Fakty i opinie

stat

Zaostrza się spór o wiadukt na Karwinach

Póki co, między ulicami Buraczaną i Strzelców na Karwinach nie ma ani przejścia, ani przejazdu.
Póki co, między ulicami Buraczaną i Strzelców na Karwinach nie ma ani przejścia, ani przejazdu. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Ponad pół tysiąca mieszkańców z Karwin i Małego Kacka podpisało się pod petycją do władz Gdyni. Chcą, by zamiast wiaduktu drogowego łączącego Strzelców i Buraczaną zobacz na mapie Gdyni, powstała tam kładka pieszo-rowerowa, która nie dość, że jest znacznie tańsza, to nie przyczyni się do zwiększenia ruchu samochodowego w dzielnicach.



Jak zakończy się sprawa nowej inwestycji nad torami na Karwinach?

miasto ulegnie i powstanie kładka 20%
na wiadukcie będzie możliwy przejazd aut, ale z ograniczeniami 12%
powstanie wiadukt drogowy zgodnie z decyzją prezydenta, a nie mieszkańców 68%
zakończona Łącznie głosów: 874
Nie milkną emocje dotyczące planów budowy wiaduktu drogowego między ul. Strzelców i Buraczaną, który połączy Mały Kack z Karwinami. Na zmianę decyzji liczą mieszkańcy, którzy złożyli petycję do władz miasta. Domagają się realizacji koncepcji kładki pieszo-rowerowej. Pod wnioskiem podpisało się ponad pół tysiąca osób.

Karwiny: mieszkańcy protestują przeciw wiaduktowi



- Kładka samochodowa wprowadzi na ulice Karwin setki aut dziennie. I to nie tylko na ul. Nałkowskiej, ale także na Staffa. Dla mieszkańców Karwin ta zmiana oznacza więcej hałasu, więcej spalin i przestrzeń jeszcze mniej przyjazną dla pieszych i rowerzystów niż jest ona obecnie. Miasto, zamiast zachęcać do podróży pieszo-rowerowych, co jest rzekomo elementem długofalowej strategii, chce promować ruch samochodowy. Czyli zamiast zmniejszać ruch samochodowy w okolicach przedszkoli i szkół, jeszcze go spotęguje - opowiada Piotr Borek, inicjator zbiórki podpisów.
Planowana lokalizacja wiaduktu na Karwinach.
Planowana lokalizacja wiaduktu na Karwinach. graf. Trojmiasto.pl
Na razie nie wiadomo, czy protest zrobi jakiekolwiek wrażenie na władzach miasta. Podobne petycje dotyczące pomnika Polski Morskiej, planu zagospodarowania Polanki Redłowskiej i Orłowa, czy uchwały krajobrazowej przeszły bez echa na korytarzach Urzędu Miasta w Gdyni.

Władze o inwestycji na Karwinach zdążyły zresztą poinformować w biuletynie prezydenta i rady miasta "Ratusz" - prezentując ją jako "oczekiwaną przez mieszkańców", czym jeszcze bardziej podgrzały nastroje w dzielnicy.

- Na pewno te kilkanaście milionów złotych można wydać lepiej. Warto zaznaczyć, że podpisy składali nie tylko mieszkańcy Karwin, wiele podpisów pochodzi z Małego Kacka - dodaje Piotr Borek.
Przypomnijmy, że propozycję budowy wiaduktu i rozpoczęcie tzw. dialogu technicznego ogłoszono podczas konferencji prasowej, prezentując ją jako sukces i inwestycję, która ułatwi życie mieszkańcom dzielnic.

Czytaj również: wiadukt połączy Karwiny z Małym Kackiem

Miały być rozpatrywane dwa warianty. Pierwszy to kładka pieszo-rowerowa z szacowanym kosztem około 10 mln zł. Drugi to dwukierunkowa jezdnia z drogą rowerową, a także chodnikami w obu kierunkach. Gdynia wybrała drugą opcję - droższą, której koszt może sięgać nawet 16 mln zł.

Miasto: nie było konsultacji, bo był wniosek mieszkańców



Tyle, że kilka godzin później głos zabrali radni dzielnicy Karwiny. Przypomnieli, że na początku roku otrzymali od wydziału inwestycji wycenę kładki pieszo-rowerowej za 2 mln zł, jako oczekiwanej opcji.

Nie ukrywali, że nowy pomysł władz miasta im się nie podoba i nie wiedzą, skąd tak radykalny wzrost szacowanych kosztów. Dodają, że nikt z nimi nie konsultował propozycji, a o całej sprawie dowiedzieli się z mediów.

Zobacz też: Karwiny: chcieli kładkę, będzie wiadukt

Postępowanie władz miasta tłumaczył wiceprezydent Gdyni Michał Guć, opowiadając, że konsultacje nie były organizowane, ponieważ o takie połączenie od lat wnioskowali mieszkańcy, stad prezydent Wojciech Szczurek uznał, że jeżeli pojawia się możliwość techniczna i finansowa, to należy przystąpić do przygotowania inwestycji.

ZDiZ: inwestycja, żeby nie było korków na Wielkopolskiej



Zarząd Dróg i Zieleni promował inwestycję jako odciążającą ruch na skrzyżowaniu Wielkopolskiej i Sopockiej. Ewentualny zbyt duży ruch w dzielnicy ma być zmniejszony poprzez... strefę Tempo 30. ZDiZ chce też zwracać uwagę kierowcom, by nie wjeżdżali na drogi osiedlowe. W jaki sposób? Nie wiadomo.

Według różnych wersji, pozwolenie na budowę ma zostać wydane jesienią 2019 roku lub wiosną 2020 roku. Samo zakończenie realizacji jest planowane na 2021 rok, ale to wciąż tylko orientacyjny termin.

Czytaj też: Urzędnicy wycofali się ze sprzedaży działki na Karwinach

Opinie (259) 5 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.