Fakty i opinie

Raport NIK: Gdynia chciała wydać na lotnisko 165 mln zł

Gotowy - i niewykorzystywany - nie tylko terminal pasażerski, ale też wszystkie pomieszczenia lotniska Gdynia-Kosakowo.
Gotowy - i niewykorzystywany - nie tylko terminal pasażerski, ale też wszystkie pomieszczenia lotniska Gdynia-Kosakowo. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Władze Gdyni nie kwapią się z ujawnieniem konkretów na temat rozwiązania problemu cywilnego lotniska Gdynia-Kosakowo zobacz na mapie Gdyni. Poznaliśmy je jednak dzięki kontroli NIK. Okazało się, że Gdynia chciała wydać na lotnisko 165 mln zł, ale Komisja Europejska zastopowała władze miasta po wydaniu 91,7 mln zł. Ponad 1,9 mln zł z tej sumy pochłonęły gaże prawników i doradców.



Wierzysz, że z lotniska w Gdyni będą startować cywilne samoloty pasażerskie?

tak, i to już niedługo

19%

może będą, ale długo na to poczekamy

20%

raczej nie, choć chciałbym się mylić

11%

nie, pomysł lotniska cywilnego w Gdyni jest bez sensu

50%
"Mamy pewien plan, ale za wcześnie, by go ujawniać" - przez ostatnie kilkanaście miesięcy była to stała odpowiedź władz Gdyni na pytania o przyszłość cywilnego portu lotniczego Gdynia-Kosakowo. Przypomnijmy: od lutego 2014 roku lotnisko nie może zostać uruchomione, bo Komisja Europejska zakwestionowała pomoc publiczną, jaką Gdynia i Kosakowo przeznaczyły głównie na zmiany w infrastrukturze lotniska w Babich Dołach, by dostosować je do przyjmowania cywilnych samolotów.

Czytaj więcej: Komisja Europejska: pomoc dla lotniska w Gdyni nielegalna.

Gdynia odwołała się od decyzji Komisji Europejskiej do sądu, ale na razie poskutkowało to jedynie ograniczeniem kwoty, jaką spółka Port Lotniczy Gdynia-Koskowo otrzymała od gmin w ramach niedozwolonej pomocy publicznej. Z 91,7 mln zł odjęto ok. 16,5 mln zł, które przeznaczone zostały na finansowanie budynków i wyposażenia lotniskowej Straży Pożarnej czy budowę ogrodzenia - czyli elementów, które przydadzą się lotnisku niezależnie od tego, czy dopuszczony będzie w nim także ruch cywilny.

Spółka pieniędzy nie oddaje, bo nie ma z czego: jest w stanie upadłości, nie zapłaciła też części wykonawców i współpracowników.

Zobacz także: Komisja Europejska nieco odpuszcza Gdyni

Pomysły na rozwiązanie patowej sytuacji przedstawiali natomiast radni opozycji, ale władze miasta unikały dyskusji na temat konkretów.

Do wyjawienia swoich planów zmusiła je dopiero Najwyższa Izba Kontroli, która przeprowadziła kontrolę przebudowy lotniska.

Przekażemy Gdańskowi lub zewnętrznemu operatorowi

Na zlecenie Gdyni opracowano osiem scenariuszy wyjścia z impasu. Władze miasta wybrały dwa możliwe do wprowadzenia rozwiązania, które mogą zostać wdrożone w życie, jeśli odwołanie od decyzji KE nie przyniesie efektów.

1. Wydzierżawienie lotniska w Gdyni od Skarbu Państwa i wniesienie prawa do użytkowania tego lotniska do Portu Lotniczego Gdańsk

To nic nowego, bo rozmowy na ten temat toczą się od dawna. Tylko że zarządzającym lotniskiem z Gdańska do niczego drugie lotnisko w Gdyni nie jest potrzebne. Przepustowość Rębiechowa nie jest zagrożona, a po zamontowaniu nowego systemu ILS nawet zdecydowana większość mgieł nie przeszkadza w lądowaniach. Zresztą rzekoma przewaga meteorologiczna lotniska w Gdyni nad Rębiechowem jest - delikatnie rzecz ujmując - mocno dyskusyjna.

Czytaj więcej
: Profesor klimatolog: zmanipulowano dane pogodowe na temat lotniska w Gdyni

Wnioski NIK są negatywne i trudno się z tym nie zgodzić, skoro lotnisko nadal nie działa.
2. Zaangażowanie zewnętrznego operatora portu lotniczego

Trzeba by znaleźć motywowany wyłącznie biznesowo podmiot, który chciałby się tego podjąć. A plany są ambitne: po czterech latach działania spółka ma mieć rocznie pół miliona pasażerów, po kolejnych trzech - 1 milion, a w latach 2025-2030 nawet 1,4 mln pasażerów rocznie. W jaki sposób to osiągnąć? Tego nie wiadomo, bo Gdynia nie ujawnia szczegółów i danych, na podstawie których powstały te założenia. Wiadomo: tajemnica biznesowa.

Lotnisko nie ruszy? To infrastruktura dla wojska. I to za darmo

- Wnioski NIK są negatywne i trudno się z nimi nie zgodzić, skoro lotnisko nadal nie działa. Od początku wskazywaliśmy, że działania władz miasta nie pokrywały się z TPI [Test Prywatnego Inwestora - red.] i w publikacji pokontrolnej możemy znaleźć takie same stwierdzenia - mówi Mirosława Król z Platformy Obywatelskiej, opozycyjna radna Gdyni, która od początku kwestionowała zasadność powstania lotniska cywilnego w Gdyni.
Widziałam raport NIK, do którego się odnosiliśmy. Był dla miasta bardzo korzystny - wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała
W dokumentach można też znaleźć informację na temat umowy precyzującej, co stanie się, jeśli lotnisko nie ruszy. Okazuje się, że wszystkie nieruchomości postawione na gruncie Skarbu Państwa, który jest użyczony zarządzającej nim spółce, przechodzą na rzecz właściciela, bez prawa do odszkodowania oraz bez prawa zwrotu nakładów na rzecz tych nieruchomości.

Mimo tego władze miasta uznają raport z kontroli NIK za pozytywny.

- Wnioski NIK są pozytywne. Negatywność i pozytywność oceny NIKu nie jest mierzona osobistymi wrażeniami, lecz opisana w przepisach. Nie ma żadnych przesłanek w wystąpieniach pokontrolnych, które mogłyby świadczyć o negatywnej ocenie NIK, dotyczących działań Gdyni. Dokument pokontrolny NIK, zatytułowany "Wystąpienie pokontrolne" jest jedynym, który powstał po tej kontroli i władze miasta, a ja w szczególności, oczywiście się z nim zapoznały - mówi wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała.
Zobacz wnioski pokontrolne z raportu NIK na temat rozbudowy lotniska Gdynia-Kosakowo.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (459)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.