nie ma znaczenia. Wliczając samemu tak jak w Stanach, masz przynajmniej kontrolę nad tym ile wydajesz, i jeżeli obsługa była do niczego to nie musisz zostawiać nic. Tak ciężko u Ciebie z matematyką że nie potrafisz wyliczyć 20%.?

      • 3 7

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.