Oblicza planowania przestrzennego w Gdańsku

Planowanie przestrzenna to jedna z najważniejszych sfer zarządzania miastem i jedna z niewielu, gdzie realny wpływ ma lokalna władza.
Planowanie przestrzenna to jedna z najważniejszych sfer zarządzania miastem i jedna z niewielu, gdzie realny wpływ ma lokalna władza. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl

Polityka przestrzenna w Gdańsku znalazła się na rozdrożu. Do głosu dochodzą działacze społeczni, którzy domagają się zmian. Wewnątrz Biura Rozwoju Gdańska, czyli jednostki odpowiedzialnej za plany zagospodarowania, można zauważyć wewnętrzny bunt pracowników, tłumiony przez szefostwo. Nad tym wszystkim, na straży starego ładu, stoi Wiesław Bielawski, zastępca prezydenta miasta - pisze Krzysztof Koprowski.



Jak oceniasz politykę przestrzenną Gdańska?

Zobacz wyniki (843)
Polityka przestrzenna Gdańska w ostatnich latach przeszła ogromne zmiany. Biuro Rozwoju Gdańska, uznawane niegdyś za hermetyczne środowisko pracowników żywcem wyjętych z lat 70., zaczyna dostrzegać wreszcie nowe kanony projektowania miasta i komunikacji ze społeczeństwem.

Odnowy doczekała się strona internetowa BRG, a dodatkowo poszerzono kanał informacji o stronę na portalu społecznościowym Facebook. BRG informuje także o trwających pracach nad planami poszczególne rady dzielnic, które mogą składać wnioski na etapie przed wyłożeniem planu do publicznego wglądu.

Udało się także przeprowadzić pierwszą dyskusję publiczną (niestety ze słabą moderacją spotkania) nad założeniami nowego zagospodarowania Placu Inwalidów Wojennych w Oliwie. W ciągu ostatnich lat przygotowano we współpracy z mieszkańcami kilka dokumentów, w tym uznawane na arenie ogólnokrajowej za wzorcowe: System Tras Rowerowych (STeR) oraz Koncepcja Regulacji Estetyki Miasta (KREM).

Czytaj też: Czy reklamy wreszcie znikną z polskich miast?

Jednak, to co najbardziej kuleje, to podstawowa działalność, czyli faktyczne tworzenie planów zagospodarowania, które właściwie nie regulują niczego. Deweloperom pozostawia się praktycznie wolną rękę w zakresie sytuowania budynków, ich formy czy lokalizacji połączeń pieszych i przebiegu ulic.

Chodnik pośrodku, a z obu stron samochody - taka sytuacja jest efektem słabej jakości planów zagospodarowania przestrzennego. Po prawej kompleks Olivia Business Centre.
Chodnik pośrodku, a z obu stron samochody - taka sytuacja jest efektem słabej jakości planów zagospodarowania przestrzennego. Po prawej kompleks Olivia Business Centre. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl
Normą stały się plany dopuszczające w ważnych miejscach miasta tworzenie tzw. dróg serwisowych i parkingów od strony głównej ulicy i chodnika - m.in. wzdłuż al. Grunwaldzkiej zobacz na mapie Gdańska i nowych biurowców w Oliwie, wzdłuż nowej zabudowy al. Jana Pawła II zobacz na mapie Gdańska czy wieżowców wzdłuż ul. Obrońców Wybrzeża zobacz na mapie Gdańska. Choć budynki pną się w górę, to z poziomu pieszego ulica zaczyna przypominać wjazd do Warszawy od strony Łomianek.

Kto ponosi za to winę? Wbrew pozorom niekoniecznie szeregowi pracownicy BRG. Ci skarżą się na to, że zrobiono z nich maszyny do produkcji planów zagospodarowania fatalnej jakości bez możliwości wpisania do nich własnych wizji i pomysłów, a swoją inwencję twórczą mogą co najwyżej przelewać do ww. wymienionych dokumentów, takich jak STeR, KREM czy Studium Ogólnomiejskich Przestrzeni Publicznych - czyli wszędzie tam, gdzie nie przekłada się to na ograniczenie interesu deweloperskiego.

Tam, gdzie plany są tworzone już konkretnie dla działań inwestycyjnych, rozwiązania narzuca zwierzchnik Biura Rozwoju Gdańska, czyli formalnie prezydent miasta, a de facto jego zastępca Wiesław Bielawski, zlecający zadania dyrektorowi BRG, Markowi Piskorskiemu, a ten oczywiście dalej swoim pracownikom.

Marek Piskorski, dyrektor Bura Rozwoju Gdańska.
Marek Piskorski, dyrektor Bura Rozwoju Gdańska. fot. Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl
Piskorski to osoba, której nie można odmówić wysokiej kultury osobistej. Zawsze chętny do rozmów, zawsze z uśmiechem na twarzy. To człowiek niezwykle kontaktowy, ale niestety pod względem przekonań urbanistycznych ogromny liberał.

Piskorski wychodzi z założenia, że plan zagospodarowania musi zostać "skonsumowany" przez inwestora w ciągu zaledwie pięciu lat i w tym celu należy maksymalnie poluzować wszelkie regulacje. Nie widzi nic złego w tym, że centra handlowe zabijają handel uliczny (w jego opinii widocznie tak chcą ludzie), a na Południu tworzy się patologiczny chaos przestrzenny, który można okiełznać prostymi zapisami planu wytyczając linie obowiązujące, czyli miejsca w których musi znaleźć się ściana budynku, a tym samym kreując miejskie place czy ulice otoczone zabudową (w jego opinii stworzy to sytuację podwórzy-studni). Ubolewa też nad tym, że nie udało się zbudować hurtowni Makro na Zaspie (Straciliśmy miejsca pracy i przychody z podatków, a nie uchroniliśmy się przecież przed konkurencją - w wywiadzie dla Onet.pl).

Wiesław Bielawski to z kolei, w zakresie kultury osobistej, całkowite przeciwieństwo Piskorskiego - wściekły, gdy ktoś wytyka mu błędy, przekonany o swojej nieomylności i wreszcie obrażający na praktycznie każdej konferencji wszystkich uczestników.

Wiesław Bielawski, zastępca prezydenta ds. polityki przestrzennej.
Wiesław Bielawski, zastępca prezydenta ds. polityki przestrzennej. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Legendarne stały się już jego obcesowe słowa wygłoszone podczas eksperckiej dyskusji nt. przestrzeni publicznej - Jak słucham niektórych osób, które określają się urbanistami, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jestem na kongresie seksuologów. Seksuolodzy doskonale znają przedmiot swojej dyskusji, ale niekoniecznie każdy go praktykuje. A żeby być w tym dobrym, to już w ogóle kwestia kosmosu.

Jeszcze większy popis lekceważenia społeczeństwa przedstawił podczas spotkania inaugurującego rozpoczęcie dyskusji o nowym studium zagospodarowania. Spotkania, podczas którego, co rzadko się zdarza, oprócz urzędników nie brakowało mieszkańców.

Bielawski przywitał ich przywołaniem słów Halforda Johna Mackindera, brytyjskiego naukowca, uznawanego za jednego ze współtwórców geopolityki: "Demokracja nie jest zdolna do myślenia strategicznego dopóki nie zostanie do tego zmuszona dla celów obronnych".

Przy okazji oskarżył media (Dziennik Bałtycki) o kłamstwa w zakresie ul. Nowej Politechnicznej, a przedstawicieli organizacji samorządowych o nadużywanie określenia "my mieszkańcy".

Bielawski w urzędzie i opiniach deweloperów uchodzi za człowieka, który potrafi wszystko załatwić. Potrafi niczym bohater filmu Stanisława Barei "Poszukiwany, poszukiwana" likwidować (zamienić na podziemny zbiornik retencyjny) tzw. staw browarny, by zbudować galerię handlową (Galeria Metropolia), pod którą przygotowano całkowicie nowy plan zagospodarowania, zmieniać plany zagospodarowania dla kolejnych inwestorów Wyspy Spichrzów czy wreszcie forsować budowę punktowców w Brzeźnie (dopiero prezydent Adamowicz wstrzymał ten plan).

Oczywiście każdy plan zagospodarowania musi zostać zaakceptowany przez Radę Miasta, ale to praktycznie zawsze czysta formalność, biorąc pod uwagę istniejący układ sił politycznych.

Alternatywna wizja FRAG-u dla Nowej Politechnicznej (po lewej) względem tego, jak może wyglądać przy realizacji wizji miasta (po prawej).
Alternatywna wizja FRAG-u dla Nowej Politechnicznej (po lewej) względem tego, jak może wyglądać przy realizacji wizji miasta (po prawej). wiz. Paweł Mrozek/FRAG
Jednocześnie wokół dyskusji o planowaniu przestrzennym koncentrują się lokalne stowarzyszenia. Realizują one często projekty alternatywne wobec miejskiej polityki przestrzennej - choćby głośna sprawa pomysłu na Nową Politechniczną autorstwa Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej czy mikrostrategie poszczególnych dzielnic wypracowane podczas warsztatów Quo Vadis Gdańsku (Gdańska Fundacja Innowacji Społecznych).

Warto na koniec zwrócić uwagę, że z gdańską polityką przestrzenną na tle całego Trójmiasta czy Polski nie jest tak źle. Bo o ile w Gdańsku jest to temat, który regularnie pojawia się w mediach czy nawet rozmowach mieszkańców, sprawy te są praktycznie pomijane w Gdyni czy Sopocie.

Czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę z tego, że również w Gdyni trwają prace nad nowym studium zagospodarowania przestrzennego? Czy poruszane są publicznie tematy planów zagospodarowania w Sopocie (o ile ktokolwiek wie, gdzie je znaleźć w Internecie)? Albo w skali ogólnopolskiej - ile jest gmin, w których toczą się spory o wizje rozwoju, poza konfliktami dotyczącymi lokalizacji spalarni śmieci czy budowy wież wiatrowych?

Opinie (302) 2 zablokowane

  • Plany przestrzenne.... Nowa politechniczna.....

    Tramwaj na politechnicznej to katastrofa.
    przystanek początkowy na placu komorowskiego. Dalej tramwaj pojedzie koło rynku, przejedzie grunwaldzką chyba tunelem i dalej... Wyburzenia eklektycznych kamieniczek.
    pod mostem kolejowym samochody ledwie się mieszczą. Jadą po jednym pasie drogowym w każdą stronę. Korki są już teraz.
    co będzie jak tam pojawi się tramwaj, który pod mostem nie będzie miał wydzielonego torowiska?
    może lepiej wyremontować dziurawą ul sobieskiego i puścić nią na tzw. Górny taras więcej autobusów ?

    • 0 2

  • Niech sie wypowiedza na temat Polany Srebrniki

    Jaki tam beton planuja w tym pieknym przyrodniczo lawalku zieleni.wlasnie sprzedaja deweloperowi a do tego budowa magellana dojazdowki przez las.niech sie wypowiedza na tem temat.

    • 2 1

  • Ależ Wy wszyscy jesteście nudni

    I urbaniści, i mieszkańcy, i fragowcy i sam Pan autor - wszyscy. Gdaczecie jak rozpasana szlachta na sejmiku. A każdy wie lepiej.

    • 1 0

  • Przeczytałam ten artykuł i ze smutkiem muszę się zgodzić ze wszystkim. (2)

    Byłam na stażu w BRG przez kilkanascie tygodni i było to dla mnie szokiem. Organizacja pracy jak w obozie jenieckim, zero kreatywności, zero analizy, wszystkie wytyczne przekazywane "z góry", konsultacje i wyłożenia robione tak, aby nikt wniosków nie złożył przypadkiem, zero marketingu, zero współpracy z kimkolwiek. Tam pracownicy nawet internetu nie mają i jak dostaną na wewnętrzną poczte przekazane maile, to załączników nie idzie otworzyć. Cieszę się, iż ostatecznie nie zaproponowano mi umowy. Po takiej szkole zycia doceniam pracę w prywatnej firmie, gdzie traktuje się mnie jak człowieka, a moja praca ma jakieś znaczenie.

    p.s.
    Pani Pujdak, nawet Marta z panią nie wytrzymała, a dziś robi karierę w Łodzi. Niech się pani nad sobą zastanowi. Ja bym się ze wstydu spaliła, gdyby mi przyszło tak ludzi traktować, a potem spojrzeć im w oczy.

    Nie zakopujcie tematu, proszę drążyc dalej panie Koprowski. Ktoś musi z tą instytucją porządek zrobić.....

    • 17 2

    • Marta w Łodzi?

      Chyba Justyna?
      No i gratuluję trafienia na prywatną firmę z ludzką twarzą - to nieczęsto się zdarza.

      • 2 0

    • myślę że odpowiednie służby powinny zająć się tym tematem .... niebawem

      • 3 0

  • W Gdansku rzadzi deweloperka

    Dlatego wyprowadzam sie z tego betonu.zal mi patrzec jak niszcza kazdy kawalek przyrody.

    • 3 1

  • Chyba Pan Koprowski czyta komentarze pod swoimi artykułami... (6)

    ...bo napisał felieton. Zarzuciłem mu w mojej opinii pod jego artykułem nt. debaty, która miała miejsce kilka dni temu w ECSie, że formą właściwą do prezentowania swoich opinii jest felieton właśnie.
    Muszę mu również oddać, ze zauważył wysoki poziom opracowań BRG takich jak KREM czy STER. A także fakt, że np. w Gdyni w porównaniu z Gdańskiem de facto nikt nie zaprasza mieszkańców czy NGOsy do tak szerokiej dyskusji nad planowaniem ich miasta.
    Mam nadzieję, że wszyscy hejterzy na tym forum zechcą dostrzec także pozytywne fakty o planowaniu i planistach w Gdańsku - skoro dostrzegł je był sam pan red. Koprowski, to już nie wypada tak bezmyślnie pluć jadem, prawda?

    • 9 13

    • hahaha, uśmiałam się przednio, urzędasie (1)

      Panie Koprowski, jest dobrze. WIĘCEJ, GŁOŚNIEJ, DOSADNIEJ. Tylko solidna lewatywa może pomóc naszym urzędnikom.

      • 11 7

      • Czy ty umiesz czytać ze zrozumieniem, mieszkanko?

        • 0 0

    • Miły Panie, poziom i sposób rozmowy o planowaniu urbanistycznym w Gdańsku, powinno się wyprowadzać z prostej konstatacji, iż po roku 1989 nasze miasto otrzymało jedyną w swoim rodzaju okazję - by stać się jedną ze stolic świata. Życzę zdrowia.

      • 1 0

    • (1)

      Problem w tym, że opracowania BRG nie są w jakikolwiek sposób wprowadzane w życie. Wnioski z NGOsów idą głęboko do szuflady a forma w jakiej realizowane są inwestycje stoi jawnie w sprzeczności z chociażby strategią rozwoju miasta.

      • 10 2

      • ngo - non government organisation

        czyli po naszemu organizacja pozarządowa.

        Nie wiem, jakie organizacje pozarządowe idą do szuflady, ale musi być spora, aby je pomieścić ;)

        • 0 0

    • Ruchy pozorowane

      NGO są fikcją, są ogłaszane wtedy, gdy już wszystko jest zaklepane.

      • 1 1

  • Chyba przestanę czytać TROJMIASTO.PL, co za tendencyjny artykuł (2)

    FRAG -Bojówka Grzelaka

    • 6 12

    • Przestań czytać, wracaja za biurko urzędasie, za to ci płacimy (1)

      • 2 0

      • urzędasie??

        • 0 0

  • I bardzo dobrze, że powstają przy Grunwaldzkiej drogi serwisowe i parkingi! (12)

    Przecież to nie jest starówka. To jest główna oś komunikacyjna Trójmiasta i takie rozwiązanie pozwala na szybszą komunikację.

    • 12 41

    • szybszy przejazd pojazdów o średnim napełnieniu 1 osoby (11)

      pomyśl o poprawie warunków poruszania się ludzi, nie myśl wyłącznie o pojazdach. Na Grunwaldzkiej powinien obowiązywać limit 30 km/h od skrzyżowania z Miszewskiego do skrzyżowania z Kościuszki. I tak w ciągu dnia przez coraz większą liczbę godzin prędkość samochodów kształtuje się na poziomie poniżej 20 km/h.

      • 15 9

      • Widać jak bardzo brakuje Drogi Czerwonej! (10)

        Samochód jest dzisiaj motorem biznesu, rower czy tramwaj tego nie zastąpią!

        • 8 20

        • samochód motorem biznesu! (1)

          Mądrości jak z lat 50tych poprzedniego wieku.

          • 6 2

          • a co, moze rower?

            • 0 0

        • samochód - najbardziej przestrzeniożerny środek transportu (1)

          pasuje do jazdy po mieście jak siodło do świni. Myśl o ruchu ludzi, a nie pojazdów, wtedy szybko zrozumiesz o co kaman nie tylko mieszkańcom kamienic.
          W googlach możesz sprawdzić, jak Amerykanie już się połapali i szukają inspiracji u Duńczyków i Holendrów i usuwają nadmiar samochodów z miast wschodniego wybrzeża.
          Prosamochodowa opcja już jest w odwrocie. Warto ten proces wspierać, a nie brnąć w ślepą uliczkę, z której inni się wycofują.

          • 12 8

          • ale my

            Jeszcze sie nie dorobilismy prawdziwych ulic...;)
            To co jest, to jakies pomieszanie wsi z przedmiesciem

            • 0 0

        • (4)

          Dziwne bo mieszkańcy Wrzeszcza nie chcą Drogi Czerwonej, wystarczy syf jaki robi we Wrzeszczu Grunwaldzka. I mieszkańców Wrzeszcza guzik obchodzi że chcesz zasuwać bez zatrzymywania się z Pruszcza do Sopotu.

          A tak przy okazji to jak Droga Czerwona miałaby przebiegać przez Sopot?

          • 11 5

          • (3)

            Czy o osi komunikacyjnej całego miasta mają decydować mieszkańcy kilku posesji? W taki sposób nie mogłoby powstać miasto, mielibyśmy wielką wieś!

            Wystarczy, że Droga Czerwona skręcałaby do tunelu pod Pachołkiem i omijała Sopot.

            • 8 13

            • (2)

              Wrzeszcz, Oliwa, Zaspa, Przymorze, Żabianka ponad 200 000 mieszkańców nie chce Drogi Czerwonej i Drogi Zielonej, lekceważenie ich opinii może drogo kosztować władzę przy kolejnych wyborach. Niestety lokalne władze Gdańska zapominają że mieszkańcy Pruszcza, Żukowa i Banina głosują w innych okręgach wyborczych i jak lokalsi się wkurzą to przy następnych wyborach pogonią od koryta.

              • 10 5

              • Urojenia!

                Te 200 000 to jakieś badania? Czy może urojenia?

                • 5 7

              • Ponad 200 tys. mieszkańców nie chce Drogi Czerwonej ...

                Co za bzdura ! Czytasz w ludzkich myślach za pomocą kryształowej kuli? A może masz tą wiedzę od jasnowidza z Człuchowa albo innej Koziej Wólki?

                • 7 9

        • a Ty

          musisz byc tego biznesu prawdziwym Januszem!

          • 5 1

  • (6)

    >Wywalczyli "wolność"
    >Buntują się, że miastem rządzą prywatni inwestorzy

    Ludzie, Zdecydujcie się

    • 1 6

    • (4)

      Nie prywatni inwestorzy a mafia deweloperska.

      • 3 0

      • nie demonizujmy deweloperów (3)

        bez nich miasto nie będzie się rozwijać. Ważne, by ich energię kierować na rozwój miasta do wewnątrz, a nie na przedmieścia. Umiarkowana gęstość zabudowy i reorientacja polityki komunikacyjnej stworzyłaby z Trójmiasta znakomite miejsce do życia i pracy - policentryczne aglomeracje z dobrze rozwiniętą siecią komunikacyjną (SKM + PKM) oraz systemem stref i ciągów pieszo-rowerowych to przyszłość obszarów zurbanizowanych z dużymi strefami zieleni łatwo dostępnymi dla każdego.

        • 3 4

        • (2)

          Ale bełkot.

          • 2 3

          • rozrózniasz rozwój do wewnątrz od rozrostu miasta na zewnątrz? (1)

            jak nie rozumiesz prostych pojęć i procesów, obrażasz innych, którzy myślą inaczej niż ty sam potrafisz rozumować.

            • 1 2

            • Nie chodzi o merytorykę tylko urzedniczą nowomowe. Napisz po ludzku.

              • 1 1

    • wywalczyli wolność ?

      a jaka to wolność? kiedy pozwalacie deweloperowi budować bloki, macie protesty ludzi i dajecie zielone światło na budowę! demokracja ? to chyba jakiś żart

      • 3 2

  • Bielawski ma duzo racji... (6)

    Polakom wydaje sie,ze na wszystkim sie znaja!Teraz chcieliby projektowa !??

    • 29 99

    • wystarczy zwykle wyczucie smaku i służebności przestrzeni miejskiej

      np. każdy kto krytykuje ogrodzenie Uniwersytetu nie musi być specjalistą, by wiedzieć, że to wbrew wszystkiemu

      • 0 0

    • A naciskając na łapke w dół nie mówie tego jasno (1)

      • 1 0

      • A Ja sie pytam dlaczego. moja opinia jest tym miejscu a nietam gdzie miala być.Ja sie tylko pytam

        • 1 0

    • Ja nie widze kompletnej strategii miasta (1)

      Rozbudowa tramwajow na poludniu nie ma sensu, jesli z Poludnia na Jelitkowo jedzie sie tramwajem 60minut!

      Czy ktokolwiek odpowiedzialny za planowanie korzysta z komunikacji miejskiej?

      Jesli tak by bylo, wiedzieliby, ze potrzeba wiecej tramwajow przecinajacych wschod-zachod. Z Zaspy na Uniwerek jedzie sie przez cale miasto. Z Nowego Portu do Oliwy... wolne zarty.

      Siec tramwajowa jest projektowana, tak jakby Srodmiescie bylo centrum. Srodmiescie jest centrum tylko w ogloszeniach deweloperow. Centrum przenioslo sie na linie Wrzeszcz-Oliwa, 10 minut od SKM.

      • 21 6

      • 10/10

        tramwaj z NP przez Czerwony Most i Drogę Zielona

        tramwaj z Rzeczypospolitej przez Kołobrzeską do Wrzeszcza

        tak powinna wyglądać rozbudowa na Dolnym Tarasie

        • 4 3

    • Nieprawda. łżesz jak pies

      • 18 9

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.