Fakty i opinie

stat

Polacy mają swoje aparaty fotograficzne

Najnowszym dziełem Marka Mazura jest drewniany aparat. Cały drewniany, od śrubki po sprężynkę. Tylna ścianka aparatu wykonana jest z dębowej deski pochodzącej z jachtu Generał Zaruski.
Najnowszym dziełem Marka Mazura jest drewniany aparat. Cały drewniany, od śrubki po sprężynkę. Tylna ścianka aparatu wykonana jest z dębowej deski pochodzącej z jachtu Generał Zaruski. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Leica, Zorka, Nikon, Canon. A co z Filmą, Druhem, Ostrowidem, Bolesiem czy Widokiem? To też są aparaty fotograficzne, a do tego polskie. Bo trzeba wiedzieć, że Polska miała i ma dokonania w dziedzinie konstrukcji aparatów fotograficznych. Kiedyś udowadniał to Paweł Sobkowski, dziś - Marek Mazur, który właśnie zakończył pracę nad aparatem w całości wykonanym z drewna. W gdańskiej galerii Retro Kamera otwarto wystawę dokumentującą dokonania polskich konstruktorów.



Anna Bednarek, wnuczka Pawła Sobkowskiego z prawdopodobnie jedyny zachowanym egzemplarzem przedwojennego aparatu Widok.
Anna Bednarek, wnuczka Pawła Sobkowskiego z prawdopodobnie jedyny zachowanym egzemplarzem przedwojennego aparatu Widok. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
Na wystawie m.in. można było zobaczyć coś, co według wielu nie było już do zobaczenia, a mianowicie aparat Widok. Przed II wojną światową w prototypowej serii powstało około 100 tych aparatów, a wyprodukowano je w zakładzie Kamera Polska. Przez wiele lat wydawało się, że nie przetrwał żaden. Okazało się jednak, że jeden egzemplarz uratowano dzięki staraniom rodziny właściciela tego przedwojennego zakładu, czyli Pawła Sobkowskiego. To tam powstawały popularne w latach 30. aparaty Filma, tam pracowano nad konstrukcjami, które miały podbić rynek, czyli właśnie Widokiem czy Ostrowidem. Niestety, przeszkodziła wojna.

Paweł Sobkowski był fryzjerem, kupcem, aż w końcu został producentem aparatów fotograficznych. - Dziadka znam tylko z opowieści mamy. Urodziłam się już po jego śmierci. Wiedziałam, że robił aparaty, ale przez wiele lat nie miałam świadomości, że jest wielu ludzi, którzy tak to cenią - powiedziała Anna Bednarek, wnuczka Sobkowskiego, która na wystawie zaprezentowała prawdopodobnie jedyny zachowany aparat Widok. - Niestety, przygoda mojego dziadka z aparatami fotograficznymi zakończyła się wraz z rozpoczęciem wojny. Potem nastały nowe czasy. Z opowiadań mamy wiem, że ta starta była dla niego bardzo bolesna. Zakład był marzeniem życia, inwestycją, czymś co miało szansę się udać. Nie zostało nic.

Analogowy czy cyfrowy? Jaki aparat wolisz?

zdecydowanie analogowy. Nie ma jak zdjęcie z negatywu

17%

wybieram cyfrowy. To o wiele wygodniejsze

76%

w ogóle nie lubię robić zdjęć

7%
Dziś pamięć o Sobkowskim starają się zachować jego wnuki i prawnuki, m.in. prowadząc stronę www.kamerapolska.pl.

Wystawa w Retro Kamerze to wydarzenie, które nie powinno umknąć miłośnikom fotografii, ale przede wszystkim tym, których oprócz samego obrazu fascynuje narzędzie do jego wykonania, czyli aparat fotograficzny. Kiedyś zachwycał misterną konstrukcją, dziś stał się... dodatkiem do telefonu komórkowego. Choć - jak udowadnia Marek Mazur - aparat fotograficzny w przedmiocie o, wydawałoby się, zupełnie innym przeznaczeniu może dodać mu niezwykłości. Gdański konstruktor słynie bowiem z budowania miniaturowych aparatów w broszkach, piórach, nożu czy spinkach do koszuli. A nawet w pierścionku. Od tego zresztą się zaczęło, a właściwie od pewnego... zakładu.

- Założyłem się, że coś takiego skonstruuję. Udało się, stało się pasją i zmieniło moje życie - mówi Marek Mazur. - Od wielu lat zajmuję się czymś, co jest trudne do jednoznacznego określenia - wynika to z faktu niecodziennego połączenia rzeźby, metaloplastyki z mechaniką precyzyjną i optyką. Efektem tej kompilacji są miniaturowe aparaty fotograficzne.

Najnowszym dziełem pana Marka jest drewniany aparat, którego premiera odbyła się właśnie z okazji otwarcia wystawy. Cały drewniany, od śrubki po sprężynkę. Tylna ścianka aparatu wykonana jest z drewna, które było częścią jachtu Generał Zaruski. Marek Mazur dostał ten kawałek dębowej deski od remontujących jednostkę. Na wodzie już by się nie przydała, a tak pan Marek tchnął w nią "nowe życie". Nie sam, a z pomocą swojego syna, Michała Mazura, który wyrzeźbił w tym kawałku płynącego Zaruskiego, a płaskorzeźba ta stała się częścią aparatu. Obiektyw do tego drewnianego cuda też jest niezwykły, bo również z drewna, z soczewką wykonaną z bursztynu, czyli kopalnej żywicy drzew.

Co jeszcze można zobaczyć na wystawie? Aparaty przedwojenne, m.in. aparat Ostrowid i powojenne, czyli np. kolekcję kolorowych Alf. Prezentowane zbiory pochodzą z kolekcji Marka Mazura, Grzegorza Mehringa, trójmiejskiego fotografa i kolekcjonera oraz Marcina Łabędzkiego, również fotografa i kolekcjonera. Wystawa jest do obejrzenia w galerii Retro Kamera przy ul. Chlebnickiej 43/44 zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku i potrwa do końca roku.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (63)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.