• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Letni dzień w Trójmiescie: piwnica pełna czaszek i uliczne koncerty

FK
13 sierpnia 2022, godz. 12:00 
Opinie (58)
Jedni na Jarmark św. Dominika narzekają, a ja go uwielbiam. Podobnie jak spacery po Głównym Mieście, więc jeśli tylko mam czas i okazję, za nic nie odmówię sobie takiej przyjemności. Jedni na Jarmark św. Dominika narzekają, a ja go uwielbiam. Podobnie jak spacery po Głównym Mieście, więc jeśli tylko mam czas i okazję, za nic nie odmówię sobie takiej przyjemności.

- Jaką pamiątkę warto przywieźć sobie z wakacji w Gdańsku? Tylko niech to nie będzie kolejny magnes czy inna "durnostojka". Niech to będzie coś, co za jakiś czas pozwoli mi wrócić do tego miejsca nie tylko myślami, ale wszystkimi zmysłami - takie pytanie skierował do mnie Daniel, na którego wpadłam podczas zwiedzania Piwnicy Romańskiej. Jako że miałam dzień wolny i żadnych innych planów, postanowiłam zabrać mojego nowego kolegę na zakupy, odkrywając przed nim piękniejszą stronę Jarmarku św. Dominika.



Do końca wakacji będziemy opisywać, jak można spędzić letni dzień w Trójmieście. Postaramy się unikać miejsc i atrakcji oczywistych, za to przedstawić te, które dla części z was mogą być zaskoczeniem. Czy nam się to uda? Sami ocenicie. Zapraszamy do śledzenia cyklu: Letni dzień w Trójmieście. Wczoraj opisaliśmy wizytę w przystani rybackiej, a w poniedziałek zaprosimy na wizytę w papugarni i na Westerplatte.


Konkursy w Trojmiasto.pl - do wygrania m.in. bilety na koncerty, do kina i na wystawy



Planujesz zwiedzanie z Kartą Mieszkańca? Sprawdź, czy jest aktywna



Kilka dni temu podczas wizyty w zoo okazało się, że nasze Karty Mieszkańca są nieaktywne i nie możemy skorzystać z przysługującego ich posiadaczom prawa do bezpłatnego wejścia. Jakim cudem, skoro zawsze dbałam o to, aby kartę aktywować? Robiłam to regularnie we wrześniu, kiedy moje dziecko podbijało w szkole legitymację.

Po powrocie do domu weszłam na stronę internetową Karty Mieszkańca, żeby to sprawdzić. Okazało się, że aby karta była aktywna, trzeba za nią zapłacić 1 zł rocznie. Nie chodzi jednak o okres 12 miesięcy, a o rok kalendarzowy. Nasze karty od dwóch lat były zatem aktywne jedynie od września do 31 grudnia.

Zwiedzając Gdańsk z Kartą Mieszkańca, możesz sporo zaoszczędzić. Trzeba tylko pamiętać, żeby regularnie ją aktualizować, wnosząc 1 zł opłaty za rok kalendarzowy. Zwiedzając Gdańsk z Kartą Mieszkańca, możesz sporo zaoszczędzić. Trzeba tylko pamiętać, żeby regularnie ją aktualizować, wnosząc 1 zł opłaty za rok kalendarzowy.
Chcę więc wyczulić osoby korzystające z Kart Mieszkańca, że kiedy przestają być aktywne, dezaktywowane są też np. pakiety bezpłatnych przejazdów, co może oznaczać problemy w przypadku ewentualnej kontroli.

Piwnica Romańska z wejściem przez targową budkę



Kiedy skończyłam aktywować nasze karty (bo aby aktywować kartę dziecku, trzeba najpierw zrobić to samo z kontem dorosłego, do którego dziecko jest "podpięte"), postanowiłam sprawdzić listę partnerów akcji. W pewnym momencie wpadła mi w oko wizytówka Piwnicy Romańskiej. Patrzę na adres i nie dowierzam. Po chwili jest mi wręcz wstyd, że o tym nie wiedziałam.Obok gdańskiej Hali TargowejMapka jest muzeum. Przechodzę tamtędy niemal codziennie, regularnie robię zakupy i nie miałam o tym pojęcia. Stwierdziłam, że koniecznie muszę to miejsce odwiedzić.

Wejścia musiałam chwilę poszukać, bo zostało zgrabnie zakamuflowane - przypomina stylową targową budkę. Zwiedzający schodzą schodami do dawnych klasztornych pomieszczeń, a po zwiedzeniu piwnic oraz wystawy stałej wychodzą na powierzchnię drugim ciągiem schodów.

  • Zwiedzanie XIII-wiecznych korytarzy klasztornych to znakomity sposób na odreagowanie panujących na zewnątrz upałów.
  • Wejście do Piwnicy Romańskiej mieści się w tej niepozornej, wyglądającej na targową budce. Zwiedzający schodzą schodami do dawnych klasztornych pomieszczeń, a po zwiedzeniu piwnic oraz wystawy stałej wychodzą na powierzchnię drugim ciągiem schodów.
  • Zwiedzanie XIII-wiecznych korytarzy klasztornych to znakomity sposób na odreagowanie panujących na zewnątrz upałów.
  • Zwiedzanie XIII-wiecznych korytarzy klasztornych to znakomity sposób na odreagowanie panujących na zewnątrz upałów.
  • Zwiedzanie XIII-wiecznych korytarzy klasztornych to znakomity sposób na odreagowanie panujących na zewnątrz upałów.
  • Zwiedzanie XIII-wiecznych korytarzy klasztornych to znakomity sposób na odreagowanie panujących na zewnątrz upałów.
  • W Piwnicy Romańskiej organizowane są też wystawy. Obecnie jej ściany zdobią rysunki Anny Halarewicz. Można je oglądać do listopada.
Piwnica została odkryta dopiero na przełomie lat 2005 i 2006 r. Po szczegółowych badaniach otwarto ją dla zwiedzających w grudniu 2014 r. Jest to jedyna w Gdańsku zachowana przestrzeń romańska. Część ekspozycji stanowi pochodzące z XVI/XVII wieku tzw. ossuarium, czyli miejsce, w którym składowało się ludzkie kości w sytuacji, kiedy np. stary cmentarz chciano zastąpić nowym bądź kiedy jakieś groby likwidowano. Do współczesnych ossuariów, czyli ogólnych grobowców, które znajdują się na terenie wielu cmentarzy, przenosi się też szczątki wydobyte np. z grobów nieopłaconych, a przekazanych do ponownego pochowania, a także wszelkie ludzkie szczątki odkryte podczas realizacji różnych inwestycji czy prac archeologicznych.

Ossuarium w Piwnicy Romańskiej stworzono w miejscu klasztornego lawatorium (umywalni). Fakt, że na jego stworzenie poświęcono aż tyle przestrzeni (jest to największe ossuarium w dominikańskim klasztorze) dobitnie pokazuje, z jakim szacunkiem i troską traktowano przed wiekami szczątki zmarłych, które z powodu ograniczonej przestrzeni cmentarnej musiały z czasem być przenoszone do zbiorowej mogiły. Zebrane kości, głównie największe, ściśle poukładano względem siebie, starając się zachować naturalny układ.

Największe gdańskie ossuarium zawierało ponad 50 tys. kości, z czego dokładnie przebadano 49179. Szczątki te należały do co najmniej 1794 osób - 1212 dorosłych, 38 osób zmarłych w wieku młodzieńczym i 544 dzieci. Mężczyźni złożeni w tym ossuarium najczęściej umierali pomiędzy 30 a 40 rokiem życia, a kobiety pomiędzy 20 a 30. Średnia długość życia osób dorosłych wynosiła 40 lat - 2 lata więcej niż w późnym średniowieczu. Wysokość ciała się natomiast nie zmieniła - dla mężczyzn wynosiła 170, a dla kobiet 161 cm.

Zwiedzanie Piwnicy Romańskiej było strzałem w dziesiątkę nie tylko z uwagi na fascynujące zbiory. W upały dobrze się bowiem schować przed słońcem kilka metrów pod ziemią.

W Piwnicy Romańskiej organizowane są też wystawy. Obecnie jej ściany zdobią rysunki Anny Halarewicz. Można je oglądać do listopada.

Wycieczka po najbardziej gdańskie z gdańskich pamiątek



Podczas zwiedzania zaczepił mnie Daniel, który przyjechał do Gdańska z Genewy. Mówił, że załatwia tu sprawy służbowe i z reguły grafik ma bardzo napięty, ale tego dnia akurat miał wolne i chciał ten czas maksymalnie wykorzystać. Np. na zakup prezentów i pamiątek.

- Jaką pamiątkę warto przywieźć sobie z wakacji w Gdańsku? - zapytał. - Tylko niech to nie będzie kolejny magnes czy inna głupotka. Niech to będzie coś, co za jakiś czas pozwoli mi wrócić do tego miejsca nie tylko myślami, ale wszystkimi zmysłami.
Skoro ma to być pamiątka lokalna i działać na wszystkie zmysły, natychmiast przyszła mi na myśl wódka Goldwasser z pływającymi w niej płatkami złota, robiona przez Arkadiusza Onascha, właściciela restauracji Winne Grono. Jako że ja, podobnie jak mój nowy kolega, też miałam dzień wolny, do stoiska Winnego Grona na Jarmarku św. Dominika wybraliśmy się razem, robiąc mały przystanek na lody z lodoroweru Szyszka Ice Cream, w czasie jarmarku parkującego przy parku ŚwiętopełkaMapka. Lody były tak dobre, że zanim ruszyliśmy w dalszą drogę, wzięliśmy dokładkę i zrobiliśmy sobie mały przystanek, przysiadając na jednej z parkowych ławek.

  • Lodorower Szyszka Ice Cream tak zaintrygował mojego nowego znajomego na tyle, że natychmiast ruszył po pierwszą porcję lodów, a chwilę później zgłosił się po dokładkę. Podczas Jarmarku Szyszka parkuje w parku Świętopełka. Później przeniesie się przed Forum Gdańsk, na poziom -1 (przed wejście do Empiku). Od razu wyjaśnię, że pan kupujący lody na zdjęciu nie jest moim nowym znajomym, o którym piszę w artykule.
  • Mój towarzysz szukał pamiątek, które za jakiś czas pozwolą mu wrócić do Gdańska nie tylko myślami, ale wszystkimi zmysłami. Myślę, że Goldwasser z płatkami złota spełnił jego oczekiwania.
  • Restauracja Ducha66 bierze udział w akcji Smaki Gdańska, serwując potrawy z dawnej gdańskiej książki kucharskiej i znajduje się na trasie Jarmarku św. Dominika, dlatego zdecydowałam się zabrać mojego towarzysza właśnie tam.
  • Restauracja Ducha66 bierze udział w akcji Smaki Gdańska, serwując potrawy z dawnej gdańskiej książki kucharskiej i znajduje się na trasie Jarmarku św. Dominika, dlatego zdecydowałam się zabrać mojego towarzysza właśnie tam.
  • Restauracja Ducha66 bierze udział w akcji Smaki Gdańska, serwując potrawy z dawnej gdańskiej książki kucharskiej i znajduje się na trasie Jarmarku św. Dominika, dlatego zdecydowałam się zabrać mojego towarzysza właśnie tam.
Pomysł z wódką okazał się trafiony - mój towarzysz, po degustacji, z radością wszedł w posiadanie tego niezwykłego trunku. A skoro okazał się takim koneserem, to odtworzyłam z nim trasę mojej wycieczki sprzed kilku dni, tym razem decydując się w restauracji Ducha66 nie tylko na degustację napojów, ale i specjalnego menu, serwowanego tam w ramach akcji Smaki Gdańska - potrawka z mięsa cielęcego z rakami jest tak pyszna, że mam nadzieję, że na stałe zagości w menu. My oczywiście rekomendujemy odwiedzenie wszystkich restauracji biorących udział w akcji Smaki Gdańska - tu znajdziecie ich listę .

Goldwasser, Machandel, wiśniówka i radlery, czyli gdańskie alkohole na Jarmarku



To był jeden z lepszych ulicznych koncertów, jakie w Gdańsku słyszałam. Klimat ulicy Mariackiej i dźwięki piosenki Turnaua znakomicie ze sobą współgrały. Przyjemna odskocznia od kiczowatego i głośnego Traktu Królewskiego.

Jarmark św. Dominika miejscami bywa naprawdę uroczy!



Jako że mój nowy kolega chciał zabrać ze sobą z Gdańska coś więcej niż wspomnienia i alkohole zabrałam go na spacer po Jarmarku św. Dominika. Gdańszczanie lubią sobie na niego ponarzekać, ale ja go uwielbiam! I zawsze z radością eksploruję stoiska w poszukiwaniu unikatów wśród odzieży i biżuterii. Mam dzięki temu zawsze pewność, że koleżanka na imprezie nie wyskoczy w takiej samej sukience.

Poprzednią część wycieczki zakończyliśmy w sklepie Podole Wielkie i Przyjaciele przy ul. ChlebnickiejMapka, a że kolejną chciałam zacząć od straganów rozstawionych przy ul. Św. Ducha, zrobiliśmy sobie mały spacer Długim Pobrzeżem. Pomysł ten okazał się strzałem w dziesiątkę - mój towarzysz wypatrzył w oknie jednego ze sklepów z biżuterią z bursztynu piękny komplet, który natychmiast kupił żonie na nadchodzącą srebrną rocznicę ślubu. I pomyśleć, że nigdy w żadnym z tych sklepów wcześniej nie byłam...

Rękodzieło, biżuteria i torba z baneru, który zakrywał napis "Gdańsk"



Niesamowicie się cieszyłam, że mam z kim po Jarmarku pospacerować, bo ani rodziny, ani znajomych wyciągnąć nie dałam rady - unikają go jak ognia. A mój nowy kolega był nim równie zafascynowany jak ja. Interesowało go głównie rękodzieło, ale skusił się też na kilka błyskotek (tym razem w prezencie dla córek) od lokalnych artystów. Zafascynowała go też upcyklingowa działalność gdańskiej fundacji Zeroban, która ma swoje stoisko na ulicy Szerokiej. A najbardziej torbą wykonaną z baneru typu mesh, który zakrywał słynny napis GDAŃSK na Ołowiance nad Motławą podczas remontu (Daniel wypatrzył ją jednak nie na stoisku, a chwilę później, na facebookowej stronie fundacji, którą natychmiast postanowił "polubić", żeby mu to nie wyleciało z głowy).

  • Na Jarmarku św. Dominika można znaleźć wiele lokalnych rarytasów, jak np. upcyklingowe torby. Tę ze zdjęcia znaleźliśmy na facebookowej stronie fundacji Zeroban, która ma swoje stoisko na ul. Szerokiej. I nie brakuje na nim równie niekonwencjonalnych okazów.
  • Na Jarmarku św. Dominika można znaleźć wiele lokalnych rarytasów, jak np. upcyklingowe torby. Tę ze zdjęcia znaleźliśmy na facebookowej stronie fundacji Zeroban, która ma swoje stoisko na ul. Szerokiej. I nie brakuje na nim równie niekonwencjonalnych okazów.
  • Na Jarmarku św. Dominika można znaleźć wiele lokalnych rarytasów, jak np. upcyklingowe torby. Tę ze zdjęcia znaleźliśmy na facebookowej stronie fundacji Zeroban, która ma swoje stoisko na ul. Szerokiej. I nie brakuje na nim równie niekonwencjonalnych okazów.
Po zaliczeniu kramów na ul. Ducha, Straganiarskiej i Grobli oraz spacerze ul. Mariacką, podczas którego zaskoczył nas klimatyczny koncert, znów znaleźliśmy się na Długim Pobrzeżu. Tu pożegnałam się z moim towarzyszem i ruszyłam na Ołowiankę po odbiór zarezerwowanych biletów w Filharmonii Bałtyckiej - w piątek 19 sierpnia wybitny skrzypek Tomasz Tomaszewski wykona tam Cztery pory roku Antonia Vivaldiego i nie mogę tego przegapić!

Pierogi i planowane oraz nieplanowane koncerty



Bardzo spodobała mi się aranżacja przestrzeni na parkingu przy Filharmonii. Wyglądała znacznie ciekawiej i schludniej niż w latach ubiegłych. Takich przestrzeni rekreacyjnych w centrum miasta zawsze mi brakowało.

Jako że spacer po Jarmarku mnie wykończył, a głód zaczął dawać o sobie znaki, postanowiłam zrobić sobie w tej uroczej przestrzeni mały przystanek i coś zjeść. Mój wybór padł na Starą Pierogarnię, która właśnie na Ołowiance ma swoje jarmarczne stoisko. Pierogi z jagodami rozpływały się w ustach, a po marynowane śledzie własnej produkcji, które również można dostać na stoisku, chyba jeszcze wrócę. Jeśli ktoś będzie miał okazję, szczerze polecam. Do końca Jarmarku można skosztować pierogów i kupić słoiki ze śledziami na OłowianceMapka, a przez cały czas, również po Jarmarku, w C.H. GildiaMapka (box 44) na Zaspie.

  • Spacer w upale, szczególnie tak długi, wzmaga apetyt. Postanowiłam go zaspokoić na stoisku Starej Pierogarni i był to strzał w dziesiątkę - pierogi z jagodami, podane z bitą śmietaną, rozpływają się w ustach. Śledzie w occie zabrałam na wynos i planuję wrócić po więcej.
  • Spacer w upale, szczególnie tak długi, wzmaga apetyt. Postanowiłam go zaspokoić na stoisku Starej Pierogarni i był to strzał w dziesiątkę - pierogi z jagodami, podane z bitą śmietaną, rozpływają się w ustach. Śledzie w occie zabrałam na wynos i planuję wrócić po więcej.
  • Spacer w upale, szczególnie tak długi, wzmaga apetyt. Postanowiłam go zaspokoić na stoisku Starej Pierogarni i był to strzał w dziesiątkę - pierogi z jagodami, podane z bitą śmietaną, rozpływają się w ustach. Śledzie w occie zabrałam na wynos i planuję wrócić po więcej.
  • Spacer w upale, szczególnie tak długi, wzmaga apetyt. Postanowiłam go zaspokoić na stoisku Starej Pierogarni i był to strzał w dziesiątkę - pierogi z jagodami, podane z bitą śmietaną, rozpływają się w ustach. Śledzie w occie zabrałam na wynos i planuję wrócić po więcej.
  • Spacer w upale, szczególnie tak długi, wzmaga apetyt. Postanowiłam go zaspokoić na stoisku Starej Pierogarni i był to strzał w dziesiątkę - pierogi z jagodami, podane z bitą śmietaną, rozpływają się w ustach. Śledzie w occie zabrałam na wynos i planuję wrócić po więcej.
Zjadłam, napiłam się, odpoczęłam, więc mogłam ruszać w dalszą drogę. Odbierając zaproszenia z kasy Filharmonii Bałtyckiej, zobaczyłam plakat, który przypomniał mi o cyklu Muzyka w zabytkach Starego Gdańska. Tego dnia nie dałam już rady wybrać się na koncert, ale zaplanowałam sobie udział w kolejnych dwóch. Tym bardziej że są to wydarzenia darmowe.

Koncerty w Trójmieście - Kalendarz imprez



Koncert mnie jednak nie ominął, bo na ulicy natknęłam się na pochód naszych gdańskich trębaczy wieżowych i miejskiej carillonistki, Moniki Kaźmierczak. Poszłam więc za nimi, kończąc swój wyczerpujący i pełen zwrotów akcji dzień koncertami z wież: najpierw św. Jana, potem Ratusza Głównego Miasta.

Spotkanie na mieście tej wesołej ekipy oznaczało, że za chwilę z którejś z trzech gdańskich wież popłynie muzyka. Piąta edycja Turmmusik dobiega wprawdzie końca, ale carillony grają dalej i lubią sobie często zapraszać trąbki do wspólnego muzykowania. Informacje o planowanych koncertach znajdziecie w naszym kalendarzu. Spotkanie na mieście tej wesołej ekipy oznaczało, że za chwilę z którejś z trzech gdańskich wież popłynie muzyka. Piąta edycja Turmmusik dobiega wprawdzie końca, ale carillony grają dalej i lubią sobie często zapraszać trąbki do wspólnego muzykowania. Informacje o planowanych koncertach znajdziecie w naszym kalendarzu.
Skoro jesteśmy przy gdańskich dzwonach wieżowych, warto przypomnieć, że przez całe lato, do 27 sierpnia, trwa XXIV Gdański Festiwal Carillonowy, a w weekendy odbywają się wodno-muzyczne spektakle, podczas których fontanna Heweliusza tańczy do muzyki z wieży kościoła św. Katarzyny. To atrakcja, która ucieszy całe rodziny.
FK

Miejsca

Wydarzenia

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (58)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

Najnowsze

Najczęściej czytane