Fakty i opinie

stat

Znika hala Gedanii. Trafi do huty

Gedania S.A.

Elementy rozebranej hali Gedanii trafią do huty. Nie dało się ich powtórnie wykorzystać, bo konstrukcja nie spełniała dzisiejszych norm.
Elementy rozebranej hali Gedanii trafią do huty. Nie dało się ich powtórnie wykorzystać, bo konstrukcja nie spełniała dzisiejszych norm. fot. Mateusz Ochocki/KFP

Kawałek po kawałku znika hala Gedanii we Wrzeszczu. Rozbiórka konstrukcji z lat 70. ubiegłego wieku trwa od sześciu tygodni. Za kilka lat przy ul. Kościuszki 49 zobacz na mapie Gdańska ma stanąć centrum sportowo-rekreacyjne.



Makieta obiektu, który ma powstać w miejsce znikającej hali przy ul. Kościuszki 49 w Gdańsku.
Makieta obiektu, który ma powstać w miejsce znikającej hali przy ul. Kościuszki 49 w Gdańsku. fot. Mateusz Ochocki/KFP
Jeszcze w październiku do internetu trafiło ogłoszenie następującej treści: "Posiadam do sprzedania halę sportową po byłej Gedanii o wymiarach: 42, 42x24, 21x10, 80 wys. oraz 42, 42x12, 43x4, 80 wys; powierzchnia zabudowy: 1631 m kw.; kubatura: 13 897 m sześc."

- Pan sprzedaje czy rozbiera? - zapytaliśmy Zdzisława Stankiewicza, prezesa spółki akcyjnej Gedania, użytkownika wieczystego terenów przy ul. Kościuszki 49.

- Ogłoszenie nie jest nasze. Podpisaliśmy umowę z firmą, która za wyburzenie hali nie bierze od spółki ani grosza. Ale też nic za darmo. Wszystko, co uda się odzyskać z rozbiórki, przechodzi na własność wykonawcy. Co stanie się ze stalową konstrukcją, to już nie leży w naszej gestii. Może będzie z tego hala magazynowa, a może hurtownia handlująca jajkami - wyjaśnia prezes Stankiewicz.

Co powinno powstać w miejsce rozebranej hali sportowej?

nowa hala, także sportowa

78%

to centrum Wrzeszcza, więc mieszkania

10%

jakiś duży sklep lub centrum handlowe

4%

parking, ponieważ brakuje ich w tym miejscu

8%
Jajek w byłej Gedanii jednak nie będzie. - Hala musi skończyć w hucie. Eksperci pozbawili nas złudzeń: konstrukcja nie wytrzymuje zderzenia z polskimi normami - mówi Włodzimierz Kowalski, prezes gdańskiej firmy Cotex Pol, która podjęła się rozbiórki obiektu i dała ogłoszenie o sprzedaży. Zresztą już nieaktualne.

Hali ubyło na razie wnętrza i dachu. Jeśli pogoda nie pokrzyżuje planów ekipie rozbiórkowej, to jeszcze w grudniu "Gedania" powinna zniknąć z powierzchni ziemi. Przeżyła Niemiecką Republikę Demokratyczną, w której są jej korzenie, przetrwała zawirowania i podziały w najstarszym gdańskim klubie sportowym, jak cała klubowa ziemia oraz wszystko, co na niej stoi, musiała znieść czas złej sławy, znaczony zainteresowaniem Najwyższej Izby Kontroli, prokuratury i sądu. Jedynym zainteresowaniem, na jakie w ostatnich latach mogła liczyć.

Opuszczona przez sportowców i kibiców czekała na to, co nieuchronne. "Papiery" miała jedynie na 25 lat, co podkreśla dziś prezes Zdzisław Stankiewicz.

Kiedy w 2005 r. stowarzyszenie Gedania przejmowało klubowe obiekty od PKP, nikt nie wiedział, gdzie podziała się dokumentacja techniczna obiektu. 2 lata temu temu nadzór budowlany zakazał użytkowania hali. Jej dach miał już wyraźne ugięcia.

- Uginał się pod ciężarem 40 ton papy, lepiku i izolacji, nakładanych przez te wszystkie lata warstwa na warstwie - wyjaśnia przyczyny zagrożenia prezes Stankiewicz.

Na myśl o kosztach utrzymania tego przeżytku też się wzdryga. Samo ogrzewanie kosztowało 20 tysięcy złotych miesięcznie. - Kogo stać na taką rozrzutność? - retorycznie pyta prezes Gedanii SA.

Na nowoczesną bazę sportową, w której rolę główną znowu odgrywać będą siatkarki, poczekamy prawdopodobnie do 2015 roku.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (128)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.