Fakty i opinie

stat

Prom Wisłoujście definitywnie odpłynie?

Miasto w poniedziałek unieważniło przetarg na przeprawę promową z powodu zbyt wysokiej ceny jedynej oferty, którą złożył dotychczasowy armator. Czy słusznie?
Miasto w poniedziałek unieważniło przetarg na przeprawę promową z powodu zbyt wysokiej ceny jedynej oferty, którą złożył dotychczasowy armator. Czy słusznie? fot. Piotr Pędziszewski/Trojmiasto.pl

Jeżeli miasto nie zmieni warunków kolejnego przetargu, może się okazać, że przestanie funkcjonować prom między Nowym Portem a Wisłoujściem zobacz na mapie Gdańska. Przyszły armator miałby wykonywać aż 88 przepraw dziennie. - Za tę stawkę to nierealne - twierdzi obecny przewoźnik.



Od ponad 20 lat, czyli od momentu, kiedy sprywatyzował się gdański port, połączenie promowe na Martwej Wiśle obsługuje prywatny armator. Na co dzień umożliwia ono głównie pracownikom gdańskiego portu podróż do i z pracy. Prom dziennie przewozi do dwóch tysięcy samochodów (jednorazowo ok. 20 osobowych) i, co istotne, umożliwia wielu mieszkańcom Gdańska omijanie korków w mieście.

W styczniu informowaliśmy, że zarząd portu nie ma już takich potrzeb przewozowych i zamiast 500 karnetów chce ich zaledwie 70 miesięcznie, a to skutkowałoby nierentownością przeprawy i jej zamknięciem.

W efekcie miasto zobowiązało się na jej finansowanie, przynajmniej do czasu otwarcia tunelu pod Martwą Wisłą. Pod koniec marca Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku ogłosił przetarg na obsługę przeprawy w okresie od maja do końca listopada. W poniedziałek jednak przetarg został unieważniony. Dlaczego?

- Wpłynęła tylko jedna oferta, a jej cena znacznie przewyższa kwotę, jaką możemy przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia. Złożył ją obecny przewoźnik. Swoje usługi wycenił na ponad 1,1 mln zł - wyjaśnia Katarzyna Kaczmarek, rzecznik ZDiZ.

Lada dzień ZDiZ ma ogłosić nowy przetarg, jednak jego wynik jest łatwy do przewidzenia.

- W przetargu był błąd, określono nierealną ilość przewozów, czyli 88 dziennie (w weekendy - 34). Zgłaszaliśmy to w postępowaniu. Miasto założyło, że w ciągu 15 minut mamy wykonywać dwa kursy, choć możliwy jest tylko jeden. To podwyższyło cenę, którą dostosowaliśmy do tych wymagań, a to i tak jest stawka z tylko 15 proc. marżą - wyjaśnia Rafał Rutkowski, kierownik promu.

Jego zdaniem realna ilość to 64 przewozy dziennie, z czego jeden przejazd kosztowałby przewoźnika 74 zł. W ciągu siedmiu miesięcy koszt wynosiłby więc nieco ponad 800 tys. zł. Dodatkowo, skoro miasto przejmie finansowanie przeprawy, wpływy zarówno z karnetów, jak i biletów będą trafiać do jego kasy, a nie do kasy armatora.

Czy ZDiZ zmieni warunki przetargu? - Rozważamy to - zastrzega rzecznik.

Co ciekawe, nie ma obecnie w Polsce promu, który by pasował do istniejących przyczółków po obu stronach Martwej Wisły.

Prom kursujący do Wisłoujścia ma już 35 lat, a co pięć lat musi być odnawiana jego klasa w Polskim Rejestrze Statków. Kolejny termin kontroli mija 31 sierpnia, przegląd kosztuje ponad 250 tys. zł. Armator odkłada pieniądze na ten cel, ale zapowiada, że gdy skończy się finansowanie z końcem kwietnia, to nie wystarczy mu na wykonanie przeglądu.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (138)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.