Fakty i opinie

stat

Tajemnice gdyńskiej torpedowni

artykuł historyczny
Gdyńska torpedownia w promieniach wschodzącego słońca.
Gdyńska torpedownia w promieniach wschodzącego słońca. fot. Krzysztof Rozwadowski/czytelnik trojmiasto.pl

Zrujnowana i tajemnicza. Ale - niezapomniana. Ruiny torpedowni w Babich Dołach od lat rozpalają wyobraźnię turystów, wodniaków, eksploratorów, a nawet artystów.



Zobacz galerię zdjęć: torpedownia w Babich Dołach

Posadowiona 300 metrów od brzegu. Przez to widoczna jak na dłoni z wielu kilometrów, przypomina nieco opuszczony zamek. Mało kto dziś pamięta, że niegdyś łączyło ją z lądem długie molo, po którym transportowano torpedy. To, co zaś dziś przypomina mury obronne, to tak naprawdę ściany wielkiej hali. Torpedownia była bowiem wielką halą montażową oraz magazynem sprzętu do próbnych strzelań. Dlatego też budynek wyposażono w sporą wieżę, zwróconą w stronę zatoki. Obserwowano z niej bieg torped. Tych najnowszych i najbardziej tajnych, stanowiących część tak zwanych cudownych broni Hitlera - akustycznych i magnetycznych.

Ruiny w Babich Dołach to część wielkiego poligonu torpedowego, jaki Niemcy urządzili podczas wojny na terenie Zatoki Gdańskiej. O takiej, a nie innej lokalizacji zdecydowały spokojne wody zatoki oraz brak możliwości przeprowadzenia przez aliantów skutecznych nalotów.

Formoza - ośrodek badawczy Kriegsmarine na terenie portu wojennego Oksywie (Torpedo Versuchsanstalt Oxhoft - TVA) testujący w latach 1940-45 torpedy akustyczne. W głębi widać bardziej znany Torpedowaffenplatz Hexengrund, czyli torpedownię w Babich Dołach.
Formoza - ośrodek badawczy Kriegsmarine na terenie portu wojennego Oksywie (Torpedo Versuchsanstalt Oxhoft - TVA) testujący w latach 1940-45 torpedy akustyczne. W głębi widać bardziej znany Torpedowaffenplatz Hexengrund, czyli torpedownię w Babich Dołach. fot. Wojciech Strożyk/KFP
Poligon składał się dwóch obiektów: najbardziej znanego budynku, czyli Torpedowaffenplatz Hexengrund oraz bliźniaczego - Torpedo Versuchsanstalt Oxhoft, znajdującego się koło portu wojennego na Oksywiu (dziś znajduje się tam baza komandosów Marynarki Wojennej "Formoza") oraz punktów obserwacyjnych, posadowionych wzdłuż mierzei helskiej. Oba budynki na lądzie połączone były kolejką wąskotorową. W budynku na Oksywiu badano torpedy dla Kriegsmarine, zaś obiekt w Babich Dołach służył Luftwaffe.

Jako pierwszy - już w 1940 roku - Niemcy uruchomili obiekt na Oksywiu. W tym samym roku postanowiono wybudować drugi, bliźniaczy budynek dla Luftwaffe. Oddano go do użytku w 1942 roku.

- Mało kto wie, że poligon torpedowy Luftwaffe w Babich Dołach był strategiczną inwestycją lotnictwa niemieckiego w pierwszym okresie II Wojny Światowej. Na początku wojny Niemcy nie mieli bowiem własnych torped lotniczych. Korzystali ze sprzętu zakupionego u Włochów, a nawet Japończyków - mówi archeolog i historyk morski, Lech Trawicki.

Budowa poligonu w Luftwaffe przyczyniła się też do budowy dużego lotniska wojskowego. Niemcy musieli zbudować na nim infrastrukturę, umożliwiającą starty różnego typu - często ciężkich maszyn: Ju-52, Ju 87, He-111, Me-108, FW189.

Od budynku torpedowni Babie Doły został wytyczony tor prób poligonu torped lotniczych.

- Na największym poligonie torpedowym w ówczesnej Europie Środkowej zatrudnionych było 2500 osób. Dziennie trafiało tu do wody - albo z torpedowni, albo z samolotów, 200 śmiercionośnych cygar - mówi Wawrzyniec Markowski z Towarzystwa Przyjaciół Gdańska. - Takie tempo prac pozwoliło na szybkie powstanie bojowej wersji niemieckiej torpedy lotniczej F5b, którą następnie użyto w wielu działaniach niemieckiego lotnictwa morskiego.

W maju 1945 roku z pomostów obu torpedowni ewakuowano wojska niemieckie z Oksywia na Hel. Po wojnie tę oksywską zagospodarowano na potrzeby wojska. Drugi obiekt - należący do Luftwaffe - popadał coraz bardziej w ruinę. Z czasem osunęła się do morza frontowa ściana budowli, a pozostałości drewnianego pomostu, zostały wysadzone w powietrze przez marynarkę wojenną. Opuszczony, stał się domem dla wodnych ptaków, a także babek byczych, czyli żarłocznych rybek, przywiezionych nad zatokę przez statki z Morza Czarnego. Pojawiają się tu też regularnie komandosi, płetwonurkowie, żeglarze i artyści. Ci ostatni kręcą tu filmy. Torpedownię na Babich Dołach widać między innymi w Czterech Pancernych, serialu Kryminalni oraz filmie fabularnym Superwizja. Są też tacy, którzy chcieliby zrewitalizować torpedownię. Budując tu na przykład luksusowy hotel i SPA.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (97)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.