Proces w sprawie wyłudzeń pieniędzy z banków: oskarżony wciąż na świeczniku

Piątkowa rozprawa musiała zostać przerwana, aby sąd mógł udać się na naradę w sprawie kolejnych wniosków złożonych przez głównego oskarżonego.
Piątkowa rozprawa musiała zostać przerwana, aby sąd mógł udać się na naradę w sprawie kolejnych wniosków złożonych przez głównego oskarżonego. fot. Trojmiasto.pl

Poważne zarzuty i absurdalne zachowanie głównego oskarżonego - tak od samego początku wygląda proces dotyczący trójmiejskiej grupy wyłudzającej pieniądze od banków, którą przez lata rozpracowywała Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku.



Czy uważasz, że powinno się tak zmienić prawo, aby oskarżeni nie mieli możliwości "gry na czas"?

Zobacz wyniki (422)
Głównym oskarżonym jest Grzegorz K. z Gdańska. To postać wyjątkowo barwna: mężczyzna w średnim wieku, z widocznym brzuszkiem, sam o sobie mówi "masażysta i podróżnik", na wolności prowadził "studia masażu" i lubił się fotografować z politycznymi celebrytami.

Barwne są też - od samego początku procesu - rozprawy z jego udziałem. Mężczyzna lubi skupiać na sobie całą uwagę, wstaje, komentuje słowa sądu, zasypuje też sędziego wnioskami. Być może jest to strategia mająca na celu przedłużenie procesu - świadczyć może o tym chociażby to, że akt oskarżenia prokuratorowi udało się odczytać dopiero na... szóstym kolejnym terminie rozprawy.

Ostatecznie udało się już przesłuchać wszystkich oskarżonych. Część z nich swoimi zeznaniami pogrążyła Grzegorza K., przedstawiając go jako mózg całego przestępczego procederu. On sam jednak - chociaż podczas rozpraw mówi dużo - do zarzutów się nie odniósł.

Być może ze względu na dość niestandardowy przebieg kolejnych rozpraw do sądu w piątek zaproszono niecodziennych gości - rozprawie przyglądała się licząca kilkadziesiąt osób szkolna wycieczka.

Niestety, frekwencja nie dopisała wśród wezwanych świadków - w sądzie nie stawił się żaden z nich. Nie oznacza to jednak, iż było nudno. Grzegorz K. zgłosił bowiem kolejne wnioski. Pierwszy z nich dotyczył wyznaczenia dla niego "rozsądnej" kaucji (stwierdził, że jest traktowany gorzej niż inni oskarżeni, którym takie kaucje wyznaczono i którzy wyszli na wolność).

Zażądał także od sądu "wywarcia wpływu" na dyrekcję aresztu śledczego, która udostępnia mu tylko komputer... z darmowym edytorem
Openoffice. - Pełny dostęp do akt sprawy, które udostępniono mi w formie elektronicznej zapewniłby mi tylko komputer z oprogramowaniem komercyjnym. W tej chwili wielu plików dołączonych do akt nie jestem w stanie odczytać - motywował swój wniosek.

Przy okazji zasygnalizował też sędziemu, że ktoś - prawdopodobnie obsługa aresztu - fotografuje go podczas przeglądania akt i tym samym bezprawnie utrwala drażliwe dokumenty, które akurat przegląda.

Sąd - po krótkiej naradzie - wnioski oskarżonego oddalił. A mężczyzna... złożył wówczas kolejny wniosek, tym razem dotyczący przesłuchania w pierwszej kolejności przedstawicieli "rzekomo oszukanych" banków. Nazwał się także "więźniem sumienia" i ofiarą nagonki spowodowanej przez jego walkę z instytucjami.

Za co odpowiada Grzegorz K. i dziesięć innych osób oskarżonych w tej sprawie?

Prokuratura twierdzi, że członkowie grupy przez pięć lat oszukiwali banki. Kopiowali karty płatnicze, wypłacali z nich pieniądze za granicą, w tym samym czasie korzystając z oryginalnych kart w Trójmieście, po czym zgłaszali reklamacje i domagali się zwrotu rzekomo skradzionych im pieniędzy wypłaconych w innej części Europy.

Śledztwo w tej sprawie trwało od lipca 2010 roku. Prowadziła je Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. Wszczęto je po zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa złożonym przez jeden z oszukanych banków: Eurobank SA. Wkrótce okazało się, że pokrzywdzone są także inne placówki: PKO BP, Polbank EFG, Bank Millenium oraz ING Bank Śląski.

Ostatecznie prokuratura oskarżyła 11 osób (w tym sześć kobiet). Część z nich miała działać na szkodę kilku różnych banków, a cały proceder był przez nie uprawiany od 2005 roku do października 2010 roku.

Prowadzącym śledztwo nie udało się jednak ustalić, w jaki sposób same karty "klonowano", nie wiadomo także, kto konkretnie dokonywał wypłat z podrobionych kart poza Polską. Robiono to w kilku różnych krajach - wypłaty zostały zrealizowane w Innsbrucku w Austrii, w Brukseli i Liege w Belgii, w Strasbourgu we Francji, w Venlo, Reuver, Amsterdamie i Tilburgu w Holandii, w Moenchengladbach, Bielefeld, Herforder Stadt, Kolonii, Norymberdze, Lipsku, Duesseldorfie, Lutherstadt am Lustnauer i Aschaffenburgu w Niemczech oraz w Trento, Veronie, Bolzano, Livorno, Perugii, Ferrarze, Cavallino, Treviso, Cavallino, Mediolanie i Cassano we Włoszech.

W tym samym czasie, gdy przy użyciu podrobionej karty były wypłacane pieniądze z bankomatów za granicą, w Polsce wykonywano transakcje kartowe przy użyciu oryginałów.

- Działanie takie miało na celu uwiarygodnienie wersji, że posiadacz rachunku i karty jest w Polsce, a zatem doszło do skopiowania i użycia karty bez wiedzy i zgody jej posiadacza. Po dokonaniu nieuprawnionych wypłat poza granicami Polski, posiadacze rachunków składali reklamację w oddziale banku prowadzącego rachunek, częstokroć jeszcze w tym samym dniu, w którym wykonano wysoką wypłatę pieniędzy za granicą - mówił nam przed rozpoczęciem procesu Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

Banki wypłacały wówczas oskarżonym równowartość rzekomo zrabowanych im pieniędzy. W ten sposób szajce udało się wyłudzić co najmniej 250 tys. zł.

Prokuratura rozpracowała cały system m.in. dzięki analizie historii poszczególnych rachunków, zeznaniom pracowników banków i innych świadków, analizie zawartości sprzętu komputerowego i telefonów należących do oszustów oraz na podstawie wyjaśnień części oskarżonych.

Niektórzy z nich przyznali się bowiem do winy i opowiedzieli prowadzącym śledztwo o sposobie, w jaki wyłudzane były pieniądze.

Co ciekawe, Grzegorz K., aby odwrócić od siebie uwagę organów ścigania, gdy czuł, że jego proceder może zostać odkryty, zorganizował przed jednym z banków pikietę, zarzucając placówce, iż doprowadziła do kradzieży jego pieniędzy. O sprawie pisało wówczas kilka ogólnopolskich dzienników.

Opinie (53) 7 zablokowanych

  • Ale miglanc celebryta, poradzić sobie z nim nie mogą. (2)

    • 77 2

    • Inpost nie dostarczył na czas wezwań dlatego nie ma świadków na rozprawie.

      Z drugiej strony ma zadania jak Brejvik.

      • 28 1

    • Pupilek władzy celebrytów typu Sławek N czy Radek S

      • 16 6

  • (3)

    Ciekawe na jakiej podstawie sąd oddalił wnioski oskarżonego, własnego widzi mi się?
    I czemu ten facet siedzi w tym akwarium? Co to jakiś niebezpieczny morderca?

    • 23 38

    • wydaje mi się,że gruba gotówka....albo protekcja...ach..te sądy przekupne

      • 9 2

    • widzimisię jak już ;)

      • 3 0

    • Grzegorzu K.

      Nie trolluj, bo ci internet w areszcie odłączą.

      • 0 0

  • Znam jednego Grzegorza K.

    Tylko kiedyś on mieszkał przy Jagiellońskiej i był spokojnym wiecznym studentem.

    • 19 2

  • Facet musi być na etacie w CBŚ. (1)

    • 32 12

    • Lepiej jak Radek czy inny Sławek kraść publiczne pieniądze płacąc z budżetu w restauracjach

      po kilka tys. zł za kolacyjki i winko

      hahaha

      • 12 7

  • Wysoki Sądzie !!!...........To zaledwie 2 000 000 !......bylem w momencie czynu niepoczytalny !

    To oskarżony nie ukradł Batonika ?........ależ skąd !.......ahaaaaaa .......... oskarżony jest wolny :)...................... Dziękuje wysoki sadzie najwyższy ! Teraz książkę napisze :)

    • 53 5

  • Nie rozumiem co jest w tym śmiesznego, że oskarżony nie ma możliwości przejrzenia akt sprawy (2)

    bo Sąd udostępnia mu oprogramowanie nie zdatne do tej czynności. To ograniczenie prawa do obrony. Oczywiście wniosek oddalony bo przecież oskarżony tylko sobie tak "błaznuje" a swoimi absurdalnymi wnioskami i skandalicznym nieprzyznaniem się do winy utrudnia Sądowi pracę i uniemożliwia swoje skazanie.

    • 39 17

    • openoffice odczytuje pliki worda bez większego problemu, czasem najwyżej się czcionka zmieni, albo przecinek rozjedzie.. ale każdy pretekst dobry..

      • 16 9

    • W tym jest wiele śmiesznego

      A najbardziej śmieszne jest to, że sąd ma nadmiar kasy i używa drogie microsoftowe g...no do pisania pism. Każdy kto się trochę zna wie, że na 90% kompów we wszystkich urzędach starczyłby linux z całym zestawem darmowych programów. A oszczędności w całym kraju w ciągu paru lat byłyby na poziomie miliardów.

      • 0 0

  • Złodziej to ten co prowadzi bank. Oskarżony tylko okrada złodziei. (14)

    • 41 23

    • (13)

      Prowadzący bank (realnie wielu różnych akcjonariuszy) jest złodziejem dlaczego? Dlatego że ma kredyt wyżej oprocentowany niż lokatę? Czy dlatego że pobiera 5zł za prowadzenie konta?

      Przecież nie ma przymusu korzystania z usług banków, więc nie rozumiem gdzie tu jakieś złodziejstwo.

      • 10 7

      • Jest przymus korzystania z banków (1)

        Spróbuj na przykład odebrać wypłatę w gotówce.

        • 7 2

        • Ależ drogi panie, to nie jest żaden przymus. Równie dobrze mógłbyś argumentować, że jest przymus posiadania telefonu bo przecież niczego bez niego nie załatwisz. To są po prostu rzeczy wymagane aby nie wypaść z obiegu, ale tak naprawdę nikt cię do tego nie zmusza.

          Poza tym za samo prowadzenie konta zapłacisz parę zł i to nie we wszystkich bankach.

          • 2 4

      • (6)

        Dlatego drogi DArku, że banki drukują pieniądze - wirtualne pieniądze. Pożyczają znacznie więcej niż mają kapitału i lokat. Jak Ty spróbujesz wydrukować gotówkę szybciutko dostaniesz 10 lat paki. Jak to samo robią banki to wszystko jest w porządeczku. Żyjemy w świecie rządzonym przez finansjerę.

        • 6 2

        • (5)

          Bank tak naprawdę nie pożycza więcej pieniędzy niż ma lokat. To jest popularne uproszczenie, niestety błędne, ale tak to jest jak się człowiek kształci na University of Youtube.

          Jest coś takiego jak stopa rezerw obowiązkowych. I dajmy na to że wynosi ona 5% . To znaczy, że ze zdeponowanej kwoty bank musi odłożyć te 5% jako rezerwę, a pożyczyć jako kredyt może 95% zdeponowanej kwoty. Tak więc z 1000zł bank odkłada 50zł, a pożyczyć może 950 zł.

          To nie jest tak, że bank te 1000zł sobie odkłada jako rezerwę, a pożycza 19 000 zł, a tak właśnie to sobie ludzie wyobrażają. Bank nie może pożyczyć więcej niż ma na rachunkach tak naprawdę.

          Pieniądz jest kreowany gdy ten kredyt wraca do systemu bankowego jako depozyt. Na przykładzie:

          Idę do banku i wpłacam 1000zł. Bank 50 zł odkłada jako rezerwę oraz udziela komuś 950zł kredytu. Ten ktoś za te 950 zł kupuje np pralkę. Sprzedawca pralki te 950 zł znów wpłaca do banku. I już w tym momencie z 1000zł robi się 1950 zł depozytu. Dalej bank z tych 950 zł odkłada 5% rezerwy i pożycza 902,50 zł jako kredyt itd.

          Nie wspomniałeś także, że przy spłacie kredytu zachodzi proces ODWROTNY.

          • 2 2

          • do DAriusza (1)

            Przeczytaj sobie koles najpierw pare grubych podręcznikow o kreowaniu kredytów przez banki, bo to co piszesz to dywagacje chlopa na prosty rozum, niestety w rzeczywistości jest to trochę bardziej złożone młody czlowieczku z niedouczonego pokolenia igeneration.

            • 2 1

            • A skąd pomysł, że nie przeczytałem tych "paru grubych podręczników"? Trudno abym się rozwodził w takim miejscu nad najdrobniejszym szczegółem

              • 1 2

          • (2)

            No dobra uściślijmy: to nie pojedynczy bank "drukuje" pieniądze a system bankowy. Przy 5% rezerwie opisany przez Ciebie proces zakończony zgrabnie słowem "itd." doprowadzi do tego, że Twoja początkowa wpłata 1000zł pozwoli bankom na pożyczenie 19 000zł. Oczywiście spłaty kredytów wycofują tą wirtualną kasę z rynku. Niemniej jednak faktem jest, że na rynek trafiło 19 000 kasy z kosmosu - na początku procesu Ty miałeś 1000zł w kieszeni - a później (jeżeli ludzie nie zaczną jeszcze spłacać kredytów) Ty masz 1000 wirtualnych złotych na lokacie, a ludzie biorący kredyty 19 000zł na kontach czy w sprzętach, garażach, domach etc. Jeżeli to nie "drukowanie" pieniędzy to nie wiem co to jest.

            PS. 19 to granica szeregu a_n = 0.95 ^ n, tak więc zaczynając z 1000 otrzymamy w teorii 19000, w praktyce (nie mamy nieskończenie wiele czasu) nieco mniej, ale szybko będzie to więcej niż 18 000.

            • 1 0

            • (1)

              Tak, ale cały czas miejmy na uwadze że zachodzi proces odwrotny. Ja wpłacam 1000zł, kasa jest kreowana, ale jednocześnie ktoś kredyt spłaca i kasa jest wycofywana. Tak naprawdę sam mechanizm bankowej kreacji pieniądza nie jest specjalnie szkodliwy, szkodliwy jest wówczas gdy pojawia się silna akcja kredytowa, ale to już zależy od banku centralnego. I tu się pojawia problem prowadzenia gołębiej polityki pieniężnej, tzn "stymulowania" gospodarki niskimi stopami procentowymi jak to robił np pan Alan Greenspan.

              I tu pojawia się pytanie jak usprawnić system aby kilka osób w radzie banku centralnego błędnymi decyzjami nie zepsuło światowej gospodarki. Niektórzy opowiadają się za przywróceniem standardu złota, ale to nie eliminuje problemu tylko czyni go bardziej losowym.

              • 0 1

              • Każda spłata kredytu umożliwia bankowi natychmiastowe udzielenie nowego kredytu w wysokości spłaconego kapitału i banki z tej możliwości korzystają. Twój 1000 na lokacie pozwala na udzielenie 19 000 kredytów i stan taki może trwać tak długo jak długo Ty trzymasz pieniądze w banku - spłaty kredytów powodują jedynie to, że bank schodzi poniżej dozwolonej prawem granicy zadłużenia i może udzielić kolejnego kredytu.

                Pytanie poza konkursem: co się stanie gdyby wszyscy kredytobiorcy postanowili, że spłacą swoje kredyty w całości jednego dnia, powiedzmy jutro?

                • 1 0

      • (3)

        Darek, obrońca uciśnionych banków .

        • 3 1

        • (2)

          Nie uciśnionych banków, tylko zdumiewa mnie to jak ludzie krytykują banki bo coś gdzieś tam usłyszeli nie zdając sobie sprawy jaką rolę pełnią one w gospodarce. Dzięki bankom mamy płynny przepływ kapitału. Bank to pośrednik między tymi który mają nadmiar kapitału a tymi którzy mają deficyt.

          • 1 3

          • Tak jest w krajach arabskich - bank pośredniczy między ludźmi i pobiera niewielką prowizję. W krajach gdzie rządzą sąsiedzi arabów system jest mętny i pozwala bankom na kreowanie kasy i zabawy różnymi dziwnymi instrumentami finansowymi.

            • 1 1

          • Bo DArek uczy się na R..Tube :D

            • 1 0

  • Powinno się tak zmienić prawo, aby oskarżeni nie mieli możliwości "gry na czas" (1)

    Adam Białous: Sześć lat w elbląskim sądzie trwał proces członków jednego z najgroźniejszych gangów w Polsce - "gangu Kulawego". Główny oskarżony stara się, jak może, przeciągnąć postępowanie sądowe. Zna obowiązujące w Polsce prawo i potrafi wykorzystać istniejące w nim luki. To na jego żądanie sędziowie musieli odczytywać akta sprawy, które liczą sobie ogromną liczbę 250 tomów. Zajęło im to 2 lata! Głównego oskarżonego Jana R. z powodu złego stanu zdrowia dowożono na "odczytywanie" na szpitalnym łóżku. Niewiele się on jednak treścią tych akt interesował, bo przecież ją dobrze znał, tak więc przeważnie spał. W październiku ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Elblągu skazał w końcu 15 członków gangu. Okazało się jednak, że wyrok jest tak "rozbudowany", iż jeszcze co najmniej miesiąc potrwa przygotowywanie jego pisemnego uzasadnienia. Ocenia się, że jest to najdroższy proces w historii polskiego sądownictwa, do tej pory kosztował podatników około 4 milionów złotych. Sprawa się jednak najpewniej tą suma nie zamknie, gdyż do sądu trafiło już ponad 30 zapowiedzi apelacji. A może by tak wykazujący się ostatnio aktywnością pan minister sprawiedliwości szukający wszędzie oszczędności zajął się eliminacją luk prawnych, przez które ze Skarbu Państwa wyciekają miliony?

    • 56 4

    • koszty procesu powinni ponieść skazani

      • 1 0

  • Posadzili Janosika?

    • 14 6

  • Realia w państwie PO. (5)

    Za wielkie przekręty nic ci nie grozi, drobnych złodziejaszków (do 400zł) się nie tyka i jest spoko luz.

    • 28 14

    • bo kraść to trzeba umieć.. (1)

      • 7 5

      • no... a nie jak ambergold

        była z mała ochrona ze strony władzy i się szybko posypało

        • 10 3

    • trochę rozumu (1)

      Było to też Państwo pis z wielkim prawnikiem J.K i ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym zero . Więc o co chodzi??Czy Państwo PO istnieje dopiero 7 lat??

      • 4 9

      • Państwo upartyjnione totalnie przez PO

        7 lat to cała epoka, za chwile będzie 8 rok a te matoły cały czas ujadają, że to kaczor, że ziobro - co za dno moralne

        wszyscy winni tylko nie oni pitery i inne muchy co wywalają 6 mln publicznych pieniędzy na koncert madonny :)

        • 16 3

    • Te cwaniaki to też wyborcy oni maja rodziny to duzo głosów wyborców

      A PO zawsze takich wykorzysta, nikt nie da ci tyle co donkopacz obieca

      • 9 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane