Fakty i opinie

Trójmiejscy freeganie. Szukają dobrego jedzenia w śmietnikach

W jednym ze śmietników znalazłyśmy m.in. ziemniaki bio, truskawki, dojrzałe awokado i jogurty.
W jednym ze śmietników znalazłyśmy m.in. ziemniaki bio, truskawki, dojrzałe awokado i jogurty. fot. Alicja Olkowska

Czy zjadłbyś coś, co wcześniej było w śmietniku? Pewnie większość osób to pytanie co najmniej zniesmaczy, a może nawet oburzy. Są jednak ludzie, którzy regularnie przeszukują sklepowe kontenery z odpadkami. Nie robią tego z powodu trudnej sytuacji materialnej. Robią to, ponieważ wierzą, że każdego dnia trafiają tam ogromne ilości wartościowych produktów, które nadal nadają się do spożycia.



Czy zjadł(a)byś coś ze śmietnika?

tak, ale to musi być świeże jedzenie, które nie miało kontaktu z zepsutym 26%
tak, ale to musi być wyjątkowa sytuacja, np. głód i trudna sytuacja materialna 12%
tak, ale jedzenie musi być już wcześniej przez kogoś przygotowane 1%
nie, ponieważ boję się, że mi zaszkodzi 8%
nie, obrzydza mnie sama myśl o tym 30%
nie, ale szanuję osoby, które z powodu dobrych intencji to robią 23%
zakończona Łącznie głosów: 1590
Freeganizm, czyli antykonsumpcyjny styl życia, z roku na rok przyciąga coraz więcej osób, choć rzadko kiedy mówi się o nim głośno. Oprócz tego, że skupia się na ochronie środowiska i ekologii, zachęca także do dzielenia się nadmiarem jedzenia i szukaniem go w sklepowych śmietnikach. Freeganie, zwani w Polsce "kontenerowcami", działają również w Trójmieście. Postanowiłam skontaktować się z nimi i sprawdzić, jak wyglądają takie "polowania". Wraz z dwoma freegankami, Agatą i Gosią, ruszyłam na objazd hipermarketowych śmietników w Gdańsku i Gdyni. Między kolejnymi "przystankami", opowiedziały mi o swoim niekonwencjonalnym stylu życia i związanymi z nim trudnościami.

Alicja Olkowska-Szczegielniak: Dlaczego zostałyście freegankami? Czy to kwestia ideologiczna?

Agata: Dokładnie tak. Szkoda mi jedzenia, które mogłoby komuś być może uratować życie, a przynajmniej je ułatwić, przecież jest tyle głodujących osób, niedożywionych dzieci. Jestem także wegetarianką - za bardzo kocham zwierzęta, żeby je jeść.

Gosia: Moja przygoda z freeganizmem zaczęła się od potrzeby niekonwencjonalnego spędzania czasu, potrzebowałam adrenaliny. Spodobała mi także sama idea ruchu. Teraz to już jest codzienność. Cieszę się zawsze, gdy uda mi się coś pysznego znaleźć, to trochę jak loteria.
Fakt, że coś jest ze śmietnika, paraliżuje ludzi. Jeszcze inni są przerażeni, bo myślą, że jem zgniłe i zepsute jedzenie, a to nieprawda.


Też jesteś wegetarianką?

Gosia: Jem mięso, bez niego bym chyba zwariowała (śmiech). Kiedyś przyniosłam do domu całego kurczaka ze śmietnika, jeszcze zamrożonego, oryginalnie zawiniętego w folię. Moja mama była przestraszona, że to mięso mi zaszkodzi, ale uparłam się i je ugotowałam. Podczas krojenia asystował mi mój pies, który jest tzw. francuskim pieskiem, je tylko świeże i ulubione rzeczy. Patrzył na mnie tak, jakbym miała w ręce jakieś rarytasy. Błagał wzorkiem, żeby dać mu chociaż kawałek.

Czy wasi bliscy wiedzą, że jesteście freegankami?

Agata: Moja najbliższa rodzina wie, że jestem freeganką. Mama nie komentuje, przyjmuje te informacje i nic nie mówi (śmiech). Niektórzy moi znajomi wiedzą o tym, ale są i tacy, którym bym o tym nigdy nie wspomniała. Fakt, że coś jest ze śmietnika, paraliżuje ludzi. Jeszcze inni są przerażeni, bo myślą, że jem zgniłe i zepsute jedzenie, a to nieprawda. Najczęściej wybieram tylko warzywa i owoce.

Czy informujecie np. gości, że serwujecie im jedzenie ze śmietnika?Jak reagują na wasz styl życia?

Gosia: Zacznijmy od tego, że nie przejmuję się tym, czy ktoś mnie widzi jak grzebię w śmietniku, czy wytyka palcami i ocenia. Nawet jeśli znajomi by mnie zobaczyli, to mnie to nie obchodzi. Nie ukrywam się, ale nie wszyscy to akceptują, najciężej jest z najbliższą rodziną. Gdy mieszkałam jeszcze z rodzicami, mama się denerwowała, gdy przynosiłam jedzenie ze śmietnika. Z czasem jednak udało mi się ją trochę przekonać do tych produktów i nawet zdarzyło jej się z nich skorzystać. Zobaczyła, że wcale nie są zepsute i nadal można je jeść. Teraz mieszkam z chłopakiem i to go strasznie irytuje. Zjada jednak czasem potrawy, które ugotuję z rzeczy znalezionych w śmietniku. Niedawno przyniosłam rzodkiewki i wyglądały tak dobrze, że nawet nie zorientował się, gdzie je dorwałam.

Agata: Najczęściej są w szoku, ale ci bardziej tolerancyjni i z otartymi umysłami, szanują to. Prawda jest taka, że rzadko kiedy o tym mówię, nie mam potrzeby informować innych ludzi o swoich wyborach. Są też tacy, którzy boją się, że zwariowałam (śmiech). Zawsze mówię, skąd mam produkty, nie ukrywam tego. Trzeba pamiętać, że często jedzenie, które trafia na śmietnik, wciąż nadaje się do spożycia. Nie można też udawać, że nie ma tam jedzenia, które się zepsuło, ale jeśli znajdujemy opakowanie zamkniętych truskawek czy pomidorków koktajlowych, które leżały na samym wierzchu i nie miały styczności z popsutym pokarmem, to nie mam problemu z zabraniem ich do domu. Zapewniam, że freeganie nie jedzą rozkładającego się jedzenia!
Tyle rzeczy się wyrzuca z powodu sugerowanych dat, a są produkty, które jeszcze spokojnie mogłyby "poleżeć" dwa tygodnie.


Czy się kiedyś zatrułyście zdobyczą ze śmietnika?

Gosia: Nigdy, choć często mnie tym straszą znajomi, "już widzę cię na zakaźnym, zobaczysz, odchorujesz to". Trzeba mieć na uwadze, że data ważności jest datą sugerowaną, marginesem i wcale nie znaczy, że taki jedzenie komuś zaszkodzi. Tyle rzeczy się wyrzuca z powodu sugerowanych dat, a są produkty, które jeszcze spokojnie mogłyby "poleżeć" dwa tygodnie.

Hit ze śmietnika?

Gosia: Ciasta! Pakowane w plastikowe pudełka serniki, jabłeczniki, babeczki, wciąż smaczne. Raz znalazłam pięć wielkich, przepysznych ananasów. Ciężko było mi się z nimi zabrać do domu (śmiech).

Agata: Ja wiele razy znalazłam drogie egzotyczne owoce, m.in. papaje, mango.

Co robicie ze znalezionym jedzeniem?

Agata: Przede wszystkim najczęściej trzeba ja szybko obrobić, czyli jedziemy do domu, a dodam, że jest to późno w nocy, bo jeździmy po śmietnikach wieczorami. Wracamy do domu i robimy weki, dżemy, zupy... Freeganie wymieniają się ze sobą informacjami - gdy ktoś znajdzie coś wartego uwagi, a wie, że sam tego nie weźmie, daje znać innym lub gdy odkryje miejsce, gdzie można trafić świeże produkty. Polecamy sobie nawzajem śmietniki.

Można poczuć różnicę w budżecie domowym, gdy część jedzenia pochodzi ze śmietnika?

Agata: Tak, w miesiącach, gdy często szukam tam jedzenia, potrafię zaoszczędzić do tysiąca złotych.

Czy zdarzyło się, że ktoś z obsługi sklepu was przegonił?

Gosia: To się dzieje rzadko, chociaż lepiej się nie pokazywać i przychodzić minimum godzinę po zamknięciu sklepu i zostawić po sobie porządek. Mnie najbardziej denerwuje, gdy obsługa rozrywa paczki, żeby właśnie ten, kto je znajdzie, nie mógł ich zabrać, np. makaron, ryż czy karton z proszkiem do prania.

Jakieś rady dla osób, które chcą zacząć przygodę z freeganizmem?

Gosia: Po jedzenie warto chodzić przed długimi weekendami i świętami, kiedy sklepy wyrzucają je "na zapas", czyli nawet wtedy, gdy jeszcze mają np. dzień sugerowanej daty ważności, a ich data skończy się w międzyczasie. Sklepy też często wyrzucają duże ilości bananów - wystarczy, że jest lekko brązowy, od razu ląduje w śmietniku. A ile jest osób, które najbardziej lubią mocno dojrzałe banany, wręcz brązowe? Nie kupuję tych owoców od marca zeszłego roku, a niemal codziennie piję bananowe koktajle.

Według Federacji Polskich Banków Żywności, w Polsce rocznie marnuje się 9 mln ton jedzenia, z czego ponad 2 mln przypadają na prywatnych konsumentów. Dane te plasują Polskę na 5 pozycji państw marnujących jedzenie w Unii Europejskiej, za Wielką Brytanią, Niemcami, Francją oraz Holandią (przeciętny Europejczyk wyrzuca od 20 do 30 proc. kupionego jedzenia, mimo tego, że 2/3 nadal nadaje się do spożycia). Najczęściej wyrzucamy pieczywo, owoce, wędliny i warzywa, najrzadziej mleko i fast foody.

Od dłuższego czasu obserwujemy jednak w Europie trend na niemarnowanie jedzenia, m.in. we Francji w 2015 roku weszła ustawa, która zabroniła supermarketom wyrzucać wciąż dobre produkty - trafiają do najbardziej potrzebujących osób lub przerabia się je na paszę dla zwierząt. W Polsce trwają obecnie prace nad podobną ustawą.

Opinie (235) ponad 20 zablokowanych

  • nie czytam (13)

    bo to kolejny wymysł ludzi, którzy chcą być oryginalni, ale im to nie wychodzi ;)

    • 249 144

    • (1)

      ale jak oni daja rade w rurkach przez plot przechodzic?

      • 36 15

      • OMG, ale kompleksy

        Jak ktoś nie zaznał biedy w swoim życiu to się nie wstydzi uprawiać takiego rodzaju praktyk jak freeweganizm. A jak ktoś miał, to - no cóż.

        • 8 10

    • I na dodatek robią niepotrzebną konkurencję tym, którzy rzeczywiście nie mają innego wyjścia. (3)

      Ideologiczny kaprys z nudów kontra rzeczywista bieda i potrzeba. Porąbane hipsterstwo wieczorami objeżdża wypasionymi brykami śmietniki ;-/

      • 44 20

      • (2)

        to rurkowcy. jedyne miejsce gdzie moga bez wstydu wyjac z kieszeni nokie lumie to wlasnie smietnik.

        • 17 22

        • Rurkowcy nurkowcy ;-)

          Duża część tych warzyw i owoców nie nadaje się już do jedzenia na półkach w hipermarkecie i długo trzeba wybierać żeby nie trafić na zgniłki. Co dopiero kiedy już lądują w śmietniku i to w towarzystwie różnych innych odpadów. Smacznego!
          BTW takie grzebanie w śmietniku za młodu na stare lata może się skończyć znoszeniem do domu wszelkich śmieci i odpadów, które są jeszcze "w całkiem dobrym stanie i kto to wyrzucił" i "mogą się kiedyś może przydać". każdy "kolekcjoner" śmietnikowy jakoś zaczyna swoje patologiczne zbieractwo, a potem sąsiedzi go przeklinają. Czasem lepiej nie robić dziwnych rzeczy z pogranicza zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, nawet jeśli kusi aby je robić ;-)

          • 12 11

        • Ktoś, kto wychodzi z założenia, że używanie takiego czy innego modelu telefonu może być powodem wstydu (lub dumy), ma większy problem mentalny, niż "rurkowcy".

          • 9 0

    • (2)

      To ich sprawa i nic ci do tego. Nie robią nikomu krzywdy, więc niech żyją jak chcą.

      • 31 10

      • A pewnie, niech żyją... (1)

        ...to jest, na swój sposób, nawet logiczna praktyka.

        Tylko po co zaraz dorabiać do tego otoczkę na miarę stylu życia, nadawać jakąś durnowatą angielską nazwę, pisać o tym jak o ważnym zjawisku społecznym?

        Lubisz jeść ze śmietnika? Lubisz jeździć rowerem? Lubisz chłopców albo damskie fatałaszki? OK, fajnie. Ciesz się tym w gronie przyjaciół albo w swoim własnym towarzystwie. Co nas to?

        • 2 5

        • no ale tego podejścia nie aplikujesz sobie.

          bo zgodnie z Twoją maksymą, co kogo obchodzi co masz do powiedzenia na ten temat. po co publicznie się wypowiadasz zamiast zachować swoje złote przemyślenia dla własnego grona?

          wystarczyłoby zwykłe "a mi się to nie podoba i uważam, że to obrzydliwe", tak jak i mi (gdybym tego nie powiedział, pewnie byś za tysiąc lat tej opcji nie wziął pod uwagę...)

          • 2 1

    • To raczej lewackie komuny

      • 8 11

    • Freeganie, a nie rzyganie? (1)

      przerażające

      • 4 6

      • Lodarianie

        • 1 0

    • po pierwsze, to z ich punktu widzenia, wychodzi.

      po drugie, robisz na złość babci odrzucając na starcie przejaw odmienności, zawężając sobie horyzonty. im od tego wiele nie ubędzie...

      • 3 1

  • Naprawdę? (11)

    Nie! Dalej tego nie czytam. Jak ktoś lata po śmietnikach dla hobby i adrenaliny to chyba jest cos nie tak.
    Dziewczyny znajdzie sobie chłopaka załóżcie rodziny to wam przejdzie wkładanie nosa w czyjś kubeł śmieci!

    • 227 126

    • Dziewczyny mają chłopaka (2)

      • 27 8

      • jednego na spółkę? (1)

        • 12 4

        • z odzysku ze smietnika ;)

          • 4 1

    • Jak smiesz obrazac ludzi z pasją ? ty nienawistny czleku (4)

      Rodzine tylko buractwo zaklada . Lepiej zyc wolnoscia i byc wolnym a nie byc uwiazanym bahorami . Wolny moze zyc wszedzie bo smietniki i zywnosc jest tez wszedzie wiec mysl naiwniaku. Ty z zona i bahorkami mozesz tylko w jednym miejscu zyc a my mozemy wyjechac nawet do Hiszpani i tam tez znalezc w smietniku zywnosc i juz zyjesz za darmo. Logiczne a nie kisic sie jak szczur na sznurku. Zazdroscicie zwyczajnie ze mozna zyc za darmo a wy musicie placic a wystarczy wyjsc wieczorem do smietnika zeby miec kolacje . Patologia chodzi tylko po sklepach raczej jak na obiad mozna wszystko znalezc w kazdym smietniku.

      • 13 36

      • Sarkazm? Raka wątroby od podpleśniałego żarcia można dostać na serio. (2)

        Zarodników plesni i innych chorobotwórczych grzybów długo nie widać gołym wzrokiem, a one skubane już tam są i czają się, a potem zdziwienie - taki młody, mógł jeszcze pożyć ;-) Niebezpieczne hobby.

        • 17 6

        • i stad ta adrenalina (1)

          • 10 1

          • W sumie masz rację. To jak seks bez zabezpieczeń w klubie LGBT ;-)

            • 9 2

      • żółć już Ci się wylewa :)

        • 2 6

    • x

      Trzeba było przeczytać do końca, to dowiedziałbyś się, że ma chłopaka. ;)

      • 6 0

    • pewnie brzydkie są :D

      • 3 1

    • Sorry, ale jeżeli nie interesuje Cię, że miliardowa korporacja ma gdzieś etykę, to coś z Tobą nie tak.
      Marnowanie żywności jest nieetyczne.

      • 0 2

  • HA z mojej kupy tez by sie dalo cos odzyskac (6)

    pozdrawiam

    • 138 104

    • ziarna kukurydzy z kolby, ktora cie wujek w nocy atakowal.

      • 39 12

    • (2)

      kupę robi się do toalety a nie śmietnika, ale o tym chyba nie wiedziałeś

      • 13 1

      • on chodzi do kibla nie do toalety

        • 6 1

      • A ja wyrzucam do śmietnika kupy moich piesków.
        Miłego grzebania :)

        • 2 2

    • (1)

      Kretino pierwszej klasy.

      • 0 2

      • Dlaczego? Zrób kupę gdzieś w Arktyce lub na Antarktydzie, to z dużym prawdopodobieństwem zainteresuje się nią jakiś lis polarny. W porównaniu z tym, na co on może liczyć w swoim jałowym środowisku, kupa dobrze odżywionego człowieka zawiera całkiem sporo wartościowych składników.

        • 3 0

  • (15)

    Wspaniały pomysł ! Macie ochotę pogrzebać w śmietniku? Zapraszam serdecznie ,wszystkich na grzebanie w śmietnikach , zapewniam darmowe jedzenie , picie oraz wspaniałą zabawę .Zbiórka o godzinie 17 koło śmietnika na ul.Jana z Kolna .Nie jedzcie obiadku papu czeka w kubłach .Jest szansa na nowy ciuch oraz jakieś fajne szpileczki dla swojej luby... :-D

    Zapraszam serdecznie i do zobaczenia !
    Szpilek Kloszard .

    • 99 69

    • (5)

      Zapomniałem zabierzcie kosze wiklinowe ,pojemniki z tworzywa sztucznego zamykane , kanki na płyny (mleko, soki, piwo, kefiry itd) , tutki papierowe , noe wstydźcie się przychodźcie i grzebcie do woli .Kto nie grzebie w śmietniku ten nie jest europejski .Kloszardzi całego świata łączcie się! Zapewniam każdy znajdzie coś dla siebie .Przybywajcie z dziećmi uczcie od młodych lat zdobywania dobrych manier i żywności!

      • 14 10

      • (4)

        Szpilek nie znasz dnia i godziny !!!! Los jest mściwy !! Uwazaj zebyś i ty kiedyś nie zbierał ze śmietników . Fortuna kołem się toczy , raz na wozie raz pod wozem .

        • 16 7

        • (1)

          Wolałbym zbierać puszki ,makulaturę butelki .Grzebanie w śmietniku i pałaszowanie jedzenia z kibli to dno. Śmieszne to jest ale gdy czytam takie artykuły to zaczynam rozumieć czemu budowano kiedyś obozy koncentracyjne . Kiedyś jak miałem psa i zjadał coś z ulicy to dostawał surową reprymendę .Nie moja to sprawa chcą niech grzebią i jedzą ale nie zadawałbym się z kimś takim.

          • 10 24

          • tak jesteś wrażliwy na tabu?

            Myślałem, że tabu jest silne jedynie w społeczeństwach pierwotnych, a tu taki cymes.

            • 4 4

        • Innym razem w radiowozie...

          Znamy, znamy...:-)

          • 5 1

        • Czym innym jest grzebać w śmietniku z przymusu życiowej niedoli, a czym

          innym robiąc to dla rozrywki z nudów nie mając takiej potrzeby życiowej.
          To takich "niedzielnych" grzebaczy los powinien pokarać żeby musieli grzebać na serio, a nie dla jaj.

          • 7 4

    • O szpilkach to ty raczej marzysz dla siebie samego, Zboczurze - Perwersie Szpilku (4)

      Na Jana z Kolna nie ma hipermarketu.

      • 12 5

      • (3)

        Ironizuje , świat zwariował ludzie grzebią w śmietnikach i wyjadają zwyczajnie odpadki. Totalne czubki moim zdaniem , brak słów mój mózg tego nie pojmuje .

        • 8 14

        • (1)

          twój mózg w ogóle niewiele pojmuje i tu jest problem

          • 13 6

          • Jasne ,bo nie wyjadam resztek ze śmietnika?

            • 7 12

        • Bo nie masz mózgu stąd brak myślenia szpilek !!

          • 7 3

    • Jesteś trollem amatorskim czy płatnym? (1)

      • 12 2

      • Płatnym

        • 4 1

    • dla swojej "luby"? (1)

      aaa,no tak,szpilek na posterunku....
      a teraz pacjent niech zajrzy grzecznie do szpitalnej biblioteki,poczyta słownik poprawnej polszczyzny,chyba,że pacjent jest na etapie bycia Napoleonem. Eee,Alfą&Omegą/opcjonalnie.

      • 5 4

      • A ja uważam, że leczyć należałoby właśnie takie osoby grzebiące bez potrzeby po śmietnikach.

        • 7 1

  • A ja szanuję takie osoby! (6)

    Osobiście takie styl życia to dla mnie za duży hardkor i nie umiem sobie tego wyobrazić, ale podziwiam, że im się chce i w to wierzą. Widzę, ile jedzenia marnujemy na co dzień, śmietniki są pełne dobrych warzyw i owoców, a przynajmniej jest ktoś, kto choć trochę tego uratuje.

    • 195 65

    • No ale zobacz, że dwie bohaterki wywiadu stołują się nie w pierwszym lepszym osiedlowym śmietniku (2)

      tylko na tyłach sklepów wielkopowierzchniowych, gdzie nie ląduje jakiś obrzydliwy miks prosto z mieszkań.

      • 9 4

      • A to w ogóle jest legalne? Grzebać w śmietniku hipermarketu? Coś nie wydaje mi się.

        A sprzątają po sobie bałagana, który robią przy takim grzebaniu?

        • 3 7

      • No i? Jedzenie wywalane przez hipermarkety jest często całkiem dobrej jakości- co pokazuja zdjecia, nie widze problemu.

        • 7 2

    • ale one wcale nie działają w sprawie nadmiernego konsumpcjonizmu, bezmyślnego kupowania czy (2)

      niemożliwiści przerobienia wyprodukowanej żywności, idiotycznego marnotrawstwa.... one z tym zjawiskiem wcale nie walczą mimo iż na nie wskazują, im nie zależy na zmianie podejscia ludzi do produkowanego w nadmiarze jedzenia, im to pasuje bo one z tego żyją. Gdyby raptem wszyscy się spieli i kupowali tylko tyle ile potrzebują, sklepy zamawiały towar w ilosciach takich by wszystko zeszło a nie było wywalane to obie panie musiałyby wziąć się do roboty ina banana czy ananasa wydać kasę a nie pasożytować w sklepowym śmietniku.
      jeśli lubią to co robią to ok, ale niech nie dorabiają do tego ideologii, że ratują świat, zwierzęta, środowisko, walczą z biedą i tym podobne dyrdymały
      One uprawiają nie freeganizm ale skneranizm, ot co

      • 8 17

      • Zwykłe sępienie na krzywy ryj.

        • 7 5

      • No zdecydowanie siedziec na tyłku przed kompem i narzekac że ktoś inny robi za mało dla wspólnego dobra bo sam bezczelnie korzysta z tego co inni wywalają. Brawa za podejście do tematu!

        • 6 1

  • Niestety,ale jedzenia marnuje się sporo...Kupujemy nieduże ilości a mimo wszystko zawsze coś się wyrzuca. Ale teraz to chyba jakaś "moda" bo ta stara lambadziara Rozenek w jakimś tego typu debilnym programie wystąpi.

    • 79 3

  • Dno (2)

    Faktycznie ten portal schodzi na dno. Jak już nie ma o czym pisać w niedzielę to niech wcale nie piszą.

    • 77 76

    • Dobry artykuł .Pomyśl sobie dzwonisz do kumpla wieczorem i pytasz czy idzie do pubu na piwo.On ci odpowiada chodź na miasto i pogrzebiemy w śmietnikach :-D . Albo dzwonisz do znajomej pytasz czy pójdzie do restauracji a ona ,że nie ma czasu bo tego wieczoru będzie latać po śmietnikach...hahahaj :-D :-D :-D

      • 12 8

    • Jaki Trevor taki portal.

      • 2 2

  • haha freeganie (6)

    Teraz tak się nazywa biede.

    • 114 65

    • Nawet gdyby, to Ciebie śmieszy to że ktoś może być biedny i głodny ???? (4)

      • 27 11

      • Ale "freeganie" biedni nie są

        Chyba, że do "freegan" zaliczasz meneli, co robią to z konieczności, a nie z kaprysu.

        • 26 3

      • że ktoś jest biedny i głodny mnie nie śmieszy (2)

        Tylko ta nazwa, sam niewiem czy się śmiać czy płakać

        • 15 3

        • Chyba nie sądzisz, że freeganie to są biedni ludzie. Oni są tylko zaburzeni i skąpi. (1)

          • 5 5

          • Jedzą po śmietnikach aby kupić ajfona 6 lub inne niepotrzebne rzeczy.

            • 6 3

    • Występowanie dobrej żywności w śmietnikach

      świadczy o zamożności społeczeństwa, a nie o biedzie.

      W warunkach biedy w ogóle nie ma po co zaglądać do śmietników, bo niczego sensownego się tam nie znajdzie.

      • 1 3

  • a na szadółkach (3)

    tych freeganów od groma. Wracaja później busami do swoich nor i to widać ,słychac i czuc ze to freeganie

    • 84 39

    • widac ze jestes w temacie i chyba znasz trase ) (1)

      Tez masz taki drut do grzebania ?

      • 17 2

      • sam go pożyczyłeś

        • 3 0

    • wy to się lubiicie dowartościowywać tymi Szadółkami, jednak dobrze że one są :D

      • 2 0

  • A może SANEPID i normy są temu winne !!!

    • 14 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.