Fakty i opinie

stat

Napastnik z Gdyni zatrzymany. Jeden z dwóch

Mężczyznę zatrzymano w piątek na lotnisku w Gdańsku.
Mężczyznę zatrzymano w piątek na lotnisku w Gdańsku. fot. KMP w Gdyni

Policji udało się zatrzymać mężczyznę, który próbował w połowie października zgwałcić mieszkankę Oksywia. To 28-letni obywatel Ukrainy. Na razie zatrzymanego policjanci nie łączą z gwałtem, do którego kilka godzin wcześniej doszło w Chyloni.



Przypomnijmy, 14 października opublikowaliśmy relację kobiety napadniętej na Oksywiu. Przekazała ona nie tylko dość szczegółowy rysopis sprawcy, ale także okoliczności, w jakich napastnik znalazł się pod jej domem: prawdopodobnie wysiadł z nią z autobusu linii 150.

Stróżom prawa udało się dotrzeć do zapisu z kamery monitoringu wspomnianego autobusu i wytypować na nagraniu poszukiwanego mężczyznę, dzięki czemu możliwe było opublikowanie nagrań, na których został uchwycony przez kamerę.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, już w dniu publikacji wizerunku sprawcy policji udało się ustalić jego tożsamość. Pojawił się jednak problem. Napastnikiem okazał się 28-letni obywatel Ukrainy, który zdążył już wyjechać z Polski.

Niemniej policjanci zdobyli informacje, z których wynikało, że ma on wrócić do Trójmiasta. Tak też się stało - był na pokładzie samolotu, który w piątek wylądował na gdańskim lotnisku, gdzie czekali już na niego policjanci.

- Mężczyzna usłyszał już zarzut napaści na tle seksualnym, a sąd zadecydował o jego tymczasowym aresztowaniu - mówi Krzysztof Kuśmierczyk z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni.

Inny sprawca napaści z tego samego dnia?



Tego samego dnia, którego miała miejsce próba gwałtu na Oksywiu, tylko wcześniej, doszło do gwałtu w Chyloni. Jego ofiara także postanowiła publicznie opowiedzieć o całym zdarzeniu, nie szczędząc przy tym gorzkich słów pod adresem gdyńskiej policji.

Policjanci, którzy początkowo sugerowali, że za oboma przestępstwami może stać ten sam mężczyzna, z czasem zaczęli się z tego wycofywać. Już kilka dni temu w nieoficjalnych rozmowach przyznawali, że sprawcami obu przestępstw są najprawdopodobniej dwie różne osoby. Teraz przyznają to już oficjalnie.

- W tej chwili nie łączymy tych dwóch spraw - mówi Kuśmierczyk.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (301)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.