mat. ZUT
Spalarnia w niemieckim Premnitz - podobny zakład powstanie w Gdańsku. Dotąd wydawało się, że na terenie Szadółek, ale teraz do gry wróciła lokalizacja w Płoni, nieopodal rafinerii.
Nie tylko zarządca Szadółek, ale także prywatny inwestor chce postawić w Gdańsku spalarnię śmieci. Na razie sprawniej załatwia procedury, niż jego komunalny konkurent. Tylko jedna spalarnia w Trójmieście ma sens - powstanie ta, która szybciej zdobędzie unijne dofinansowanie.
- Kto powinien zbudować spalarnię śmieci dla Gdańska?
-
firma komunalna, bo obowiązkiem miasta jest utylizacja odpadów
34% -
firma prywatna, bo już teraz widać, że działa sprawniej
59% -
nie potrzebujemy spalarni, wywoźmy śmieci poza Gdańsk, nawet dopłacając do nich
7%
łącznie głosów: 740
Tymczasem, jak informuje "Gazeta Wyborcza", pojawił się prywatny konkurent. Gdańska firma WIT chce zbudować własną spalarnię, tyle że nie na Szadółkach, a w Płoni Małej, przy skrzyżowaniu ul. Benzynowej i Płońskiej, nieopodal rafinerii. Tę lokalizację rozważano także przy wyborze komunalnej spalarni, ale ostatecznie zdecydowano się jednak na Szadółki.
Wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych dla tego przedsięwzięcia firma złożyła w Urzędzie Miejskim już 13 września, czyli dwa dni przed ZUT-em. Na dodatek kilka dni temu urząd wszczął już postępowanie administracyjne w sprawie wydania tej decyzji dla WIT. Zakład Utylizacyjny natomiast jeszcze nanosi poprawki do wniosku, bo ich został wniosek został odrzucony.
Spalarnia miałaby obsługiwać nie tylko wysypisko w Szadółkach, ale i inne pomorskie wysypiska. Miałaby podobną do miejskiego projektu wydajność sięgającą 200 tys. ton odpadów rocznie. Również poziom wytwarzanej przy tej okazji energii, 30 MW rocznie, jest podobny.
Pracę znalazłoby w niej ok. 260 osób.
- To jest wyścig do unijnych pieniędzy. Teraz stara się o nie Zakład Utylizacyjny, ale prywatny inwestor też może poszukać unijnego dofinansowania. Jeśli je zdobędzie, to miejska spółka straci szanse na unijne dofinansowanie i sam projekt legnie w gruzach. Dwie spalarnie nie powstaną, bo odpadów starczy tylko dla jednej - mówi anonimowo "Gazecie" jeden z miejskich urzędników.
Koszt budowy miejskiej spalarni szacuje się na 600 mln zł.
Jedak szefowa Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która będzie musiała zatwierdzić tę inwestycję, jest zwolennikiem tej lokalizacji. - To dobra lokalizacja ze względu na bliskość obwodnicy południowej, ale też mniejsze zagrożenie konfliktem społecznym wokół jej budowy. To przecież teren głównie przemysłowy, o wiele mniej zurbanizowany niż okolica Szadółek - mówi Hanna Dzikowska.
Prezesem firmy WIT jest Wiaczesław Bobowik, ale nie znalazł jednak wczoraj czasu by porozmawiać z "Gazetą. Z danych sądu rejestrowego wynika, że jego firma powstała w 2009 roku, co może wskazywać na to, że ma się zająć obsługą tylko tego projektu. Już raz próbował zbudować spalarnię - dwa lata temu w okolicach Pucka. Nie udało mu się jednak uzyskać stosownych pozwoleń.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.