Fakty i opinie

Samorządowcy mogą porządzić pół roku dłużej. Kto później na prezydentów Sopotu i Gdyni?

Jak prezydenci Gdyni, Gdańska i Sopotu zapatrują się na ewentualne przedłużenie im kadencji o pół roku? Zapytaliśmy ich o to.
Jak prezydenci Gdyni, Gdańska i Sopotu zapatrują się na ewentualne przedłużenie im kadencji o pół roku? Zapytaliśmy ich o to. grafika trojmiasto.pl

PiS rozważa przesunięcie terminu wyborów samorządowych z jesieni 2023 r. na wiosnę 2024 r. Oznaczałoby to wydłużenie obecnej 5-letniej kadencji trójmiejskich radnych i prezydentów o pół roku. Choć do jednego i drugiego terminu jest jeszcze sporo czasu, to już mówi się o różnych możliwych przetasowaniach we władzach Gdyni, Gdańska i Sopotu. Mają one związek m.in. z wprowadzeniem limitu kadencji w samorządach.



Czy obecni prezydenci Gdyni, Gdańska i Sopotu powinni startować w kolejnych wyborach?

tak, wszyscy, bo dobrze się sprawdzają w swojej roli 23%
nie wszyscy - jedni radzą sobie lepiej, inni gorzej i powinni odpuścić 24%
nie, żaden z nich nie powinien ponownie startować, czas na zmiany 53%
zakończona Łącznie głosów: 3257
Wraz z ostatnimi wyborami samorządowymi w 2018 r. wprowadzono dwie ważne, połączone ze sobą, nowości:

  1. kadencyjność, czyli limit mówiący o tym, że prezydentem można być tylko dwie kadencje z rzędu
  2. kadencję wydłużono z 4 do 5 lat


Wspomniane dwie kadencje liczone są od 2018 r. Oznacza to, że prezydent Gdyni Wojciech Szczurek i prezydent Sopotu Jacek Karnowski mogą rządzić jeszcze tylko 5 lat od kolejnych wyborów (czyli do 2028 r. o ile w nich wystartują i je wygrają).

Wszystko o ostatnich wyborach samorządowych



Nie dotyczy to prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, która stanowisko objęła już w trakcie trwania obecnej kadencji. Przepisy - w uproszczeniu - mówią bowiem o tym, że limit dotyczy dwóch pełnych kadencji. Zgodnie z nimi, obecna kadencja Dulkiewicz się więc "nie liczy" i teoretycznie może ona rządzić miastem przez kolejnych 10 lat (do 2033 r.), jeśli wygrywać będzie kolejne wybory.

A na pewno zamierza w nich startować ponownie.

- Moim marzeniem jest praca dla Gdańska, dlatego chcę wystartować w wyborach 2023 na prezydenta Gdańska - mówiła Dulkiewcz w rozmowie z nami przeprowadzonej w ubiegłym roku.
Do walki o urząd prezydenta Gdańska ponownie może chcieć też stanąć kandydat PiS, a obecnie poseł Kacper Płażyński.

Wybory samorządowe pół roku później?



Niewykluczone jednak, że całej trójce prezydentów obecna kadencja z automatu wydłuży się o pół roku. Jak ustalił Dziennik Gazeta Prawna, PiS rozważa przygotowanie ustawy ws. przesunięcia wyborów samorządowych z jesieni 2023 r. na wiosnę 2024 r.

Rozmówcy gazety twierdzą, że determinacja w tym temacie jest w szeregach partii duża. Jednym z powodów jest to, że gdyby wybory samorządowe odbyły się jesienią 2023 r., skumulowałyby się z wyborami parlamentarnymi, które też mają się odbyć jesienią 2023 r.

- Trudno będzie zorganizować wszystko w jednym czasie, ludzie mogą się w tym pogubić. Dlatego przygotujemy ustawę wydłużającą obecną kadencję samorządów, np. o pół roku - mówi dla DGP polityk PiS.
Przyznaje, że tak będzie, o ile nie dojdzie do wcześniejszych wyborów do parlamentu. Bo wówczas problem rozwiąże się sam.

Rozważany jest scenariusz, by termin najbliższych wyborów samorządowych przenieść z jesieni 2023 r. na wiosnę 2024 r. Pozwoliłoby to uniknąć kumulacji z wyborami parlamentarnymi.
Rozważany jest scenariusz, by termin najbliższych wyborów samorządowych przenieść z jesieni 2023 r. na wiosnę 2024 r. Pozwoliłoby to uniknąć kumulacji z wyborami parlamentarnymi. fot. Mateusz Słodkowski/ Trojmiasto.pl
Drugim powodem ma być kalkulacja polityczna.

- Opozycja, za którą stoi wielu znanych prezydentów miast, mogłaby uzyskać w głosowaniach samorządowych dobre wyniki. I wtedy, gdybyśmy nie zmienili kolejności głosowań, z marszu wchodzi w wybory parlamentarne jako umowny zwycięzca, a my jako umowni przegrani. Nie chcielibyśmy tego - cytuje polityka PiS gazeta.
Na plany przełożenia terminu wyborów samorządowych o pół roku przychylnie - z powodów organizacyjnych - ma już patrzeć Krajowe Biuro Wyborcze.

Jak prezydenci Gdyni, Gdańska i Sopotu oceniają ten pomysł?



Zapytaliśmy władze Gdyni, Gdańska i Sopotu, jak zapatrują się na potencjalne przedłużenie im o pół roku trwającej właśnie kadencji.

Zachowawczo do sprawy podchodzą póki co władze Gdyni.

- Na razie rozmawiamy o doniesieniach medialnych. Kiedy pojawi się projekt ustawy w sejmie, będziemy mieli do czego się odnosić - komentuje Agata Grzegorczyk, rzeczniczka prezydenta Gdyni.
Jak mówi nam prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz, "trudno dopatrzyć się w propozycji PiS-u dobrych intencji, czyli dalszego rozwijania lokalnych wspólnot."

- W kontekście Polskiego Ładu, który odbiera finanse samorządom, to raczej dalsze rozstawianie sideł. Obawiam się, że w ten sposób rządząca partia rozpoczyna polowanie na niepokornych prezydentów i burmistrzów. Bo z jednej strony możemy dłużej prowadzić sprawy naszych miast, ale z drugiej pozbawieni funduszy będziemy wystawieni do odstrzału - komentuje Dulkiewicz - Termin wyborów nie powinien być wykorzystywany tak bardzo instrumentalnie do bieżącej polityki. Jeśli natomiast chodzi o argument natury organizacyjnej, to kalendarz daje takie możliwości, żeby wybory nie odbywały się tydzień po tygodniu - wskazuje.
Czytaj też:

Prezydenci Gdyni, Gdańska i Sopotu z wotum zaufania i absolutorium



Prezydent Sopotu uważa, że "nie powinno się zmieniać zasad w trakcie gry".

- Mieszanie w ordynacji wyborczej, zwłaszcza przed wyborami, z powodów politycznych uważam za naganne. Nigdy nie powinno się zmieniać zasad w trakcie gry, zwłaszcza jeśli nie robi się tego z ważnych powodów, a kumulację wyborów nie uważam za naprawdę ważny powód. Zmiany w ordynacji, jeśli już, to powinny być wprowadzane przynajmniej jedną kadencję wcześniej niż miałyby one obowiązywać. Każde inne działanie jest nieuczciwe - mówi nam Jacek Karnowski.

Kto po ostatniej kadencji Szczurka i Karnowskiego?



Choć na konkretne decyzje i deklaracje dotyczące startu w najbliższych wyborach samorządowych jeszcze za wcześnie, to nieoficjalnie mówi się o tym, że w Gdyni i Sopocie, które wcześniej niż Gdańsk czeka polityczna rewolucja, rozważane są już różne scenariusze.

Prezydent Gdyni i Sopotu mogą rządzić jeszcze tylko jedną kadencję, po zakończeniu tej obecnej.
Prezydent Gdyni i Sopotu mogą rządzić jeszcze tylko jedną kadencję, po zakończeniu tej obecnej. fot. P.Hukało/M.Czarniak/Trojmiasto.pl
- Od dawna mówi się o tym, że prezydentowi Sopotu marzy się wielka polityka. Potwierdza to zresztą jego ostatnie mocne zaangażowanie w sprawy ogólnopolskie i działalność w stowarzyszeniach zrzeszających krajowych polityków - mówi jeden z naszych rozmówców, polityk PO. - Słychać głosy, że w związku z tym prezydent Karnowski nie wystartuje już w najbliższych wyborach samorządowych, mimo, że mógłby rządzić jeszcze jedną kadencję, bo wybierze start w wyborach parlamentarnych. W ogóle by mnie to nie zdziwiło - dodaje.
Zobacz też:

Prezydent Sopotu na czele nowego samorządowego stowarzyszenia



Wśród osób, które Karnowski miałby mianować na swojego następcę w fotelu prezydenta Sopotu - w rozmowach z kilkoma politykami, których pytaliśmy o ten temat - najczęściej przewijało się nazwisko obecnej wiceprezydent Magdaleny Czarzyńskiej-Jachim.

Magdalena Czarzyńska-Jachim i Marcin Skwierawski typowani są na następców Jacka Karnowskiego, gdy ten wycofa się ze startu w wyborach na prezydenta Sopotu.
Magdalena Czarzyńska-Jachim i Marcin Skwierawski typowani są na następców Jacka Karnowskiego, gdy ten wycofa się ze startu w wyborach na prezydenta Sopotu. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl
- Niewykluczone jednak, że ostatecznie ten wybór padnie na drugiego zastępcę Marcina Skwierawskiego. Jego do tej roli Karnowski przygotowuje przecież znacznie dłużej [Skwierawski jest dłużej wiceprezydentem, niż Jachim - dop.red] - wskazuje jeden z naszych rozmówców.
W Gdyni natomiast mówi się o tym, że potencjalnym kandydatem w wyborach na prezydenta miasta, po wygaśnięciu kadencji Wojciecha Szczurka, mógłby być jego obecny zastępca Marek Łucyk.

Czy Marek Łucyk ma szansę zostać nowym prezydentem Gdyni? Czas pokaże.
Czy Marek Łucyk ma szansę zostać nowym prezydentem Gdyni? Czas pokaże. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Zapytaliśmy oficjalnie władze Gdyni i Sopotu o to, kogo widzą jako swoich następców, gdy sami stracą możliwość startowania w wyborach prezydenckich.

Nie uzyskaliśmy odpowiedzi na to pytanie.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (575)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »