Chociaż jeden z najstarszych w Europie dźwigów portowych nie walił się, to jednak wymagał renowacji. Budynek był popękany, zawilgocony i zagrzybiony, ze ścian odpadały cegły. Co więcej, z powodu wysuszonego i próchniejącego materiału stopniowo w stronę Motławy przechylał się drewniany wyciąg.
- Nie było to niebezpieczne, ale przechył jednak był. Zmiany można było dostrzec z np. z Mostu Zielonego - mówi architekt i główny specjalista Centralnego Muzeum Morskiego Anita Bober.
Dodatkowo na termin renowacji wpływ miały również plany Centralnego Muzeum Morskiego. W przyszłym roku na miejscu przylegającej do Żurawia dawnej kotłowni, w której dziś mieści się część zbiorów CMM, powstanie nowy Ośrodek Kultury Morskiej. Prace budowlane nad nowym budynkiem wymagały wzmocnienia konstrukcji gdańskiej ikony.
Remont Żurawia rozpoczął się 19 lipca i pracowało przy nim blisko 40 robotników. Uzupełniono ubytki w elewacji, dzięki czemu uszczelniono konstrukcję i zabezpieczono ją przed przedostawaniem się wody w głąb. Wyczyszczono ściany zewnętrzne, niektóre fragmenty przemurowano, nadano budynkowi odpowiednią kolorystykę. Lifting przeszedł również zegar słoneczny na baszcie południowej - od ul. Szerokiej. Uzupełniono tarczę czasomierza, podkreślono cyfry, przed korozją zabezpieczono wskazówkę. Pełnej rekonstrukcji nie przeprowadzono, bo brakuje dokumentacji, która pokazywałaby wygląd zegara sprzed wojny.
Najbardziej spektakularne i ryzykowne zarazem było jednak podniesienie i naprostowanie drewnianego wyciągu Żurawia. Do tego celu zbudowano specjalny system rusztowań i użyto ośmiu hydraulicznych podnośników. Kiedy maszyny uniosły dwa podtrzymujące konstrukcję słupy, będące do tej pory pod nimi 5-cio centymetrowe podkładki zastąpiono 12-centymetrowymi ze specjalnie wzmocnionego drewna dębowego. Wyprostował się strop i podłogi wewnątrz budynku.
- Niewłaściwie podjęte decyzje mogły spowodować, że uszkodzeniu uległaby nie tylko część drewniana, ale również murowana budynku - powiedział inspektor nadzoru budowlanego Dariusz Chmielowski.
Pierwszy etap renowacji i konserwacji żurawia kosztował 900 tysięcy złotych. Pieniądze wyłożyło ministerstwo kultury i dziedzictwa narodowego.
- Po raz pierwszy od pół wieku Żuraw przeszedł tak gruntowny remont - cieszy się Anita Bober.
W drugiej jego części wymienione zostaną okna, dokończona będzie wymiana dachówki oraz przeprowadzona izolacja murów w przyziemiu i piwnicach. To jednak dopiero na 3-5 lat.















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.